czwartek, 23 stycznia 2020

Skywalker. Odrodzenie - słownik ilustrowany

Star Wars: The Rise of Skywalker.

Są takie publikacje, które skierowane typowo do fanów, nie trafiają do masowego odbiorcy. I tak właśnie jest w przypadku Star Wars: The Rise of Skywalker. The Visual Dictionary: With Exclusive Cross-Sections albumu poświęconego finałowi sagi "Gwiezdnych wojen". Film "Skywalker. Odrodzenie." zarobił już na świecie miliard dolarów, w Polsce również znalazł spore grono odbiorców, z których większość wspominaną książką jednak nie będzie zainteresowana. To raczej rzecz typowo dla zapaleńców, coś po co sięga się tuż po obejrzeniu filmu. Może własnie dlatego Egmont zrezygnował z wydana jej w Polsce, pozostawiając trylogię przewodników ilustrowanych niepełną. Dziś kilka słów na temat angielskiego wydania tej publikacji.

To już kolejny słownik ilustrowany autorstwa Pabla Hidalgo. Ponownie daje możliwość do pogłębienia wiedzy na temat wydarzeń, lokacji i bohaterów zaprezentowanych w zwieńczeniu sagi - filmu, który aż prosi się o wyjaśnienie i rozbudowanie rzeczy, jakie mogliśmy zobaczyć na kinowym ekranie. Niestety film w wielu momentach może budzić konsternację co do przedstawionych wydarzeń rzucanych widzom z ogromnym tempem bez specjalnie rozbudowanego kontekstu. Książka jest znacznie większej objętości niż poprzednie słowniki  z tej serii, liczy 200 stron i próbuje ten kontekst "dobudować". Poza standardową treścią typową dla tych książek dodano jeszcze przekroje pojazdów - jest to całkiem zbędna rzecz. Pierwszy rozdział słownika poświęcono na podsumowanie wydarzeń z poprzednich filmów.  Na pytania tak nurtujące fanów po obejrzeniu części VII i VIII sagi Skywalkerów znajdujemy choć częściowe odpowiedzi. Dodatkowo na poszczególnych stronach zamieszczono informacje łączące najnowszą trylogię sequeli z klasyczną trylogią Lucasa. Ponownie możemy poczytać o Rey, Kylo Renie, Finnie, Poe Dameronie czy BB-8. Nie zapomniano o Rycerzach Ren - fani wręcz łaknęli tych postaci. Napisano także troszkę na temat planety Exegol, tajemniczych kultystów oraz organizacji Sith Eternal i jej śmiercionośnej floty.

Co rzuca się w oczy podczas lektury, a nawet już samego wertowania przewodnika ilustrowanego, to na pewno nie zawsze w pełni zaspokajające ciekawość ujęcie motywów z filmu. Ten kto widział obraz JJ Abramsa dostrzega wiele luk i niedopowiedzeń czy wręcz przemilczeń zasługujących na wyjaśnienie. Wielkim nieobecnym publikacji jest Imperator Palpatine - jedna z kluczowych postaci filmu, a nawet całej sagi. Padają na jego temat jedynie jakieś małe wzmianki, nic co mogłoby choć w minimalnym stopniu odpowiedzieć na pytania pojawiające się podczas seansu. Ważny rytuał Sithów również całkowicie pominięto. Dziwi także podejście autora do jednego z artefaktów - sztyletu Sithów - nie wyjaśniono jego pochodzenia, ot małe zdjęcie na jednej ze stron i nic więcej. Za to dla mało ważnego łuku bohaterki o imieniu Jannah, przedmiotu, w przeciwieństwie do wspominanego sztyletu, zupełnie bez znaczenia znalazło się miejsce na aż dwóch stronach, dziwne.

Mnie film się podobał, a lektura przewodnika ilustrowanego pozwoliła przyjrzeć się dokładniej temu co tak szybko umykało z kinowego ekranu. Pomimo wręcz kardynalnych braków, a także poświęcaniu miejsca rzeczom nie zawsze najbardziej istotnym, książka stanowi ciekawe uzupełnienie fanowskiej biblioteczki. Podczas produkcji filmu było spore zamieszanie,, zmiany scenariusza, reżysera, montowanie na ostatnie pięć minut przed premierą finalnego dzieła to na pewno jedne z powodów wspominanych braków w ilustrowanym przewodniku. Być może autor nie chciał poprzez treść książki zdradzać "niespodzianek" jakie film niewątpliwie zawiera. Choć przyznam szczerze, że to dość dziwna byłaby motywacja - na wstępie zaznaczyłem, że po tego typu publikacje sięgamy po seansie, gdyż czytanie jej przed filmem nie miałoby specjalnego sensu. Mogę się mylić, jestem tylko człowiekiem. 

Odwiedź mnie na Lubimy Czytać i Facebooku !

INFO
Autor: Pablo Hidalgo
Tytuł: "Star Wars: The Rise of Skywalker. The Visual Dictionary: With Exclusive Cross-Sections"
Wyd.: Dorling Kindersley, Londyn 2019
Il.str.: 200
Cena: około 100 zł

piątek, 17 stycznia 2020

Powrót do świata Tolkiena

Upadek Gondolinu

Po bardzo długiej przerwie wróciłem do tolkienowskiego świata za sprawą powieści odnalezionej w notatkach J.R.R. Tolkiena przez jego syna, Christophera. Upadek Gondolinu opowiada historię rozgrywającą się setki lat przed akcją osławionej trylogii Władca Pierścieni

Losy bohaterów oscylują wokół ukrytego za nieprzebytymi pasmami gór i lasów miasta elfów, tytułowego Gondolinu. Zarówno złe moce, pod wodzą Melka, znanego również jako Morgoth, jak i wysłannicy sił dobra, których reprezentantem jest Tuor, chcą odnaleźć miasto - jedni by je zniszczyć, drudzy by je ocalić. Tuor wyrusza na poszukiwanie Gondolinu za sprawą jednego z Valarów - Ulma. Ta boska istota chce ocalić królestwo elfów przed zakusami Morgotha i jego armii orków, Balrogów i innych złych stworów. Jak możemy się domyślić Tuor dociera do Gondolinu, by tam na miejscu przekazać przesłanie od Ulma - niestety słowa płynące z ust bohatera nie znajdują podatnego gruntu. Pomimo niepowodzenia Tuor pozostaje w Gondolinie, zakochuje się ze wzajemnością w Idril, córce króla. Zazdrość ponownie okazuje się jednym z najpotężniejszych uczuć, tajemnica Godolinu zostaje wyjawiona nieprzyjacielowi przez zazdrosnego Meglina.

I pomimo tego, iż od początku wiemy, jak zakończy się ta opowieść sama historia jest wciągająca, przepełniona tą niezwykłą mitologią i postaciami - wszystkim tym co pokochaliśmy we Władcy Pierścieni. Sugestywne opisy przyrody i bohaterów, trzymające w napięciu pojedynki i ten cały ogrom uczuć sprawiają, że Upadek Gondolinu jest taki dobry. Niepierwszy to raz czytelnik może zakosztować w kunszcie literackim i niebywałej wyobraźni J.R.R. Tolkiena, a komentarze Christophera Tolkiena do dzieła ojca świetnie prowadzą poprzez ewolucje dzieła. Daje to nam pewien obraz warsztatu twórczego autora. Dla miłośników rzecz bezcenna. Nie dość że poznajemy nową historię poszerzającą mitologie Śródziemia to jeszcze zapoznajemy się z różnymi wariantami opowieści oraz odniesieniami do innych utworów. Całości dopełniają kolorowe ilustracje Alana Lee - artysty, który jak mało kto potrafi uchwycić ducha utworów Tolkiena. Rzecz jest świetna!

Kiedy kończyłem pisać tę notkę świat obiegła informacja o śmierci Christophera Tolkiena w wieku 95 lat. 

Odwiedź mnie na Lubimy Czytać i Facebooku !

INFO
Autor: J.R.R. Tolkien
Tytuł: "Upadek Gondolinu. Pod redakcją Christophera Tolkiena"
Wyd.: Prószyński i S-ka, Warszawa 2019
Il.str.: 280
Cena: 42 zł

sobota, 11 stycznia 2020

Dawno się tak nie nudziłem!

Lego. Jak pokonać kryzys...

Po lekturze świetnej książki Mordobicie. Wojna superbohaterów. Marvel kontra DC  opisującej losy dwóch komiksowych wydawnictw, bardzo chętnie sięgnąłem po publikację obiecującą masę ciekawych informacji na temat firmy, która zmieniła podejście dzieci i ich rodziców do zabawy. Lego. Jak pokonać kryzys, zawojować świat i zbudować potęgę z klocków Nielsa Lunde niestety to straszna nuda i zawód.

Zacznę od tego, że sam nie wiem do kogo skierowana jest ta książka. Na pewno nie jest dla fanów Lego, którzy z sentymentu za chwilami z dzieciństwa, w których to znikali na wiele godzin w świecie wyobraźni wspartym przez budowle z klocków, chcą ponownie poczuć tę dawną magię. Absolutnie nie macie czego tu szukać. Ta książka pod tym względem jest tak sucha i bez polotu, że pokona nawet najbardziej zatwardziałego fana. Jeśli liczycie, że dowiedziecie się czegoś ciekawego o ludziach tworzących firmę, o rodzinie założycielach to też srogi zawód. Spotkałem się z opiniami, że na pewno książka przypadnie do gustu kadrze zarządzającej i ogólnie ludziom parającym się biznesem dążącym do poprawy jakości pracy swoich przedsiębiorstw. Fakt, wiele jest w Lego... o kulturze organizacyjnej firmy, o jej kształtowaniu, trudnych decyzjach i zmianach, o strategiach rozpisanych na lata, ale ubrane jest to w taką formę, która sprawia, że po przeczytaniu strony bądź dwóch człowiek zasypia. Generalnie masa informacji podanych bez jakiegoś szerszego kontekstu i głębszej analizy na zasadzie ten powiedział to, a ten tamto, tego zwolnili, a tego zatrudnili. 

Lego to dla wielu dorosłych ważna część życia. Wychowywali się na tych klockach, aby często przekazać je swoim dzieciom - jest to możliwe dzięki zawsze najwyższej jakości produktu. Rodzice zarażają pasją pociechy dając im możliwość kreatywnej zabawy, rozwoju wyobraźni i zdolności logicznego  myślenia. I przychodzi taki Niels Lunde i pisze najnudniejszą i zupełnie pozbawioną polotu publikację, której bliżej do książki telefonicznej albo who is who. Kryzys jaki spotkał Lego wraz z trudnym i żmudnym wchodzeniem firmy na prostą mógł być pretekstem do nakreślenia poruszającej historii przedsiębiorstwa i ludzi w nim pracujących. Do odmalowania ciekawych osobowości walczących o coś więcej niż tylko wzrost sprzedaży i pokonanie konkurencji. A wyszedł zbiór nudnych zdań, truizmów bez polotu i większego znaczenia. Przykro.

Odwiedź mnie na Lubimy Czytać i Facebooku !

INFO
Autor: Niels Lunde
Tytuł: "Lego. Jak pokonać kryzys, zawojować świat i zbudować potęgę z klocków"
Wyd.: Agora, Warszawa 2019
Il.str.: 440
Cena: 44,90 zł

wtorek, 7 stycznia 2020

Wyznanie w listach zapisane

Na pożółkłym papierze

Niedawno pisałem, przy okazji omawiania powieści Horyzont Jakuba Małeckiego, o decyzjach, które determinują naszą przyszłość. W życiu młodego człowieka ich nie brakuje, czasem echo tych decyzji wraca do nas po latach, jest zupełnie niespodziewane i potrafi wywrócić życie do góry nogami. Na pożółkłym papierze Aleksandry Bartosik to powieść epistolarna poruszająca właśnie tę kwestię, ale nie tylko o czym szerzej w dalszym tekście.

Wiele lat temu młoda kobieta rozstała się z ukochanym mężczyzną. Odeszła bez słowa porzucając swoje dotychczasowe życie. Decyzja ta nie była łatwa, ale wydawała się jedynie słuszną, dającą perspektywę na rozwój dalszego życia wedle własnych zasad. O tym co dziewczyna czuła na przestrzeni lat, tego jak stawała się kobietą, co ją kształtowało i wreszcie skłoniło do wyznania dowiadujemy się z 19 listów - swoistej epistolarnej spowiedzi. 

I ciężko tu o fabule pisać coś więcej bez zdradzania ważnych szczegółów - ten króciutki utwór, liczący trochę ponad 70 stron, jest niezwykle treściwy i pozbawiony typowego dla takich dzieł pustosłowia. Chciałoby się rzecz, że jest tak skondensowany i konkretny jakby pisał go mężczyzna jednak utwór niepozbawiony jest czułości typowej dla kobiecego pisarstwa. Czułość, miłość, przywiązanie, ale również ból, zwątpienie, a nawet śmierć składają się na wachlarz doznań, bez których książka Na pożółkłym papierze byłaby niepełna. Bohaterka zdradza swoje motywacje, pisze szczerze o najważniejszych epizodach życia chcąc wyjaśnić jakim człowiekiem się stała. To wyznanie miłości, która pomimo upływu lat nie straciła nic ze swojego koloru, jest nadal tak samo intensywna, jak w momencie trudnego rozstania. Czytelnik zostaje jednak pozostawiony w pewnym zawieszeniu, nie otrzymuje odpowiedzi, nie wie czy listy dotarły do adresata i jaką spowodowały reakcje - pewne jest tylko, że to uczucie wydało całkiem niespodziewany i poruszający owoc. 

Odwiedź mnie na Lubimy Czytać i Facebooku !

INFO
Autor: Aleksandra Bartosik
Tytuł: "Na pożółkłym papierze"
Wyd.: Psychoskok, Konin 2018
Il.str.: 74
Cena: 24,90 zł

czwartek, 2 stycznia 2020

Powrót Imperatora

Mroczne Imperium II – Kres Imperium

Nie cichną głosy rozczarowania fanów "Gwiezdnych wojen" po premierze dziewiątej części "Skywalker. Odrodzenie" będącej zwieńczeniem sagi. Tak pieczołowicie pielęgnowane oczekiwania, rosnące na nawozie z nienawiści do "Ostatniego Jedi" - przedostatniej części w reżyserii Riana Johsona - nie mogły wydać innych owoców niż gorzkie i cierpkie ulęgałki. Jakże szybko fandom zapomniał bądź wyparł z pamięci fakt, iż w starym expanded universe takich historii, jak ta sklecona przez Jar Jar Abramsa było na pęczki. Komiks Mroczne Imperium II – Kres Imperium wydaje się być tym co podświadomie - boje się myśleć, że mógł stać za tym inteligentny zamysł - stało się kanwą wieńczącego ponad czterdziestoletnią historię scenariusza finału sagi.

Imperium niepierwszy to raz chce odbudować swoją dominację i pokrzyżować szyki Nowej Republice tworzącej ład oparty na demokracji i poszanowaniu praw najsłabszych. W twierdzy Imperatora na niedostępnej planecie Byss Palpatine, wbrew zapobiegliwym sługom, wciela swojego zdeprawowanego ducha w ciało ostatniego ocalałego klona. Gotowa jest też jego nowa superbroń - galaktyczne działo zdolne do zniszczenia każdego obiektu w galaktyce. Rozpoczyna się wyścig z czasem, kolejne światy upadają, Imperium sieje strach i terror. Luke Skywalker nie ustaje w staraniach restauracji Zakonu Jedi, poszukuje kolejnych miejsc dawnego kultu oraz osób wrażliwych na Moc. Nowa Republika chce uderzyć na Byss, aby ostatecznie pogrążyć siły ciemności w otchłani zapomnienia. Także Leia i Han Solo mają swoją rolę do odegrania - starzy znajomi jednak nie śpią, Boba Fett jest na ich tropie! Bohaterowie nie zdają sobie sprawy, iż Palpatine poza dominacją nad światem i zemstą na Skywalkerze, pragnie jeszcze jednego - nowego ciała, które może zapewnić mu jeszcze nienarodzone dziecko Lei i Hana.

Nawet nie ma sensu odkrywać wszystkich szczegółów tego pasztetu jaki stworzył scenarzysta Tom Veitch, ale już z tego zarysu fabuły, który Wam przedstawiłem, można wywnioskować, że jest to festiwal odgrzewanych kotletów. A kto widział już "Skywalker.Odrodzenie" dostrzeże podobieństwa, których podczas lektury komiksu znalazłem naprawdę sporo. Wobec tego całego nonsensu, którego symbolem jest dla mnie Luke Skywalker biadolący po śmierci każdego użytkownika Mocy, że o jaka to szkoda, bo odbudowa Zakonu Jedi się opóźni - życie absolutnie nieważne, jedynie liczą się wielkie idee - muszę przyznać, że ubawiłem się przednio. Zarówno Imperator jak i Luke wyglądają jak wampiry, a całość jest narysowana i pokolorowana w tak specyficzny sposób, że jednych na wstępie odrzuci, innych zaciekawi choć ciężko powiedzieć, że komiks jest ładny. Nieładny, ale intrygujący na pewno. Twórcy wykorzystują ciekawe motywy mieszając zaawansowane technologie z prastarą magią i nie da się tego czytać analizując każdy element bo wtedy całość trzeba odrzucić jako stek bzdur. I co ciekawe podobnie sprawa ma się do filmu "Skywalker.Odrodzenie". Taka moja konkluzja na koniec - Mroczne Imperium II – Kres Imperium to już historia, przeniesiona pod szyld legend, śmiejąca się okrutnie zza grobu płaczącym za expanded universe fanom.

Odwiedź mnie na Lubimy Czytać i Facebooku !

INFO
Scenariusz: Tom Veitch
Ilustracje: Cam Kennedy, Jim Baikie
Tytuł: "Mroczne Imperium II – Kres Imperium"
Wyd.: Egmont, Warszawa 2017
Il.str.: 204
Cena: 69,99 zł

poniedziałek, 30 grudnia 2019

Ulubione książki 2019 roku!

Ulubione książki 2019 roku!

Wspomniałem przy okazji zestawienia najgorszych, w moim mniemaniu, pozycji przeczytanych w 2019 roku o tym, iż przygotowałem dwa subiektywne rankingi. Dziś przyszedł czas na ten drugi. Oto dziewięć ulubionych książek, jakie miałem przyjemność przeczytać w mijającym roku.

Podobnie jak w przypadku "Najsłabszej Dziewiątki" każdy z tytułów opatrzyłem komentarzem, zdaniem z mojej opinii, do której możecie przejść po kliknięciu hiperłącza. 

1) Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki -"to wciągająca mieszanka niebanalnego romansu z powieścią obyczajową, której akcja rozgrywa się na przestrzeni wielu lat. Llosa opowiada o Peru, o przemianach politycznych, planach szerzenia rewolucji komunistycznej w Ameryce Południowej, ale i o protestach paryskich studentów z 1968 roku, tworząc panoramę zdarzeń i osobowości. To również niezwykła podróż po stolicy Francji przyciągającej ludzi z całego świata.  I w tej plątaninie wielkich wydarzeń politycznych, małych ludzkich dramatów stałymi wartościami są dwie rzeczy - miłość głównego bohatera do niegrzecznej dziewczynki oraz jej wodzenie go za nos."

2) Sodoma. Hipokryzja i władza w Watykanie - "Frédéric Martel stworzył niezwykle wciągającą opowieść o ludzkich ułomnościach i sprzecznościach tak często trudnych do pogodzenia. Nie piętnuje bohaterów książki za ich homoseksualizm, za naturalne skłonności, ale za niebywałą dwulicowość, piramidalną hipokryzję osób będących dla wielu przykładem i moralnym wyznacznikiem. Mogłoby się wydawać, że Sodoma... będzie zwykłym paszkwilem na Kościół katolicki, kolejnym lewackim atakiem na jego struktury, tak nie jest. "

3) Horyzont - "Powieść Małeckiego to przede wszystkim świetnie napisana historia tego jak wybory dokonywane w młodości determinują nasze dalsze życie, jak rodzinne sekrety mogą wpływać na późniejsze pokolenia. Od tych wyborów, które z perspektywy nastoletniego człowieka wydają się słuszne zależy wszystko co nas później spotyka."

4) Antyk w malarstwie. XV-XXI wiek - "Bożena Fabiani zwykłą lekcję historii sztuki zamieniła w erudycyjny popis łączący wiedzę z dziedziny malarstwa, ale i w mniejszym stopniu rzeźby, z mitologią Greków i Rzymian, często podając różne wersje tych samych opowieści. To nie tylko wydawnictwo o mitologicznych motywach w sztuce, ale i rzut oka na najważniejsze historie o herosach i olimpijskich bogach. To jak powrót do korzeni, do tego z czego wciąż czerpiemy inspirację i wiedzę. "

5) Kapitularz Diuną - "Kapitularz Diuną czytałem z zapartym tchem, a kolejne rozdziały przynosiły nieoczywiste rozwiązania, niszcząc przy tym poukładany już wcześniej scenariusz. Wielka to sztuka wciąż czytelnika zaskakiwać, powodować, by pogrążał się w lekturze, a Frank Herbert czyni to bez trudu. Najgorsze jest chyba to, że podobnie do George'a R.R. Martina, nie oszczędza swoich bohaterów i kilka razy serduszko mi pękło rozpadając się na miliony kawałków."

6) Niesamowita Słowiańszczyzna. Fantazmaty literatury - "Niesamowita Słowiańszczyzna jest erudycyjnym popisem naukowej myśli pozwalającej z boku przeanalizować raz jeszcze to co wydawało się oczywiste i jasne."

7) Nemezis i inne utwory poetyckie -  "Człowiek w tym uniwersum jest jedynie zabawką wielkich mocy drzemiących w zapomnianych pałacach, nawiedzonych domach i podziemnych kryptach, i to się czuje zatapiając się w kolejne liryki. Sama forma wiersza sprawia, że miałem wrażenie obcowania z sekretnymi zapiskami skrywającymi dawno zapomniane tajemnice." 

8) Nawałnica mieczy t. 1: Stal i śnieg - "Nawałnica mieczy przynosi nam zabawnie i z polotem poprowadzoną relację między oddaną swojej pani Brienne a Jaimem Lannisterm, Królobójcą nie będącym jedynie cwanym fechmistrzem, ale dzielnym rycerzem skrywającym dużo bardziej znaczące sekrety niż romans z siostrą. Jak zawsze możemy liczyć na pełne zwrotów akcji perypetie Aryi powoli dojrzewającej do roli bezwzględnej mścicielki. Pełna bólu i goryczy relacja Tyriona z ojcem to kolejny element przykuwający moją uwagę."

9) Star Wars Komiks. Star Wars – Darth Vader. Walka do końca. 1/2019 - "Zarówno w warstwie scenariuszowej jak i wizualnej spełnił moje oczekiwania. Stylistycznie nie odbiega od tego co w Gwiezdnych wojnach lubię najbardziej, a i przedstawienie Vadera oraz jego "wewnętrznego świata" bardzo do mnie przemawia."

2019 rok zamykam z całkiem dobrym rezultatem przeczytanych  ponad 60 pozycji. Mogę jedynie liczyć, że w przyszłym roku znajdę tyle samo czasu na czytanie. Nie mam zamiaru pobijać czytelniczych rekordów ani brać udziału w czytelniczych wyzwaniach, jak zwykle życie pokaże co z tego wyjdzie. Mam nadzieję, że i Wy możecie pod względem czytelniczym rok 2019 uznać za udany.

niedziela, 29 grudnia 2019

Starzy i nowi bogowie

Amerykańscy bogowie

Mitologiczne motywy i odwołania do różnych religii bywają bardzo ponętnym kąskiem dla wielu autorów tworzących swoje dzieła. Mnogość wydarzeń, znaczeń i niezwykłych bohaterów tylko wzmacnia chęć wykorzystania wierzeń i mitów, ich przetworzenia, w celu stworzenia nowej jakości.  Bardzo lubię sięgać po książki, które pełne są własnie tego typu treści. W lekturze Amerykańskich bogów m.in. odkrywanie wszystkich dwuznaczności jest zachętą do pogłębionego i uważnego studiowania tego dzieła.

Cień odsiaduje wyrok w jednym z amerykańskich więzień. Odlicza dni do wyjścia na wolność, do spotkania z ukochaną żoną. Kiedy przychodzi ten wiekopomny dzień okazuje się, że żona zginęła w wypadku samochodowym. Mężczyzna nie ma dokąd wracać, w wypadku zginął także jego przyjaciel, mający zapewnić mu zatrudnienie w warsztacie samochodowym. Ból po stracie Laury jest olbrzymi. Niespodziewanie na drodze Cienia pojawia się tajemniczy pan Wednesday - sybaryta i drobny gangster. Nie mija dużo czasu i Cień otrzymuje pracę u Wednesday'a, którego zamiary wobec niedawnego skazańca są dużo bardziej skomplikowane niż plan kolejnego skoku na bank. Za sprawą Wednesday'a Cień wkracza do świata rządzonego przez inne prawa niż te ludzkie - to świat bogów, nimf i skrzatów, mitycznych stworzeń, które przebyły do Stanów Zjednoczonych wraz z imigrantami z całego świata. Bogowie żyjący wśród ludzi? A jakże! W dodatku ci starzy bogowie codziennie toczą walkę o przetrwanie spychani na margines przez nowych władców ludzkiej duchowości.

W Amerykańskich bogach mieszają się motywy z różnych mitologii. Wiele jest odwołań do mitów nordyckich czy egipskich, ale i do wierzeń ludów afrykańskich czy rdzennych mieszkańców Ameryki Północnej. Cień wrzucony zostaje w niesamowity wir wydarzeń, w którym można się pogubić. Nic nie jest tak oczywiste jak się wydaje na pierwszy rzut oka. Na swojej drodze spotyka całą plejadę fantastycznych postaci - starych bogów, często złamanych przez czas i zapomnienie. Osamotnionych w świecie ludzi, którzy już o nich nie pamiętają. Przez większą część książki zastanawiałem się do czego to dąży. Cień podróżuje wraz z Wednesday'em, który okazuje się spiritus movens wszystkich najważniejszych wydarzeń. To bóg dążący do konfrontacji, do wielkiego starcia nowego ze starym - jego motywacje jednak są zupełnie odmienne niż mógłby się wydawać. Akcja snuje się od rozdziału do rozdziału przedstawiając nam kolejne postacie. Jest rzutem oka na historie Stanów Zjednoczonych na losy porywanych z Afryki niewolników czy północnoamerykańskich Indian. I jest to bardzo poruszające, pełne bezwzględności, walki  i woli przetrwania. 

Odwiedź mnie na Lubimy Czytać i Facebooku !

INFO
Autor: Neil Gaiman
Tytuł: "Amerykańscy bogowie"
Wyd.: MAG, Warszawa 2016
Il.str.: 608
Cena: 45 zł

czwartek, 26 grudnia 2019

Subiektywny ranking - Najsłabsza Dziewiątka

Zbliżający się koniec roku to okres zamykania różnych życiowych etapów, ale i tworzenia podsumowań tego co wyszło bądź nie. Nieskory jestem do tworzenia zestawień najlepszych i najgorszych publikacji przeczytanych w danym roku, tym razem postanowiłem wyjść ze swojej strefy komfortu i przygotowałem dwa rankingi. Dziś moja "Najsłabsza Dziewiątka" publikacji, zarówno książek jak i komiksów, które z różnych względów mi podpadły. Kolejność z grubsza przypadkowa choć nie bez znaczenia.

Każdy z tytułów opatrzony został linkiem do pełnej wersji mojego wpisu, wystarczy kliknąć w hiperłącze. Zamieściłem też krótki cytat z mojej opinii dla przypomnienia co tam najbardziej mi nie odpowiadało.

1) Śniadanie mistrzów  - "To zwykły bełkot, potok zdarzeń zmierzających do absurdalnego końca nie przynoszącego żadnego wartościowego przesłania."

2) Deadpool Classic. Tom 3 - "Nie dość, że wydarzenia będące przedmiotem komiksu nie mają żadnego większego sensu, że postacie są zwyczajnie mało pociągające, a wręcz irytujące to jeszcze ten przaśny humor, zupełnie odstający od dzisiejszych czasów, powodował jedynie uczucie zażenowania." 

3) Uczta dla wron t. 1: Cienie śmierci - "zainwestowane emocje uleciały w oparach absurdu i rozczarowania. Czytając Ucztę dla wron, zbliżając się do jej końca, zachodziłem w głowę jak to jest możliwe, że nic się nie dzieje, zupełnie jakbym oglądał 5000 odcinek "Mody na sukces" albo "Klanu"."

4) Uczta dla wron t. 2: Sieć spisków - Powiadają, że nie sztuką jest złapać zająca, ale by gonić go - niestety zbyt długie uganianie się za owym zwierzem też może zwyczajnie zmęczyć. I to zmęczenie lekturą połączone z tak ogromnym okrucieństwem autora w stosunku do swoich bohaterów (szczególnie kobiet), to znęcanie się nad nimi, oszpecanie i okaleczanie zupełnie bez celu już nawet nie szokuje, ale napawa przeświadczeniem, że twórca sam nie wie co z tym wszystkim począć."

5) Dni bez końca - "ten sposób narracji w wykonaniu Barry'ego jest zupełnie nieprzekonujący, przez pierwszych kilka stron zupełnie nie mogłem się przyzwyczaić do gatki Thomasa, potem już jakoś poszło. Najgorsze jest jednak to, że pomimo poruszania ciekawych i ważnych tematów los bohaterów w ogóle mnie nie obchodził. Czytałem to myśląc sobie, że mam tak strasznie ich w nosie, co się z nimi stanie, czy przeżyją, czy zginą"

6) Kult - "ta rozwleczona na prawie 500 stron gawęda zwyczajnie męczy i irytuje. Pierwsze rozdziały to istna droga przez jeżynowe chaszcze, aby wejść w ten świat, w rytm opowieści głównego bohatera trzeba czasu."

7) Philip K. Dick. Człowiek, który pamiętał przyszłość - "Jest to szczątkowa, mało ciekawa próba rozwikłania zagadki czy Philip K. Dick rzeczywiste widział przyszłość, czy miał jakieś z nią bezpośrednie połączenie, czy tylko był sprawnym pisarzem, który dzięki swojemu talentowi, wyobraźni i środkom psychoaktywnym potrafił kreować przekonujące obrazy świata przyszłości. Jakkolwiek by nie było, książkę męczyłem jakby stron miała nie 344 a 3000... "

8) Batman. Tom 2 – Jestem samobójcą - " W zasadzie to pachnie tu postaciami z papier mache. Motywacje bohaterów nie są do końca jasne, nie dowiadujemy się dlaczego akurat z takich arkhamowiczów, a nie innych, Bruce kompletuje drużynę. O samych bohaterach dramatu również  nie dowiadujemy się niczego odkrywczego, to zwykłe świry, nic więcej."

9) Star Wars Komiks. Star Wars – Kapitan Phasma. 4/2019 - " I dupa! Komiks poświęcony Phasmie tak zupełnie nie nic nie wnosi, że aż przykro. Phasma jak była tekturową postacią, ładnie wyglądającą w swojej srebrnej zbroi, tak nią pozostaje. Nie przeczę, opowieść ma potencjał, ale już sama fabuła mocno rozczarowuje, nie dodaje do postaci zupełnie nic ciekawego."

Żywię nadzieję, iż nikogo nie uraziłem swoimi całkowicie subiektywnymi wyborami, Mam świadomość, że przynajmniej część zaprezentowanych tu utworów, komiksów i książek, ma grono  zagorzałych fanów. Prawda jest jednak taka, że każdy z nas, na swojej czytelniczej drodze, spotkał się z innymi lekturami, które kształtowały jego czytelniczy gust.

czwartek, 19 grudnia 2019

Star Wars – Darth Vader – Płonące wody

Star Wars – Darth Vader

Ostatnie w tym roku wydanie dwumiesięcznika "Star Wars Komiks" przynosi nam kolejną historię z Darthem Vaderm w roli głównej. O tym, że komiksy z uniwersum Star Wars prezentują często poziom zupełnie niesatysfakcjonujący przypominać nie muszę - tu jednak obaw nie ma, rzecz jest wyborna! 

Darth Vader, wraz ze swymi Inkwizytorami, wyrusza z misją na pokrytą oceanem planetę Mon Calamari, znaną również jako Kalamar. W tym samym czasie na  pokładzie gwiezdnego niszczyciela znajdującego się na orbicie planety przebywa Wilhuff Tarkin mający skłonić krnąbrnego władcę Kalamara do współpracy. Surowce planety są niezwykle ważne dla umacniającego swoją władzę nowo powstałego Imperium. Ambasador, który z ramienia Imperium, prowadził negocjancie nieoczekiwanie ginie dając pretekst do siłowego rozwiązania sporu. Tarkin rozpoczyna działania zbrojne, a oddział Vadera udaje się na poszukiwanie doradcy króla Kalamara  - osoba ta ma być zbiegłym Jedi. Choć obaj podwładni nie pałają do siebie sympatią Tarkin będzie musiał poprosić Vadera o pomoc, której pokłosiem będzie dość nietypowa przysługa. 

Szósty zeszyt "Star Wars Komiks" to dwie ciekawe historie, główna Płonące wody daje nam wgląd w nastroje panujące w Imperium. To wciąż młody twór polityczny, o którego umocnienie trzeba dbać siłą. Oczywistym jest, że drenowane ze wszystkich surowców planety zaczną się buntować, a na to nie można sobie pozwolić. Ocalali z czystki Jedi wciąż ścigani są przez Inkwizytorów, nigdzie nie mogą czuć się bezpiecznie. W przypadku Kalamaru jeden z nich staje się zarzewiem buntu i sprzeciwu przeciw nowej władzy.  Doradca króla jest w gruncie rzeczy ekstremistą chcącym bez względu na koszty obalić Imperium. Druga opowieść zaś jest deserem, bezpośrednio wynika z pierwszej dając czytelnikowi jeszcze chwilę poobcować z Tarkinem i Vaderem, szkoda tu jednak nawet zarysowywać fabułę - napiszę tylko tyle, że obaj panowie wybrali się na dość nietypowe polowanie. Komiks zdecydowanie godny uwagi.

Odwiedź mnie na Lubimy Czytać i Facebooku !

INFO
Scenariusz: Charles Soule
Ilustracje: Giuseppe Camuncoli
Tytuł: "Star Wars Komiks. Star Wars – Darth Vader – Płonące wody. 6/2019"
Wyd.: Egmont, Warszawa 2019
Il.str.: 128
Cena: 19,99 zł

poniedziałek, 16 grudnia 2019

Kanon graficzny vol 1

Kanon graficzny

Zupełnie przypadkiem, podczas wizyty w krakowskim składzie taniej książki, w oko wpadła mi ciekawa pozycja ukazująca w komiksowej formie opowieści z kanonu literatury światowej. Pierwszy tom Kanonu graficznego... pod redakcją Russa Kicka pozwala spojrzeć na znane nam historie w inny sposób.

W zbiorze znajdziemy opowieści biblijne i mitologiczne, podania i legendy ludowe oraz poezję mistyczną z całego globu. Mamy zatem i Iliadę i Odyseję, objawienie św. Jana, opowieść o Gilgameszu, Beowulfa, ale i teksy Hildegardy z Bingen czy islamskiego mistyka Rumiego. Każdy z przedstawionych komiksów reprezentuje inny styl, charakterystyczny dla danego autora, więc jest to nie tylko podróż poprzez literaturę światową, ale także rzut oka na odmienne podejścia do sztuki tworzenia historii obrazkowych. Świetnie pokazuje jak za pomocą kreski i koloru można budować emocje i klimat, jak obrazem przekazać często nieopisywalne emocje.  Co ciekawe całość jest mocno zbalansowana, opowieści humorystyczne przeplatają się z tymi o wydźwięku dramatycznym. Chwilami zatem jest śmiesznie, innym razem przerażająco i krwawo, by później przejść do nostalgii i zadumy. 

Zaplanowany na trzy tomy Kanon graficzny... na naszym rynku wydawniczym doczekał się tylko publikacji tomu pierwszego, który nawet nie obejmuje całości oryginalnej edycji. Nic nie wskazuje na to, aby ukazały się kolejne części, a wielka szkoda. Materiał jest ciekawy, bardzo zróżnicowany dzięki czemu nie nuży, stanowi fajną powtórkę z literatury światowej, a i często zachętę do sięgnięcie po oryginalny tekst. Można też zapoznać się z rożnymi stylami artystów tworzących komiksy, aby później wybrać to co nam najbardziej odpowiada. Muszę przyznać, że Kanon graficzny... zaskoczył mnie niezwykle pozytywnie, a niektóre opowieści jak legenda indiańska Kojot i kamienie z rysunkami Micaha Farritora czy Medea Tori McKenna oczarowały mnie pod każdym względem, nie dość, że świetnie narysowane to jeszcze przejmujące - piękne. Oczywiście to tylko subiektywny wycinek tego niezwykłego albumu, w którym każdy znajdzie coś dla siebie.

Odwiedź mnie na Lubimy Czytać i Facebooku !

INFO
Redaktor: Russ Kick
Scenariusz: Seymour Chwast, Molly Crabapple, Robert Crumb, Will Eisner, Rick Geary, Tara Seibel, Yeji Yun
Ilustracje: Seymour Chwast, Molly Crabapple, Robert Crumb, Will Eisner, Rick Geary, Tara Seibel, Yeji Yun
Tytuł: "Kanon graficzny - 1 - Od Gilgamesza do Tybetańskiej Księgi Umarłych"
Wyd.: WAB, Warszawa 2012
Il.str.: 291
Cena: 69,90 zł

czwartek, 12 grudnia 2019

Nippon-to - kolejny raz o samurajskiej szabli

Miecz samurajski - nippon-to

Do mojej biblioteczki niedawno dołączyła kolejna publikacja poświęcona japońskiej broni białej, a właściwie samurajskiej szabli. Oręże to wciąż fascynuje pasjonatów militariów oraz koneserów sztuki bo mało jest takich przedmiotów, które łączą w sobie piękno i kunszt wykonania z funkcjonalnością sprawiająca, że niejedna głowa spadła z karku. 

Miecz samurajski, zaraz, zaraz, czy we wstępie nie użyłem słowa szabla?, to książka na powrót wprowadzająca do polskiego nazewnictwa właśnie słowo "szabla" zamiast "miecz" jako jedyne właściwe opisujące ten rodzaj broni. Niby miecz to bardziej nobilitujące, brzmi poważniej, ale odnosi się do broni białej, która posiada dwie krawędzie tnące, a głownia jest prosta, katana (swoją drogą ten termin też w książce nie jest stosowany) posiada charakterystycznie wygiętą głownię oraz jednosieczne ostrze co idealnie opisuje szablę. Ale dość o tym. Inami Hakusui napisał swoja książkę z myślą o amerykanach chcących dowiedzieć się o zdobytych podczas inwazji na Wyspy Japońskie szabel. Pierwsze wydanie miało miejsce w 1948 roku i zostało skonstruowane tak, aby przekazać jak najwięcej istotnej wiedzy pozwalającej oszacować wiek i wartość konkretnej głowni. Autor poświęca zatem miejsce zarówno historii i ewolucji japońskich szabel, jak i opisowi konkretnych jej elementów. Nie pomija skomplikowanego procesu kucia oraz późniejszej pielęgnacji gotowej głowni. I widać tu zupełnie inne podejście niż to prezentowane przez  autorów amerykańskich czy polskich. Hakusui opiera swoją wiedzę na własnym doświadczeniu oraz rodzimych źródłach nieskażonych zachodnim stylem myślenia. 

Miecz samurajski pomimo skrótowej formy, będącej niejako wyciągiem tego co najistotniejsze, często mało czytelnych czarno białych fotografii (cieszy, że wydawca zadbał o kolorowe wkładki oraz zdjęcia z polskich kolekcji) stanowi ciekawe wprowadzenie do tematu, jest dużo lepszą w moim mniemaniu pozycją niż książki, które czytałem wcześniej choć w każdej z nich znajdują się ciekawe informacje. To też ważna książka z historycznego punktu widzenia, gdyby nie amerykańskie zwycięstwo nad Cesarstwem Japonii, masowy wywóz szabel za granice, a co za tym idzie potrzeba ich dokładnego opisu i klasyfikacji w nasze ręce nie trafiłoby tak ciekawe opracowanie. 

Odwiedź mnie na Lubimy Czytać i Facebooku !

INFO
Autor: Inami Hakusui
Tytuł: "Miecz samurajski"
Wyd.: Diamond Books, Bydgoszcz 2012
Il.str.: 183
Cena: około 50 zł

sobota, 7 grudnia 2019

Coś z lodowego pustkowia

Twórcy literatury grozy sięgają po różne środki wyrazu, aby czytelnika przestraszyć. Raz uciekają się do bezpośredniego, makabrycznego opisywania drastycznych wydarzeń, scen, które na długo zapadają w naszej pamięci, innym razem subtelnie, za pomocą niedomówień, starają się dotrzeć do naszej podświadomości. Coś to książka tej drugiej kategorii.

Na lodowym pustkowiu naukowcy odkrywają tajemniczy obiekt mający być starożytnym statkiem kosmicznym. Ów statek rozbił się tysiące lat temu i został przykryty grubą warstwą lodu i śniegu, aby teraz ujrzeć światło dzienne. Co jednak z załogą tego niezwykłego obiektu? W jakim celu przybyli na ziemię? Co spowodowało katastrofę? Pytań jest wiele, na część z nich może odpowiedzieć analiza nieprzyjaźnie łypiącej istoty odnalezionej w bryle lodu nieopodal statku. To prawdziwa gratką dla naukowców, szczególnie biologów mogących poznać nową formę życia. Wkrótce okazuje się, że dotąd monotonne życie odizolowanych od świata badaczy Arktyki nieodwracalnie się zmieni. Do bazy wkroczy obłęd i śmierć, a zimno będzie ostatnim ze zmartwień bohaterów stojących w obliczu zagłady. 

Tak w skrócie wygląda zarys fabuły, w gruncie rzeczy krótkiego, ale treściwego utworu Campbella. Rzecz jest absolutnie bezpretensjonalna i samoświadoma. Nie odniosłem wrażenia podczas lektury, że autor chciał stworzyć arcydzieło mające zmienić literaturę grozy, chyba raczej przyświecało mu coś na kształt zgłębienia innych, niż dotychczas wykorzystywane, pokładów leków, jakie w nas drzemią. Jego koncept na istotę tak doskonałą, że potrafi odwzorować i przejąć swoją ofiarę w idealny wręcz sposób jest świetny. Bohaterowie, odcięci od świata na smaganym lodowatym wiatrem pustkowiu, zmuszeni są do snucia przypuszczeń i wymyślania kolejnych sposobów na odróżnienie prastarego kosmicznego stwora od swoich towarzyszy. Nikt nie może być pewnym, włączając w to czytelnika, który z bohaterów już nie jest tym za kogo się podaje. Campbell wykorzystał atmosferę izolacji arktycznej bazy, klimat potęguje zupełna bezsilność w starciu z kosmicznym tworem i to wszystko bardzo mocno działa. W książce nie ma bezsensownego biegania po korytarzach, flaki nie fruwają na lewo i prawo, a mimo tego Coś straszy. Bardzo sugestywne i klimatyczne ilustracje Macieja Kamudy dodatkowo "umilają" lekturę. 

Odwiedź mnie na Lubimy Czytać i Facebooku !

INFO
Autor: John W. Campbell
Tytuł: "Coś"
Wyd.: Vesper, Czerwonak 2019
Il.str.: 241
Cena: 35,90

poniedziałek, 2 grudnia 2019

Mity Cthulhu

H.P. Lovecraft stworzył specyficzny świat przepełniony potężnymi istotami mającymi realny wpływ na bohaterów jego utworów - zarówno opowiadań jak i wierszy. Ta specyficzna mitologia wpływa także na innych twórców chętnie sięgających po motywy przedwiecznej grozy Lovecrafta. Mity Cthulhu to próba przełożenia opowiadań Samotnika z Providence na język komiksu. 

W albumie znalazły się chyba najbardziej charakterystyczne lovecraftowskie tytuły. Jest zatem m.in. Zew Cthulhu, Zgroza w Dunwich czy Kolor z innego świata. Rysunki wykonał Alberto Breccia, a za adaptację tekstu oryginalnych utworów odpowiedzialny jest Norberto Buscaglia. Ten duet zmierzył się z niełatwym zadaniem oddania, często niewysłowionej, grozy i mrocznego klimatu tak uwielbianego przez fanów Lovecrafta. I ciężko mieć jakieś specjalne zastrzeżenia co do warstwy tekstowej albumu, niejednokrotnie pretekstowe i zupełnie umowne ilustracje jednak nie każdemu mogą przypaść do gustu. Ilustrator stawia raczej na pobudzenie wyobraźni czytelnika, pewne rzeczy jedynie sygnalizuje pozostawiając w pewnym niedopowiedzeniu to z czym się mierzy na kolejnych planszach. 

Trzeba bardzo mocno zaznaczyć, że jest to dość hermetyczna publikacja skierowana do fanów znających oryginalne utwory Lovecrafta. Komiksowe ich odwzorowanie stanowi wyciąg, samą esencję tego co możemy znaleźć w opowiadaniach. Czytelnik, który sięgnie po ten komiks bez wcześniejszej znajomości adaptowanych przez duet Breccia-Buscaglia utworów wiele straci. Jak wspomniałem wcześniej, ilustracje są niezwykle specyficzne, utrzymane w odcieniach szarości i czerni mogą nużyć i przytłaczać. To często rozmazane plamy tuszu, z których przebija się coś mającego pobudzać podświadomość, pierwsze zetknięcie z takimi obrazkami było dość nieprzyjemne jednak w pewnym momencie zaczęło działać i sprawdziło się jako środek do oddania klimatu prozy Lovecrafta.

Odwiedź mnie na Lubimy Czytać i Facebooku !

INFO
Scenarzysta: Alberto Breccia i Norberto Buscaglia
Ilustracje: Alberto Breccia
Tytuł: "Mity Cthulhu"
Wyd.: Non Stop Comics / Sonia Draga,  Katowice 2019
Il.str.: 124
Cena: 55 zł

piątek, 29 listopada 2019

Miasto w morzu - poezja Poego

Miasto w morzu i inne utwory poetyckie

Naturalną koleją rzeczy jest dążenie do jak najbardziej pełnego poznania twórczości ulubionego autora. Po przeczytaniu znakomitych opowiadań Edgara Allana Poe przyszedł czas na oddanie się jego poezji. Wydawnictwo Vesper wypościło na nasz rynek księgarski zbiór Miasto w morzu i inne utwory poetyckie zawierający wiersze Poego w oryginale i polskim tłumaczeniu.

Dla mnie najważniejsze, podczas lektury kolejnych wierszy,  było to niezwykłe uczucie  przeniesienia się do czasów, w których uczucia wyrażało się zupełnie odmiennie niż dziś. Cała sfera emocjonalna człowieka otoczona była aurą niezwykłości. Miłość czy tęsknota potrafiły doprowadzić do grobu, nie wspominając już o gniewie czy nienawiści. Poe pisze głównie o uczuciach, o niespełnionej  lub utraconej miłości, o mękach udręczonej koszmarami duszy. Często są to obrazy wprost ze świata urojeń powodowanych chorobą, przeżycia osób dręczonych obsesjami i nerwicami. I nie powinno nas to dziwić, wszakże w czasach, w których tworzył, wiedza na temat przypadłości umysłowych była nikła, często tłumaczona nie zaburzeniami psychicznymi, lecz ingerencją sił nadprzyrodzonych. Więc i te siły nadprzyrodzone znalazły w lirykach Poego swój dom.

Podoba mi się to zestawienie oryginalnej wersji wiersza z jego polskim tłumaczeniem. To kolejna doskonała możliwość to skonfrontowania z rzeczywistością tez Bronisława Zielińskiego, tłumacza Trumana Capote i Ernesta Hemingway'a, który podkreślał jak ważne jest oddane melodii języka tworząc przekład. Wydaje mi się, że w poezji ma to szczególne znaczenie, przecież tu rytmika utworu wykorzystywana jest do osiągnięcia określonego wydźwięku emocjonalnego, do budowania napięcia i tempa. Wydanie jak zwykle zachwyca, podoba mi się, że ponownie pojawiło się posłowie, to ważny element budowania świadomości czytelniczej dzięki, któremu możemy lepiej poznać autora i jego dzieła, ale także uszczknąć choć trochę z historii literatury.

Odwiedź mnie na Lubimy Czytać i Facebooku !

INFO
Autor: Edgar Allan Poe
Tytuł: "Miasto w morzu i inne utwory poetyckie"
Wyd.: Vesper, Czerwonak 2018
Il.str.: 151
Cena: 29,90

niedziela, 24 listopada 2019

W cieniu Yavina - nic specjalnego

W cieniu Yavina

Zaczynam już powoli przyzwyczajać się do smutnego faktu, iż komiksowy świat "Gwiezdnych wojen" usłany jest zarówno bardzo dobrymi i ważnymi dla uniwersum opowieściami, jak i kompletnie chybionymi historiami, które można spokojnie sobie odpuścić. W cieniu Yavina to niestety komiks tej drugiej kategorii.

Bardzo ładna, a wręcz pełna energii, okładka komiksu autorstwa Briana Wooda i Carlosa D'Andy skrywa zupełnie przeciętna, acz nie najgorzej narysowaną, historię. W cieniu Yavina rozgrywa się niedługo po zniszczeniu pierwszej Gwiazdy Śmierci. Rozproszony po utracie bazy na Yavinie Sojusz Rebeliantów zmuszony jest szukać nowej, spokojnej przystani. Imperium nie ustaje w wysiłkach zniszczenia wszystkich sprzymierzeńców Lei Organy i Luke'a Skywalkera i jest o krok od ich ujęcia. Wygląda na to, że w szeregach buntowników jest szpieg, od jego ujęcia może zależeć przyszłość Galaktyki. Darth Vader, w ramach pokuty za stratę superbroni Imperatora, zostaje wysłany nad lesisty księżyc Endor, aby doglądać pracy nad drugą, jeszcze potężniejszą Gwiazdą Śmierci. Jakież to wszystko oryginalne. 

Z całego komiksu najbardziej podoba mi się właśnie wspomniana okładka. Całość narysowana jest dość sprawnie, choć bohaterowie są do siebie zupełnie niepodobni. To w zasadzie wariacja nad ich wyglądem, nie jest to oczywiście nic złego, ale powoduje chwilami pewne uczucie zagubienia. Z fabuły nie dowiadujemy się absolutnie niczego przełomowego, psychologia postaci nie jest w żadnej mierze pogłębiona, chwilami wieje kompletnym nonsensem. Zastanawiałem się po co w ogóle ta historia powstała, sztampa goni sztampę, a te loty poszukiwawcze Lei i jej ekipy to zupełny absurd. Dużo tu scen walk myśliwców w przestrzeni kosmicznej, walk, sprawiających wrażenie lekko pozbawionych dynamiki. Pisząc kolejne epizody walki rebelii z Imperium autorzy powinni pamiętać, że sztuką jest stworzyć coś nowego, coś co rzeczywiście rozbuduje świat Odległej galaktyki, granie ciągle tymi samymi, zgranymi kartami nigdy nie wychodzi na dobre. Ale to tylko niekanoniczna, zupełnie nie obowiązkowa historyjka.

Odwiedź mnie na Lubimy Czytać i Facebooku !

INFO
Scenariusz: Brian Wood
Ilustracje: Carlos D`Anda
Tytuł: "Star Wars Legendy. W cieniu Yavina"
Wyd.: Egmont, Warszawa 2015
Il.str.: 152
Cena: 49,99 zł

Skywalker. Odrodzenie - słownik ilustrowany

Są takie publikacje, które skierowane typowo do fanów, nie trafiają do masowego odbiorcy. I tak właśnie jest w przypadku  Star Wars: The...