wtorek, 20 października 2020

Zwieńczenie Tańca Smoków

W sierpniu pisałem o pierwszym tomie Ognia i Krwi George'a R.R. Martina i tam też znajduje się większość moich spostrzeżeń na temat samej istotny tego dzieła. Zupełnie niezasadnym byłoby ponowne opisywanie kwestii związanych z konstrukcją, póki co, najnowszej książki z uniwersum Gry o Tron odniosę się więc tylko kilku kwestii fabularnych, które szczególnie przypadły mi do gustu.

Fabuła drugiego tomu kroniki rodu Targaryenów skupia się przede wszystkim na przebiegu Tańca Smoków oraz jego często zgubnych następstw, a zwieńczona jest opisem panowania Aegona III obciążonego wszystkimi traumami wojny i dworskich intryg. Tak to bywa że i w rodzinach dochodzi do konfliktów, nie ma w tym nic nadzwyczajnego. Inaczej sprawa ma się jednak w rodzinach królewskich, w których spory takie mogą przerodzić się w otwartą wojnę o dominację - a tak właśnie stało się po śmierci króla Viserysa I. Namaszczona przez Viserysa I na następcę córka Rhaenyra spotkała się z opozycją w postaci brata Aegona II, który zgłosił pretensje do Żelaznego Tronu. A jak to w zmaskulinizowanym społeczeństwie bywa nie każdemu z westeroskich lordów pasowała kobieta na królewskim stolcu więc szybko doszło do podziałów na dwa zwaśnione stronnictwa. Wybuchła wojna jakiej świat nie widział, smoki niszczyły całe miasta siejąc śmiertelna pożogę, a podstęp czaił się w każdym zakamarku. 

Taniec Smoków to bez wątpienia jedno z ważniejszych wydarzeń w świecie wykreowanym przez George'a R.R. Martina. Wojna domowa, która doprowadziła do wyniszczenia wielu możnych rodów, ze szczególnym uwzględnieniem Targaryenów, upadku smoków oraz zmiany układu sił i sojuszy nie mogła pozostać nieopisaną. Ujęcie tej całej fantastycznej historii w formę kroniki powodowało, że nie mogłem się od lektury oderwać, chłonąłem każde zdanie czekając na kolejny zwrot akcji rozwalający dotychczasowy układ sił. 

Odwiedź mnie na Lubimy Czytać i Facebooku !

INFO
Autor: George R.R. Martin
Tytuł: "Ogień i krew. Tom 2"
Wyd.: Zysk i S-KA, Poznań 2018
Il.str.: 505
Cena: 59 zł

poniedziałek, 12 października 2020

Wrzenie. Francja na krawędzi

Rok temu miałem okazję zwiedzić Paryż - osławione miasto miłości i stolicę Francji - oraz jego przedmieścia. Niepowtarzalna aura tego niezwykłego miasta jest obezwładniająca jednak i na tym brylancie znaleźć możemy niejedną skazę. W niektóre zakamarki lepiej się nie zapuszczać bo poza pięknymi muzeami i ociekającymi bogactwem witrynami luksusowych butików Paryż to także arena międzykulturowej wojny, a jak to bywa na froncie są i starcia, i ofiary.

A jakąż to wojnę mam na myśli skoro w Europie panuje pokój? Oczywiście chodzi o walkę z terroryzmem, którego ofiarami padają zazwyczaj niewinni mieszkańcy, zwykli turyści bądź przechodnie. Francja z racji kolonialnej przeszłości oraz swojej polityki zakładającej laickość V Republiki stała się jednym z zaprzysięgłych wrogów dla radykalnych ruchów ze szczególnym uwzględnieniem islamskiego terroryzmu (powiedzieć jasno trzeba, że zamachów dokonywała na przestrzeni wielu lat również skrajna lewica i prawica oraz anarchiści). O aktach islamskiego terroru mogliśmy usłyszeć m.in. podczas zamachów na paryski klub Bataclan w 2015 czy rok później w Nicei. Za każdym razem poruszenie opinii publicznej jest ogromne, strach narasta jednocześnie powodując mobilizację niestety często dyskusja spłycana jest do poziomu opowiadania o niespełna rozumu islamskich radykałach chcących zniszczyć chrześcijański świat. Anna Pamuła w swoim reportażu Wrzenie. Francja na krawędzi postanowiła sięgnąć znacznie głębiej, aby zrozumieć motywacje sprawców oraz podjąć próbę postawienia diagnozy na przyszłość bo to co teraz dzieje się w Francji stanowi jedynie początek przemian jakie przetaczają się przez Europę.

Bohaterowie Pamuły na różnych etapach swojego życia spotykają się z trawiącymi Republikę Francuską problemami związanymi z nierównościami społecznymi, imigracją oraz wynikającym z niej kłopotami z adaptacją oraz rasizmem. Kolonialna przeszłość Francji, napływ imigrantów z krajów Maghrebu nieuchronnie powoduje napięcia w wielokulturowym społeczeństwie. Napięcia te narastają za sprawą obowiązującego systemu edukacyjnego, rozwarstwienia społecznego, które doprowadziło do zamykania się bogatych w "białych gettach" spychając imigrantów do blokowisk i domów socjalnych na przedmieściach. Okazuje się, że nowa ojczyzna wywołuje uczucie dysonansu u młodych ludzi, którzy nie czują się francuzami, są przez nią odpychani, szukają więc swojej tożsamości gdzie indziej i nawet nie będąc specjalnie religijnymi zaczynają radykalizować się, przechodzić na salafizm. Jak chociażby Mohammed Merah francuz algierskiego pochodzenia, który dokonał kilku morderstw w 2012 roku. Nie jest on jednak jedynym bohaterem książki Pamuły opisującej jego historię w sposób szalenie obrazowy. Nie zapominajmy także o kobietach uciekających od mężów sadystów oraz tych okaleczonych w wyniku rytualnego obrzezania - to co spotyka te kobiety poraża. Najwięcej o współczesnej Francji dowiadujemy się od Ibrahima, z którym autorka odbyła wiele rozmów dowiadując się o jego kryminalnej przeszłości, postrzeganiu polityki i religii. Obraz francuskiego społeczeństwa jaki wyłania się z jego historii nie jest specjalnie pochlebny, podobnie jak rozmów z członkami Frontu Narodowego cieszącego się coraz większym społecznym poparciem.

Pamuła, wraz ze swoimi bohaterami, odmalowała obraz Francji z jednej strony twardo stojącej na swoim laickim, republikańskim fundamencie chcącej wychowywać świadomych obywateli pozbawionych religijnej indoktrynacji, a z drugiej okrutnej machiny nieradzącej sobie z kolonialną przeszłością, pełną uprzedzeń i ślepej wiary w powoli zapominane ideały braterstwa i równości. Ta książka pozostawia straszny niedosyt jest tyle tematów, którym powinno się poświęcić więcej miejsca, tyle pytań nasuwających się podczas lektury, że ciężko to wszystko w kilku zwięzłych zdaniach ogarnąć. To do czego dochodzi teraz we Francji jest pokłosiem wielu lat zaniedbań, odrzucenia przez państwo a tym samym oddania młodych ludzi w ręce indoktrynujących ich imamów - to dzięki nim, a nie swojej ojczyźnie, w której przecież się urodzili, odnajdują poczucie przynależności i życiowego celu. Przykre to i straszne.   

Odwiedź mnie na Lubimy Czytać i Facebooku !

INFO
Autor: Anna Pamuła
Tytuł: "Wrzenie. Francja na krawędzi"
Wyd.: AGORA, Warszawa 2020
Il.str.: 384
Cena: 39,99 zł

niedziela, 20 września 2020

Dziewczyna z rebelii

Kto mnie zna ten dobrze wie, że dzień bez "Gwiezdnych wojen" nie może być udanym.  Staram się zatem nadrabiać komiksowe zaległości w tej materii łącząc przyjemne z pożytecznym. Komiksy dobrze zapełniają luki fabularne, które siłą rzeczy w filmowej Sadze bardzo często się pojawiają. Album Star Wars Legendy – Dziewczyna z Rebelii. Zdławiona nadzieja nie zawiera specjalnie spektakularnych opowieści powielając niejako znane nam już schematy.

Na album składają się trzy niepowiązane ze sobą bezpośrednio opowieści poruszające jednak podobną tematykę - tajne misje i operacje specjalne. W pierwszej historii jesteśmy świadkami przygotowań do ślubu księżniczki Leii będącym w zasadzie układem politycznym między władcami planety Arrochar a dowództwem Rebelii zmierzającym do zbudowania tajnej bazy Sojuszu. Jak wiemy po zniszczeniu Gwiazdy Śmierci Imperium z jeszcze większą zajadłością zaczęło tropić wszelkie ślady rebeliantów. Kolejna, moim zdaniem najlepsza opowieść albumu, przybliża nam jedną z tajnych misji Dartha Vadera. Ponownie Lord Sith rusza na łowy, aby wytropić zdrajców przy okazji robiąc porządki na swoim gwiezdnym niszczycielu Devastatorze. Narratorem opowieści jest młoda chorąża Nanda, dla której spotkanie z Vaderem będzie przygodą nie do zapomnienia. W trzeciej, wieńczącej album historii, bierzemy udział w misji ratunkowej. Księżniczka Leia wraz z młodym Skywalkerem, Hanem Solo i Chewbaccą na pokładzie Sokoła Millenium zmierzają na Lotho Minor. Cóż ciekawego może być w galaktycznym złomowisku? Leia odebrała sygnał nadany przez jej dawną przyjaciółkę będącą utajonym agentem Rebelii. Pozyskanie informacji, które zebrała może być kluczowe dla Sojuszu, ale czy za nagłym kontaktem po latach nie kryje się kolejny podstęp Imperium?

Historia planowanego ślubu Lei z księciem Arrochara pomimo ciekawego zamysłu i intrygi politycznej jakoś niespecjalnie mnie porwała. Owszem dowiadujemy się co nieco o staraniach Sojuszu zmierzających do pozyskania nowych planet i zbudowania stałej bazy, ale zabrakło w tym ognia. Choć wystrzałów z blasterów nie brakuje. Zupełnie inaczej sprawa ma się z komiksem Pięć dni z Sithem. Pomimo tego iż nie jest to specjalnie rozbudowana fabuła dostajemy klimatyczną opowieść widzianą oczami jednego z uczestników, który miał zaszczyt towarzyszyć Vaderowi i przeżyć. Vader jest zdeterminowany i bezwzględny, w dodatku misja, na którą zabrał Nandę oraz odział szturmowców nie jest oficjalnie autoryzowana. Jest próbą odzyskania łaski Imperatora, a jednocześnie przykładem nieposłuszeństwa ucznia wobec mistrza. Tam, gdzie umierają droidy - to komiks, który urzekł mnie rysunkami na pograniczu mangi(chociaż muszę nadmienić, że ilustrator najwyraźniej nienawidzi mężczyzn). Scenariusz niczym nowym nie zaskakuje. Mamy słowne przepychanki Lei i Hana, poszukiwanie zaginionego agenta i zdeterminowanego łowcę nagród, aby pokrzyżować plany bohaterów i zgarnąć podwójną nagrodę - wszystko to już było. Należy wspomnieć, że w każdej z przedstawianych historii bohaterowie w jakiś sposób mierzą się z przeszłością oraz oczekiwaniami stawianymi przez współtowarzyszy - jest to mała namiastka tego co powinno wieść prym, abyśmy otrzymali pełniejszy obraz psychologii postaci. Może innym razem...   

Odwiedź mnie na Lubimy Czytać i Facebooku !

INFO
Scenariusz: Brian Wood, Zack Whendon
Ilustracje: Carlos D`Anda, Stéphane Créty, Facundo Percio, Davidé Fabbri
Tytuł: "Star Wars Legendy – Dziewczyna z Rebelii. Zdławiona nadzieja"
Wyd.: Egmont, Warszawa 2018
Il.str.: 192
Cena: 59,99 zł

piątek, 18 września 2020

Znowu historie o duchach...

Paranormalne. Prawdziwe historie nawiedzeń
Upiorne opowieści, przeróżne przekazywane z ust do ust creepypasty, to wciąż potężne paliwo dla kolejnych, szeroko pojętych, tekstów kultury. Książki fabularne, reportaże, seriale i filmy kinowe niezmiennie czerpią z nieprzebranego rezerwuaru strachu wywoływanego przez mniej lub bardziej przekonujące opowieści o spotkaniach człowieka z mocami nadprzyrodzonymi. Michał Stonawski do tematu podchodzi z zupełnie nowym, świeżym podejściem, a jego Paranormalne. Prawdziwe historie nawiedzeń ukazują opowieści o duchach w nowym świetle. 

Stanowski mocno zaznacza, że nie zamierza w swojej publikacji obalać czy też wyśmiewać opowieści o duchach wykazując ich bezsensowności czy szukając dowodów na racjonalne wyjaśnienie zjawisk nadprzyrodzonych. Jego książka jest próbą zrozumienia tematu nawiedzonych miejsc, ewolucji historii opowiadanych od pokoleń na konkretnych terenach oraz tego jak one wpływały na postrzeganie świata osób mających styczność z różnej maści niewyjaśnionymi zdarzeniami. Okazuje się, że po przeprowadzeniu porządnej kwerendy nawiedzonych lokacji w Polsce (i odrzuceniu znakomitej większości) te, do których wybrał się autor, aby naocznie sprawdzić co kryje się za zjawami nawiedzającymi kamienice, mieszkania czy opuszczone szpitale, częściej niż duchy na miejscu straszyły dojmująca pustka i wspomnienie ludzi, którzy już odeszli. Ludzi prowadzących normalne życie zniszczone przez własne słabości czy zawirowania historii. 

Całość ubrana jest w formę fabularyzowanego reportażu co pozwala w pełni wczuć się w opowieść będącą swoistą lekcją historii doprawioną nutą tajemnicy. A jak to z przyprawami bywa nie zawsze dużo znaczy dobrze. Tutaj mamy zachowany balans bo pomimo licznych dygresji i uwag natury społecznej autor nie zbacza z wyznaczonego kursu i opisuje nadprzyrodzone zjawiska zajmująco, bez silenia się na niepotrzebne fajerwerki. Szczególnie ujęła mnie historia nawiedzonego mieszkania w jednej z warszawskich kamienic, w którym to zamordowano aktorkę Marię Wisnowską - niesamowita sprawa, gotowy materiał na świetny kryminał. Podobnie sprawa ma się z Zakładem dla Nerwowo i Psychicznie Chorych Żydów Zofiówką, który za sprawą niemieckich lekarzy stał się piekłem. Nie pierwszy to raz okazało się, że straszniejsza od paranormalnych zjawisk jest prawdziwa historia ludzkich dramatów oraz fakt, iż nawet zwykłe wydarzenia z czasem za sprawą niedomówień i braku sensownego wyjaśnienia obrastają upiorną legendą stając się domem dla czających się w ciemności duchów i demonów.

Odwiedź mnie na Lubimy Czytać i Facebooku !

INFO
Autor: Michał Stonawski
Tytuł: "Paranormalne. Prawdziwe historie nawiedzeń"
Wyd.: Znak, Kraków 2020
Il.str.: 302
Cena: 39,99 zł

środa, 26 sierpnia 2020

Moon Knight - po prostu

Moon Knight

Pamiętam, że kiedy po raz pierwszy sięgnąłem po komiks poświęcony przygodom Moon Knighta - obrońcy nocnych podróżnych, byłem zachwycony. Kupił mnie schizofreniczny klimat, wielowymiarowość głównego bohatera i klimatyczne rysunki. Z niewielką zwłoką sięgnąłem po kolejny album, czy jednak pozostał ze mną ten zachwyt, który towarzyszył mi przez trzy tomy wydane w 2018 roku? 

Marc Spector przebywa w szpitalu psychiatrycznym. Prześladowany przez sanitariuszy, poddawany sadystycznym terapiom pod okiem doktor Emmet, zagubiony Spector wydaje się bohaterem przegranym. Jak się rychło okazuje spędził w upiornym zakładzie dla obłąkanych prawie całe życie, a wszystko z czym do tej pory miał styczność było jedynie urojeniem. Ale czy na pewno? Czy egipski bóg Khonshu, dzięki któremu Spector wrócił do świata żywych, to tylko senna mara, a walka o bezpieczeństwo mieszkańców Nowego Jorku wymysł zniszczonego chorobą umysłu? Wraz z bohaterem, i jego wszystkimi tożsamościami, musimy wejść w ten wielowymiarowy świat mieszający urojenia i sny z rzeczywistością. Marc nie jest sam, ale tylko od jego zwichrowanej psychiki zależy czy uda mu się wydostać z posępnej domeny Ammut i stanąć do walki z samym Khonshu, aby uratować świat.

Już po tym wyjątkowo lakonicznym opisie fabuły można wywnioskować, że stawka zmagań Moon Knighta jest znacznie wyższa niż w poprzednich tomach, a i przeciwnicy groźniejsi od zwykłych ulicznych opryszków. Nie ze zwykłymi zabijakami i moczymordami zmaga się Marc Spector, ale z egipskimi bogami z Innosfery władającymi mocami niedostępnymi dla zwykłych śmiertelników.  Przewijają się potwory z mitologii, ale i futurystyczne wilkołaki w statkach kosmicznych. Autorzy zadbali, abyśmy w pełni odczuli potęgę choroby psychicznej głównego bohatera mieszając wątki rozgrywające się na różnych płaszczyznach. Poznajemy dzieciństwo Marca czy też czasy jego służby w wojsku. Autorzy celowo i z wielkim rozmysłem doprowadzają do dekonstrukcji postaci Spectora, mieszają wątki z jego innych tożsamości doprowadzając do ich ponownego połączenia nadającego ostateczny (?) sens i wymiar - bomba! Jak poprzednio wiele dzieje się w warstwie graficznej, gdzie kolor, kreska, a nawet kadry budują odpowiedni klimat scen nadając całości dynamiki. Bardzo lubię takie niestandardowe podejście oraz to, że cała historia jest nieprzegadana, że to co ważne przekazywane jest obrazem harmonizującym z tekstem.   

Odwiedź mnie na Lubimy Czytać i Facebooku ;)

INFO
Scenariusz: Jeff Lemire
Rysunki: Greg Smallwood
Tytuł: "Moon Knight"
Wyd.: Egmont, Warszawa 2020
Il.str.: 344
Cena: 79,99 zł

niedziela, 23 sierpnia 2020

Losy dynastii Targaryenów

Ogień i krew. Tom 1

Nadszedł ten czas i wreszcie zabrałem się za kolejną książkę osadzoną w świecie Gry o Tron George'a R.R. Martina. Ogień i krew ze względu na objętość podzielono na dwa tomy (miało to już miejsce w przypadku odsłon Pieśni lodu i ognia) i będąc w trakcie lektury tomu drugiego postanowiłem napisać kilka zdań na temat pierwszego. 

Zacznę może od tego, że pewnie wielu fanów przeklinało Martina za to, że zamiast ukończyć sagę zabrał się za opis historycznych podwalin pod wydarzenia, których byliśmy świadkami dzięki serialowi czy poszczególnym częścią cyklu Pieśni lodu i ognia. W Ogniu i krwi przenosimy się na trzysta lat wstecz, w stosunku do wydarzeń z Gry o Tron, do czasów, w których pomniejszych lordów Westeros podporządkowali sobie uciekinierzy z Valyrii - Targaryenowie, próżno zatem szukać tu znajomych postaci. W pierwszym tomie otrzymujemy kronikarski zapis wydarzeń  począwszy od podboju Aegona I Zdobywcy do panowania Viserysa I, podczas którego rządów podłożone zostały podwaliny pod zgubny Taniec Smoków. Z relacji naocznych świadków, zapisów kronikarzy, królewskich błaznów czy pieśni minstreli dowiadujemy się o trudach panowania nad Westeros, ale i własną rodziną oraz żądzami często doprowadzającymi do tragicznych wydarzeń. Rodzinnych dramatów, wojen, kłótni i romansów u Targaryenów nie brakuje. Co ciekawe w losach Deanerys Targaryen (tej z GoT) znajdziemy odbicie tego wszystkiego co przez lata kształtowało cały ród, ze wszystkimi zaletami, ale i wadami oraz mrocznymi ciągotami. 

Napisałem wcześniej, że książka to kronikarski zapis wydarzeń i wiem, że taka forma wielu czytelnikom nie odpowiada, zwyczajnie nudzi mnogością dat i nazwisk czy wątków i dygresji, mnie jak najbardziej to odpowiadało. Czytałem z wielkim zaciekawieniem, a zmiana sposobu narracji w stosunku do Pieśni lodu i ognia brak rozbicia wątków na poszczególnych bohaterów, z których perspektywy poznawaliśmy opowieść, dawała pole do własnej interpretacji, budziła zainteresowanie przez niedopowiedzenia wynikające z braku źródeł lub plotkarskiego ich charakteru. Warto tutaj wspomnieć, że książka jest bogato ilustrowana, dodaje to całości klimatu i charakteru. Reasumując -  jest to kolejna dobra pozycja poszerzająca uniwersum już wystarczająco bogate, by pomieściło jeszcze niejedną fantastyczną opowieść pełnią zwrotów akcji, nieoczywistych sojuszy, zdrad, wojen, ale i romansów.

Odwiedź mnie na Lubimy Czytać i Facebooku !

INFO
Autor: George R.R. Martin
Tytuł: "Ogień i krew. Tom 1"
Wyd.: Ztsk i S-KA, Poznań 2018
Il.str.: 608
Cena: 59 zł

sobota, 15 sierpnia 2020

Cztery opowieści ze świata Star Wars

Star Wars – Cztery opowieści. Tom 9

Czas od poprzedniego, majowego wydania magazynu Star Wars Komiks zleciał jak z bicza strzelił. W moje ręce trafił kolejny zeszyt tym razem zawierający cztery krótsze niż zazwyczaj historie z naszego ulubionego uniwersum. Niestety szału nie ma.

Darth Vader postanawia zdobyć informacje na temat projektu "Gwiazdeczka", ściera się z gubernatorem Tarkinem, spotyka z dyrektorem Krennicem oraz tropi podstępnych sabotażystów chcących utrudnić budowę Gwiazdy Śmierci.  

Agent rebelii Cassian Andor w misji specjalnej, która, jak to bywa, nie idzie zgodnie z planem spotyka swojego późniejszego oddanego towarzysza K-2SO. 

Luke Skywalker, Darth Vader oraz artefakty Sithów na jednej planecie? Tak! To wystarczy, aby zbudować napięcie i zapewnić dreszczyk emocji.

Leia Organa wysyła swojego najlepszego pilota Poe Damreona na kolejną tajną misję - nie zapowiada się specjalnie odkrywczo i tak też wypada.

Historie zawarte w tym albumie prezentują nieznacznie, ale jednak, zróżnicowany poziom pod względem graficznym i scenariuszowym. To w zasadzie równia pochyła, zaczynamy od najlepszego komiksu Technologiczny terror kończąc na totalnej porażce w postaci Misji specjalnej. Ta ostatnia opowieść poświęcona kolejnej przygodzie Poe Damerona jest tak mało znacząca i ciekawa, a w dodatku niezwykle paskudnie narysowana, że ciężko przez to przebrnąć, brr. Równie mało znacząca jest świetnie zapowiadająca się historia Cassian i K-2SO  mająca ogromny potencjał, ale zmarnowana kiepskim scenariuszem. Dwie opowieści, w których występuje Darth Vader całkowicie mnie zadowoliły, może nie są to jakieś pogłębione scenariusze zdradzające wcześniej nam nieznane fakty z życia bohaterów, ale wypadają całkiem przyzwoicie.  Reasumując - pozycja bardzo nieobowiązkowa.

Odwiedź mnie na Lubimy Czytać i Facebooku !

INFO
Scenariusz: Cullen Bunn, Chuck Wendig, Jody Houser
Ilustracje: Andrea Broccardo, Leonard Kirk, Roland Boschi, Ario Anindito, Marc Laming
Tytuł: "Star Wars – Cztery opowieści. Tom 9"
Wyd.: Egmont, Warszawa 2020
Il.str.: 132
Cena: 19,99 zł

wtorek, 11 sierpnia 2020

GOT - nieoficjalny przewodnik

Nieoficjalny przewodnik po Grze o Tron

Pustka jaka zapanowała po zakończeniu serialu "Gra o Tron" dla wielu fanów jest niezwykle doskwierająca i ciężko ją zapełnić. Na szczęście wciąż mogą do produkcji HBO wracać i analizować kolejne odcinki porównując z literackim pierwowzorem. Pojawiają się też publikacje takie jak Nieoficjalny przewodnik po Grze o Tron Kim Renfro, które próbują podsumować wszystko co działo się wokół serialu przez lata jego emisji. Tylko po co?

Kim Renfro zadała sobie wiele trudu, aby zebrać wszystkie rozproszone w internecie informacje na temat powstawania serialu, jego produkcji, kastingów i trudnych decyzyj jakie musieli podejmować twórcy adaptując dzieło Martina na język serialu (kto czytał może sobie wyobrażać, że łatwo nie było). Analizuje najważniejsze wątki, najciekawsze odcinki, przedstawia bohaterów i zmiany jakim ulegali wraz z rozwojem fabuły. Ukazuje jak twórcy scenografii, kostiumów czy muzyki starali się oddać klimat tych zmian oraz fantastycznego Westeros. Finalny efekt, który oglądamy na ekranie, to nie lada wyczyn sztabu fachowców walczących o jak najlepsze oddanie realów świata wykreowanego przez Martina w ramach serialowego budżetu. Od finansów niestety bardzo często zależało co zobaczymy na ekranie, a wiele wątków własnie z czysto finansowych pobudek zostało zmienionych bądź wypadło całkowicie z produkcji. Nie zabrakło odniesień do fanowskich teorii i spekulacji co do rozwoju fabuły "Gry o Tron" oraz wielu kontrowersji z tym związanych. Teraz, już po zakończeniu serialu, łatwiej spojrzeć na wszytko z perspektywy, a autorka skupiając informacje istotne dla fanów daje im wgląd w ewolucje serialu. 

Na samym początku wpisu poddałem w wątpliwość idee tej publikacji. Bo w zasadzie po co pisać książkę na temat "Gry o Tron" skoro informacje w niej zawarte pojawiały się przez lata w internecie, po co wałkować fanowskie teorie (osobiście ich nie znoszę) czy problemy związane z produkcją? Ano nie wiem. Osobiście żyłem przez lata bez wiedzy kim jest Kit Harington i tego jak krągłe (bądź nie) są jego pośladki i problemów pokroju czyim synem jest Jon Snow, ale przyznam, że Nieoficjalny przewodnik po Grze o Tron czytało mi się bardzo dobrze. Ot, rzecz zupełnie niezobowiązująca, którą można poczytać przed snem. Dzieło Kim Renfro przenosi wiedzę ze źródeł internetowych do drukowanego kodeksu dając możliwość przyjrzenia się historii "Gry o Tron" tym fanom, którzy tę całą zawieruchę (a trwała ona dłużnej niż przygoda Rafała Zawieruchy z filmem Tarantno) w internecie przegapili bądź nie chcieli w niej uczestniczyć - o, może własnie w tym tkwi jej sens? 

Odwiedź mnie na Lubimy Czytać i Facebooku !

INFO
Autor: Kim Renfro
Tytuł: "Nieoficjalny przewodnik po Grze o Tron"
Wyd.: Zysk i S-KA, Poznań 2019
Il.str.: 382
Cena: 49 zł

niedziela, 26 lipca 2020

Rozczarowujący Rick i Morty

Rick i Morty. Tom 1 GrzegorzIgnacy

Przeznaczona dla dorosłego odbiorcy animacja "Rick i Morty", wpisująca się w kanon takich produkcji jak "The Simpsons", "Futurama" czy "Family Guy", zdobyła grono wiernych fanów dzięki ciekawej i nietuzinkowej fabule okraszonej rubasznym, absurdalnym humorem. Nie dziwi zatem, że twórcy próbują podbijać kolejne media zwiększając zasięg swoich bohaterów. Przyszło mi zapoznać się z pierwszym tomem komiksu o przygodach ekscentrycznego naukowca Ricka Sancheza i jego wnuka Morty'ego. 

I przyznam szczerze, że zmordowałem ten niewielki zeszycik z wielkim trudem, a wizja sięgnięcia po kolejne nie napawa mnie specjalnym optymizmem. Jest to niezwykle dziwna sytuacja bo tak charyzmatyczne i barwne postacie jak szalony naukowiec, rubaszny pijak Rick i jego ciapowaty wnuk Rick wraz z całą menażerią niezwykłych i pokręconych istot zapowiadają szampańską zabawę do rana, a jednak nie. Jak dla mnie jest to przykry przykład na to, że przełożenie serialu komediowego, tak specyficznego jak "Rick i Morty", na język komiksu do łatwych nie należy - szczególnie jeśli używa się tych samych środków artystycznego wyrazu. Jak wiemy komiks rządzi się zupełnie innymi prawami niż telewizyjna kreskówka. To co działa w animacji, humor połączony z grą aktorską i muzyką w komiksie wypadło niezwykle sucho. O ile dynamikę pewnych scen można osiągnąć poprzez odpowiednie kadrowanie, rozbicie ich na poszczególne ramki, o tyle efekt komediowy większości dialogów można osiągnąć jedynie dzięki grze aktorów głosowych. Albo ja oczekiwałem za dużo albo zwyczajnie pierwszy tom należy uznać za nieudany, nie skreślam jeszcze tej serii, przyglądnę się kolejnym tomom i przekonam się czy zabawa dopiero się rozkręca, czy może zdechła już na samym początku.

Odwiedź mnie na Lubimy Czytać i Facebooku !

INFO
Scenariusz: Zac Gorman
Ilustracje: CJ Cannon, Marc Ellerby
Tytuł: "Rick i Morty. Tom 1"
Wyd.: Egmont, Warszawa 2018
Il.str.: 132
Cena: 39,99 zł

sobota, 18 lipca 2020

Bogowie z kosmosu - Starożytni kosmici

Ekspedycja. Bogowie z kosmosu

Kim byli? Skąd przybyli? Dokąd odeszli? Te trzy podstawowe pytania zaprzątają pokręcone umysły badaczy utrzymujących, że pochodzenie człowieka ma pozaziemskie korzenie, że bożą iskrę tlącą się w ludzkim gatunku rozpaliły istoty wyższe, których ślady do dziś widoczne są na naszym globie. Jednym z takich badaczy jest Erich von Däniken i m.in. własnie na jego hipotezach oparli swój komiks Bogusław Polch, Alfred Górny i Arnold Mostowicz tworząc opowieści składające się na album Ekspedycja. Bogowie z kosmosu.

Wielki Mózg, przewidując rychłą zagładę cywilizacji Des, postanawia rozsiać ją po galaktyce zapewniając przetrwanie. Z planety Des wyrusza ekspedycja naukowa pod dowództwem Ais. Po długiej wędrówce wreszcie natrafia na niebieską planetę nadającą się do przeprowadzenia eksperymentów, których celem jest stworzenie rozumnych istot - spadkobierców kultury Des. Ais do pomocy ma zaawansowaną technologię oraz naukowców zdolnych do genetycznych manipulacji na tubylcach. Kolejne przygody kosmitów na niebieskiej planecie obrazują ich zmagania z naturą, próby stworzenia rozumnych istot, ale również  poświęcenie i walkę z innymi kosmitami pragnącymi zawładnąć Ziemią, z nikczemnym Sathamem na czele. Satham, również pochodzący z Des, oraz jego towarzysze Azazel i Tamiel na wszystkie możliwe sposoby starają się zniszczyć dzieło Ais.

Ten komiks to absolutny klasyk, rzecz, którą powinno się posiadać na swojej półce! Przyznam jednak, że gdyby powstał w dzisiejszych czasach to obśmiałbym go niemiłosiernie. Za kolory, za fabułę i kreację bohaterów - sam pomysł jest niezaprzeczalnie świetny i nie podlega dyskusji. Rozpowszechnianie w mediach teorie pozaziemskiego pochodzenia ludzkiego gatunku, próby wyjaśnienia powstania tajemniczych struktur, jak rysunki z Nazca, czy pojawiających się w różnych kulturach i religiach opowieści o walkach bogów i olbrzymów zainspirowało twórców do podjęcia tematu. Polch wraz z Górnym i Mostowiczem w fajny, nienachalny sposób wplatają te motywy w historię o ekspedycji naukowej z planety Des, opisując w swoim stylu rozwój ludzkości, przemycając tym samym odwołania do wielu znanych nam tekstów kultury. Wcześniej wspomniani bohaterowie prezentują uroczy poziom naiwności i braku logiki w działaniu, a uproszczenia fabularne i skróty myślowe popełnione przez autorów tylko to odczucie potęgują. Nie zmienia to postaci rzeczy, że Ekspedycję czytało mi się świetnie, a to co napisałem powyżej dodawało całości klimatu dziecięcej, wakacyjnej przygody.   

Odwiedź mnie na Lubimy Czytać i Facebooku !

INFO
Scenariusz: Alfred Górny, Arnold Mostowicz
Ilustracje: Bogusław Polch
Tytuł: "Ekspedycja. Bogowie z kosmosu"
Wyd.: Prószyński i S-ka, Warszawa 2015
Il.str.: 391
Cena: 99,90 zł

poniedziałek, 13 lipca 2020

Idea rasy idealnej

Higieniści. Z dziejów eugenikiSłysząc o eugenice czy też higienie rasy przed oczami mamy obrazy nazistowskich obozów koncentracyjnych pełnych wyniszczonych ludzi skazanych na zagładę. Okrucieństwo Niemców w tej materii jest bezapelacyjne, jednak mało kto z nas sięga głębiej w tematykę idei stworzenia rasy idealnej odpowiadającej jakimś z góry założonym cechom. Okazuje się bowiem, że nie tylko nazistowskie Niemcy dążyły do oczyszczenia swojej rasy z elementów niepożądanych, do stworzenia nowego człowieka, że również w innych państwach takie pomysły się pojawiały. Maciej Zaremba Bielawski w książce Higieniści. Z dziejów eugeniki zgłębia temat higieny rasy w Szwecji, która w imię dobra ogółu jeszcze do nienadawana dopuszczała się podłości w stosunku do jednostek.

Higieniści. Z dziejów eugeniki to ciekawy wgląd w postrzeganie dobra ogółu społeczeństwa na przykładzie higieny rasy w Szwecji. Temat o tyle ciekawy, że jeszcze do lat '70 XX wieku szwedzkie państwo ustawowo dzieliło swoich obywateli na jednostki "mało wartościowe" oraz "pożyteczne".  Wydawałoby się, że po kompletnej kompromitacji idei inżynierii rasowej w trakcie II wojny światowej, po okrucieństwach obozów koncentracyjnych, próbach eksterminacji całych narodów czy poszczególnych grup, jak osoby niepełnosprawne, temat zostanie zupełnie porzucony. Tak się nie stało będąc przyczynkiem dramatu osób uznanych za obciążenie dla społeczeństwa, które w imię higieny rasy pozbawiane były praw, przymusowo sterylizowane, piętnowane. Maciej Zaremba Bielawski pisząc o higienie rasy w Szwecji przybliża czytelnikowi państwowe ustawodawstwo odnosząc je do podobnych prób systemowego eliminowania osobników niepożytecznych w innych krajach na całym świecie m.in. w Stanach Zjednoczonych, Francji czy Japonii. Pojawia się również wątek Polski. Uwypukla różnice w podejściu do higieny rasy czy też eugeniki wynikające z kultury danego narodu czy też wyzwanej w nim religii. Od razu wyłaniają się różnice między krajami katolickimi a protestanckimi. Nie bez znaczenia okazało się również czy dane społeczeństwo jest jednorodne etnicznie, dużo trudniej o higienę rasy w państwach skupiających w swoim obrębie różne grupy etniczne. 

Pamiętam z jakim zainteresowaniem przeczytałem książkę Edwina Blacka Wojna przeciw słabym. Eugenika i amerykańska kampania na rzecz stworzenia rasy panów, a od tego czasu minęło już bez mała siedem lat. Przyszedł czas na odświeżenie tematu i muszę przyznać, że lektura publikacji Macieja Zaremby Bielawskiego pochłonęła mnie bez reszty. Temat jest szalenie interesujący, a autor przedstawia wiadomości w wyjątkowo zajmujący sposób. To nie tylko książka o higienie rasy w Szwecji, ale także historia rozwoju myśli eugenicznej, która napawa dreszczem. Tak wiele ludzkich dramatów w imię dobra społeczeństwa, a często jedynie oszczędności ekonomicznej, nie mogło zostać przemilczane. Zamach na jednostkę w imię czystości rasy to nie tylko grzech prawicowych rządów, także szeroko pojęta lewica zapisała na tym polu niechlubną kartę. Higiena rasy czy też eugenika nie w każdym kraju oznaczała to samo, przez lata ujawniała bardzo różne oblicza - mniej lub bardziej radykalne - co mocno akcentuje Zaremba Bielawski. Przyznam szczerze, że na tle ostatnich wypowiedzi naszych rodzimych polityków z jednej strony stawiających na piedestale wartości rodzinne, tak cenne dla społeczeństwa, bezwiednie pozbawiających człowieczeństwa innych ludzi nazywając ich ideologią  - budzi to we mnie niemałe obawy na przyszłość. Wszystko zaczyna się od wykluczenia, od przekonania, że pewne cechy, zachowania czy wyznawane wartości są sprzeczne z dobrem ogółu. Najgorsze jest jednak, że ciche przyzwolenie większości na niegodziwość, paradoksalny egoizm jednostek zasłaniających się dobrem społeczności i wygodny brak empatii dla nieznajomego nadal są bardzo zakorzenione, a historia lubi się powtarzać. Tak łatwo było wykluczać przez lata osoby niepasujące do przyjętego przez polityków i "naukowców" wzorca, że  aż ciężko uwierzyć - niewiarygodne! A to wszystko, przypomnę, działo się m.in. w oświeconej krainie dobrobytu jaką jawi się nam Szwecja.   

Odwiedź mnie na Lubimy Czytać i Facebooku !

INFO
Autor: Maciej Zaremba-Bielawski
Tytuł: "Higieniści. Z dziejów eugeniki"
Wyd.: Czarne, Wołowiec 2014
Il.str.: 427
Cena: 39,90 zł

piątek, 26 czerwca 2020

The Art of Star Wars: Rise of Skywalker - recenzja

The Art of Star Wars: Rise of Skywalker

Nie niestety, strasznie mi przykro, ale "Skywalker. Odrodzenie", dziewiąta część sagi Skywalkerów, nie spotkała się z tak ciepłym przyjęciem, jak oczekiwano. Mnie film się podobał, jednak śledząc kolejne doniesienie co do możliwego przebiegu finałowej rozgrywki między dobrem a złem, stwierdzam, że ominęło nas coś niesamowitego, że zdecydowano się iść na skróty. The Art of Star Wars: Rise of Skywalker trzecia publikacja cyklu, niestety jak dotąd nie wydana na naszym rynku, odkrywa kolejne tajniki produkcji rysując zupełnie odmienny obraz filmu, który mogliśmy zobaczyć w kinie. 

Podobnie jak poprzednim albumie książka rozpoczyna się od przedstawienia konceptów, które świadomie, ze względów na spoilery, nie zostały zamieszczone w Wizje twórców Star Wars: Ostatni Jedi. Nie będę dyskutował o słuszności takiego posunięcia, jednak taki zabieg nie wydaje mi się specjalnie potrzebny - wszakże po taką książkę zwykle sięga się już po obejrzeniu filmu. Przedstawiono zatem pojedynek Kylo Rena z Luke'em Skywalkerem, wizję Rey z lustrzanej jaskini na Ahch-To czy sławetny "manewr Holdo" - jedną z bardziej epickich scen sagi w ogóle. Reszta książki poświęcona jest już standardowo szkicom koncepcyjnym, których finalne wersje mogliśmy zobaczyć w filmie. Przedstawiono rozwój kolejnych wersji strojów głównych bohaterów jak Rey, Finn czy Poe Dameron, wygląd obcych istot, statków kosmicznych oraz lokacji. Możemy prześledzić różne pomysły twórców całymi garściami czerpiących z poprzednich odsłon cyklu, te wszystkie odwołania do Klasycznej Trylogii upchnięte gdzieś w drobnych detalach, ale także rzeczy eksplorujące całkiem nowe pola. Wizje ogromnych statków Najwyższego Porządku, galaktycznych stoczni, rożnych wariantów szturmowców czy Rycerzy Ren, ruin drugiej Gwiazdy Śmierci, kolorowego festiwalu przodków na Passanie to wszytko budzi podziw. Podobnie jak obrazy przedstawiające pojedynki bohaterów - piękne. Co ciekawe, stosunkowo sporo miejsca poświęcono Wyroczni z Mustafar, która ostatecznie do filmu nie trafiła. Jeszcze większym dziwem jest publikacja zaledwie kilku wzmianek o Exegolu i brak jakichkolwiek konceptów poświęconych powrotowi Imperatora! 

Muszę przyznać, że brak postaci tak istotnej dla sagi jak Imperator Palpatine oraz konceptów finałowej walki bardzo mnie rozczarowało, ale i dało do myślenia. Podejrzenia jakich nabrałem po lekturze Star Wars: The Rise of Skywalker. The Visual Dictionary: With Exclusive Cross-Sections tylko się umocniły. Wygląda na to, że film ratowano sięgając po dramatyczne uproszczenia, rezygnując z ryzyka, z którym wiązało się wprowadzenie do fabuły np. Wyroczni oraz poprowadzenie rozwoju bohaterów w zupełnie innym kierunku. Wspomina się także o diadzie Mocy, swoistym połączeniu Rey z Kylo - w filmie jest to jedynie słabo sygnalizowane. Nie zmienia to postaci rzeczy, że książka jest absolutnie niezwykła, materiał jest najwyższej próby. Daje wgląd w proces twórczy, inspiracje i motywacje jakimi kierowali się artyści koncepcyjni oraz kierujący nim reżyser finalnie odpowiedzialny za estetyczną spójność dzieła. Kolejny raz potwierdzono, że "Gwiezdne wojny" to ogromny projekt przepełniony wieloma znaczeniami, czerpiący z kultury, popkultury, religii, sztuki oraz zwyczajniej ludzkiej egzystencji całymi garściami dając fanom obraz niezwykłego świata ogromnych konfliktów, walki dobra ze złem. 

Odwiedź mnie na Lubimy Czytać i Facebooku !

INFO
Autor: Phil Szostak
Tytuł: "The Art of Star Wars: Rise of Skywalker"
Wyd.: Abrams, Nowy Jork 2019
Il.str.: 251
Cena: około 100 zł


wtorek, 23 czerwca 2020

Fenomen Geralta z Rivii

Wiedźmin. Historia fenomenu

Pamiętam jakim szałem była premiera polskiej ekranizacji przygód wiedźmina Geralta z Rivii, jak później czekało się przed telewizorem na kolejne odcinki serialu. Oczekiwania były ogromne bo świat stworzony przez Andrzeja Sapkowskiego rozpalał wyobraźnie, wyszło jak wyszło - historia. Od tego czasu fani doczekali się gier komputerowych oraz całkiem przyzwoitego serialu w doborowej obsadzie. Przygody Białego Wilka, Ciri, Jaskra czy Yennefer bardzo mocno wryły się w świadomość miłośników fantastyki nie dziwi zatem, że Adam Flamma w Wiedźmin. Historia fenomenu postanowił zgłębić temat.

Adam Flamma podjął się ciekawego zadania przybliżenia historii powstania i rozwoju jednej z bardziej interesujących postaci współczesnej fantastyki, jaką bez wątpienia jest wiedźmin Geralt z Rivii. W książce Wiedźmin. Historia fenomenu streszcza wszystko co działo się wokół postaci Geralta od momentu publikacji pierwszego opowiadania w magazynie "Fantastyka" aż do premiery serialu produkcji platformy streamingowej Netflix. Zadanie to niełatwe, ale autor sprawnie prowadzi czytelnika poprzez meandry wiedźmińskiej podróżny z Polski w szeroki świat próbując przy tym zgłębić fenomen postaci stworzonej przez Andrzeja Sapkowskiego. Flama pisze zatem o pierwszych zagranicznych tłumaczeniach prozy Sapkowskiego, zdobywaniu kolejnych fanów, a przede wszystkim zwraca uwag na niegasnące zainteresowanie owocujące podbojem (bądź mniej lub bardziej udanymi jego próbami) światowych rynków. O sukcesie postaci wykreowanej przez łódzkiego pisarza świadczy już sam fakt, że udało się ją przenieść do mediów takich jak komiks czy film, że zainteresowali się nią  twórcy gier komputerowych pragnący dołożyć do tej wspaniałej historii swoje trzy grosze. 

Wiedźmin. Historia fenomenu to publikacja skupiająca w jednym miejscu informacje na temat książek, komiksów, gier wideo, produkcji filmowych czy muzycznych związanych z rozwojem wiedźmińskiego uniwersum. Materiał źródłowy wzbogacają zdjęcia okładek wydań wiedźmińskiej sagi z różnych stron świata, fotosy z planów zdjęciowych produkcji filmowych czy gier komputerowych, a także komiksowe plansze. W książce znalazło się również miejsce na garść wiadomości odnoszących się do fanowskiej aktywności osobiście zaskoczyła informacja o rock operze przygotowanej przez rosyjskich fanów - niezwykłe! Flamma wykorzystując głownie źródła internetowe, artykuły prasowe, filmy zamieszczane na YouTube oraz wywiady z twórcami streszcza to wszystko co w ostatnich latach działo się wokół historii Geralta z Rivii - a jest tego nie mało! W zasadzie większość informacji zagorzałym entuzjastom twórczości Sapkowskiego będzie już znana, ale dobrze, że pojawiły się one usystematyzowane w jednym miejscu.

Każdy kto śledził chociażby doniesienia na temat kolejnych gier komputerowych nie podniesie brwi ze zdziwienia, a jedynie przytaknie, że owszem tak było jak Flamma pisze. Myślę, że dla wielu może być to minus. Podobnie sprawa ma się z zamieszczonymi w książce wywiadami. Dla mnie była to najsłabsza jej część, a powinno być zupełnie inaczej! Przecież rozmowa z osobami, które w jakiś sposób brały udział w tworzeniu fenomenu wiedźmina musi być czymś niezwykłym, ale nie jest. W dodatku informacje z wywiadów powtarzane są w kolejnych akapitach i zdarza się, że w różnych miejscach czytamy 2-3 razy to samo. Nie lubię takich sytuacji co nie zmienia postaci rzeczy, że książka w przystępny i bardzo usystematyzowany sposób zbiera rozproszone w różnych źródłach informacje co wobec ulotności źródeł internetowych jest bardzo cenne.

Odwiedź mnie na Lubimy Czytać i Facebooku !

INFO
Autor: Adam Flamma
Tytuł: "Wiedźmin. Historia fenomenu"
Wyd.: Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 2020
Il.str.: 504
Cena: 69,99 zł

wtorek, 16 czerwca 2020

Architekt jutra

Architektura to jedna z tych rzeczy, albo raczej całego zespołu obiektów tworzonych przez człowieka, która towarzyszy nam bezustannie. Najczyściej nie zwracamy na nią uwagi, chyba, że w jakiś sposób pozytywnie bądź negatywnie na nas wpływa. Architektura ma ułatwiać życie, ale także przekazywać różne treści zwykle dostosowane do typu budynku, często budzi niemałe kontrowersje. Temat postanowiłem zagłębić poznając życie jednego z ikonicznych architektów XX wieku - Le Corbusiera.

Jak może zauważyliście sięgam po książki, które w jakiś sposób dotykają tematów najbardziej mnie interesujących, ale także wnoszących do życia coś więcej niż jedynie ulotną rozrywkę. Dlatego też co jakiś czas czytam biografie osób mających wpływ na naszą rzeczywistość bądź książki poruszające tematy społeczne i kulturalne. Nie rzucam się na nowości, nie powinno więc dziwić, że sięgam po publikacje wydane nawet kilka lat temu. Wychodzę z założenia, że książka ma nieograniczony termin przydatności (z małymi wyjątkami publikacji zawierających informacje typowo newsowe obliczone na zaspokojenie bieżącego zainteresowania danym tematem) dlatego też, warto sięgać po tytuły słabo promowane, które umknęły szerszej publiczności. O Le Corbusierze słyszałem wielokrotnie jednak nie miałem okazji wcześniej zapoznać się z jego postacią, z ideami, które głosił, z jego wizją architektury, a co za tym idzie przestrzeni ludzkiego życia. Co ciekawe wiele z głoszonych przez niego tez wyznawana jest przez współczesnych architektów i cennym było poznanie tych lecorbusierowskich inspiracji, ale również odkrywanie ich w najbliższym otoczeniu. Lektura biografii Le Corbusiera sprawiła, że lepiej zrozumiałem projekty, które tworzył oraz myśl jaka temu przyświecała. Jednocześnie sprawiła, że zupełnie tej niezwykłej postaci polubić nie mogłem, za charakter, za oślizgłe postępowanie w czasie II wojny światowej, romansowanie z faszystami włoskimi czy kolaboracyjnym rządem Vichy.

Anthony Flint w biografii Le Corbusier. Architekt jutra przedstawia portret człowieka niebanalnego, kontrowersyjnego wizjonera chcącego zmienić miejską przestrzeń, zniszczyć ją, a na gruzach zbudować zupełnie nowe miejsce do życia - pełne przestrzeni, światła i powietrza. Rewolucyjne, modernistyczne projekty przyprawiały wielu o zawrót głowy, innych  doprowadzały do ekstazy powodowanej obcowaniem ze sztuką w najczystszej formie. Flint opisuje chłopaka z małego szwajcarskiego miasteczka, mającego przejąć interes po ojcu, który dzięki swojemu talentowi i determinacji stał się światowej sławy architektem mającym aspiracje i wizje budowy nowych miast. Pochłonięty pracą oraz swoimi projektami Le Corbusier często zapominał, że pomysły przez niego kreowane mogą nie wytrzymać zderzenia z rzeczywistością, że w jego budynkach nie będą mieszkać ludzie idealni, rozumiejący jego wizje, korzystający z wykreowanej przez niego przestrzeni w taki sposób w jaki to obmyślił, ale że będą to zwykli obywatele chcący po prostu żyć i odpoczywać. A jak się okazało architektoniczne twory Le Corbusiera często stawały się utrapieniem dla ich użytkowników co budziło w nim sporą irytację ujawniając despotyzm, te wszystkie mroczne cechy jego charakteru. 

Odwiedź mnie na Lubimy Czytać i Facebooku !

INFO
Autor: Anthony Flint
Tytuł: "Le Corbusier. Architekt jutra"
Wyd.: WAB, Kraków 2017
Il.str.: 320
Cena: 39,99 zł

niedziela, 14 czerwca 2020

Ostatni Jedi

Star Wars. Ostatni Jedi

W kwietniu pisałem o rozczarowaniu jakim była dla mnie lektura powieści Star Wars. Przebudzenie Mocy i mając na półce zalegającą od kilku miesięcy kontynuację postanowiłem wreszcie ją przeczytać. Do książki Star Wars. Ostatni Jedi podszedłem bez specjalnych wymagań mając jednak na względzie fakt, iż film podobał mi się niezmiernie, a jak wyszło o tym poniżej. 

Pomimo spektakularnej wygranej i zniszczenia Bazy Starkiller zdziesiątkowany Ruch Oporu zmuszony jest do ucieczki. Już na początku książki dostajemy potężnego kopa w postaci starcia z Najwyższym Porządkiem i ewakuacji bazy buntowników z planety D'Qar. Szybko okazuje się, że ucieczka w nadprzestrzeń daje złudne poczucie bezpieczeństwa - Najwyższy Porządek dysponuje technologią pozwalającą na śledzenie statków także podczas nadprzestrzennego skoku. W bitwie ranna zostaje Generał Leia Organa, a inni przywódcy Ruchu Oporu giną. Dowództwo obejmuje wiceadmirał Holdo co bardzo nie podoba się części załogi, buntowniczy Poe Dameron nie zamierza pozwolić, aby iskra wolności zgasła. Zupełnie z boku tego zamieszania Finn i Rose - dziewczyna, która w bitwie nad D'Qar straciła siostrę, a także technik pokładowy - ruszają w tajną misję mającą na celu wyłączyć systemy namierzające wroga. Szanse powodzenia misji są nikłe, flocie Ruchu Oporu kończy się paliwo. Pozostaje jeszcze Rey, która udała się na poszukiwanie Luke'a Skywalkera, niestety zgorzkniały i zamknięty w sobie Mistrz Jedi nie zamierza ratować uciśnionej Galaktyki, nie chce także szkolić kolejnych Jedi...

Zacznę od tego, że styl Jasona Fry'a dużo bardziej mi odpowiada niż autora Przebudzenia Mocy. Odniosłem wrażenie, że dużo lepiej rozumie bohaterów choć to jego poprzednik miał pierwszeństwo w nadaniu im wyrazistości i charakteru - czego nie zrobił. Książka mnie nie nudziła, jak to miało miejsce z poprzedniczką i mogłem wreszcie dowiedzieć się czegoś więcej o poczynaniach i motywacjach bohaterów. Dla wielu fanów treści zawarte w Ostatnim Jedi były wyjątkowo kontrowersyjne i zupełnie nieakceptowalne. Szczególnie te odnoszące się do postaci Luke'a, który jest tu zgorzkniałym, zamkniętym na Moc odludkiem, jednak na mnie ten obraz złamanego przez swoje aspiracje i niepowodzenia człowieka wyjątkowo mocno działa. Jego wizja Mocy, równowagi między dobrem a złem, upadku Zakonu Jedi jest spójna i przekonująca. Także Rey spełnia swoją rolę jako postać rozdarta między romantycznymi wizjami bohaterskich czynów, a zagubieniem powodowanym odkrywaniem nowych możliwości czy pokusą przynależności. Rolę kusiciela, swoistego diabła spełnia tu równie rozdarty co Rey Kylo Ren. Chłopak chcący dorównać swojemu dziadkowi, osoba zdolna porwać się nawet na własnego ojca, a później mistrza, aby osiągnąć cel. Kylo to człowiek zupełnie opętany przez aspiracie, którym nie jest w stanie sprostać. Oczywistym jest, że musi dojść do jakiegoś przesilenia. A tych w książce nie brakuje bo napięcie na linii wiceadmirał Holdo - Poe Dameron również doprowadza do pewnego przełamania dotychczasowego paradygmatu. I własnie za to tak cenię Ostatniego Jedi.

Odwiedź mnie na Lubimy Czytać i Facebooku !

INFO
Autor: Jason Fry
Tytuł: "Star Wars. Ostatni Jedi"
Wyd.: Uroboros, Warszawa 2018
Il.str.: 380
Cena: 39,99 zł

Zwieńczenie Tańca Smoków

W sierpniu pisałem o pierwszym tomie Ognia i Krwi George'a R.R. Martina i tam też znajduje się większość moich spostrzeżeń na temat sam...