poniedziałek, 19 listopada 2018

Ignacy Jan Paderewski - Manru, recenzja opery

W nowym sezonie artystycznym, który ja jako odbiorca zaczynam dopiero w połowie listopada, Opera Krakowska przygotowała operę jednego z twórców polskiej niepodległości - Ignacego Jana Paderweskiego. Manru to jedyny utwór operowy Paderewskiego nieczęsto grywany na deskach polskich teatrów - szkoda.

Historia zaprezentowana w libretcie jest nader typowa dla przedstawienia operowego. Opowieść to o nieszczęśliwej miłości Ulany (porywająca Agnieszka Kuk swoim głosem i ekspresja sceniczną nadała postaci głębi i wyrazu, jej błaganie matki o przebaczenie było niezwykle przejmujące) i cygana Manru (Sylwester Kostecki świetnie uzupełniający sceniczna partnerkę), o uczuciu skazanym na zagładę, która prostotą przesłania nadal jest aktualna. Zarówno Ulana jak i Manru porzucają swoje dotychczasowe życie, aby oddać się miłosnym uniesieniom, żyć razem wbrew wszystkim. Ona wbrew konserwatywnej matce Jadwidze (sroga i poruszająca Olga Maroszek) i wiejskiej społeczności ucieka do cygana, on zaś rezygnuje z życia wędrownego nomada, dla którego jedynym celem w życiu jest niekończąca się podróż za horyzont. Manru marzy o wolności, nie chce być przywiązany do jednego miejsca, Ulana prosi matkę o przebaczenie, chce jej akceptacji, pragnie żyć lecz zostaje odtrącona i przeklęta. Kochankowie zostają odrzuceni przez społeczności, z których się wywodzą. W tym wszystkim jest jeszcze jedna osoba kochająca Ulanę. Urok (baryton Mariusz Godlewski dający popis swoich głosowych umiejętności) wiejski zielarz, niby druid warzący tajemnicze mikstury, ma moc, aby pomóc wyklętej parze, czy jednak będzie wstanie wznieść się ponad własne uczucia? Kiedy uczucie Manru do Ulany się wypala a cygańskie umiłowanie wolności, wciąż tak silne, wygrywa  mężczyzna wraca do taboru w objęcia innej kobiety - Azy (w tej roli Monika Korybalska, która nie raz już oczarowała publikę swymi występami, tak było i tym razem). Dochodzi do nieszczęścia.

Doskonały śpiew solistów, także niewymienionych wcześniej Jacka Greszta (Oros), Andrzeja Bieguna (Jagu), Jarosława Bieleckiego (młody cygan) i Agaty Flondro (młoda dziewczyna) to nie wszystko co zaprezentowała nam krakowska inscenizacja Manru. Nie należy zapominać o niezastąpionym chórze i balecie.

Oszczędna scenografia, w której światło gra bardzo istotna rolę, nadająca opowieści głębi, podkreślająca dramat bohaterów i tym razem nieźle sprawdziła się na deskach Opery Krakowskiej. Choć wole bardziej bogate scenografie sądzę, że Milan David wykonał świetną robotę. Podobnie kostiumy krojem nawiązujące do słowiańskiego folkloru, do wiejskiej tradycji, utrzymane jednak w czarno-białej kolorystyce nieodciągającej uwagi widza od głównego przesłania utworu Paderewskiego. Laco Adamik kolejny raz pokazał, że nawet utwory sprzed stu lat mogą być aktualne, mogą odnosić się do spraw nam bliskim. Muzyka Paderewskiego zapada w pamięć, a orkiestra pod dyrekcją Tomasz Tokarczyka niepierwszy raz udowodniła, że jest w stanie oddać emocje płynące z utworu.  

Odwiedź mnie na Lubimy Czytać i Facebooku ;)

INFO
Kompozytor: Ignacy Jan Paderewski
Libretto: Alfred Nossig, polski przekład: Roman Kołakowski
Tytuł: "Manru"
Reżyseria: Laco Adamik
Kierownictwo muzyczne: Tomasz Tokarczyk
Scenografia i kostiumy: Milan David

środa, 14 listopada 2018

Czai się w lesie, w ciemności

Stephen King, jako autor należący do grona najbardziej poczytnych powieściopisarzy, lubi trzymać się utartych ścieżek. W swoich utworach eksploatuje zawsze bardzo podobne motywy, przetwarza je, poddaje obróbce jednak zestaw zwykle jest taki sam. Mamy zatem grupę przyjaciół, postacie obdarzone nadprzyrodzonymi mocami i zło, z którym muszą się zmierzyć pokonując słabości zarówno te mentalne jak i fizyczne. Nie inaczej jest w Łowcy snów.

Czterech przyjaciół Henry, Beaver, Jonesy i Pete postanawia wybrać się na polowanie. Sztampa, pomyślicie! Tak, owszem, ale nie do końca. Mężczyzn połączyła przed laty niezwykła, telepatyczna więź. Każdy idzie przez życie obarczony swoimi demonami, zmaga się z różnymi problemami udaje im się jednak spotkać by raz jeszcze zapolować. Wkrótce okazuje się, że polowanie, na które tak ochoczo się wybrali zmieni się w walkę o życie - nie tylko głównych bohaterów, ale całej ludzkości. Do leśnej chaty przybywa mężczyzna, który wkrótce umiera, z jego ciała wydostaje się odrażająca, żądna krwi istota, która rozwinęła się w ciele tajemniczego gościa. Na ziemi rozbija się statek kosmiczny, okolicę zaczyna pokrywać dziwna substancja przypominająca pleśń. Cały obszar zostaje objęty kwarantanną, pojawia się wojsko, na czele oddziałów staje bezwzględny dowódca Kurtz zdeterminowany zniszczyć wszystko co miało kontakt z pozaziemską formą życia. Stawką jest przetrwanie ludzkości, ofiara jaką będą musieli złożyć nasi bohaterowie będzie ogromna.

Na ponad siedmiuset stronach King snuje opowieść o przyjaźni i przywiązaniu, o obowiązku, szaleństwie i walce. Jak zwykle nie zabrakło wyrazistych postaci jak Kurtz będący uosobieniem filmowego, szalonego wojskowego, dla którego rozkazy ważniejsze są niż życie własne czy cywilów.  Kurtz, podobnie jak głowni bohaterowie, musi mierzyć się z demonami przeszłości, ze zdarzeniami, które ukształtowały go na oddanego obowiązkom szaleńca. Mamy też niezwykły pojedynek w głębi ciała, a właściwie umysłu jednego z bohaterów opanowanego przez istotę z kosmosu. To kluczowe starcie jest najistotniejszą i najciekawszą rzeczą w powieści Kinga. Towarzyszymy niezwykłemu zmaganiu dwóch silnych umysłów chcących zapanować nad jednym ciałem, każdy w innym celu. Wszystko w atmosferze mrocznych, mroźnych lasów Maine pogrążających się w morzu czerwonej pleśni.

Odwiedź mnie na Lubimy Czytać i Facebooku ;)

INFO
Autor: Stephen King
Tytuł: "Łowca snów"
Wyd.: Albatros, Warszawa 2014
Il.str.: 768
Cena: 39,90 zł

piątek, 9 listopada 2018

Lokalne duchy i demony miast i zamków

Duchy polskich miast i zamków

Znamy mity greckie i rzymskie, lubimy sięgać po mitologię nordycką czy po baśnie i legendy japońskie, a często zapominamy, że tuż obok nas drzemią historie zapomniane, a równie ciekawe jak te zagraniczne. Duchy polskich miast i zamków to książka opisująca nasze rodzime zmory i legendarne istoty.

W książce Witold Vargas oraz Paweł Zych przedstawiają czytelnikowi panteon polskich duchów i demonów, postaci z mitów i legend z naszego najbliższego podwórka - dosłownie. Próżno tu szukać ogólnych dywagacji na temat danej zmory mamy za to odniesienie do konkretnych lokacji w Polsce, w których dochodziło do spotkania z siłami nadprzyrodzonymi. Są zatem duchowe byty z Warszawy i Krakowa, ale także mniejszych miejscowości jak Oświęcim czy Darłowo (mój wybór absolutnie przypadkowy). Vargas i Zych dokonali podziału nadprzyrodzonych bytów według miejsca występowania na duchy wiejskie, duchy podziemi, podwodne, cmentarne czy leśne, a to nie wszystko bo jest jeszcze podział na typ postaci czyli na Białe damy, kochanków, nikczemników itp. Książka staje się przez to swoistym przewodnikiem po duchach i innych zmorach ziem polskich, który śmiało może zostać wykorzystany podczas weekendowych czy wakacyjnych wędrówek. Wydawnictwo jak zwykle zadbało o szatę graficzną publikacji. Tekst dopełniają świetne i klimatyczne ilustracje autorów tekstu. 

Ciesze się, że własnie takie publikacje trafiają do naszych księgarń. Podwójnie cieszy fakt iż Duchy polskich miast i zamków to tylko jedna z kilkunastu już wydanych przez BOSZ książek poruszających tematykę polskich legend, mitów i folkloru często już wypartego przez wpływy innych kultur. Na powrót możemy okrywać tajemnice miejsc nam najbliższych, z którymi często sąsiadujemy, a których historii, z perspektywy tej nadnaturalnej, nie znaliśmy. Wydawnictwo BOSZ znane jest z niezwykłej dbałości o wygląd swoich publikacji i pod tym względem dzieło Vargasa i Zycha wpisuje się doskonale w jego dotychczasowe osiągnięcia.

Odwiedź mnie na Lubimy Czytać i Facebooku ;)

INFO
Autor: Witold Vargas, Paweł Zych
Tytuł: "Duchy polskich miast i zamków"
Wyd.: BOSZ, Olszanica 2013
Il.str.: 208
Cena: 34,90 zł

wtorek, 6 listopada 2018

W noc - Moon Knight [Recenzja]

Moon Knight. W noc. Tom 3.

Marc Spector to bohater, którego przygody wyłamują się z utartego, dobrze czytelnikom znanego schematu walki dobra ze złem. Od pierwszego tomu jego przygód bardzo mocno wszedłem w świat mroku, zbrodni i walki o ocalenie nocnych podróżnych bodących pod opieką Moon Knighta. Wreszcie doczekałem się na równie świetny co dwa poprzednie trzeci tom Moon Knight. W noc. Na to czekałem!

Tym razem scenarzysta Cullen Bunn zaprezentował nam równie mroczne jak te znane z poprzednich odsłon historie, w których Spector musi stawić czoła dziwnemu stworowi spod łóżka, smakoszowi dziecięcego mięsa, czekającemu na nadejście mroku, by zaraz potem trafić na wyznawców pewnego, bardzo zaskakującego dla samego bohatera, kultu. Zanim jednak to nastąpi musi przeszkodzić pewnym łowcom duchów w kontynuowaniu dość nietypowego procederu zarobkowego. Na domiar złego wydaje się, że Moon Knight stracił wsparcie swojego egipskiego bóstwa  - Khonshu, któremu zawdzięcza swoje moce, a przede wszystkim życie. I znowu Spector musi zmierzyć się ze złoczyńcami zniewolonymi przez własne uprzedzenia i manie, przez prześladowców zwykłych ludzi. W komiksie ponownie obecne są nadprzyrodzone moce, duchy i śmierć co buduje typowy dla tej postaci klimat zagrożenia i niepokoju. Opary szaleństwa unoszą się na każdej z kart komiksu. 

Ilustratorzy Ron Ackins i Germán Peralta doskonale oddali nastrój przednich zeszytów. Ponownie akcja prowadzona jest w komiksowym kadrze - nie w dymkach i dialogach bohaterów, choć i one nie są bez znaczenia. Za pomocą różnej wielkości ramek zbudowano całą, niezwykłą dynamikę tej opowieści. Komiks jest nieprzegadany, to obraz, kolor i wielkość ramek sprawia, że narracja jest płynna, dynamiczna, chwilami przywodząca na myśl psychodeliczne sny. Paleta kolorystyczna to przeważnie barwy brudne i przygaszone tak dalekie od cukierkowego świata np Ligi Sprawiedliwości. Twórcy doskonale zdają sobie sprawę, że oddanie świata Marca Spectora w takich barwach dodatkowo spotęguje wydarzenia przedstawione w kadrze - wybrzmią one znacznie mocniej. Moon Knight. W noc. Tom 3 stanowi doskonałą propozycję właśnie dla wielbicieli opowieści z dreszczykiem, wizji podszytych psychodelicznymi snami z odniesieniami do religii i mitologii. 

Odwiedź mnie na Lubimy Czytać i Facebooku ;)

INFO
Scenariusz: Cullen Bunn
Rysunki: Ron Ackins, Germán Peralta
Tytuł: "Moon Knight. W noc. Tom 3."
Wyd.: Egmont, Warszawa 2018
Il.str.: 108
Cena: 39,99 zł




niedziela, 4 listopada 2018

Świat według Karla Lagerfelda

Są lektury obowiązkowe i te zupełnie zbędne. Książki ważne, zmieniające postrzeganie świata, poszerzające percepcje i te, które tylko celebrują własne istnienie bądź istnienie tematu w nich opisanego. Taką właśnie książką jest zbiór złotych myśli światowej sławy projektanta Karla Lagerfelda Świat według Karla, pozycji zupełnie niepotrzebnej.

I jako fan talentu Karla Lagerfelda, jego oddania sztuce i modzie, sam nie wierzę, w to co napisałem we wstępie. Niestety Świat według Karla nie jest pozycją, która może zmienić nasze życie, może nam zająć trochę czasu, ot tyle. Wszystko byłoby pięknie gdyby nie fakt, podkreślany przez samego Lagerfelda, że jest on bardziej kreacją, aktorem grającym rolę życia niż człowiekiem szczerym, od którego możemy się czegoś nauczyć. Jean-Christophe Napis i Sandrine Gulbenkian to duet odpowiedzialny za przygotowany zbioru sentencji wielkiego projektanta. Niestety wyrwane z kontekstu fragmenty wywiadów, wypowiedzi dla prasy czy telewizji budują obraz człowieka samowystarczalnego, w którego świecie on sam stanowi centrum, najważniejszy i jedyny element. Zdaje sobie sprawę, że obecne czasy, produkują całe rzesze zapatrzonych w siebie egoistów, osób pragnących samospełnienia za wszelką cenę. ale czy rzeczywiście musimy tacy być? Czy nie możemy spełniać się i osiągać sukcesów bez tej otoczki samouwielbienia, kultu sukcesu za wszelką cenę? Świat według Karla nie odpowiada na te pytania. Dobrze to czy nie dobrze? Wszystko zależy od interpretacji.

To co napisałem, nie przekreśla faktu, że nadal szanuję Karla Lagerfelda, doceniam jego talent i sukcesy jakie osiągnął. Doceniam też starania wydawcy, który zapewnił czytelnikowi wyjątkowo dobrze przygotowaną pozycję. Szata graficzna robi wrażenie, jest dużo ciekawsza niż niejedna złota myśl zawarta w zbiorze. Obcowanie z tak opublikowaną książką rekompensuje czas stracony na czytanie tego często bezsensownego i nic nie wnoszącego ględzenia.

Odwiedź mnie na Lubimy Czytać i Facebooku ;)

INFO
Autor: Karl Lagerfeld
Opracowanie: Jean-Christophe Napis, Sandrine Gulbenkian
Tytuł: "Świat według Karla. Aforyzmy i maksymy Karla Lagerfelda"
Wyd.: Rebis, Poznań 2015
Il.str. 176
Cena: 49,90 zł

czwartek, 1 listopada 2018

Miasto queer - Londyn jakiego nie znacie!

Historia świata to ciągle nadpisywana opowieść o losach ludzkości, o przełomowych wydarzeniach,  o rozwoju kultury i społeczności. Pisana z punktu widzenia większości często pomija losy mniejszości mających często niebagatelny wpływ na jej bieg. Peter Ackroyd przedstawił historię Londynu w punktu widzenia mniejszości seksualnych otwierając czytelnika na fakty, które źródła historyczne traktują po macoszemu albo w ogóle o nich nie wspominają.  

Londyn, Miasto queer to historia Brytyjskiej metropolii, która stawia na pierwszym miejscu opowieść o losach mniejszości seksualnej i rozwoju związanej z nią kultury queer. Ackroyd, w niezwykle żywy sposób, opisuje ewolucję podejścia do homoseksualnych aktów jaka zachodziła na przestrzeni wieków. Skupia się na konkretnych przypadkach miłości osób tej samej płci ukazując przy tym barwną mozaikę nieprzeciętnych osobowości wpływających na losy kraju czy kultury, ale też osób nie mających wpływu na historię -  ot, zwyczajnych obywateli. Przybliża obyczaje panujące na dworach wielmożnych lordów nie pomijając życia lokajów czy stajennych. Dużo miejsca poświęca opisowi nie tylko praktyk seksualnych, ale także stylowi życia, ubiorowi czy językowi jakim posługiwały się osoby queer w Londynie dawnych czasów. Historia jaką kreśli autor chwilami jest niezwykle zabawna, niestety sporo w niej smutnych opisów prześladowań i okrutnych wyroków śmierci na jakie przez wieki narażone były osoby queer.

Żyjemy w kraju, w którym wciąż poruszanie sfery seksualności człowieka budzi kontrowersje. I mam na myśli ogólne rozmowy polaków o obyczajowości i seksie, przy których wiele osób płonie żywym rumieńcem wstydu - nie wspominam już o zwyczajnie nierozumianym i źle pojmowanym homoseksualizmie. Heteronormatywnemu społeczeństwu ciężko zrozumieć, że wiele wytworów kultury zawdzięcza osobą homoseksualnym - gejom i lesbijkom. Tak trudno pogodzić się z faktem, że gej czy lesbijka to taki sam człowiek jak pan Stefan czy pani Ziuta z warzywniaka. A już uświadomienie sobie, że wiele osób queer kształtowało naszą historię, aktywnie wpływało na rozwój społeczeństw to prawdziwa sztuka, dla wielu niemożliwa do opanowania. I to jest przykre. Bo gdy na świecie dochodzi do przełomowych w tym zakresie przemian Polska stoi w miejscu, a może i cofa się do średniowiecza. Tym bardziej cieszy, że w ogóle wydano Londyn. Miasto queer na naszym rynku. Każda taka publikacja kładzie podwaliny pod zrozumienie i akceptację dla rzeczy tak starych jak cała ludzkość.

Odwiedź mnie na Lubimy Czytać i Facebooku ;)

INFO
Autor: Peter Ackroyd
Tytuł: "Londyn. Miasto queer. Historia od czasów rzymskich po dzień dzisiejszy"
Wyd.: Zysk i S-ka, Poznań 2018
Il.str.: 300
Cena: 42 zł

środa, 31 października 2018

Niepełny wymiar Lucasa

George Lucas. Gwiezdne wojny i reszta życia

Wszyscy doskonale wiemy jaki wpływ na społeczeństwo ma kinematografia. Za jej sprawą twórcy mogą przekazywać swoje poglądy, swoją wizję świata, a tym samym wpływać na nasze postrzeganie podejmowanych w filmach zagadnień. Mamy zatem twórców poruszających kwestie społeczne czy polityczne, tych eksplorujących tematykę historyczną, ale również wizjonerów wybiegających w swoich filmach daleko w przyszłość. Do takich twórców współczesnej kinematografii należy George Lucas, którego życie przybliżył w biografii Brian Jay Jones.

Jako że tematyka związana z "Gwiezdnymi wojnami" jest mi niezwykle bliska i wciąż jestem żywo nią zainteresowany nie mogłem przejść obojętnie obok książki George Lucas. Gwiezdne wojny i reszta życia. Autor opisuje zmagania Lucasa podczas powstawania kolejnych części Klasycznej Trylogii, nie zapominając o jego przeszłości, która go ukształtowała. Poznajemy zatem młodzieńca wychowanego w przedsiębiorczej rodzinie mającego odziedziczyć biznes po ojcu, który niczym filmowy Luke Skywalker chce czegoś więcej, marzy o realizacji własnych, artystycznych wizji. Nie w głowie mu sprzedaż artykułów papierniczych, choć jak się później okaże i sprzedawcą jest świetnym.  Lucas jest uparty, zawzięty, zawsze próbuje wywrzeć dominujący wpływ na swoje otoczenie - nie czyni go to najbardziej przyjazną osobą do współpracy. Ma także problemy z pisaniem. Praca nad kolejnymi scenariuszami to udręka nie do przezwyciężenia. Wizja i pomysłowość Lucasa nie idą w parze z talentem pisarskim. Dzięki swojemu uporowi jednak realizuje swoją wizję, niestety cierpi na tym jego życie osobiste. Także współpracownicy narzekają na współpracę z nim. Reżyserzy Irvin Kershner i Richard Marquand nie najlepiej wspominają czas kręcenia kolejnych odsłon Sagi, właśnie przez ciągłe wtrącanie się do wszystkiego Lucasa, pomimo iż sam z reżyserii filmów zrezygnował. Ale przecież Lucas to nie tylko "Gwiezdne wojny" to także praca wspólnie z Stevenem Spielbergiem nad przygodami Indiany Jonesa. Może część z Was pamięta taki film jak Willow? Ja uwielbiałem Willowa! A Lucas także i w fabule tego dzieła ma swój udział. Autor biografii nie zapomina o wkładzie Lucasa w rozwój kin. Jako perfekcjonista chciał, żeby odbiór jego dzieł był jak najlepszy. Dbał o unowocześnienie nagłośnienia sal kinowych. Sama praca nad filmami była także czasem opracowywania nowych technik i nikt nie ma takiego wkładu w rozwój efektów specjalnych jak założone przez Lucasa Industrial Light & Magic. 

Czytałem wiele biografii różnych inspirujących osób, ale niestety ta sprawiała wrażenie niepełnej. Do pewnego momentu wszystko jest bardzo dobrze poprowadzone. Informacje są ciekawe, przybliżające rozwój osobowości Lucasa, jego relacje z rodziną i współpracownikami oraz czas spędzony na planie kolejnych filmów. Aż w pewnym momencie książki następuje spore przyśpieszenie, jakby autor zorientował się, że pisząc w ten sposób wyjdzie mu trzytomowe opracowanie i postanowił potraktować pewne kwestie po łebkach. Spodziewałem się większej ilość informacji z planów filmowych kolejnych produkcji Lucasa, anegdot i ciekawostek nigdzie wcześniej nie publikowanych. Nie dostałem tego. Genialne zdjęcie z okładki rozpaliło moje oczekiwania co do fotografii z planu, właśnie w takim stylu. Tego też nie odstajemy, a szkoda, bo na pewno w archiwach Skywalker Ranch sporo tego można odnaleźć. 

Odwiedź mnie na Facebooku ;)

INFO
Autor: Bryan Jay Jones
Tytuł: "George Lucas. Gwiezdne wojny i reszta życia"
Wyd.: Wielka Litera, Warszawa 2016
Il.str.: 648
Cena: 54,90 zł

wtorek, 23 października 2018

Bajki 5 minut przed snem [Recenzja]

Bajki 5 minut przed snem

Kiedy myślimy o bajkach zwykle mamy w pamięci dzieła Hansa Christiana Andersena czy braci Grimm - i to nie w oryginalnej formie, ale tej uładzonej, często zmienionej przez popkulturę i upływ czasu. Na pewno bajki i baśnie wspomnianych autorów nadal czytane są dzieciom przed snem, jednak sama oferta utworów po jakie możemy sięgnąć znacznie się poszerzyła. Dziś wspomnę o jednym z przykładów bajek ciekawych i pouczających, a często zwyczajnie mniej strasznych niż te klasyczne opowieści. 

Star Wars. Bajki 5 minut przed snem - a jakże, bez "Gwiezdnych wojen" nie mogło się obyć, to propozycja dla młodego czytelnika, w której znajdziemy krótkie historyjki oparte na filmowej Sadze George'a Lucasa. I od razu napiszę, że przedstawione bajki filmowe wydarzenia opisują w sposób idealny dla dzieci. Nie znajdziemy tu przemocy, odcinanych kończyn czy innych znanych z filmów brutalnych momentów. Nawet jeśli bajka odnosi się wprost do jakiegoś dramatycznego zwrotu akcji to zostaje on przedstawiony w tak eufemistyczny i łagodny sposób, że nie wzbudzi to w dziecku poczucia lęku. Rodzic może czytać swoim pociechom takie bajki bez obawy, że przekaże im jakieś niewłaściwe treści. Bohaterowie tacy jak Obi-Wan Kenobi, mistrz Yoda, Han Solo czy Luke Skywalker wykorzystani zostali do przekazania młodemu odbiorcy dużej dawki rozrywki dopełnionej wartościami takimi jak szacunek, braterstwo czy przyjaźń. Czytając te bajki nie czułem się zażenowany ich poziomem bo pomimo konkretnego adresata w postaci dziecka, tekst zawartych w książce bajek nie jest infantylny - a z tym często się spotykałem sięgając po publikacje typowo dla dzieci czy młodzieży. Czasami człowiek się rumieni czytając te głupoty, a Bajki 5 minut przed snem nie powodowały u mnie takiego odruchu.

Na co szczególnie zwróciłem uwagę wertując Star Wars. Bajki 5 minut przed snem to szata graficzna. Książkę wydano na dobrej jakości papierze w miękkiej oprawie. Całości dopełniają wyjątkowo sympatyczne ilustracje doskonale korespondujące z zawartym w publikacji tekstem. Każdy fan "Gwiezdnych wojen" pozna sceny z filmów, które owe ilustracje obrazują. Postacie nie są przerysowane, ale kreska jest dość charakterystyczna. Wszystko utrzymano w żywej tonacji kolorystycznej. Jako całość Star Wars. Bajki 5 minut przed snem stają się dobrym wprowadzeniem dziecka w świat Kosmicznej Sagi, dla rodzica będąc jednocześnie dobrym pretekstem, aby wspólnie poczytać opowieści niepozbawione morału i ważnych wartości. Ważny jest także sam fakt, że taka właśnie książka może bezpośrednio odnosić się do zainteresowań malucha przez co będzie nią bardziej zainteresowany niż tymi klasycznymi bajkami i baśniami, które oczywiście również warto znać!

Odwiedź mnie na Lubimy Czytać i Facebooku ;)

INFO
Autor: Rebecca L. Schmidt, Brooke Dworkin, Trey King, Calliope Glass, Andy Schmidt, Elizabeth Schaefer,
Tytuł: "Star Wars. Bajki 5 minut przed snem"
Wyd.: Egmont, Warszawa 2018
Il.str.: 176
Cena: 34,99 zł

piątek, 19 października 2018

Nieustraszony Daredevil! Recenzja tomu 1

Daredevil: Nieustraszony. Tom 1

Trochę pomęczyłem się podczas lektury przygód Deadpoola i z wielką przyjemnością zabrałem się za historię zupełnie innego marvelowskiego bohatera - Daredevila. To był strzał w dziesiątkę! Świat niewidomego adwokata Matta Murdocka i jego superbohaterskiego alter ego jest mroczny, pełen gniewu i smutku, nie jest jednak pozbawiony pozytywnych wartości.

W pierwszym, wyjątkowo opasłym, tomie noszącym tytuł Nieustraszony poznajemy nowojorskiego adwokata Matta Murdocka, który pod maską diabła z Hell's Kitchen zmaga się ze podłością i występkiem, ale przede wszystkim musi stawić czoła swoim słabością oraz groźbie ujawnienia jego tajnej tożsamości. Szef nowojorskiego światka przestępczego, osławiony Kingpin, pada ofiarą zamachu na swoje życie. Krucha równowaga zostaje zachwiana, a fakt, iż Kingpin jako jedna z nielicznych osób zna prawdziwą tożsamość Daredevila nie ułatwia całej sytuacji. Do akcji wkracza także żona mafijnego bossa. Wkrótce wiadomość jakoby Matt Murdock, szanowany adwokat,  jest zamaskowanym mścicielem trafia do mediów. Zaczyna się nagonka.
W kolejnej zawartej w tomie opowieści Murdock staje do walki o dobre imię i życie Białego Tygrysa, mającego jakoby zamordować policjanta. Tym razem pojedynek zostanie stoczony nie na ulicach i dachach wieżowców Nowego Jorku, ale na sali sądowej.  To tam, adwokat wraz ze swoim przyjacielem, stanie w szranki z nieustępliwym prokuratorem, aby ocalić życie niewinnej osoby. O zwycięstwie zdecyduje biegłość w prawie i mowie - tylko umiejętnie formułowane sądy są w stanie przekonać ławę przysięgłych do forsowanej wersji wydarzeń.

Brian Bendis stworzył coś niesamowitego. Daredevil: Nieustraszony. Tom 1 wciąga jak mało który komiks wcześniej przeze mnie czytany. Opowieść jest zwięzła i zwarta, brak tu przegadanych, nudnawych elementów sprawiających, że oczy same się zamykają. Historie zawarte w pierwszym tomie poruszają czytelnika zawartymi w nich emocjami. Czy czytamy o dziecku zmagającym się z demonami, dziennikarskim śledztwie, czy przenosimy się na dachy i ulice Nowego Jorku albo sale sądową wszystko jest ciekawe, poruszające. W dodatku ilustracje stworzone na potrzeby albumu to coś fantastycznego, genialnie oddają uwypuklone w scenariuszu emocje i klimat mrocznego świata przestępstw, ludzkich dramatów czy dziecięcych lęków. Tworzą zbalansowaną całość, w której wzajemnie się dopełniają wzmacniając przekaz. Wielka rzecz!

INFO
Tytuł: "Daredevil: Nieustraszony. Tom 1"
Scenariusz: Brian Bendis
Rysunki: Alex Maleev, David Mack, Manuel Gutierrez, Terry Dodson, Rachel Dodson
Wyd.: Egmont, Warszawa, 2017
Il.str.: 480
Cena: 119,99 zł

niedziela, 14 października 2018

Demonolodzy. Ed i Lorraine Warren [Recenzja]

Demonolodzy. Ed i Lorraine Warren [recenzja]

Za oknem coraz bardziej ponuro i przygnębiająco. Zimny wiatr smaga policzki, zmrok zapada bardzo szybko otwierając swoje podwoje dla wyobraźni. Jeśli spojrzeć na repertuary kinowe to wakacje najbardziej sprzyjają premierom kolejnych horrorów, jednak to nie upał, zwyczajna, letnia spiekota nadaje najlepszego anturażu mrocznym opowieściom, a własnie taka wczesnojesienna słota. Niedawno do kin trafił kolejny film z uniwersum "Obecności" - "Zakonnica", ja natomiast postanowiłem przypomnieć o książce Demonolodzy. Ed i Lorraine Warren, która dała podwaliny dla cyklu filmów o pogromcach demonów - tytułowych Warrenach.

Nie będę szczegółowo odnosił się do filmów "Obecność", "Obecność 2", wspomnianej we wstępie, najnowszej "Zakonnicy" czy serii o demonicznej lalce Annabelle. Warto jednak mieć na uwadze, że małżeństwo, amerykańskich demonologów istniało naprawdę, że możemy przeczytać ich wspomnienia z  potyczek, które stoczyli z mrocznymi siłami. Na tych właśnie wspomnieniach oparto scenariusze kolejnych filmów. Towarzyszymy Edowi i Lorraine Warrenom poznając ich powodujące dreszcze relacje opisujące kolejne spotkania z opętanymi osobami czy nawiedzonymi domami. Co ciekawe, Warrenowie często powtarzają, że większość przypadków przez nich badanych nie miała nic wspólnego z ingerencją sił demonicznych, a były wynikiem działalności ludzkiej. Także z perspektywy czasu - większość wydarzeń rozgrywała się w latach '70 - historie opisane przez domorosłych pogromców demonów tracą na upiornym zabarwieniu stając się często przykładami chorób psychicznych. Demonolodzy to mimo wszystko ciekawy głos w dyskusji w temacie wiary chrześcijańskiej, opętań, działalności sił nieczystych. Zapis postrzegania tej problematyki przez osoby głęboko wierzące, oddane swojej misji całym sercem. Szkoda tylko, że większość przypadków wspominanych w publikacji potraktowana jest zdawkowo i bardzo pobieżnie. Wiele tu domysłów i spekulacji, brak pogłębionej analizy a pseudonaukowe dywagacje dodatkowo odbierają powagę opowieści Warrenów.

Niezwykle interesujące jest odwrócenie się od małżeństwa Warrenów autora książki. Pierwsze  jej wydanie miało miejsce latach '80, czyli w momencie, w którym sprawy takie jak morderstwo rodziny z Amityville było jeszcze dość świeżą historią. Nie było jeszcze kasowych filmów "Obecność" i "Annabelle". 2015 roku Gerald Brittle stwierdził, że małżeństwo demonologów sfabrykowało dowody w prowadzonych przez siebie sprawach oszukując tym samym opinie publiczną. Czy to ze względu na brak partycypacji w zyskach z wspominanych filmów, czy wzięło go sumienie bo sam fabrykować pomagał, tego nie wiemy. To czy Ed i Lorraine Warren są oszustami jest mimo wszystko kwestią wiary, na tę chwilę nie ma żadnych sposobów, aby udowodnić przypadki takie jak nawiedzone domy czy upiorne, dręczące właścicieli lalki pokroju Annabelle. Wiele z informacji podanych w książce sprawdza się do uwierzenia uczestnikom wydarzeń na słowo. Nie zmienia to postaci rzeczy, że czytając Demonologów miałem chwilami ciarki na plecach, a niespodziewane hałasy powodowały, że podrywałem się gwałtownie.  

Zerknij też na fb!

INFO
Autor: Gerald Brittle
Tytuł: "Demonolodzy. Ed i Lorraine Warren"
Wyd.: Espirit, Kraków 2016
Il.str.: 392
Cena: 34,90 zł

czwartek, 11 października 2018

Wampiry Tadeusza Baranowskiego

"Bezdomne wampiry o zmroku"

Wampiry są bardzo różne. Jest kultowy i przerażający hrabia Dracula, jest też powabna Bella i błyszczący Edward czy  męczący bohaterowie  Pamiętników wampirów - Elena, Damon i Stefan. Jest też Szlurp i Burp tytułowe Bezdomne wampiry o zmroku z komiksu Tadeusza Baranowskiego.

Bezdomne wampiry o zmroku to zbiór krótkich komiksowych historyjek publikowanych w latach '80 XX wieku na łamach polskich czasopism "Na przełaj", "Super Boom!" czy belgijskiego "Tintin". Dostajemy także nowsze historyjki wydane w 2009 roku. Poznajemy w nich duet sympatycznych wampirów zmagających się z trudną codziennością. Sprawy przyziemne jak poszukiwanie odpowiedniego miejsca na nocleg, kolejnego, krwistego posiłku przeplatają się ze sprawami poważniejszymi - zgodzenie odpowiedniej gosposi czy ocalenie skóry przed namolnym łowcą wampirów, to niebłahe problemy. Wampiry Baranowskiego (nie)żyjące w Polsylwanii to wyjątkowo pechowe istoty. Nie dość, że ich (nie)życie przepełnione jest niefortunnymi zbiegami okoliczności to jeszcze muszą zmagać się z przemianami ustrojowymi, z gospodarką rynkową. Porzucenie znajomych, krwistoczerwonych sztandarów jakie niegdyś powiewały nad ich ojczyzną dodatkowo przypomina o nieuchronności zmian. Ich egzystencja nacechowana jest specyficznym poczuciem humoru, a postacie takie jak doktor, baron Franek Sztajn czy profesor Fritzmachowski, będące nawiązaniem do kultowych bohaterów klastycznych powieści grozy, to ujmujące mrugnięcie okiem do czytelnika będącego miłośnikiem tematu.

Tadeusz Baranowski w Bezdomnych wampirach o zmroku przedstawił, w humorystycznym ujęciu, przygody wampirów, dla których codzienność jest równie niebezpieczna jak pogromcy upiorów. Pozbawił Szlurpa i Burpa wytwornych manier kreując ich na pechowe istoty zagubione w zmieniającym się świecie. Rysunki utrzymane w ciemnej palecie barw nadają tym krótkim, komiksowym historyjką specyficznego klimatu. Myślę, że w takiej stylistyce doskonale odnajdą się zarówno dorośli czytelnicy, miłośnicy nieszablonowego podejścia do tematu wampirów czy przemian społecznych oraz tych mrugnięć oka autora do odbiorcy, jak i dzieci chcące przeczytać zabawną historyjkę - może nie koniecznie na dobranoc ;) 

Odwiedź mnie na Lubimy Czytać i Facebooku ;)

INFO
Rysunki: Tadeusz Baranowski
Scenariusz: Jean Defaux
Tytuł: "Bezdomne wampiry o zmroku"
Wyd.: Kultura Gniewu, Warszawa 2017
Il.str.: 88
Cena: 59,90 zł

wtorek, 9 października 2018

Propaganda w Gwiezdnych wojnach

Star Wars Propaganda

Lubię ten moment, w którym filmowe uniwersum rozrasta się eksplorując coraz to nowe tematy. "Gwiezdne wojny" mają to do siebie, że świat stworzony na potrzeby filmów zaczął rozwijać się niezwykle dynamicznie co zaowocowało mnogością różnych mediów. W Star Wars. Propaganda. Historia sztuki perswazyjnej w galaktyce Pablo Hidalgo opisuje historię przekazów propagandowych ujętych w różnej maści plakatach.

Publikacja ta jest niezwykle ciekawa z kilku różnych powodów. Pokazuje nam rozwój sztuki propagandowej na przestrzeni wszystkich znanych z filmów galaktycznych konfliktów. Poznajemy artystów tworzących dzieła mające skłonić obywateli do wspierania wysiłku wojennego, do popierania określonej frakcji politycznej czy uświadamiania o zagrożeniach, ale także mające na celu upamiętnienie ważnych wydarzeń jak zniszczenie planety Alderaan przez pierwszą Gwiazdę Śmierci. Prace utrzymane są w różnych stylach w zależności od przesłania jakie niosą oraz czasów, w których powstawały. Plakaty, ale także wlepki, murale czy pośpiesznie malowanie graffiti odzwierciedlają nastrój panujący w społeczeństwie. Możemy zaobserwować ewolucję w przedstawianiu chociażbym żołnierzy-klonów walczących dla Republiki, a później Imperialnych szturmowców. Doświadczamy zmiany poglądów artystów najpierw popierających nowy galaktyczny ład, którzy ostatecznie dostrzegli całe jego zło, nietolerancje i przemoc. Każde z zaprezentowanych dzieł opatrzone zostało odpowiednim komentarzem co dodatkowo osadza je w odpowiednim kontekście i przybliża motywy jakie przyświecały ich twórcom oraz pomysłodawcom.

Pablo Hidalgo to zdaje się najwybitniejszy znawca uniwersum Star Wars, a także aktywny twórca treści poszerzających wiedzę fanów Odległej Galaktyki. Stoi za publikacjami takimi jak chociażby przewodniki ilustrowane do filmów Przebudzenie Mocy, Ostatni Jedi czy do przygód Hana Solo. I każda z tych książek dodaje kolejną cegiełkę sprawiającą, że uniwersum rozwija się, żyje. I tak samo jest w przypadku Propagandy robi to jednak w zupełnie inny sposób i na zupełnie innym polu. Wspomniane książki odnoszą się do konkretnych filmów, omawiają kwestie związane z ubiorem, techniką, obyczajami natomiast Propaganda odnosi się tylko i wyłącznie do sztuki i to nie byle jakiej, bo właśnie perswazyjnej, mającej na celu wywołanie u odbiorcy określonej reakcji od poparcia danej strony do wzbudzenia strachu. Przygotowane na potrzeby publikacji grafiki są niesamowite, doskonale oddają charakter oraz klimat Gwiezdnych wojen. Sprawiają, że to wszystko nie jest takie puste, że działania wojenne nie były oderwane od życia zwykłych obywateli, że walka o dominację odbywała się nie tylko na polach bitew z wykorzystaniem ciężkiego uzbrojenia, ale także na ulicach przy użyciu propagandowych treści. 

Samo wydanie zasługuje na uwagę. Poziom edytorski jak zwykle jest bardzo wysoki, a do samej książki dołożono reprodukcje 10 propagandowych plakatów z różnych galaktycznych konfliktów. Dla miłośnika niezła gratka, zawsze można taki obrazek powiesić na ścianie.

Odwiedź mnie na Lubimy Czytać i Facebooku ;)

INFO
Autor: Pablo Hidalgo
Tytuł: "Star Wars. Propaganda. Historia sztuki perswazyjnej w galaktyce"
Wyd.: Ameet, Warszawa 2018
Il.str.: 112
Cena: 69,99

sobota, 6 października 2018

Trochę inny Deadpool - Deadpool Classic. Tom 2 [recenzja]

Deadpool Classic. Tom 2

Miłośnicy Deadpoola doczekali się owocnych czasów. Do księgarń trafiają kolejne odsłony przygód superbohatera z nawijką. Fajnie jest mieć z czego wybrać, oferta jest coraz bardziej rozbudowana. I nie mam tu na myśli tylko komiksów z Deadpoolem w roli głównej, ale ogólnie coraz zasobniejszą w tytuły ofertę wydawnictw. Po Deadpool Classic. Tom 1 przyszedł czas na tom 2. A przede mną jeszcze następne tomy z tej serii, oby były lepsze od dzisiejszego tematu.

Pretekstem to tego całego zamieszania, jakie zastaniemy w pierwszych sześciu zeszytach, jest porwanie Weasela -  przyjaciela Deadpoola - oraz utrata czynnika regeneracyjnego, bez którego Wade Wilson nie będzie mógł bezkarnie stawać w szranki z różnej maści zakapiorami. Nieoczekiwanie jedną z pomocnych osób stanie się znienawidzony doktor Killbrew, osoba odpowiedzialna za to czym stał się Wilson. Pojawia się także nasz mały, zielony przyjaciel czyli Hulk, którego to krew jest niezbędna, aby czynnik gojący znowu mógł prawidłowo działać, a Deadpool żyć.
Dalsza część albumu poświęcona jest niezwykłemu zleceniu do jakiego zostaje zwerbowany Deadpool. Niejaka Mary Walker wynajmuje go, aby ją zabił. Wkrótce okazuje się, że kobieta jest jedną z tożsamości Thypnoid Mary - szalonej heroiny o wielu osobowościach. W potyczce z wspomnianą szaloną Mary Deadpoola wspomaga Daredevil. Taki ot gościnny występ, całkiem fajna sprawa. W całym albumie nie brakuje walk na miecze, kopniaków i ostrego okładania się po mordzie. Wszystko jednak nie jest tak dobre jak mogłoby się wydawać.

Bardzo długo zabierałem się za napisanie wzmianki na temat kolejnego tomu przygód Deadpoola. Przyznam szczerze, że historie zawarte w tej odsłonie znużyły mnie akcją prowadzą raczej w dialogowych dymkach niż rzeczywistymi działaniami bohaterów w kadrze. Miałem nieodparte wrażenie, że tym razem nawijki jest znacznie więcej niż potrzeba, a przez to traci ona swój przyrodzony urok. Zwyczajnie w świecie przegadane to wszystko było strasznie. Na domiar złego rysunki całego grona panów pracujących nad komiksem, w tym wypadku, nie trafiają w mój gust estetyczny. Kreska jest wyjątkowo mało realistyczna, przywodzi na myśl telewizyjne seriale rysunkowe dla pięciolatków. Bohaterowie tracą przez to dużo ze swej drapieżności, ilustracje nie idą w parze z przedstawianą historią. Nie zgrywa się to w jedną, spójną całość. 

Odwiedź mnie na Lubimy Czytać i Facebooku ;)

INFO
Tytuł: "Deadpool Classic. Tom 2"
Scenariusz: Joe Kelly, Pete Woods
Rysunki: Aaron Lopresti, Ed McGuinness, Bernard Chang, Kevin Lau, Shannon Denton, John Fang
Wyd.: Egmont, Warszawa 2017
Il.str.: 240
Cena: 79,99 zł

czwartek, 4 października 2018

Więzi natury [Recenzja książki]

Nieznane więzi natury - recenzja

Cała otaczająca nas flora i fauna tworzy zespół naczyń połączonych, jeden wielki organizm pełen wzajemnych zależności. Szczególnie widoczne jest to w momentach kryzysowych, kiedy któryś z elementów układanki zostaje usunięty bądź zastąpiony innym. Nie dziwi więc, że temat więzi spajających różne elementy natury stał się przedmiotem kolejnej książki Petera Wohllebena zatytułowanej Nieznane więzi natury

Muszę przyznać, że po lekturze Sekretnego życia drzew, które mówiąc wprost nie skradło mojego serca, z dużą rezerwą podchodziłem do kolejnej publikacji pióra niemieckiego przyrodnika Wohllebena. Tym razem autor nie skupia się jedynie na drzewach i lasach, sięga znacznie głębiej. Próbuje odkryć tajemnice wzajemnego oddziaływania na siebie żywych organizmów. Wychodzi ze swojej strefy komfortu, jaką niewątpliwie jest jego gospodarstwo leśne, i udaje się znacznie dalej. Mamy zatem informacje z Parku Yellowstone, Hiszpanii czy Norwegii. Wohlleben stara się przybliżyć czytelnikowi problematykę ingerencji człowieka w naturę, która potrafi zmieniać całe ekosystemy. Zwraca uwagę na organizmy tak małe jak dżdżownice czy korniki, nie zapomina jednak o dużych graczach - wilkach i jeleniach. Wszystko przepojone jest żywotną troską o otaczające nas łąki i lasy, o naturę, bez której człowiek szybko przepadnie.

Niestety i tym razem Wohlleben w typowy dla siebie sposób sprowadza wszystko do drzew. W wielu momentach książki powtarza całe fragmenty poprzedniej publikacji. I kiedy było już naprawdę obiecująco znowu zaczyna się śpiewka znana z Sekretnego życia drzew. Przyznam szczerze, że po jego drugą w kolejności książkę Duchowe życie zwierząt nie sięgnę na pewno. Jestem przekonany, że zawarte w niej informacje powtórzył w dużej części Nieznanych więzi natury. Peter Wohlleben jest niewątpliwie pasjonatem, człowiekiem, któremu los przyrody nie jest obojętny. Myślę, że dobrze iż takie wydawnictwa powstają. Czytałem jego dzieła z punktu człowieka świadomego i myślę, że obeznanego z tematem, dlatego mógł mnie nie zaskoczyć i nie uwieść swoją narracją. Zwyczajnie nie jestem adresatem jego książek, widzę w nich jednak potencjał dla młodego czytelnika. Język jest przystępny, czyta się to płynie i przyjemnie, a informacje zawarte w tekście nie są przeładowane fachowym żargonem - coś idealnego dla młodych przyrodników! Dodam, że ilustrowane wydanie jest wprost przepiękne. Fotografie Grzegorza Leśniewskiego i Krzysztofa Onikijuka wykonują świetną robotę. Przyjemnością było oderwać się od pisarstwa Wohllebena i patrzeć na te cuda natury uwiecznione obiektywem obu panów - duży szacunek!

Odwiedź mnie na Lubimy Czytać i Facebooku ;)

INFO
Autor: Peter Wohlleben
Tytuł: "Nieznane więzi natury"
Wyd.: Wydawnictwo Otwarte, Warszawa 2017
Il.str.: 326
Cena: 37,99 zł

poniedziałek, 1 października 2018

Wprowadzenie do szyfrowania

Nowoczesna kryptografia.

Od niepamiętnych czasów człowiek przekazuje przeróżne wiadomości w zaszyfrowanej formie. Z jednej strony próba przekazania, a z drugiej odczytania poufnych wiadomości przez osoby niepowołane, towarzyszyła wielkim wodzom prowadzącym zmieniające naszą historię batalie, od stuleci. Już Juliusz Cezar używał swoistego szyfru w celu przekazania poufnych treści, a zwycięstwo sił polskich w wojnie z bolszewikami w 1920 roku prawdopodobnie nie byłoby możliwe gdyby nie przechwycenie tajnych wiadomości wroga. Kryptografia to jednak nie tylko wielcy wodzowie i ważne historyczne wydarzenia, to także nasza codzienność. Jean-Philippe Aumasson w Nowoczesnej kryptografii przybliża w praktycznym aspekcie problematykę szyfrowania, które towarzyszy nam na co dzień.

Książka Aumassona skierowana jest to osób zainteresowanych problematyką kryptografii, które chcą swoją wiedzę poszerzyć i usystematyzować. W kolejnych rozdziałach porusza kwestie szyfrów i ich działania. Mamy zatem informacje o szyfrowaniu asymetrycznym czy uwierzytelnionym, o szyfrach blokowych i strumieniowych. Omówiona zostaje także tematyka funkcji skrótu z kluczem, RSA, losowości, krzywych eliptycznych czy TLS. Aumasson, w każdym z rozdziałów, zwraca uwagę na kwestię bezpieczeństwa danego sposobu szyfrowania danych, na ich podatność na ataki czy możliwe trudności podczas ich wykorzystywania czy implementacji. A to tylko ułamek wiedzy zawartej w publikacji. Autor poddaje analizie konkretne problemy kryptografii w celu jak najlepszego zobrazowania rozległości i wagi tematu, wskazuje na ewolucje konkretnych zabezpieczeń. Swoje praktyczne dywagacje dopełnia rozdziałem poruszającym kwestie budowy komputerów kwantowych, a co za tym idzie także zastosowania kryptografii kwantowej.

Nowoczesna kryptografia. Praktyczne wprowadzenie do szyfrowania to zdecydowanie lektura dla zapaleńców i praktyków siedzących w temacie zabezpieczania danych. Myślę, że właśnie osoby początkujące jak i praktycy znajdą w publikacji Aumassona niezwykle cenne źródło informacji. Mnie jako laikowi książka uświadomiła ogrom własnej niewiedzy w tej dziedzinie. Po jej lekturze mogę powiedzieć, że przynajmniej jestem świadomy tego czego nie wiem, a to już krok do pozytywnej zmiany i nabycia nowych umiejętności. Nadmienię jeszcze, że pomimo dość hermetycznego tematu podjętego w książce jest ona napisana niezwykle żywym językiem. Czytanie nie męczy, a ciekawe informacje z historii jak chociażby te o pierwszych szyfrach czy rozważania na temat komputerów kwantowych to dodatkowy atut tej publikacji.    

Odwiedź mnie na Lubimy Czytać i Facebooku ;)

INFO
Autor: Jean-Philippe Aumasson
Tytuł: "Nowoczesna kryptografia. Praktyczne wprowadzenie do szyfrowania"
Wyd.: Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2018
Il.str.: 306
Cena: 79 zł


Ignacy Jan Paderewski - Manru, recenzja opery

W nowym sezonie artystycznym, który ja jako odbiorca zaczynam dopiero w połowie listopada, Opera Krakowska przygotowała operę jednego ...