piątek, 21 grudnia 2018

Władanie Boga Imperatora

Bóg Imperator Diuny

Narodził się bóg - Bóg Imperator. Chwalcie Go! Siajnok! Witajcie na Złotej Ścieżce, gdzie każdy Wasz krok rozpatrywany będzie w szerokim kontekście dobra całego gatunku ludzkiego. Witajcie w świecie władanym niepodzielnie przez Boga Imperatora. Jego rządy trwają już 3500 lat, czy będą trwać wiecznie?

Od wydarzeń przedstawionych w "Dzieciach Diuny" minęło już trzydzieści pięć wieków. Czas ten dla możnych rodów, Galaktycznej Gildii, Zakonu Żeńskiego Bene Gesserit, mistrzów genetycznych przemian Tleilaxan oraz Ixian dostarczających najnowocześniejsze technologie dłuży się w nieskończoność. Rządy sprawuje Leto II Atryda zwany teraz Bogiem Imperatorem, a także Tyranem. Połączenie z piaskopływakami zaowocowało niezwykłą przemianą - Leto powoli zmienia się w czerwia pustyni. Kontroluje on cały zapas Przyprawy jaki został w Imperium, Diuna po terraformacji stała się zieloną i żyzną Rakis, czas spieczonych słońcem pustyń i przemierzających je czerwi minął. Również czas wojowniczych Frementów zakończył się, ich tradycja podtrzymywana jest jedynie przez Muzealnych Fremenów uważających się za ich spadkobierców, a będących w rzeczywistości jedynie cieniem dawnej potęgi tego niezwykłego plemienia. Stare Imperium zatrzymało się, panuje stagnacja i pokój wymuszony przez Boga Imperatora, tylko on dysponuje melanżem, tylko on ma prawo wydzielać go swoim poddanym, każda próba sprzeciwu karana jest bezwzględnie co nie oznacza, że na życie Leto II nie ma zamachów - próby obalenia władcy co jakiś czas mają miejsce. Nad życiem Boga czuwa armia złożona jedynie z kobiet - Mówiące-do-Ryb egzekwują wolę swojego pana, któremu oddają boską cześć. Duncan Idaho, ciągle powracający w formie kolejnych gholi jest ulubionym towarzyszem Tyrana, jego łącznikiem z przeszłością. W otoczeniu Imperatora jest także wierny Moneo, potomek Atrydów, majordomus i ojciec Siony. Wobec dziewczyny Leto ma poważne zamiary związane z jego planem eugenicznym, ze Złotą Ścieżką. Przebiegli Ixianie wysyłają na Rakis swojego nowego ambasadora - piękną Hwi Noree, dziewczyna szybko staje się faworytą Imperatora.

Frank Herbert przenosząc akcję Boga Imperatora Diuny o 3500 lat w przyszłość spowodował niemały ferment wśród czytelników. Spotkałem się z wieloma surowymi opiniami na ten temat, także sama powieść oceniana jest bardziej krytycznie niż inne części cyklu. I tutaj przyznam szczerze, że zupełnie tego nie rozumiem. Herbert skupił się na punktach zwrotnych w historii swojego uniwersum, każda z książek odnosi się właśnie do takich momentów, które zmieniały oblicze Starego Imperium, tak też jest w Bogu Imperatorze Diuny. Diuna uległa przemianie, także główny bohater zmienił się nie do poznania. Najciekawsze dla mnie było śledzenie rozmów Boga Imperatora z jego sługą, majordomem Moneo. To własnie w tych dialogach między bohaterami padają najważniejsze informacje. Równie istotne są fragmenty "Wykradzionych dzienników" - zapisów przemyśleń Leto II  poruszających wiele kwestii, także bardzo osobistych. Książka jest niczym wielki wykład łączący filozofię, religię i politykę w jedną spójną całość składającą się na postrzeganie losów świata, a przede wszystkim człowieka. Wielowiekowe panowanie dla Leto II Atrydy to czas wielkiej nauki, niestety tak długie życie wypełnione jest cierpieniem zarówno fizycznym jak i psychicznym. Powieść przez to staje się swoistym studium samotności ludzi wielkich, geniuszy kierujących losami całych pokoleń. Bóg Imperator wydaje się być najbardziej samotną istotną w galaktyce, z jednej strony odpowiedzialną za życie miliardów istot, z drugiej niemogącym zapanować nad własnym losem, któremu poddaje się dopełniając swojego przeznaczenia.

Odwiedź mnie na Lubimy Czytać i Facebooku ;)

INFO
Autor: Frank Herbert
Tytuł: "Bóg Imperator Diuny"
Seria: Kroniki Diuny IV
Wyd.: Rebis, Poznań 2017
Il.str.: 496
Cena: 55,90 zł

sobota, 15 grudnia 2018

Trzy ćwierci do śmierci - Siedem śmierci - recenzja

Jak umierano w dawnych wiekach

Śmierć i cierpienie to jedne z najpopularniejszych po miłości i zdradzie motywów poruszanych w książkach i filmach. Nic w tym dziwnego, codziennie stykamy się z tematem śmierci i przemijania, każdego z nas to czeka. A co gdyby połączyć temat śmierci z grzechem, który do niej doprowadza? Czy da się połączyć te dwie rzeczy w logiczny przyczynowo-skutkowy ciąg? Autorki dzieła noszącego znamienny tytuł Siedem śmierci. Jak umierano w dawnych wiekach podjęły się wyzwania, a jak wyszło?

Barbara Faron i Agnieszka Bukowczan-Rzeszut podzieliły swoją publikację na siedem rozdziałów, odpowiadających siedmiu grzechom głównym (pucha, chciwość, nieczystość, zazdrość, obżarstwo, gniew, lenistwo). W każdym rozdziale przedstawiono losy wybranych postaci historycznych mających realny wpływ na historię świata, osób zmarłych w wyniku zamachów, chorób lub innych niefortunnych zdarzeń. Jest to opowieść o ludziach, których pasje, namiętności, żądza władzy czy pieniądza doprowadzała do grobu. Autorki, przyczyn każdego z przedstawionych zgonów, dopatrują się w grzechu, jakiemu uległ denat. Zostają zatem przybliżone biografie takich osobistości jak m.in. Elżbieta I Tudor, mająca ulec pysze; Francisco Pizarro i słynna trucicielka La Voisin pochłonięci przez chciwość; Barbara Radziwiłłówna pokarana za nieczystość; Sułtanka Mahpeyker Kösem, którą pokonała zazdrość; Katarzyna Medycejska ofiara obżarstwa; Bolesław Śmiały niepohamowany w gniewie; Michał Korybut Wiśniowiecki uśmiercony przez los za swoje lenistwo. Oczywiście wymienionych znamienności w książce jest więcej, każda równie ciekawa jak przytoczone przykłady. 

Choć książka wyraźnie pisana jest pod tezę, a dobór postaci i uzasadnienie możne budzić wątpliwości to muszę przyznać, że śledzenie pokrętnych, pełnych wzlotów i upadków losów możnych tego świata było niezwykle przyjemne. Sylwetki bohaterów książki zaprezentowane w formie skrótowych biografii skupiają się na samej esencji ich życia. Nie są to rozbudowane, szczegółowe analizy, z których dowiadujemy się o wszelkich życiowych zawiłościach. Najważniejsze kwestie zostają pokrótce przybliżone, jeśli mamy ochotę zagłębić się w temacie możemy śmiało skorzystać z publikacji ujętych w przypisach. Dodam jeszcze że książka wydana została w bardzo klimatyczny sposób w twardej oprawie na kremowym papierze. W publikacji umieszczono również wiele grafik poświęconych tematyce śmierci i grzechu. Znalazły się w niej zatem prace Dürera, Giotta czy Holbeina przedstawiające alegoryczne wizje grzechu i śmierci. Myślę, że Siedem śmierci. Jak umierano w dawnych wiekach stanowi dobry przyczynek do dalszych historycznych poszukiwań w domowym zaciszu.

Odwiedź mnie na Lubimy Czytać i Facebooku ;)

INFO
Autor: Barbara Faron, Agnieszka Bukowczan-Rzeszut
Tytuł: "Siedem śmierci. Jak umierano w dawnych wiekach"
Wyd.: Wydawnictwo Astra, Kraków 2017
Il.str.: 400
Cena: 49,99 zł

środa, 12 grudnia 2018

Dzieci Mesjasza

Dzieci Diuny

Stworzenie fantastycznego świata przyszłości tak odrębnego od tego nam znanego, a jednocześnie tak mocno osadzonego w jego historii i filozofii - to wielka sztuka. Jeszcze większą sztuką jest logiczny rozwój tego świata na przestrzeni kolejnych powieści. Frank Herbert podołał obu tym wyzwaniom czego dowodzi trzecia odsłona Kronik Diuny nosząca tytuł Dzieci Diuny.

Jak łatwo domyślić się po tytule głównymi bohaterami powieści są dzieci Muad'Diba - Leto i Ganima. Potomkowie Mesjasza Diuny, podobnie jak on sam, posiadają niezwykły dar świadomość swoich przodków, są skarbnicą wiedzy, dorosłymi uwięzionymi w dziecięcych ciałach. Przez wielebne matki Bene Gesserit dzieci zwane są przedurodzonymi. Z odległego Kaladanu, ojczyzny Atrydów, na Diunę przybywa Lady Jessika, która po latach powróciła na łono Zakonu Żeńskiego. To ona, wraz ze swoją córką Alią - regentką sprawującą rządy w imieniu potomków Paula, ma zaopiekować się niezwykłymi dziećmi. Tym czasem w mieście Arrakin pojawia się tajemniczy człowiek - pustelnik przepowiadający przyszłość. I znowu sieć spisków i intryg ciasno oplata bohaterów. Leto i Ganima są w ciągłym zagrożeniu, Lady Jessika podejrzewa, że jej córka stała się Paskudztwem, że jedna z zamieszkujących jej ciało i umysł świadomości przodków przejęła nad nią kontrolę, prowadząc ją do zguby. Czyżby pokonani Harrkonenowie mieli dokonać zemsty? Poplecznicy odsuniętego przed laty od władzy rodu Corrino także nie czekają z założonymi rękoma - bogactwa Arrakis są nadal wielką pokusą. Ponownie rolę do odegranie będzie miał Duncan Idaho - ghola najwierniejszego sługi Atrydów.


Świat Diuny pochłonął mnie bez reszty, a same Dzieci Diuny nie raz zaskoczyły rozwojem wydarzeń i wielowątkową akcją na długo zapadającą w pamięć. Polityczne rozgrywki o panowanie nad Imperium i korporacją KHOAM, walka o przetrwanie rodu Atrydów, a także zachowanie własnej ludzkiej tożsamości to najważniejsze motywy powieści Herberta. Przedstawienie relacji Lady Jessiki z córką Alią, których rozmowy są dla każdej z bohaterek jak stąpanie po kruchym lodzie było genialne. Sam zaś motyw dzieci Paula Atrydy, odkrywanie ich motywacji i planów, a w końcu ich ewolucji i poświęcenia ma w sobie coś z mistyki. Nie zapominajmy również o tajemniczym, niewidomym fremeńskim Kaznodziei spajającym wszystkie wątki. Czytelnik jest świadomy od początku kim on jest, przynajmniej tak mi się wydaje, ale powolne odkrywanie tej prawdy przez samych bohaterów, te domysły, wszystkie podejrzenia i przesłanki było jak odpakowywanie kolejnych cukierków ze świątecznej paczki. Wszystko to na tle terraformowanej, ulegającej przemianom Diuny, która ewoluuje wraz z bohaterami. Bezkresne pustynie powoli ustępują, wraz z nimi znika stary porządek, aby ustąpić miejsca wizji nowego boga - Boga Imperatora.

Odwiedź mnie na Lubimy Czytać i Facebooku ;)

INFO
Autor: Frank Herbert
Tytuł: "Dzieci Diuny"
Seria: Kroniki Diuny 3
Wyd.: Rebis, Poznań 2017
Il.str.: 528
Cena: 55,90 zł

niedziela, 9 grudnia 2018

Ostatni Jedi - wizje i koncepty

Wizje twórców Star Wars: Ostatni Jedi

Niebawem minie rok od premiery "Ostatniego Jedi", ósmej części Sagi Gwiezdnych wojen. Film spowodował niemały ferment dzieląc fandom na entuzjastów i zagorzałych przeciwników wizji  reżysera Riana Johnsona. Zaliczam się do tych pierwszych dlatego długo wyczekiwałem na ukazanie się na naszym tynku wydawniczym albumu Wizje twórców Star Wars: Ostatni Jedi - nie zawiodłem się!

Będąc świadomym wszystkich mankamentów filmu przyjąłem wizję reżysera z dużym entuzjazmem. Po mówiąc najoględniej "letnim" i niezwykle bezpiecznym "Przebudzeniu Mocy" J. J. Abramsa to co zrobił Johnson wbiło mnie w fotel. Przedstawienie dogorywającego Ruchu Oporu, duetu Rey - Kylo Ren, a przede wszystkim wątku złamanego i wycofanego z życia galaktyki Luke'a Skywalkera było dla mnie czymś niezwykłym. Rian Johnson dorzucił też przysłowiowe trzy grosze do wizji Mocy oddając jej to z czego odarły ją prequele Lucasa - tajemnicę i nutę mistyki. Wielu fanów snuło własne wizje filmu, pielęgnowało w sobie wszystkie możliwe rozwiązania przedstawionych w poprzednim obrazie wątków oraz wymyślało nowe ścieżki rozwoju fabuły - zawiedli się sromotnie. Mnie to ucieszyło dlatego też każda książka nawiązująca do "Ostatniego Jedi" była i nadal jest na moim celowniku. Długo czekałem aż Wizje twórców Star Wars: Ostatni Jedi trafią w moje ręce, ale warto było czekać. 

Z książki Phila Szostaka możemy dowiedzieć się wiele o procesie powstawania tego niezwykłego dzieła współczesnej kinematografii. O zmianach w scenariuszu, o niewykorzystanych pomysłach i inspiracjach z klasycznych produkcji samurajskich Kurosawy czy filmów wojennych (szczególnie istotnych podczas tworzenia scen walk myśliwców). Śledzenie ewolucji kolejnych projektów kostiumów, broni, postaci czy lokacji jak Canto Bight na planecie Cantonica (swoją drogą jednego z bardziej krytykowanych i wyśmiewanych wątków w całym filmie) dało mi szerszy ogląd na całość produkcji. Wielu twórców mocno akcentuje wpływ Ralpha McQuarrie, którego prace koncepcyjne wyznaczyły kierunek estetyczny całemu uniwersum Star Wars. Dodatkowym atutem takich publikacji jest możliwość wejścia głębiej w opowiadaną historię. To już nie tylko przesuwające się po ekranie obrazy, ale historia z głębszym tłem, z dużo bogatszym kontekstem, pełna odniesień i nawiązań. Nawiązania te odnoszą się nie tylko do uniwersum stworzonego przez George'a Lucasa, ale także do naszego, bardzo przyziemnego świata.

Nie muszę pisać, że Wizje twórców Star Wars: Ostatni Jedi wydane są na najwyższym poziomie. Papier doskonałej jakości, twarda oprawa i spory format pozwala nacieszyć oko doskonałymi pracami artystów, których wyobraźnia nie zna ograniczeń. Pisałem już kiedyś, że niegdyś wydawane albumy przez Amber, jedynie klejone, w miękkiej oprawie dziś trzeba traktować z największą estymą bo zwyczajnie się rozlatują, publikacji wydawnictwa Ameet to nie grozi, książka jest naprawdę solidna. 

Odwiedź mnie na Lubimy Czytać i Facebooku ;)

INFO
Autor: Phil Szostak
Tytuł: "Wizje twórców Star Wars: Ostatni Jedi"
Wyd.: Ameet, Nowe Sady 2018
Il.str.: 256
Cena: 99,99 zł

wtorek, 4 grudnia 2018

Moralność Pasa Biblijnego

Ku Klux Klan. Tu mieszka miłość

Stany Zjednoczone to dla wielu z nas wciąż magiczna, zamorska kraina, marzenie o lepszym życiu, o dopełnieniu własnego przeznaczenia. I nic w tym dziwnego. Przecież kraj tak wielu możliwości, ojczyzna prawdziwej mnogości talentów musi rozpalać emocje i budzić pożądanie. Jednak i do tej beczki miodu trafiła przysłowiowa łyżka dziegciu. Historia rozwoju USA to nie tylko kolejne sukcesy polityczne i gospodarcze, to także przykra karta niewolnictwa, wyzysku oraz segregacji rasowej.

Przegrana przez Konfederację Wojna Secesyjna to dla południowych stanów wciąż bolesny temat. Stany, które zbudowały swoją potęgę na pracy czarnoskórych niewolników musiały pogodzić się z nastaniem nowego. Z podległością wobec Unii oraz oswobodzeniem taniej siły roboczej. Nie trudno się domyślić, że stało się to powodem kolejnych tarć, a poczucie niesprawiedliwości i poniżenia zadomowiło się w umysłach obywateli. Z tych negatywnych uczuć musiało narodzić się coś co na nowo odbuduje podupadłą wspólnotę, skonsoliduje ją i da siłę do przetrwania. Reportaż Katarzyny Surmiak-Domańskiej w telegraficznym skrócie przedstawia historię organizacji, która z zupełnie niewinnej zabawy przerodziła się w ogólnokrajowy rasistowski ruch promujący supremację rasy Aryjskiej. W Ku Klux Klan. Tu mieszka miłość autorka w centralnym miejscu stawia jednak nie sam Klan i jego historię, ale ludzi, którzy dziś do niego należą. Przybliża ich postrzeganie świata, obyczajowość, przywiązanie do religii i tradycji. Wchodzi do samego środka Klanu poznając jego przywódcę i biorąc udział w organizowanym przez Thomasa Robba festynie, którego zwieńczeniem jest zapalenie krzyża. Wciąż na nowo redefiniujący swoje cele i historie Ku Klux Klan to ważna rasistowska organizacja, która zatruła umysłu wielu amerykanów. Katarzyna Surmiak-Domańska stara się odpowiedzieć na pytanie jakimi w gruncie rzeczy ludźmi są dzisiejsi klansmani skupieni w różnych mniej bądź bardziej radykalnych inkarnacjach pierwszego Ku Klux KlanuOrganizacja, która powstała, w gruncie rzeczy, z pobudek rozrywkowych, dla żartu szybko zmieniła się w narzędzie szerzenia terroru, prześladowania i śmierci. Dla białych Klan stał się ostoją wartości, aryjskiej rasy, kultury oraz religii. To w Klanie nieradzący sobie z nową rzeczywistością biali znaleźli obrońce swojego dawnego świata, a czarni, ale także Indianie, Żydzi czy katolicy stali się łatwym łupem, obiektem, na którym mogli przelać całą swoją złość. 

Pomimo zniesienia segregacji rasowej, wywalczenia przez Afroamerykanów i innych niebiałych mieszkańców swoich praw podziały w społeczeństwie są nadal silne. Okazuje się, że nie tak łatwo wyplenić coś co tak mocno wrosło w świadomość białej społeczności. Konflikty na tle rasowym nadal wybuchają, a pomimo wszędobylskiej poprawności politycznej wciąż dochodzi do rasistowskich ataków i dyskryminacji. Sen o supremacji białej rasy nad innymi, gorszymi, z punktu widzenia rasistowskich ideologów, nacjami jest poważnym problemem co zostało wyraźnie zarysowane w reportażu Surmiak-Domańskiej. Obraz obecnych członków różnych inkarnacji Ku Klux Klany nie jest jednowymiarowy. Napotkani przez autorkę ludzie to często zwykli obywatele, kochający swoje rodziny i lokalną społeczność, chcący ochronić to co znają najlepiej przed wpływami z zewnątrz. To bezrobotni zastąpieni przez tańszych pracowników z Meksyku, weterani misji w Iraku i Pakistanie cierpiący na syndrom stresu pourazowego wreszcie klansmani z dziada pradziada nieznający innego życia.  Poczucie przynależności i wspólnoty, które daje Klan jest niezwykle ważne szczególnie dla ludzi, którzy nie potrafią się odnaleźć w dynamicznie zmieniającej się rzeczywistości. 

Odwiedź mnie na Lubimy Czytać i Facebooku ;)

INFO
Autor: Katarzyna Surmiak-Domańska
Tytuł: "Ku Klux Klan. Tu mieszka miłość"
Wyd.: Czarne, Wołowiec 2015
Il.str.: 296
Cena: 29,90 zł

wtorek, 27 listopada 2018

Paul - Mesjasz Diuny

Frank Herbert - Mesjasz Diuny

Minęło bardzo dużo czasu zanim przetrawiłem wydarzenia opisane w pierwszej części Kronik Diuny - Diunie Franka Herberta i zabrałem się za kolejne tomy. Pierwsze spotkanie ze światem wykreowanym tak zręcznie przez Herberta miało w sobie coś z mistyki, uczucie to pogłębiło się po lekturze kolejnych tomów. Mesjasz Diuny to bezpośrednia kontynuacja losów Paula Atrydy zasiadającego już na tronie Imperium.

Wojska Harkonnenów zostały pokonane, Saudarkarzy Shaddama IV Corrino także. Teraz to Atryda zasiada na tronie Starego Imperium, dowodzi korporacją KHOAM i kontroluje największy skarb galaktyki - przyprawę, bez której podróże międzygwiezdne nie są możliwe. Wiara w Muad'Diba, będącego dla Bene Gesserit Kwisatz Haderach, rozlewa się po wszystkich planetach, armia Paula dokonuje podboju każdego ze znanych światów. Jego wola niesiona w głąb Imperium przez walecznych Fremenów oraz kapłanów kwizarów tafidów niszczy wszystko co staje na jej drodze. Imperialny dwór jednak nie jest najbezpieczniejszym miejscem. Paul, w towarzystwie swojej siostry Alii, żony Księżnej Irulany i wybranki serca, Fremenki Chani stara się godnie sprawować rządy. Nowo przybyły Tleilaxański ambasador przywozi ze sobą niezwykły prezent - poległego w obronie Atrydów Duncana Idaho, sztucznie wyhodowanego w aksolotlowych zbiornikach mistrzów genetycznych przemian ghole. Sieć spisków i intryg sięga daleko, znowu pozornie neutralna Gildia Kosmiczna, pokonane i upokorzone siostry Bene Gesserit oraz poplecznicy odsuniętego od władzy Shaddama IV knują przeciw nowemu władcy. Paul Muad'Dib zaś obciążony obowiązkami, a także świadomością nieuchronności losu zmierza ku swojemu przeznaczeniu.

Książka liczy niespełna trzysta stron, a zawiera wszystko to co pokochali czytelnicy w świecie stworzonym przez Franka Herberta. Są zatem niezwykłe dworskie intrygi, mistyka i religijne odniesienia, romans, poświecenie i śmierć. Wszystko w przygnębiającym otoczeniu piaskowej planety, skarbca przyprawy - Diuny. Nowoczesna technologia miesza się ze starożytnymi zwyczajami, a religia ponownie została ukazana jako narzędzie sprawowania władzy nad tłumem. Paul Muad'Dib to jednocześnie mesjasz, zbawca, przywódca zarówno religijny jak państwowy. To także bezwzględny tyran nie mający litości dla wrogów. Jasne jest, że pokonani dawni władcy będą chcieli obalić nowego Imperatora, ich narzędziem staje się ghola Duncana Idaho. Herbert świetnie sportretował zarówno głównego bohatera jak i jego przecinków. Nie są to plastikowe, dęte postaci jakich nie brakuje w powieściach science fiction, ale przekonująco nakreślone osobowości posiadające konkretne motywacje swoich działań. Wystudiowane uprzejmości, gra pozorów, w której każda ze stron zdaje sobie sprawę jaką rolę ma do odegrania, swoisty teatr jaki przeciwnicy Paula odgrywają przed nim nie jest w stanie zaślepić go - wszakże jest on Kwisatz Haderach.

Odwiedź mnie na Lubimy Czytać i Facebooku ;)

INFO
Autor: Frank Herbert
Tytuł: "Mesjasz Diuny"
Seria: Kroniki Diuny 2
Wyd.: Rebis, Poznań 2017
Il.str.: 272
Cena: 49,90

czwartek, 22 listopada 2018

W muzeum dusz czyśćcowych

Muzeum dusz czyśćcowych.

Opowiadania Edgara Allana Poego czy utwory H. P. Lovecrafta należą już do kultowych. Wgryzły się w popkulturę bardzo mocno. Po zapoznaniu się z utworami zagranicznych klasyków literatury grozy przyszedł czas na dzieła polskiego zapomnianego autora, którego literacką spuściznę z niebytu wydobyło Wydawnictwo Vesper. Muzeum dusz czyśćcowych Stefana Grabińskiego to spora dawka niesamowitych opowieści w doskonałej odsłonie.

Zło czai się wszędzie. Nie omija bogatych, nie szczędzi biednych. Każdy może dostać się w szpony upiora czyhającego w mechanicznych trzewiach pociągu, kominie czy ulec tajemniczemu czarowi przeklętego miejsca. Utwory składające się na zbiór  Muzeum dusz czyśćcowych. Opowieści niesamowite swoim brakiem dosłowności, odwołaniami do opowieści ludowych, legend czy historii z dreszczykiem przekazywanych ustnie kolejnym adeptom danego zawodu jak kominiarz, kolejarz czy strażak pokazują, że obłęd i śmierć może spotkać nas zupełnie nieoczekiwanie. Mnogość odwołań do różnych religii, do motywów okultystycznych (tak typowych dla czasów, w których tworzył Grabiński) jest ogromna, a erudycja i oczytanie autora sprawiają, że czujemy się jak adepci tajemnych nauk studiujący zapiski mistrza. Opowiadania Stefana Grabińskiego swoim klimatem niesamowitości, grozą ukrywającą się za zwykłymi wydarzeniami, za całkiem prozaicznymi przedmiotami czy środkami lokomocji dotykają swoją wymownością i podskórnym, często niewysłowionym lękiem. Mnie to kupuje!

Książka wydana została z najwyższą starannością. Czytanie na kremowym papierze nie męczy tak oczu jak na śnieżnobiałych kartkach odbijających światło, a twarda oprawa zagwarantuje, że książka nie rozpadnie się po wielokrotnym wertowaniu. Na uwagę zasługują także klimatyczne ilustracje Macieja Kamudy oddające ducha opowiadań Grabińskiego. Całości dopełnia posłowie Macieja Płazy będące niejako wprowadzeniem do twórczości Grabińskiego. Płaza, nakreśla najczęściej występujące motywy poruszane przez Grabińskiego, wyjaśniając ich rolę w budowaniu uczucia lęku i niesamowitości wydarzeń. Dowiadujemy się też co nieco o samym autorze przez lata zapomnianym dla szerszego grona odbiorców. Świetne! Oby więcej tak wydawanych książek na naszym rynku!

Odwiedź mnie na Lubimy Czytać i Facebooku ;)

INFO
Autor: Stefan Grabiński
Tytuł: "Muzeum dusz czyśćcowych"
Wyd.: Vesper, Czerwonak 2018
Il.str.: 576
Cena: 59,90 zł

poniedziałek, 19 listopada 2018

Ignacy Jan Paderewski - Manru, recenzja opery

W nowym sezonie artystycznym, który ja jako odbiorca zaczynam dopiero w połowie listopada, Opera Krakowska przygotowała operę jednego z twórców polskiej niepodległości - Ignacego Jana Paderweskiego. Manru to jedyny utwór operowy Paderewskiego nieczęsto grywany na deskach polskich teatrów - szkoda.

Historia zaprezentowana w libretcie jest nader typowa dla przedstawienia operowego. Opowieść to o nieszczęśliwej miłości Ulany (porywająca Agnieszka Kuk swoim głosem i ekspresja sceniczną nadała postaci głębi i wyrazu, jej błaganie matki o przebaczenie było niezwykle przejmujące) i cygana Manru (Sylwester Kostecki świetnie uzupełniający sceniczna partnerkę), o uczuciu skazanym na zagładę, która dzięki prostocie przesłania nadal jest aktualna. Zarówno Ulana jak i Manru porzucają swoje dotychczasowe życie, aby oddać się miłosnym uniesieniom, żyć razem wbrew wszystkim. Ona wbrew konserwatywnej matce Jadwidze (sroga i poruszająca Olga Maroszek) i wiejskiej społeczności ucieka do cygana, on zaś rezygnuje z życia wędrownego nomada, dla którego jedynym celem w życiu jest niekończąca się podróż za horyzont. Manru marzy o wolności, nie chce być przywiązany do jednego miejsca, Ulana prosi matkę o przebaczenie, chce jej akceptacji, pragnie żyć lecz zostaje odtrącona i przeklęta. Kochankowie zostają odrzuceni przez społeczności, z których się wywodzą. W tym wszystkim jest jeszcze jedna osoba kochająca Ulanę. Urok (baryton Mariusz Godlewski dający popis swoich głosowych umiejętności) wiejski zielarz, niby druid warzący tajemnicze mikstury, ma moc, aby pomóc wyklętej parze, czy jednak będzie wstanie wznieść się ponad własne uczucia? Kiedy uczucie Manru do Ulany się wypala a cygańskie umiłowanie wolności, wciąż tak silne, wygrywa  mężczyzna wraca do taboru w objęcia innej kobiety - Azy (w tej roli Monika Korybalska, która nie raz już oczarowała publikę swymi występami, tak było i tym razem). Dochodzi do nieszczęścia.

Doskonały śpiew solistów, także niewymienionych wcześniej Jacka Greszta (Oros), Andrzeja Bieguna (Jagu), Jarosława Bieleckiego (młody cygan) i Agaty Flondro (młoda dziewczyna) to nie wszystko co zaprezentowała nam krakowska inscenizacja Manru. Nie należy zapominać o niezastąpionym chórze i balecie.

Oszczędna scenografia, w której światło gra bardzo istotną rolę, nadająca opowieści głębi, podkreślająca dramat bohaterów i tym razem nieźle sprawdziła się na deskach Opery Krakowskiej. Choć wole bardziej bogate scenografie sądzę, że Milan David wykonał świetną robotę. Podobnie kostiumy krojem nawiązujące do słowiańskiego folkloru, do wiejskiej tradycji, utrzymane jednak w czarno-białej kolorystyce nieodciągającej uwagi widza od głównego przesłania utworu Paderewskiego. Laco Adamik kolejny raz pokazał, że nawet utwory sprzed stu lat mogą być aktualne, mogą odnosić się do spraw nam bliskim. Muzyka Paderewskiego zapada w pamięć, a orkiestra pod dyrekcją Tomasz Tokarczyka niepierwszy raz udowodniła, że jest w stanie oddać emocje płynące z utworu.  

Odwiedź mnie na Lubimy Czytać i Facebooku ;)

INFO
Kompozytor: Ignacy Jan Paderewski
Libretto: Alfred Nossig, polski przekład: Roman Kołakowski
Tytuł: "Manru"
Reżyseria: Laco Adamik
Kierownictwo muzyczne: Tomasz Tokarczyk
Scenografia i kostiumy: Milan David

środa, 14 listopada 2018

Czai się w lesie, w ciemności

Stephen King, jako autor należący do grona najbardziej poczytnych powieściopisarzy, lubi trzymać się utartych ścieżek. W swoich utworach eksploatuje zawsze bardzo podobne motywy, przetwarza je, poddaje obróbce jednak zestaw zwykle jest taki sam. Mamy zatem grupę przyjaciół, postacie obdarzone nadprzyrodzonymi mocami i zło, z którym muszą się zmierzyć pokonując słabości zarówno te mentalne jak i fizyczne. Nie inaczej jest w Łowcy snów.

Czterech przyjaciół Henry, Beaver, Jonesy i Pete postanawia wybrać się na polowanie. Sztampa, pomyślicie! Tak, owszem, ale nie do końca. Mężczyzn połączyła przed laty niezwykła, telepatyczna więź. Każdy idzie przez życie obarczony swoimi demonami, zmaga się z różnymi problemami udaje im się jednak spotkać by raz jeszcze zapolować. Wkrótce okazuje się, że polowanie, na które tak ochoczo się wybrali zmieni się w walkę o życie - nie tylko głównych bohaterów, ale całej ludzkości. Do leśnej chaty przybywa mężczyzna, który wkrótce umiera, z jego ciała wydostaje się odrażająca, żądna krwi istota, która rozwinęła się w ciele tajemniczego gościa. Na ziemi rozbija się statek kosmiczny, okolicę zaczyna pokrywać dziwna substancja przypominająca pleśń. Cały obszar zostaje objęty kwarantanną, pojawia się wojsko, na czele oddziałów staje bezwzględny dowódca Kurtz zdeterminowany zniszczyć wszystko co miało kontakt z pozaziemską formą życia. Stawką jest przetrwanie ludzkości, ofiara jaką będą musieli złożyć nasi bohaterowie będzie ogromna.

Na ponad siedmiuset stronach King snuje opowieść o przyjaźni i przywiązaniu, o obowiązku, szaleństwie i walce. Jak zwykle nie zabrakło wyrazistych postaci jak Kurtz będący uosobieniem filmowego, szalonego wojskowego, dla którego rozkazy ważniejsze są niż życie własne czy cywilów.  Kurtz, podobnie jak głowni bohaterowie, musi mierzyć się z demonami przeszłości, ze zdarzeniami, które ukształtowały go na oddanego obowiązkom szaleńca. Mamy też niezwykły pojedynek w głębi ciała, a właściwie umysłu jednego z bohaterów opanowanego przez istotę z kosmosu. To kluczowe starcie jest najistotniejszą i najciekawszą rzeczą w powieści Kinga. Towarzyszymy niezwykłemu zmaganiu dwóch silnych umysłów chcących zapanować nad jednym ciałem, każdy w innym celu. Wszystko w atmosferze mrocznych, mroźnych lasów Maine pogrążających się w morzu czerwonej pleśni.

Odwiedź mnie na Lubimy Czytać i Facebooku ;)

INFO
Autor: Stephen King
Tytuł: "Łowca snów"
Wyd.: Albatros, Warszawa 2014
Il.str.: 768
Cena: 39,90 zł

piątek, 9 listopada 2018

Lokalne duchy i demony miast i zamków

Duchy polskich miast i zamków

Znamy mity greckie i rzymskie, lubimy sięgać po mitologię nordycką czy po baśnie i legendy japońskie, a często zapominamy, że tuż obok nas drzemią historie zapomniane, a równie ciekawe jak te zagraniczne. Duchy polskich miast i zamków to książka opisująca nasze rodzime zmory i legendarne istoty.

W książce Witold Vargas oraz Paweł Zych przedstawiają czytelnikowi panteon polskich duchów i demonów, postaci z mitów i legend z naszego najbliższego podwórka - dosłownie. Próżno tu szukać ogólnych dywagacji na temat danej zmory mamy za to odniesienie do konkretnych lokacji w Polsce, w których dochodziło do spotkania z siłami nadprzyrodzonymi. Są zatem duchowe byty z Warszawy i Krakowa, ale także mniejszych miejscowości jak Oświęcim czy Darłowo (mój wybór absolutnie przypadkowy). Vargas i Zych dokonali podziału nadprzyrodzonych bytów według miejsca występowania na duchy wiejskie, duchy podziemi, podwodne, cmentarne czy leśne, a to nie wszystko bo jest jeszcze podział na typ postaci czyli na Białe damy, kochanków, nikczemników itp. Książka staje się przez to swoistym przewodnikiem po duchach i innych zmorach ziem polskich, który śmiało może zostać wykorzystany podczas weekendowych czy wakacyjnych wędrówek. Wydawnictwo jak zwykle zadbało o szatę graficzną publikacji. Tekst dopełniają świetne i klimatyczne ilustracje autorów tekstu. 

Ciesze się, że własnie takie publikacje trafiają do naszych księgarń. Podwójnie cieszy fakt iż Duchy polskich miast i zamków to tylko jedna z kilkunastu już wydanych przez BOSZ książek poruszających tematykę polskich legend, mitów i folkloru często już wypartego przez wpływy innych kultur. Na powrót możemy okrywać tajemnice miejsc nam najbliższych, z którymi często sąsiadujemy, a których historii, z perspektywy tej nadnaturalnej, nie znaliśmy. Wydawnictwo BOSZ znane jest z niezwykłej dbałości o wygląd swoich publikacji i pod tym względem dzieło Vargasa i Zycha wpisuje się doskonale w jego dotychczasowe osiągnięcia.

Odwiedź mnie na Lubimy Czytać i Facebooku ;)

INFO
Autor: Witold Vargas, Paweł Zych
Tytuł: "Duchy polskich miast i zamków"
Wyd.: BOSZ, Olszanica 2013
Il.str.: 208
Cena: 34,90 zł

wtorek, 6 listopada 2018

W noc - Moon Knight [Recenzja]

Moon Knight. W noc. Tom 3.

Marc Spector to bohater, którego przygody wyłamują się z utartego, dobrze czytelnikom znanego schematu walki dobra ze złem. Od pierwszego tomu jego przygód bardzo mocno wszedłem w świat mroku, zbrodni i walki o ocalenie nocnych podróżnych bodących pod opieką Moon Knighta. Wreszcie doczekałem się na równie świetny co dwa poprzednie trzeci tom Moon Knight. W noc. Na to czekałem!

Tym razem scenarzysta Cullen Bunn zaprezentował nam równie mroczne jak te znane z poprzednich odsłon historie, w których Spector musi stawić czoła dziwnemu stworowi spod łóżka, smakoszowi dziecięcego mięsa, czekającemu na nadejście mroku, by zaraz potem trafić na wyznawców pewnego, bardzo zaskakującego dla samego bohatera, kultu. Zanim jednak to nastąpi musi przeszkodzić pewnym łowcom duchów w kontynuowaniu dość nietypowego procederu zarobkowego. Na domiar złego wydaje się, że Moon Knight stracił wsparcie swojego egipskiego bóstwa  - Khonshu, któremu zawdzięcza swoje moce, a przede wszystkim życie. I znowu Spector musi zmierzyć się ze złoczyńcami zniewolonymi przez własne uprzedzenia i manie, przez prześladowców zwykłych ludzi. W komiksie ponownie obecne są nadprzyrodzone moce, duchy i śmierć co buduje typowy dla tej postaci klimat zagrożenia i niepokoju. Opary szaleństwa unoszą się na każdej z kart komiksu. 

Ilustratorzy Ron Ackins i Germán Peralta doskonale oddali nastrój przednich zeszytów. Ponownie akcja prowadzona jest w komiksowym kadrze - nie w dymkach i dialogach bohaterów, choć i one nie są bez znaczenia. Za pomocą różnej wielkości ramek zbudowano całą, niezwykłą dynamikę tej opowieści. Komiks jest nieprzegadany, to obraz, kolor i wielkość ramek sprawia, że narracja jest płynna, dynamiczna, chwilami przywodząca na myśl psychodeliczne sny. Paleta kolorystyczna to przeważnie barwy brudne i przygaszone tak dalekie od cukierkowego świata np Ligi Sprawiedliwości. Twórcy doskonale zdają sobie sprawę, że oddanie świata Marca Spectora w takich barwach dodatkowo spotęguje wydarzenia przedstawione w kadrze - wybrzmią one znacznie mocniej. Moon Knight. W noc. Tom 3 stanowi doskonałą propozycję właśnie dla wielbicieli opowieści z dreszczykiem, wizji podszytych psychodelicznymi snami z odniesieniami do religii i mitologii. 

Odwiedź mnie na Lubimy Czytać i Facebooku ;)

INFO
Scenariusz: Cullen Bunn
Rysunki: Ron Ackins, Germán Peralta
Tytuł: "Moon Knight. W noc. Tom 3."
Wyd.: Egmont, Warszawa 2018
Il.str.: 108
Cena: 39,99 zł




niedziela, 4 listopada 2018

Świat według Karla Lagerfelda

Są lektury obowiązkowe i te zupełnie zbędne. Książki ważne, zmieniające postrzeganie świata, poszerzające percepcje i te, które tylko celebrują własne istnienie bądź istnienie tematu w nich opisanego. Taką właśnie książką jest zbiór złotych myśli światowej sławy projektanta Karla Lagerfelda Świat według Karla, pozycji zupełnie niepotrzebnej.

I jako fan talentu Karla Lagerfelda, jego oddania sztuce i modzie, sam nie wierzę, w to co napisałem we wstępie. Niestety Świat według Karla nie jest pozycją, która może zmienić nasze życie, może nam zająć trochę czasu, ot tyle. Wszystko byłoby pięknie gdyby nie fakt, podkreślany przez samego Lagerfelda, że jest on bardziej kreacją, aktorem grającym rolę życia niż człowiekiem szczerym, od którego możemy się czegoś nauczyć. Jean-Christophe Napis i Sandrine Gulbenkian to duet odpowiedzialny za przygotowany zbioru sentencji wielkiego projektanta. Niestety wyrwane z kontekstu fragmenty wywiadów, wypowiedzi dla prasy czy telewizji budują obraz człowieka samowystarczalnego, w którego świecie on sam stanowi centrum, najważniejszy i jedyny element. Zdaje sobie sprawę, że obecne czasy, produkują całe rzesze zapatrzonych w siebie egoistów, osób pragnących samospełnienia za wszelką cenę. ale czy rzeczywiście musimy tacy być? Czy nie możemy spełniać się i osiągać sukcesów bez tej otoczki samouwielbienia, kultu sukcesu za wszelką cenę? Świat według Karla nie odpowiada na te pytania. Dobrze to czy nie dobrze? Wszystko zależy od interpretacji.

To co napisałem, nie przekreśla faktu, że nadal szanuję Karla Lagerfelda, doceniam jego talent i sukcesy jakie osiągnął. Doceniam też starania wydawcy, który zapewnił czytelnikowi wyjątkowo dobrze przygotowaną pozycję. Szata graficzna robi wrażenie, jest dużo ciekawsza niż niejedna złota myśl zawarta w zbiorze. Obcowanie z tak opublikowaną książką rekompensuje czas stracony na czytanie tego często bezsensownego i nic nie wnoszącego ględzenia.

Odwiedź mnie na Lubimy Czytać i Facebooku ;)

INFO
Autor: Karl Lagerfeld
Opracowanie: Jean-Christophe Napis, Sandrine Gulbenkian
Tytuł: "Świat według Karla. Aforyzmy i maksymy Karla Lagerfelda"
Wyd.: Rebis, Poznań 2015
Il.str. 176
Cena: 49,90 zł

czwartek, 1 listopada 2018

Miasto queer - Londyn jakiego nie znacie!

Historia świata to ciągle nadpisywana opowieść o losach ludzkości, o przełomowych wydarzeniach,  o rozwoju kultury i społeczności. Pisana z punktu widzenia większości często pomija losy mniejszości mających często niebagatelny wpływ na jej bieg. Peter Ackroyd przedstawił historię Londynu w punktu widzenia mniejszości seksualnych otwierając czytelnika na fakty, które źródła historyczne traktują po macoszemu albo w ogóle o nich nie wspominają.  

Londyn, Miasto queer to historia Brytyjskiej metropolii, która stawia na pierwszym miejscu opowieść o losach mniejszości seksualnej i rozwoju związanej z nią kultury queer. Ackroyd, w niezwykle żywy sposób, opisuje ewolucję podejścia do homoseksualnych aktów jaka zachodziła na przestrzeni wieków. Skupia się na konkretnych przypadkach miłości osób tej samej płci ukazując przy tym barwną mozaikę nieprzeciętnych osobowości wpływających na losy kraju czy kultury, ale też osób nie mających wpływu na historię -  ot, zwyczajnych obywateli. Przybliża obyczaje panujące na dworach wielmożnych lordów nie pomijając życia lokajów czy stajennych. Dużo miejsca poświęca opisowi nie tylko praktyk seksualnych, ale także stylowi życia, ubiorowi czy językowi jakim posługiwały się osoby queer w Londynie dawnych czasów. Historia jaką kreśli autor chwilami jest niezwykle zabawna, niestety sporo w niej smutnych opisów prześladowań i okrutnych wyroków śmierci na jakie przez wieki narażone były osoby queer.

Żyjemy w kraju, w którym wciąż poruszanie sfery seksualności człowieka budzi kontrowersje. I mam na myśli ogólne rozmowy polaków o obyczajowości i seksie, przy których wiele osób płonie żywym rumieńcem wstydu - nie wspominam już o zwyczajnie nierozumianym i źle pojmowanym homoseksualizmie. Heteronormatywnemu społeczeństwu ciężko zrozumieć, że wiele wytworów kultury zawdzięcza osobą homoseksualnym - gejom i lesbijkom. Tak trudno pogodzić się z faktem, że gej czy lesbijka to taki sam człowiek jak pan Stefan czy pani Ziuta z warzywniaka. A już uświadomienie sobie, że wiele osób queer kształtowało naszą historię, aktywnie wpływało na rozwój społeczeństw to prawdziwa sztuka, dla wielu niemożliwa do opanowania. I to jest przykre. Bo gdy na świecie dochodzi do przełomowych w tym zakresie przemian Polska stoi w miejscu, a może i cofa się do średniowiecza. Tym bardziej cieszy, że w ogóle wydano Londyn. Miasto queer na naszym rynku. Każda taka publikacja kładzie podwaliny pod zrozumienie i akceptację dla rzeczy tak starych jak cała ludzkość.

Odwiedź mnie na Lubimy Czytać i Facebooku ;)

INFO
Autor: Peter Ackroyd
Tytuł: "Londyn. Miasto queer. Historia od czasów rzymskich po dzień dzisiejszy"
Wyd.: Zysk i S-ka, Poznań 2018
Il.str.: 300
Cena: 42 zł

środa, 31 października 2018

Niepełny wymiar Lucasa

George Lucas. Gwiezdne wojny i reszta życia

Wszyscy doskonale wiemy jaki wpływ na społeczeństwo ma kinematografia. Za jej sprawą twórcy mogą przekazywać swoje poglądy, swoją wizję świata, a tym samym wpływać na nasze postrzeganie podejmowanych w filmach zagadnień. Mamy zatem twórców poruszających kwestie społeczne czy polityczne, tych eksplorujących tematykę historyczną, ale również wizjonerów wybiegających w swoich filmach daleko w przyszłość. Do takich twórców współczesnej kinematografii należy George Lucas, którego życie przybliżył w biografii Brian Jay Jones.

Jako że tematyka związana z "Gwiezdnymi wojnami" jest mi niezwykle bliska i wciąż jestem żywo nią zainteresowany nie mogłem przejść obojętnie obok książki George Lucas. Gwiezdne wojny i reszta życia. Autor opisuje zmagania Lucasa podczas powstawania kolejnych części Klasycznej Trylogii, nie zapominając o jego przeszłości, która go ukształtowała. Poznajemy zatem młodzieńca wychowanego w przedsiębiorczej rodzinie mającego odziedziczyć biznes po ojcu, który niczym filmowy Luke Skywalker chce czegoś więcej, marzy o realizacji własnych, artystycznych wizji. Nie w głowie mu sprzedaż artykułów papierniczych, choć jak się później okaże i sprzedawcą jest świetnym.  Lucas jest uparty, zawzięty, zawsze próbuje wywrzeć dominujący wpływ na swoje otoczenie - nie czyni go to najbardziej przyjazną osobą do współpracy. Ma także problemy z pisaniem. Praca nad kolejnymi scenariuszami to udręka nie do przezwyciężenia. Wizja i pomysłowość Lucasa nie idą w parze z talentem pisarskim. Dzięki swojemu uporowi jednak realizuje swoją wizję, niestety cierpi na tym jego życie osobiste. Także współpracownicy narzekają na współpracę z nim. Reżyserzy Irvin Kershner i Richard Marquand nie najlepiej wspominają czas kręcenia kolejnych odsłon Sagi, właśnie przez ciągłe wtrącanie się do wszystkiego Lucasa, pomimo iż sam z reżyserii filmów zrezygnował. Ale przecież Lucas to nie tylko "Gwiezdne wojny" to także praca wspólnie z Stevenem Spielbergiem nad przygodami Indiany Jonesa. Może część z Was pamięta taki film jak Willow? Ja uwielbiałem Willowa! A Lucas także i w fabule tego dzieła ma swój udział. Autor biografii nie zapomina o wkładzie Lucasa w rozwój kin. Jako perfekcjonista chciał, żeby odbiór jego dzieł był jak najlepszy. Dbał o unowocześnienie nagłośnienia sal kinowych. Sama praca nad filmami była także czasem opracowywania nowych technik i nikt nie ma takiego wkładu w rozwój efektów specjalnych jak założone przez Lucasa Industrial Light & Magic. 

Czytałem wiele biografii różnych inspirujących osób, ale niestety ta sprawiała wrażenie niepełnej. Do pewnego momentu wszystko jest bardzo dobrze poprowadzone. Informacje są ciekawe, przybliżające rozwój osobowości Lucasa, jego relacje z rodziną i współpracownikami oraz czas spędzony na planie kolejnych filmów. Aż w pewnym momencie książki następuje spore przyśpieszenie, jakby autor zorientował się, że pisząc w ten sposób wyjdzie mu trzytomowe opracowanie i postanowił potraktować pewne kwestie po łebkach. Spodziewałem się większej ilość informacji z planów filmowych kolejnych produkcji Lucasa, anegdot i ciekawostek nigdzie wcześniej nie publikowanych. Nie dostałem tego. Genialne zdjęcie z okładki rozpaliło moje oczekiwania co do fotografii z planu, właśnie w takim stylu. Tego też nie odstajemy, a szkoda, bo na pewno w archiwach Skywalker Ranch sporo tego można odnaleźć. 

Odwiedź mnie na Facebooku ;)

INFO
Autor: Bryan Jay Jones
Tytuł: "George Lucas. Gwiezdne wojny i reszta życia"
Wyd.: Wielka Litera, Warszawa 2016
Il.str.: 648
Cena: 54,90 zł

wtorek, 23 października 2018

Bajki 5 minut przed snem [Recenzja]

Bajki 5 minut przed snem

Kiedy myślimy o bajkach zwykle mamy w pamięci dzieła Hansa Christiana Andersena czy braci Grimm - i to nie w oryginalnej formie, ale tej uładzonej, często zmienionej przez popkulturę i upływ czasu. Na pewno bajki i baśnie wspomnianych autorów nadal czytane są dzieciom przed snem, jednak sama oferta utworów po jakie możemy sięgnąć znacznie się poszerzyła. Dziś wspomnę o jednym z przykładów bajek ciekawych i pouczających, a często zwyczajnie mniej strasznych niż te klasyczne opowieści. 

Star Wars. Bajki 5 minut przed snem - a jakże, bez "Gwiezdnych wojen" nie mogło się obyć, to propozycja dla młodego czytelnika, w której znajdziemy krótkie historyjki oparte na filmowej Sadze George'a Lucasa. I od razu napiszę, że przedstawione bajki filmowe wydarzenia opisują w sposób idealny dla dzieci. Nie znajdziemy tu przemocy, odcinanych kończyn czy innych znanych z filmów brutalnych momentów. Nawet jeśli bajka odnosi się wprost do jakiegoś dramatycznego zwrotu akcji to zostaje on przedstawiony w tak eufemistyczny i łagodny sposób, że nie wzbudzi to w dziecku poczucia lęku. Rodzic może czytać swoim pociechom takie bajki bez obawy, że przekaże im jakieś niewłaściwe treści. Bohaterowie tacy jak Obi-Wan Kenobi, mistrz Yoda, Han Solo czy Luke Skywalker wykorzystani zostali do przekazania młodemu odbiorcy dużej dawki rozrywki dopełnionej wartościami takimi jak szacunek, braterstwo czy przyjaźń. Czytając te bajki nie czułem się zażenowany ich poziomem bo pomimo konkretnego adresata w postaci dziecka, tekst zawartych w książce bajek nie jest infantylny - a z tym często się spotykałem sięgając po publikacje typowo dla dzieci czy młodzieży. Czasami człowiek się rumieni czytając te głupoty, a Bajki 5 minut przed snem nie powodowały u mnie takiego odruchu.

Na co szczególnie zwróciłem uwagę wertując Star Wars. Bajki 5 minut przed snem to szata graficzna. Książkę wydano na dobrej jakości papierze w miękkiej oprawie. Całości dopełniają wyjątkowo sympatyczne ilustracje doskonale korespondujące z zawartym w publikacji tekstem. Każdy fan "Gwiezdnych wojen" pozna sceny z filmów, które owe ilustracje obrazują. Postacie nie są przerysowane, ale kreska jest dość charakterystyczna. Wszystko utrzymano w żywej tonacji kolorystycznej. Jako całość Star Wars. Bajki 5 minut przed snem stają się dobrym wprowadzeniem dziecka w świat Kosmicznej Sagi, dla rodzica będąc jednocześnie dobrym pretekstem, aby wspólnie poczytać opowieści niepozbawione morału i ważnych wartości. Ważny jest także sam fakt, że taka właśnie książka może bezpośrednio odnosić się do zainteresowań malucha przez co będzie nią bardziej zainteresowany niż tymi klasycznymi bajkami i baśniami, które oczywiście również warto znać!

Odwiedź mnie na Lubimy Czytać i Facebooku ;)

INFO
Autor: Rebecca L. Schmidt, Brooke Dworkin, Trey King, Calliope Glass, Andy Schmidt, Elizabeth Schaefer,
Tytuł: "Star Wars. Bajki 5 minut przed snem"
Wyd.: Egmont, Warszawa 2018
Il.str.: 176
Cena: 34,99 zł

piątek, 19 października 2018

Nieustraszony Daredevil! Recenzja tomu 1

Daredevil: Nieustraszony. Tom 1

Trochę pomęczyłem się podczas lektury przygód Deadpoola i z wielką przyjemnością zabrałem się za historię zupełnie innego marvelowskiego bohatera - Daredevila. To był strzał w dziesiątkę! Świat niewidomego adwokata Matta Murdocka i jego superbohaterskiego alter ego jest mroczny, pełen gniewu i smutku, nie jest jednak pozbawiony pozytywnych wartości.

W pierwszym, wyjątkowo opasłym, tomie noszącym tytuł Nieustraszony poznajemy nowojorskiego adwokata Matta Murdocka, który pod maską diabła z Hell's Kitchen zmaga się ze podłością i występkiem, ale przede wszystkim musi stawić czoła swoim słabością oraz groźbie ujawnienia jego tajnej tożsamości. Szef nowojorskiego światka przestępczego, osławiony Kingpin, pada ofiarą zamachu na swoje życie. Krucha równowaga zostaje zachwiana, a fakt, iż Kingpin jako jedna z nielicznych osób zna prawdziwą tożsamość Daredevila nie ułatwia całej sytuacji. Do akcji wkracza także żona mafijnego bossa. Wkrótce wiadomość jakoby Matt Murdock, szanowany adwokat,  jest zamaskowanym mścicielem trafia do mediów. Zaczyna się nagonka.
W kolejnej zawartej w tomie opowieści Murdock staje do walki o dobre imię i życie Białego Tygrysa, mającego jakoby zamordować policjanta. Tym razem pojedynek zostanie stoczony nie na ulicach i dachach wieżowców Nowego Jorku, ale na sali sądowej.  To tam, adwokat wraz ze swoim przyjacielem, stanie w szranki z nieustępliwym prokuratorem, aby ocalić życie niewinnej osoby. O zwycięstwie zdecyduje biegłość w prawie i mowie - tylko umiejętnie formułowane sądy są w stanie przekonać ławę przysięgłych do forsowanej wersji wydarzeń.

Brian Bendis stworzył coś niesamowitego. Daredevil: Nieustraszony. Tom 1 wciąga jak mało który komiks wcześniej przeze mnie czytany. Opowieść jest zwięzła i zwarta, brak tu przegadanych, nudnawych elementów sprawiających, że oczy same się zamykają. Historie zawarte w pierwszym tomie poruszają czytelnika zawartymi w nich emocjami. Czy czytamy o dziecku zmagającym się z demonami, dziennikarskim śledztwie, czy przenosimy się na dachy i ulice Nowego Jorku albo sale sądową wszystko jest ciekawe, poruszające. W dodatku ilustracje stworzone na potrzeby albumu to coś fantastycznego, genialnie oddają uwypuklone w scenariuszu emocje i klimat mrocznego świata przestępstw, ludzkich dramatów czy dziecięcych lęków. Tworzą zbalansowaną całość, w której wzajemnie się dopełniają wzmacniając przekaz. Wielka rzecz!

INFO
Tytuł: "Daredevil: Nieustraszony. Tom 1"
Scenariusz: Brian Bendis
Rysunki: Alex Maleev, David Mack, Manuel Gutierrez, Terry Dodson, Rachel Dodson
Wyd.: Egmont, Warszawa, 2017
Il.str.: 480
Cena: 119,99 zł

niedziela, 14 października 2018

Demonolodzy. Ed i Lorraine Warren [Recenzja]

Demonolodzy. Ed i Lorraine Warren [recenzja]

Za oknem coraz bardziej ponuro i przygnębiająco. Zimny wiatr smaga policzki, zmrok zapada bardzo szybko otwierając swoje podwoje dla wyobraźni. Jeśli spojrzeć na repertuary kinowe to wakacje najbardziej sprzyjają premierom kolejnych horrorów, jednak to nie upał, zwyczajna, letnia spiekota nadaje najlepszego anturażu mrocznym opowieściom, a własnie taka wczesnojesienna słota. Niedawno do kin trafił kolejny film z uniwersum "Obecności" - "Zakonnica", ja natomiast postanowiłem przypomnieć o książce Demonolodzy. Ed i Lorraine Warren, która dała podwaliny dla cyklu filmów o pogromcach demonów - tytułowych Warrenach.

Nie będę szczegółowo odnosił się do filmów "Obecność", "Obecność 2", wspomnianej we wstępie, najnowszej "Zakonnicy" czy serii o demonicznej lalce Annabelle. Warto jednak mieć na uwadze, że małżeństwo, amerykańskich demonologów istniało naprawdę, że możemy przeczytać ich wspomnienia z  potyczek, które stoczyli z mrocznymi siłami. Na tych właśnie wspomnieniach oparto scenariusze kolejnych filmów. Towarzyszymy Edowi i Lorraine Warrenom poznając ich powodujące dreszcze relacje opisujące kolejne spotkania z opętanymi osobami czy nawiedzonymi domami. Co ciekawe, Warrenowie często powtarzają, że większość przypadków przez nich badanych nie miała nic wspólnego z ingerencją sił demonicznych, a były wynikiem działalności ludzkiej. Także z perspektywy czasu - większość wydarzeń rozgrywała się w latach '70 - historie opisane przez domorosłych pogromców demonów tracą na upiornym zabarwieniu stając się często przykładami chorób psychicznych. Demonolodzy to mimo wszystko ciekawy głos w dyskusji w temacie wiary chrześcijańskiej, opętań, działalności sił nieczystych. Zapis postrzegania tej problematyki przez osoby głęboko wierzące, oddane swojej misji całym sercem. Szkoda tylko, że większość przypadków wspominanych w publikacji potraktowana jest zdawkowo i bardzo pobieżnie. Wiele tu domysłów i spekulacji, brak pogłębionej analizy a pseudonaukowe dywagacje dodatkowo odbierają powagę opowieści Warrenów.

Niezwykle interesujące jest odwrócenie się od małżeństwa Warrenów autora książki. Pierwsze  jej wydanie miało miejsce latach '80, czyli w momencie, w którym sprawy takie jak morderstwo rodziny z Amityville było jeszcze dość świeżą historią. Nie było jeszcze kasowych filmów "Obecność" i "Annabelle". 2015 roku Gerald Brittle stwierdził, że małżeństwo demonologów sfabrykowało dowody w prowadzonych przez siebie sprawach oszukując tym samym opinie publiczną. Czy to ze względu na brak partycypacji w zyskach z wspominanych filmów, czy wzięło go sumienie bo sam fabrykować pomagał, tego nie wiemy. To czy Ed i Lorraine Warren są oszustami jest mimo wszystko kwestią wiary, na tę chwilę nie ma żadnych sposobów, aby udowodnić przypadki takie jak nawiedzone domy czy upiorne, dręczące właścicieli lalki pokroju Annabelle. Wiele z informacji podanych w książce sprawdza się do uwierzenia uczestnikom wydarzeń na słowo. Nie zmienia to postaci rzeczy, że czytając Demonologów miałem chwilami ciarki na plecach, a niespodziewane hałasy powodowały, że podrywałem się gwałtownie.  

Zerknij też na fb!

INFO
Autor: Gerald Brittle
Tytuł: "Demonolodzy. Ed i Lorraine Warren"
Wyd.: Espirit, Kraków 2016
Il.str.: 392
Cena: 34,90 zł

czwartek, 11 października 2018

Wampiry Tadeusza Baranowskiego

"Bezdomne wampiry o zmroku"

Wampiry są bardzo różne. Jest kultowy i przerażający hrabia Dracula, jest też powabna Bella i błyszczący Edward czy  męczący bohaterowie  Pamiętników wampirów - Elena, Damon i Stefan. Jest też Szlurp i Burp tytułowe Bezdomne wampiry o zmroku z komiksu Tadeusza Baranowskiego.

Bezdomne wampiry o zmroku to zbiór krótkich komiksowych historyjek publikowanych w latach '80 XX wieku na łamach polskich czasopism "Na przełaj", "Super Boom!" czy belgijskiego "Tintin". Dostajemy także nowsze historyjki wydane w 2009 roku. Poznajemy w nich duet sympatycznych wampirów zmagających się z trudną codziennością. Sprawy przyziemne jak poszukiwanie odpowiedniego miejsca na nocleg, kolejnego, krwistego posiłku przeplatają się ze sprawami poważniejszymi - zgodzenie odpowiedniej gosposi czy ocalenie skóry przed namolnym łowcą wampirów, to niebłahe problemy. Wampiry Baranowskiego (nie)żyjące w Polsylwanii to wyjątkowo pechowe istoty. Nie dość, że ich (nie)życie przepełnione jest niefortunnymi zbiegami okoliczności to jeszcze muszą zmagać się z przemianami ustrojowymi, z gospodarką rynkową. Porzucenie znajomych, krwistoczerwonych sztandarów jakie niegdyś powiewały nad ich ojczyzną dodatkowo przypomina o nieuchronności zmian. Ich egzystencja nacechowana jest specyficznym poczuciem humoru, a postacie takie jak doktor, baron Franek Sztajn czy profesor Fritzmachowski, będące nawiązaniem do kultowych bohaterów klastycznych powieści grozy, to ujmujące mrugnięcie okiem do czytelnika będącego miłośnikiem tematu.

Tadeusz Baranowski w Bezdomnych wampirach o zmroku przedstawił, w humorystycznym ujęciu, przygody wampirów, dla których codzienność jest równie niebezpieczna jak pogromcy upiorów. Pozbawił Szlurpa i Burpa wytwornych manier kreując ich na pechowe istoty zagubione w zmieniającym się świecie. Rysunki utrzymane w ciemnej palecie barw nadają tym krótkim, komiksowym historyjką specyficznego klimatu. Myślę, że w takiej stylistyce doskonale odnajdą się zarówno dorośli czytelnicy, miłośnicy nieszablonowego podejścia do tematu wampirów czy przemian społecznych oraz tych mrugnięć oka autora do odbiorcy, jak i dzieci chcące przeczytać zabawną historyjkę - może nie koniecznie na dobranoc ;) 

Odwiedź mnie na Lubimy Czytać i Facebooku ;)

INFO
Rysunki: Tadeusz Baranowski
Scenariusz: Jean Defaux
Tytuł: "Bezdomne wampiry o zmroku"
Wyd.: Kultura Gniewu, Warszawa 2017
Il.str.: 88
Cena: 59,90 zł

wtorek, 9 października 2018

Propaganda w Gwiezdnych wojnach

Star Wars Propaganda

Lubię ten moment, w którym filmowe uniwersum rozrasta się eksplorując coraz to nowe tematy. "Gwiezdne wojny" mają to do siebie, że świat stworzony na potrzeby filmów zaczął rozwijać się niezwykle dynamicznie co zaowocowało mnogością różnych mediów. W Star Wars. Propaganda. Historia sztuki perswazyjnej w galaktyce Pablo Hidalgo opisuje historię przekazów propagandowych ujętych w różnej maści plakatach.

Publikacja ta jest niezwykle ciekawa z kilku różnych powodów. Pokazuje nam rozwój sztuki propagandowej na przestrzeni wszystkich znanych z filmów galaktycznych konfliktów. Poznajemy artystów tworzących dzieła mające skłonić obywateli do wspierania wysiłku wojennego, do popierania określonej frakcji politycznej czy uświadamiania o zagrożeniach, ale także mające na celu upamiętnienie ważnych wydarzeń jak zniszczenie planety Alderaan przez pierwszą Gwiazdę Śmierci. Prace utrzymane są w różnych stylach w zależności od przesłania jakie niosą oraz czasów, w których powstawały. Plakaty, ale także wlepki, murale czy pośpiesznie malowanie graffiti odzwierciedlają nastrój panujący w społeczeństwie. Możemy zaobserwować ewolucję w przedstawianiu chociażbym żołnierzy-klonów walczących dla Republiki, a później Imperialnych szturmowców. Doświadczamy zmiany poglądów artystów najpierw popierających nowy galaktyczny ład, którzy ostatecznie dostrzegli całe jego zło, nietolerancje i przemoc. Każde z zaprezentowanych dzieł opatrzone zostało odpowiednim komentarzem co dodatkowo osadza je w odpowiednim kontekście i przybliża motywy jakie przyświecały ich twórcom oraz pomysłodawcom.

Pablo Hidalgo to zdaje się najwybitniejszy znawca uniwersum Star Wars, a także aktywny twórca treści poszerzających wiedzę fanów Odległej Galaktyki. Stoi za publikacjami takimi jak chociażby przewodniki ilustrowane do filmów Przebudzenie Mocy, Ostatni Jedi czy do przygód Hana Solo. I każda z tych książek dodaje kolejną cegiełkę sprawiającą, że uniwersum rozwija się, żyje. I tak samo jest w przypadku Propagandy robi to jednak w zupełnie inny sposób i na zupełnie innym polu. Wspomniane książki odnoszą się do konkretnych filmów, omawiają kwestie związane z ubiorem, techniką, obyczajami natomiast Propaganda odnosi się tylko i wyłącznie do sztuki i to nie byle jakiej, bo właśnie perswazyjnej, mającej na celu wywołanie u odbiorcy określonej reakcji od poparcia danej strony do wzbudzenia strachu. Przygotowane na potrzeby publikacji grafiki są niesamowite, doskonale oddają charakter oraz klimat Gwiezdnych wojen. Sprawiają, że to wszystko nie jest takie puste, że działania wojenne nie były oderwane od życia zwykłych obywateli, że walka o dominację odbywała się nie tylko na polach bitew z wykorzystaniem ciężkiego uzbrojenia, ale także na ulicach przy użyciu propagandowych treści. 

Samo wydanie zasługuje na uwagę. Poziom edytorski jak zwykle jest bardzo wysoki, a do samej książki dołożono reprodukcje 10 propagandowych plakatów z różnych galaktycznych konfliktów. Dla miłośnika niezła gratka, zawsze można taki obrazek powiesić na ścianie.

Odwiedź mnie na Lubimy Czytać i Facebooku ;)

INFO
Autor: Pablo Hidalgo
Tytuł: "Star Wars. Propaganda. Historia sztuki perswazyjnej w galaktyce"
Wyd.: Ameet, Warszawa 2018
Il.str.: 112
Cena: 69,99

sobota, 6 października 2018

Trochę inny Deadpool - Deadpool Classic. Tom 2 [recenzja]

Deadpool Classic. Tom 2

Miłośnicy Deadpoola doczekali się owocnych czasów. Do księgarń trafiają kolejne odsłony przygód superbohatera z nawijką. Fajnie jest mieć z czego wybrać, oferta jest coraz bardziej rozbudowana. I nie mam tu na myśli tylko komiksów z Deadpoolem w roli głównej, ale ogólnie coraz zasobniejszą w tytuły ofertę wydawnictw. Po Deadpool Classic. Tom 1 przyszedł czas na tom 2. A przede mną jeszcze następne tomy z tej serii, oby były lepsze od dzisiejszego tematu.

Pretekstem to tego całego zamieszania, jakie zastaniemy w pierwszych sześciu zeszytach, jest porwanie Weasela -  przyjaciela Deadpoola - oraz utrata czynnika regeneracyjnego, bez którego Wade Wilson nie będzie mógł bezkarnie stawać w szranki z różnej maści zakapiorami. Nieoczekiwanie jedną z pomocnych osób stanie się znienawidzony doktor Killbrew, osoba odpowiedzialna za to czym stał się Wilson. Pojawia się także nasz mały, zielony przyjaciel czyli Hulk, którego to krew jest niezbędna, aby czynnik gojący znowu mógł prawidłowo działać, a Deadpool żyć.
Dalsza część albumu poświęcona jest niezwykłemu zleceniu do jakiego zostaje zwerbowany Deadpool. Niejaka Mary Walker wynajmuje go, aby ją zabił. Wkrótce okazuje się, że kobieta jest jedną z tożsamości Thypnoid Mary - szalonej heroiny o wielu osobowościach. W potyczce z wspomnianą szaloną Mary Deadpoola wspomaga Daredevil. Taki ot gościnny występ, całkiem fajna sprawa. W całym albumie nie brakuje walk na miecze, kopniaków i ostrego okładania się po mordzie. Wszystko jednak nie jest tak dobre jak mogłoby się wydawać.

Bardzo długo zabierałem się za napisanie wzmianki na temat kolejnego tomu przygód Deadpoola. Przyznam szczerze, że historie zawarte w tej odsłonie znużyły mnie akcją prowadzą raczej w dialogowych dymkach niż rzeczywistymi działaniami bohaterów w kadrze. Miałem nieodparte wrażenie, że tym razem nawijki jest znacznie więcej niż potrzeba, a przez to traci ona swój przyrodzony urok. Zwyczajnie w świecie przegadane to wszystko było strasznie. Na domiar złego rysunki całego grona panów pracujących nad komiksem, w tym wypadku, nie trafiają w mój gust estetyczny. Kreska jest wyjątkowo mało realistyczna, przywodzi na myśl telewizyjne seriale rysunkowe dla pięciolatków. Bohaterowie tracą przez to dużo ze swej drapieżności, ilustracje nie idą w parze z przedstawianą historią. Nie zgrywa się to w jedną, spójną całość. 

Odwiedź mnie na Lubimy Czytać i Facebooku ;)

INFO
Tytuł: "Deadpool Classic. Tom 2"
Scenariusz: Joe Kelly, Pete Woods
Rysunki: Aaron Lopresti, Ed McGuinness, Bernard Chang, Kevin Lau, Shannon Denton, John Fang
Wyd.: Egmont, Warszawa 2017
Il.str.: 240
Cena: 79,99 zł

czwartek, 4 października 2018

Więzi natury [Recenzja książki]

Nieznane więzi natury - recenzja

Cała otaczająca nas flora i fauna tworzy zespół naczyń połączonych, jeden wielki organizm pełen wzajemnych zależności. Szczególnie widoczne jest to w momentach kryzysowych, kiedy któryś z elementów układanki zostaje usunięty bądź zastąpiony innym. Nie dziwi więc, że temat więzi spajających różne elementy natury stał się przedmiotem kolejnej książki Petera Wohllebena zatytułowanej Nieznane więzi natury

Muszę przyznać, że po lekturze Sekretnego życia drzew, które mówiąc wprost nie skradło mojego serca, z dużą rezerwą podchodziłem do kolejnej publikacji pióra niemieckiego przyrodnika Wohllebena. Tym razem autor nie skupia się jedynie na drzewach i lasach, sięga znacznie głębiej. Próbuje odkryć tajemnice wzajemnego oddziaływania na siebie żywych organizmów. Wychodzi ze swojej strefy komfortu, jaką niewątpliwie jest jego gospodarstwo leśne, i udaje się znacznie dalej. Mamy zatem informacje z Parku Yellowstone, Hiszpanii czy Norwegii. Wohlleben stara się przybliżyć czytelnikowi problematykę ingerencji człowieka w naturę, która potrafi zmieniać całe ekosystemy. Zwraca uwagę na organizmy tak małe jak dżdżownice czy korniki, nie zapomina jednak o dużych graczach - wilkach i jeleniach. Wszystko przepojone jest żywotną troską o otaczające nas łąki i lasy, o naturę, bez której człowiek szybko przepadnie.

Niestety i tym razem Wohlleben w typowy dla siebie sposób sprowadza wszystko do drzew. W wielu momentach książki powtarza całe fragmenty poprzedniej publikacji. I kiedy było już naprawdę obiecująco znowu zaczyna się śpiewka znana z Sekretnego życia drzew. Przyznam szczerze, że po jego drugą w kolejności książkę Duchowe życie zwierząt nie sięgnę na pewno. Jestem przekonany, że zawarte w niej informacje powtórzył w dużej części Nieznanych więzi natury. Peter Wohlleben jest niewątpliwie pasjonatem, człowiekiem, któremu los przyrody nie jest obojętny. Myślę, że dobrze iż takie wydawnictwa powstają. Czytałem jego dzieła z punktu człowieka świadomego i myślę, że obeznanego z tematem, dlatego mógł mnie nie zaskoczyć i nie uwieść swoją narracją. Zwyczajnie nie jestem adresatem jego książek, widzę w nich jednak potencjał dla młodego czytelnika. Język jest przystępny, czyta się to płynie i przyjemnie, a informacje zawarte w tekście nie są przeładowane fachowym żargonem - coś idealnego dla młodych przyrodników! Dodam, że ilustrowane wydanie jest wprost przepiękne. Fotografie Grzegorza Leśniewskiego i Krzysztofa Onikijuka wykonują świetną robotę. Przyjemnością było oderwać się od pisarstwa Wohllebena i patrzeć na te cuda natury uwiecznione obiektywem obu panów - duży szacunek!

Odwiedź mnie na Lubimy Czytać i Facebooku ;)

INFO
Autor: Peter Wohlleben
Tytuł: "Nieznane więzi natury"
Wyd.: Wydawnictwo Otwarte, Warszawa 2017
Il.str.: 326
Cena: 37,99 zł

poniedziałek, 1 października 2018

Wprowadzenie do szyfrowania

Nowoczesna kryptografia.

Od niepamiętnych czasów człowiek przekazuje przeróżne wiadomości w zaszyfrowanej formie. Z jednej strony próba przekazania, a z drugiej odczytania poufnych wiadomości przez osoby niepowołane, towarzyszyła wielkim wodzom prowadzącym zmieniające naszą historię batalie, od stuleci. Już Juliusz Cezar używał swoistego szyfru w celu przekazania poufnych treści, a zwycięstwo sił polskich w wojnie z bolszewikami w 1920 roku prawdopodobnie nie byłoby możliwe gdyby nie przechwycenie tajnych wiadomości wroga. Kryptografia to jednak nie tylko wielcy wodzowie i ważne historyczne wydarzenia, to także nasza codzienność. Jean-Philippe Aumasson w Nowoczesnej kryptografii przybliża w praktycznym aspekcie problematykę szyfrowania, które towarzyszy nam na co dzień.

Książka Aumassona skierowana jest to osób zainteresowanych problematyką kryptografii, które chcą swoją wiedzę poszerzyć i usystematyzować. W kolejnych rozdziałach porusza kwestie szyfrów i ich działania. Mamy zatem informacje o szyfrowaniu asymetrycznym czy uwierzytelnionym, o szyfrach blokowych i strumieniowych. Omówiona zostaje także tematyka funkcji skrótu z kluczem, RSA, losowości, krzywych eliptycznych czy TLS. Aumasson, w każdym z rozdziałów, zwraca uwagę na kwestię bezpieczeństwa danego sposobu szyfrowania danych, na ich podatność na ataki czy możliwe trudności podczas ich wykorzystywania czy implementacji. A to tylko ułamek wiedzy zawartej w publikacji. Autor poddaje analizie konkretne problemy kryptografii w celu jak najlepszego zobrazowania rozległości i wagi tematu, wskazuje na ewolucje konkretnych zabezpieczeń. Swoje praktyczne dywagacje dopełnia rozdziałem poruszającym kwestie budowy komputerów kwantowych, a co za tym idzie także zastosowania kryptografii kwantowej.

Nowoczesna kryptografia. Praktyczne wprowadzenie do szyfrowania to zdecydowanie lektura dla zapaleńców i praktyków siedzących w temacie zabezpieczania danych. Myślę, że właśnie osoby początkujące jak i praktycy znajdą w publikacji Aumassona niezwykle cenne źródło informacji. Mnie jako laikowi książka uświadomiła ogrom własnej niewiedzy w tej dziedzinie. Po jej lekturze mogę powiedzieć, że przynajmniej jestem świadomy tego czego nie wiem, a to już krok do pozytywnej zmiany i nabycia nowych umiejętności. Nadmienię jeszcze, że pomimo dość hermetycznego tematu podjętego w książce jest ona napisana niezwykle żywym językiem. Czytanie nie męczy, a ciekawe informacje z historii jak chociażby te o pierwszych szyfrach czy rozważania na temat komputerów kwantowych to dodatkowy atut tej publikacji.    

Odwiedź mnie na Lubimy Czytać i Facebooku ;)

INFO
Autor: Jean-Philippe Aumasson
Tytuł: "Nowoczesna kryptografia. Praktyczne wprowadzenie do szyfrowania"
Wyd.: Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2018
Il.str.: 306
Cena: 79 zł


czwartek, 27 września 2018

Dziewiąty zamachowiec

Star Wars Legendy. Darth Vader i dziewiąty zamachowiec

Seria Star Wars Legendy to dla mnie doskonała okazja do poznania opowieści, rodem z Odległej Galaktyki, po które wcześniej, z różnych względów nie sięgałem. Po niezłym Zaginionym oddziale i doskonałej opowieści Darth Vader i Widmowe Więzienie przyszedł czas na kolejną odsłonę zmagań Mrocznego Lorda, tym razem zakuty w czarną zbroję Sith zmierzył się z tajemniczym zamachowcem. 

Ponownie kanwą opowieści jest zamach na Imperatora, tym razem jednak nie zbuntowani oficerowie chcą pozbyć się Palpatine'a, lecz moce znacznie od nich potężniejsze. Oczywiście na pierwszy rzut oka. Wszystko jest dużo bardziej skomplikowane niż się nam wydaje, a i sam zamach jest tylko pretekstem to załatwienia spraw znacznie poważniejszych niż tylko chęć zemsty i pomszczenia zabitych przez Imperium bliskich. Wkrótce Vader wraz z Imperialnymi Gwardzistami trafia na przedziwną planetę, cmentarzysko gwiezdnych niszczycieli i jak się okazuje siedlisko mrocznego kultu oczekującego swojego Wybrańca. Mroczny Lord z osoby tropiącej spiskowców sam staje się obiektem niezwykłego polowania.

Pisałem, że w Zaginionym oddziale Darth Vader narysowany jest w sposób wprost koszmarny, urągający tej postaci, a Imperator przypomina anonimowego, złośliwego dziadka, w Dziewiątym zamachowcu wszystko jest na swoim miejscu, Rysunki są świetne i dynamiczne, może brakuje im tej świeżości jaką zaprezentowano nam w Widmowym więzieniu, ale są naprawdę świetne! Historia jest zwięzła, niepozbawiona wciągającej intrygi pomimo, w gruncie rzeczy, zużytego już konceptu polowania na zamachowca. Bo w zasadzie nic w scenariuszu komiksu nie ma nowatorskiego. Vader jest Sithem z krwi i kości, jest też zupełnie oddany swojemu Mistrzowi, dla którego jest użytecznym narzędziem egzekwowania swojej woli. Zabrakło tego co tak doceniłem w Zaginionym oddziele, Vader jest tym czego oczekujemy, to fakt, ale nie przechodzi żadnej spektakularnej przemiany, nie odkrywa siebie. Postać nie została wystarczająco pogłębiona, ale przynajmniej otrzymaliśmy fajną, pełną akcji historię.

Odwiedź mnie również na Lubimy Czytać i FB!

INFO
Tytuł: "Star Wars Legendy. Darth Vader i dziewiąty zamachowiec"
Scenariusz: Tim Siedell
Rysunki: Stephen Thompson, Iván Fernández
Wyd.: Egmont, Warszawa 2018
Il.str.: 120
Cena: 49,99 zł

Cień przedwiecznej grozy

Literatura grozy nigdy nie była przeze mnie uznawana za ulubiony gatunek, ale jak sobie dłużej nad tym podumałem to wyszło, że jednak lu...