sobota, 27 lipca 2019

Krakowska szkoła fizjologów Napoleona Cybulskiego

Recepta na adrenalinę. Napoleon Cybulski i krakowska szkoła fizjologów

Historia odkryć naukowych bywa niezwykle przewrotna. Zdarza się bowiem, że wielkich odkryć dokonuje się w zapyziałych laboratoriach, nierzadko bardzo odległych od uznanych ośrodków naukowych. Bo jakżeby inaczej nazwać, jeśli nie przewrotnością, odkrycie przez Napoleona Cybulskiego, tak istotnego hormonu, jakim jest odpowiedzialna za pobudzenie w chwilach stresu adrenalina?

Kraków to niezwykły tygiel, miejsce gdzie rozwija się nauka, kultura i sztuka. I ten przedwieczny Kraków, miasto znajdujące się pod austriackim zaborem, staje się areną doniosłych dla całej nauki odkryć. Co prawda Maria Skłodowska-Curie posady na Uniwersytecie Jagiellońskim nie otrzymała, bynajmniej nie z racji braku umiejętności, a płci, ale już przybyły z zaboru rosyjskiego Napoleon Cybulski mógł rozwijać tu swoje metody naukowe, dając początek krakowskiej szkole fizjologii. Ten zapomniany dziś naukowiec i wynalazca dzięki swojej pomysłowości, zapałowi i analitycznemu umysłowi dokonał jednego z bardziej doniosłych odkryć w historii medycyny. To dzięki Cybulskiemu poznano działanie adrenaliny, hormonu strachu, walki i ucieczki. Doświadczenia jakie przeprowadzał, aparatura badawcza jaką konstruował bądź ulepszał również miały istotny wpływ na poszerzanie zasobów wiedzy medycznej. Co ciekawe Cybulski wziął na warsztat również hipnozę, chciał ten przejęty przez znachorów i szemranej proweniencji psychoanalityków temat ubrać w metodę naukową, aby zgłębić jej mechanizmy i możliwe zastosowanie. Jak wiemy na przełom wieków XIX i XX przypadł niezwykły bum na ezoterykę i okultyzm, a i krakowskie salony towarzyskie chętnie stawały się teatrem seansów spirytystycznych, podczas których hipnozę stosowano.  Napoleon Cybulski jako człowiek światły, któremu leżało na sercu dobro ludzi brał udział w staraniach o doprowadzenie do krakowskich domów bieżącej wody nie mówiąc już o poszerzaniu wiedzy ogółu względem zasad higieny.

Recepta na adrenalinę... to, oprócz historii odkrycia adrenaliny przez Cybulskiego, także zapis jego naukowej drogi, zmagań o upowszechnienie edukacji kobiet - był odpowiedzialny za stworzenie pierwszego gimnazjum dla dziewcząt. W kwestii kształcenia nie rozróżniał ludzi wedle kryterium płci, w sporach ze swoimi uczonymi kolegami często wykazywał brak zasadniczych przeszkód, by kobiety w równym stopniu uczestniczyły w edukacji i studiowały wraz z mężczyznami medycynę - dla wielu było to nie do pomyślenia! Książka Anny Matei to barwny obraz krakowskiej inteligencji spotykającej się na publicznych wykładach, ale również w domowych salonach, by dywagować o współczesnych nowinkach naukowych. 

Odwiedź mnie na Lubimy Czytać i Facebooku !

INFO
Autor: Anna Mateja
Tytuł: "Recepta na adrenalinę. Napoleon Cybulski i krakowska szkoła fizjologów"
Wyd.: Czarne, Wołowiec 2019
Il.str.: 181
Cena: 39,90 zł

poniedziałek, 22 lipca 2019

Ostatni dzień życia

Nasz ostatni dzień - Adam Silvera

Za każdym razem kiedy obwieszczany jest kolejny koniec świata zastanawiam się jak spędziłbym ten ostatni dzień. Co należałoby zrobić, z kim porozmawiać, jakie marzenie udałoby się spełnić w tych ostatnich dla świata, i dla mnie, chwilach. Bohaterowie Adama Silvery umrą, wiedzą to na pewno - nie z powodu zagłady całej cywilizacji, to będzie koniec ich życia zapowiedziany przez herolda z Prognozy Śmierci. Co przyniosą im ostatnie godziny na ziemskim padole?

Adam Silvera przedstawia nam wizję świata, z gruntu zwyczajnego, nie różniącego się od naszej rzeczywistości właściwie niczym. Jest jednak jeden zasadniczy element, który ten świat wyróżnia - Prognoza Śmierci. Pracownicy tej specyficznej firmy, zwani heroldami, informują telefonicznie osoby mające umrzeć w ciągu nadchodzącej doby. Nie jest to wyrok śmierci, nie jest to też kara, a zwykła, pozbawiona emocjonalnego zabarwienia informacja o nadchodzącym kresie istnienia. Dzięki wiedzy przekazanej przez heroldów wielu nieszczęśników może pożegnać się z bliskimi bądź zrobić coś czego do tej pory odwagi zrobić nie miało. Jak to bywa we współczesnym świecie mediów społecznościowych misja Prognozy Śmierci owocuje różnymi aplikacjami, dzięki którym Zgonersi - tak nazywani są "szczęśliwcy" po otrzymaniu wiadomości od herolda - mogą spotykać się, robić szalone rzeczy w ostatnich godzinach. Nastolatkowie Rufus i Mateo otrzymują wiadomość od herolda, dla obu jest to szokująca chwila. Za sprawą aplikacji Ostatni Przyjaciel postanawiają spędzić ten dzień razem, dla obu będą to najważniejsze godziny w życiu.

Po przeczytaniu rewelacyjnej powieści Raczej szczęśliwy niż nie z wielką ochotą zabrałem się za następną książkę Adama Silvery. Już pierwsze strony przekonały mnie, że wchodzę do specyficznego świata, którego obywatele żyją z podskórnym lękiem nagłego telefonu od herolda Prognozy Śmierci. Widać, że Silvera nie jest oderwany od otaczającej rzeczywistości, od wszystkich zaskakujących aplikacji, serwisów internetowych i usług, często bardzo absurdalnych, ale cieszących się niemałym powodzeniem. Bohaterowie korzystają z Facebooka czy Instagrama ale także z aplikacji Ostatni Przyjaciel wyrosłej z potrzeby bliskości w ostatnich chwilach życia. I to wszystko jest bardzo fajne, podobnie jak odwołania do popkultury, jakich u Silvery nie brakuje. Niestety pewność nieuchronnego końca obu bohaterów chcących wycisnąć ten ostatni dzień niczym soczystą cytrynę, nie pozwolił mi się z nimi zżyć. W pewnym momencie było mi już zupełnie obojętnie co się z nimi stanie, w jaki sposób zakończy się ich przygoda. Zastanawiam się czy to przez brak nadziei, który niestety w Naszym ostatnim dniu bardzo mocno działa na Czytelnika, czy może przez sam sposób narracji niepozostawiający wielu złudzeń. 

Odwiedź mnie na Lubimy Czytać i Facebooku !

INFO
Autor: Adam Silvera
Tytuł: "Nasz ostatni dzień"
Wyd.: Czwarta Strona, Poznań 2019
Il.str.: 407
Cena: 36,90 zł

piątek, 19 lipca 2019

Najsłabiej - Deadpool tom 3

O gustach się nie dyskutuje, ale proces wykuwania i kształtowania się gustu to już odrębna sprawa. To często przykry i bolesny proces, a jego efekty bywają bardzo przewrotne. Mój gust, swoiste preferencje co do komiksów, nadal są w fazie kształtowania, ale wiem jedno - seria Deadpool Classic to koszmar dla mnie nie do przejścia. 

I muszę się z Wami podzielić odrobiną tego upiornego doświadczenia podszytego nudą, przegadanymi dialogami, podanego w nieznośnej graficznie formie, jakiej zwyczajnie nie jestem w stanie zaakceptować. Nie jestem wielkim znawcą komiksów, nawet nie pretenduję do tego miana, ale wiem co zwyczajnie mi się podoba, co do mnie trafia i sprawia przyjemność. Czymś takim nie jest Deadpool Classic. Trzeci tom Deadpool Classic  sprawił, że obawy jakie narastały we mnie podczas lektury poprzedniego tomu, stały się realne - napawa mnie to coraz większą grozą bo na półce stoi jeszcze jeden zbiór przygód Deadpoola. Szkoda nawet na pisanie o czym to jest bo ledwo zamknąłem album, który wymęczył mnie jak najnudniejsza lekcja w szkole podstawowej, a już uleciało mi to z głowy. Pozostała zadra na mojej psychice i poczucie niepowetowanej straty z powodu wydanych pieniędzy. Uznam to za jeden z etapów kształtowania się mojego gustu w tej materii. Jak wiemy nauka kosztuje.

Nie dość, że wydarzenia będące przedmiotem komiksu nie mają żadnego większego sensu, że postacie są zwyczajnie mało pociągające, a wręcz irytujące to jeszcze ten przaśny humor, zupełnie odstający od dzisiejszych czasów, powodował jedynie uczucie zażenowania. Muszę przyznać, że jeden zabieg był ciekawy i stanowi jaśniejszy punkt tego albumu. Mam na myśli przeniesienie się Deadpoola do klasycznej historii z lat '60 XX, do starcia Spider-Mana z Kravenem - oryginalny komiks autorstwa Stana Lee i John'a Romity zamieszczono na końcu albumu.

I w zasadzie to tyle, spuśćmy już zasłonę milczenia nad tym konkretnie albumem, oby następne czytelnicze wybory były lepsze.

Odwiedź mnie na Lubimy Czytać i Facebooku !

INFO
Tytuł: "Deadpool Classic. Tom 3"
Scenariusz: Joe Kelly, Stan Lee
Rysunki: Shannon Denton, Walter McDaniel, Ed McGuinness, John Romita Jr., Pete Woods
Wyd.: Egmont, Warszawa 2017
Il.str.: 276
Cena: 79,99 zł

niedziela, 14 lipca 2019

Kronika Siedmiu Królestw

Świat lodu i ognia.

Potencjał jaki zawiera w sobie uniwersum stworzone przez George'a R.R. Martina jest ogromny. I nie świadczy o tym tylko popularność serialu od HBO, ale przede wszystkim rozbudowany świat, którego historię można rozpisać na wiele pokoleń przed akcją Gry o Tron. W Pieśni lodu i ognia znajdują się odniesienia do obyczajów i wierzeń, polityki i gospodarki czyli wszystkiego tego, co tworzy wiarygodny obraz uniwersum. Świat lodu i ognia. Nieznana historia Westeros oraz Gry o Tron to zbiór informacji zarówno znanych z wcześniejszych publikacji jaki i zupełnie nowych, owianych dotąd tajemnicą. 

Zacznę od tego, że jest to pozycja typowo przeznaczona dla fanów świata Pieśni lodu i ognia, zarówno w serialowej jaki książkowej odsłonie. Czytelnik dopiero zaczynający swoją przygodę z bohaterami George'a R.R. Martina może boleśnie odbić się od Świata lodu i ognia..., od kronikarskiego charakteru książki przepełnionej licznymi nazwami lokacji, nazwiskami i imionami dawnych herosów. uwierzcie mi, jest tego sporo, nawet nie ma sensu próbować wszystkiego spamiętać. Materiał jest ciekawy, ale dłuższa lektura z wyżej wymienionych powodów możne nużyć. Publikację podzielono na zasadnicze dwie części. W pierwszej poznajemy historię objęcia władzy nad Westeros przez uciekinierów ze zniszczonej Valyrii Targaryenów, zgubnego w skutkach Tańca Smoków oraz późniejszego buntu Roberta Baratheona - jego następstwa znane nam są doskonale lecz zapis wcześniejszych wydarzeń znaliśmy jedynie pobieżnie. Druga część stanowi opis poszczególnych krain składających się na Siedem Królestw, rodów panujących oraz ich wasalów. Ponadto zawiera najważniejsze, zachowane w starożytnych kronikach informacje na temat istotnych wydarzeń mających wpływ na losy Westeros. Sporo jest zatem o mieszkańcach Żelaznych Wysp, wierzeniach i obyczajach nieprzejednanych w swojej odrębności wyznawców Utopionego Boga; o Starkach, budowniczych potęgi Winterfell;  opływających w dostatki Lannisterach z Casterly Rock. Ale to oczywiście nie wszystko. Możnych w dawnych wiekach było znacznie więcej.

Mocną stroną Świata lodu i ognia jest szata graficzna. Książka wypełniona jest klimatycznymi ilustracjami przedstawiającymi najważniejsze bitwy oraz herosów biorących w nich udział.  Nie zabrakło map pozwalających umiejscowić wydarzenia rozgrywające się w tym zgoła obcym świecie. Wizje artystów są diametralnie różne od tego co mogliśmy zobaczyć w serialu, nastrojowe obrazy Końca Burzy czy Smoczej Skały, walczących Roberta Baratheona z Rheagarem Targaryenem zapadają w pamięć. Podobnie jak walczące smoki.

Odwiedź mnie na Lubimy Czytać i Facebooku !

INFO
Autor: George R. R. Martin, Elio M. Garcia Jr, Linda Antonsson
Tytuł: "Świat lodu i ognia. Nieznana historia Westeros oraz Gry o Tron"
Wyd.: Czwarta Strona, Poznań 2014
Il.str.: 336
Cena: 69,90 zł

piątek, 5 lipca 2019

Raczej szczęśliwy niż nie, raczej...

More happy than not.

Problemy dorastania, samoakceptacji, ale także przynależności do grupy nie są nikomu z nas obce. Każdy zmagał się, bądź nadal zmaga, z sobą i najbliższym otoczeniem, aby być szczęśliwym. Często też walczy z przeszłością, wspomnieniami tak bolesnymi, że powodują bezsenne noce, które stają się hamulcem niepozwalającym iść do przodu. A co jeśli można by te wspomnienia wymazać? Pozostawić jedynie pozytywne doświadczenia? M.in. ten temat porusza Adam Silvera w More happy than not. Raczej szczęśliwy niż nie, książce, która bardzo mnie zaskoczyła.

Instytut Leteo wprowadził nowatorski zabieg, dzięki któremu istnieje możliwość wymazania niepożądanych wspomnień, ukształtowania swojej przeszłości na nowym fundamencie, bez bólu i przykrych doświadczeń. Wiele osób poddaje się zabiegowi pomimo możliwych skutków ubocznych - tak mocne jest pragnienie wymazania złych doświadczeń, rozpoczęcia nowego życia bez bagażu przeszłości. Reklamy Leteo są wszędzie, eksperymentalna terapia ma wielu zwolenników, ale i przeciwników pragnących zamknięcia instytutu. W ręce nastoletniego Aarona trafia ulotka reklamująca Leteo. Chłopak wychowuje się wraz z mamą i bratem w małym mieszkanku na niezamożnym osiedlu, gdzie dorasta spędzając czas z paczką przyjaciół i dziewczyną Genevieve. Ale życie chłopaka przepełnione jest bólem. Ojciec Aarona popełnił samobójstwo, wspomnienia tamtych dramatycznych chwil będą zawsze głęboką raną w pamięci rodziny Soto. Podobnie jak późniejsza próba odebrania sobie życia przez Aarona. Jak w jednej, kochającej się rodzinie mogło dojść do tak strasznych rzeczy, co sprawiło, że ojciec targnął się na życie, a później syn poszedł w jego ślady? Czy korekta wspomnień może stworzyć nową, pozbawioną lęków osobę?

Powieść Adama Silvery pozytywnie mnie zaskoczyła, zupełnie nie spodziewałem się, że lektura będzie zajmująca i poruszająca. Jest to już kolejna publikacja poruszająca kwestie samobójstwa wśród nastolatków, samoakceptacji, okresu buntu i dojrzewania, jaką miałem ostatnio okazję przeczytać i jest to rzecz naprawdę świetna. Temat tak niełatwy wymaga odpowiedniego podejścia, aby poczuć więź z bohaterem i wejść w pełni do jego świata co Silverze udało się znakomicie. Opowieść nie jest ani pretensjonalna ani nachalna w swoim przekazie, a cały wachlarz emocji jaki przewija się na kartach książki buduje wiarygodny obraz uczuć pogubionego w świecie nastolatka nie radzącego sobie z uczuciami i wspomnieniami. More happy than not. Raczej szczęśliwy niż nie to także przestroga przed próbami zmiany własnej tożsamości, przed medycznymi manipulacjami mającymi ukształtować nowego człowieka pozbawionego złych wspomnień. A jak wiadomo jesteśmy sumą zarówno dobrych jak i złych doświadczeń, to one nas kształtują, to dzięki nim budujemy swoją odrębność. 

Książka absolutnie warta przeczytania, kilka rozwiązań fabularnych mnie zaskoczyło, nie chciałem żeby to poszło w tym kierunku, ale stało się trudno, szanuję autora za umiejętne wyważenie emocji, dzięki którym historia Aarona Soto jest poruszająca, ciepła, ale i nieznośnie cierpka. 

Odwiedź mnie na Lubimy Czytać i Facebooku !

INFO
Autor: Adam Silvera
Tytuł: "More happy than not. Raczej szczęśliwy niż nie"
Wyd.: Czwarta Strona, Poznań 2018
Il.str.: 400
Cena: 36,90 zł

poniedziałek, 1 lipca 2019

Star Wars Komiks - Walka o kryształy

Star Wars Komiks

Bywa tak, że ciągłe odgrzewanie tych samych pomysłów, stosowanie znanych i często ogranych szablonów wydarzeń czy postępowania bohaterów staje się wizytówką danego uniwersum. Tak jest w świecie Gwiezdnych wojen, a kolejny tom Star Wars Komiks to potwierdza. Czy to dobrze, czy źle to już inna sprawa - wszystko zależy jak autorzy chcą nam to sprzedać.

Imperium planuje odzyskać tyle kryształów kyber ile tylko można ze zgliszczy Jedhy, której Święte Miasto stało się pierwszą ofiarą Gwiazdy Śmierci. Znani nam bohaterowie chcą powstrzymać Imperium, aby to zrobić muszą dotrzeć do wciąż działającego na plancie ruchu oporu. Han Solo, księżniczka Leia, Luke Skywalker z pomocą Chewbaccy i ulubionego duetu droidów ruszają na kolejne starcie z siłami zła. Przeciwnicy szykują planecie totalne wyniszczenie. Walka o najważniejsze wartości oraz poszukiwanie tak cennych dla Luke'a informacji na temat natury Mocy zetrą się z wyrachowanym złem Imperialnych dowódców oraz siłami drzemiącymi w jądrze okaleczonej Jedhy. 

To że jestem fanem świata Odległej Galaktyki nie znaczy, że mam przyjmować wszystko bez zmrożenia oka czy chwili zastanowienia. Komandor Kanchar to kolejny imperialny złoczyńca o socjopatycznym rysie, mordujący swoich podwładnych za niepowodzenia -  zwyczajnie jest to nudne. Taka postać nie ma zupełnie nic do zaoferowania, staje się tylko niebezpiecznym zawalidrogą, przeszkodą do usunięcia, która dla bohaterów pokroju Luke'a Skywalkera jest nikim. Podobnie sprawa wygląda z wykorzystaniem w fabule olbrzymiej maszyny zagłady mającej dokonać destrukcji kolejnego świata, czemu oczywiście sprzeciwiają się siły Jasnej Strony. Wszystko to już było, przynajmniej miejsce akcji to coś ciekawego choć też noszącego znajome rysy. Bo przecież w "napoczętej" przez strzał z Gwiazdy Śmierci planecie Jedha łatwo doszukać się krajobrazów wprost z wulkanicznej Mustafar. Co jest cenne, w fabule nakreślonej przez Gillena, to rzut oka na poszukiwanie miejsc Mocy przez wciąż uczącego się Luke'a, który jeszcze nie stanął twarzą w twarz z Vaderem, jeszcze nie spotkał Yody. Chłopak poznaje dopiero świat mistyki, pierwotnego dobra i zła, które walczą o dominację po różnych stronach Mocy. Ciekawe jest także wykorzystanie w fabule buntowników Saw'a Garrery nadal przebywających na zgliszczach Jedhy, raz jeszcze możemy usłyszeć o poświeceniu załogi Łotra 1 i doświadczyć różnic w łonie rebeliantów, których czyny często nie różnią się od tych dokonywanych przez Imperium.

A w warstwie wizualnej jest dobrze, musiałem przyzwyczaić się do komiksowej kreski, w zakresie otoczenia i ubiorów postaci, w zestawieniu z niemal fotorealistycznymi rysunkami twarzy, co powodowało pewien dysonans i nie zawsze robiło dobre wrażenie. 

Odwiedź mnie na Lubimy Czytać i Facebooku !

INFO
Scenariusz: Kieron Gillen
Ilustracje: Salvador Larroca
Tytuł: "Star Wars Komiks. Star Wars – Walka o kryształy. 3/2019"
Wyd.: Egmont, Warszawa 2019
Il.str.: 132
Cena: 19,99 zł

Cień przedwiecznej grozy

Literatura grozy nigdy nie była przeze mnie uznawana za ulubiony gatunek, ale jak sobie dłużej nad tym podumałem to wyszło, że jednak lu...