środa, 29 sierpnia 2018

Tamte dni, tamte koce

Wakacje to doskonały czas na nawiązywanie nowych znajomości, poznawanie świata i odpoczynek. To także czas niezobowiązujących romansów, głupich miłostek, ale i związków na całe życie. Często relacje takie obarczone są ogromnym bólem wynikającym z nieuchronności nadchodzącego rozstania. Tamte dni, tamte noce to historia wakacyjnej miłości  dwóch osób skazanych na rozłąkę. 

Włoskie wakacje nastoletniego Elio trwają w najlepsze, wypady nad morze, gra w siatkówkę czy codzienne rodzinne obiady to przyjemna rutyna z rzadka tylko przerywana innymi zajęciami. Ale nie wszystko jest tak jak dotychczas. Dorastający nastolatek musi zmierzyć się z uczuciem, które spada na niego zupełnie niespodziewanie. Jak co roku ojciec Elia - nauczyciel akademicki - przyjmuje w swoim domu stypendystę, tym razem jest to Amerykanin Oliver. Elio odczuwa narastający pociąg do starszego mężczyzny, który wydaje się zupełnie obojętny na awanse młodzieńca. Wszystko to jednak gra pozorów, pod płaszczykiem obojętności i zapatrzenia w naukowe badania także Oliver toczy wewnętrzną batalię, aby nie rzucić się w wir romansu, którego jedynym przeznaczeniem jest rychła bolesna rozłąka.

Opadł już kurz. Szum jaki spowodowało pojawienie się na rynku wydawniczym tej książki, a później ekranizacji nagrodzonej Oscarem, był wprost niewspółmierny do dzieła, jakie zaprezentował nam autor Andre Aciman. Tamte dni, tamte noce nie skradły mojego serca, nie polubiłem głównych bohaterów, nie kibicowałem ich miłości od początku skazanej na koniec. Obraz rozterek Elia, jego drogi do nawiązania bliższej relacji z Olivierem, te wszystkie podchody i emocjonalne piruety tylko mnie złościły. Zwykle jest tak, że filtrując czytany tekst przez własne doświadczenia w jakiś sposób utożsamiamy się z bohaterami, ja tego nie potrafiłem zrobić. Powieść Acimana niepozbawiona jest jednak plusów, chwilami jest tak klimatycznie i nastrojowo, że trudno zrozumieć jak 2/3 książki mogło zostać napisane w tak nieznośny sposób.

INFO
Autor: Andre Aciman
Tytuł: "Tamte dni, tamte noce"
Wyd.: Poradnia K, Warszawa 2018
Il.str.: 300
Cena: 34,99

wtorek, 28 sierpnia 2018

Łauma - smakoszka dziecięcego mięsa

Łauma

Mitologia słowiańska wciąż jest mało znana przeciętnemu zjadaczowi chleba. Traktowana po macoszemu, w przeciwieństwie do greckiej czy rzymskiej, powoli przebija się do masowej świadomości. Za sprawą chociażby serii gier komputerowych z wiedźminem Geraltem w roli głównej, która ze słowiańskich podań czerpie całymi garściami, ale także dzięki mniejszym projektom jak chociażby komiksowi Łauma Karola Kalinowskiego zmienia się to na lepsze.

Warszawska rodzina w wyniku bardzo przykrych okoliczności przeprowadza się na wieś. Seniorka rodu umiera w tajemniczych okolicznościach pozostawiając po sobie stare domostwo i małego przyjaciela mieszkającego pod kredensem. Rezolutna Dorotka, ukochana wnuczka zmarłej, przez sąsiadki nazywanej szeptuchą, powoli poznaje tajemnice skrywane przez leśne ostępy. Wkrótce natrafia na śmiertelne niebezpieczeństwo w postaci diabolicznej Łaumy.

Tak pokrótce rysuje się fabuła komiksu Karola Kalinowskiego, który w wyjątkowo sympatycznej formie przedstawia czytelnikowi opowieść ciepłą i zabawną, niepozbawioną nostalgii i ważnych tematów. Humor jakim operuje autor trafia w sedno, a nienachalna forma, oszczędny rysunek sprawia, że sens historii nie gubi się w natłoku bodźców.  Dorotka poznaje słowiańskich bożków i boginki, jej nowi towarzysze, zapominani przez świat, wciąż obserwują zmieniającą się rzeczywistość.  Śmierć, wspomnienie przodków, dawnych obyczajów, ale także przyjaźń i miłość to wszystko jest esencją przygód Dorotki i jej nowych kompanów. Mała, mądra rzecz, polecam!

INFO
Autor scenariusza i rysunków: Karol "KaeReL" Kalinowski
Tytuł: "Łauma"
Wyd.: Kultura Gniewu, Warszawa 2017 (wydanie IV)
Il.str.: 76
Cena: 24,90 zł

niedziela, 26 sierpnia 2018

Katalizator - warto?

Star Wars. Katalizator. Wprowadzenie do filmu Łotr 1

Wejście na kinowe ekrany filmu "Łotr 1: Gwiezdne wojny - historie", drugiej starwarsowej produkcji wyprodukowanej pod sztandarem Disneya, spowodowało kolejny rozłam wśród fanów Odległej Galaktyki. Film, z jednej strony, uznano za wtórny, żerujący na sentymencie do Klasycznej Trylogii, z drugiej doceniano go jako hołd dla świata stworzonego przez Lucasa. "Łotr 1" dołożył też ważną cegiełkę do nowego, budowanego od początku po resecie, uniwersum. Stąd na półkach księgarń pojawiły się książki rozbudowujące filmową opowieść. Star Wars. Katalizator. Wprowadzenie do filmu Łotr 1 Jamesa Luceno, jak sam podtytuł wskazuje, przybliża nam wydarzenia, których kulminacje zobaczyliśmy w filmie Garetha Edwardsa. Czy jednak jest na tyle wciągającą pozycją, aby sięgnąć po nią bez lęku, że trafimy na przysłowiowy paździerz? 

Gwiazda Śmierci, będąca sztandarowym projektem Galaktycznego Imperium, powstaje gdzieś w kosmicznych odmętach. Jej budowa jest ściśle tajna, ten kluczowy dla Palpatine'a projekt, ma zapewnić niepodzielną władzę nad wszystkimi systemami planetarnymi. Jest tylko jeden problem, jak zasilić superlaser zdolny zniszczyć całą planetę? Ogromna rzesza naukowców, zatrudnionych do opracowania rzekomo nowych technologii mających zapewnić różnorodnym cywilom lepsze życie i pokój, w rzeczywistości głowi się jak zbudować broń ostateczną. Zdolny i ambitny imperialny oficer Orson Krennic werbuje do tej pracy naukowca, geniusza Galena Erso, który ostatecznie ma rozwiązać problem zasilania stacji kryształami kyber. Oczywiście sam zainteresowanym, tak skrzętnie omotany przez Krennica, nie do końca zdaje sobie sprawę ze swojej arcyważnej roli w planie Imperatora Palpatine'a.

Wszystko zapowiada się niezwykle ciekawie, wprost pociągająco do niemożliwości, jest jednak bardzo, ale to bardzo przeciętnie. Spodziewałem się, że sieć intryg oplatująca głównych bohaterów, szczególnie Krennica, Galena i jego żonę Lyrę, będzie tak gęsta, że odłożenie książki na półkę stanie się wręcz niemożliwe. Myliłem się. Owszem jest ciekawie, momentami nawet bardzo, brak tu mocnego kopa, fragmentów wbijających w fotel. Bohaterowie dostają swoje pogłębione rysy psychologiczne dzięki czemu sam film jest dla nas bardziej zrozumiały, możemy mocnej wczuć się w motywacje Galena Erso czy dyrektora Krennica, ale mimo wszystko czegoś tu zabrakło. Chwilami wkradają się fałszywe nuty, coś nam nie pasuje. pojawia się pewna sztuczność powodująca, że przestajemy patrzeć na postacie jak na żywe osoby. Widzimy tylko kreacje, manekiny. Opis budowy Gwiazdy Śmierci, jaki wyłania się z powieści Luceno, odsłania kolejne tajemnice, poszerza nasze pole widzenia, zwraca uwagę na koszty, przede wszystkim te ludzkie, pokazuje, że za każdym wielkim projektem kryją się ludzkie ambicje i dramaty. Jest to wielki plus "Katalizatora".

Zerknij też na fb!

INFO
Autor: James Luceno
Tytuł: "Star Wars. Katalizator. Wprowadzenie do filmu Łotr 1"
Wyd.: Uroboros, Warszawa 2017
Il.str.: 448
Cena: 39,99 zł

wtorek, 21 sierpnia 2018

Japońskie duchy i demony

Zbiór historii dawnych i obecnych Konjaku monogatari

Nie muszę nikogo przekonywać, że Japonia to niezwykle interesujący kraj - szczególnie z naszego, polskiego, punktu widzenia. Z całą swoją gamą tajemnic i fantastycznych wytworów kultury, rozpala wyobraźnie i jak każda ze światowych kultur posiada opowieści o różnej maści zmorach czyhających na niczego niepodejrzewającego śmiertelnika. Japońska księga duchów i demonów. Zbiór historii dawnych i obecnych Konjaku monogatari to zbiór opowieści o bytach czających się w różnych miejscach począwszy od urzędów a skończywszy na opuszczonych domostwach.

W tych bardzo krótkich opowieściach znajdujemy całą plejadę duchów wprost z japońskiej mitologii. Są zatem duchy czyhające na powabne niewiasty, na dzielnych, ale nierozważnych wojaków, lisy zmieniające się w piękne dziewice, a ponadto żywe przedmioty przynoszące znalazcom śmierć. Próżno tu szukać rozbudowanej warstwy psychologicznej, długich opisów budujących klimat, rozwijających charakterystyki bohaterów. Mamy proste opowieści o osobach, na których drodze, w różnych okolicznościach przyrody, stanęła istota nie z tej ziemi. Coś na zasadzie miejskich legend ostrzegających przed konkretnym miejscem owianym złą sławą. Każdy z nas, będąc dzieckiem, słyszał o nawiedzonym domu, upiornym bagnisku, czy zakolu rzeki, w którym ludzie nad wyraz często toną, prosta opowiastka, przestroga budząca dreszczyk emocji. I takie są właśnie historie zawarte w omawianym zbiorze.

Myślę, że nie jedna osoba zawiedzie się, że nie otrzymaliśmy bardziej rozbudowanej charakterystyki duchów i demonów, ciężko mieć jednak pretensje do autorów chcących w tak minimalistycznej formie zawrzeć najważniejsze wątki. Japońska księga duchów i demonów. Zbiór historii dawnych i obecnych Konjaku monogatari poprzedzona została wstępem autorki tłumaczenia Renaty Iwickiej, przybliżającym czasy, w których owe opowieści powstawały oraz wszystko to co wpłynęło na ich ostateczny kształt. Jak dla mnie bardzo ciekawa, zupełnie niezobowiązująca lektura do poczytania na chwilę przed snem. 

INFO
Autor: Nieznany
Tytuł: "Japońska księga duchów i demonów. Zbiór historii dawnych i obecnych Konjaku monogatari"
Wyd.: Wydawnictwo Kirin, Bydgoszcz 2013
Il.str.: 176
Cena: 29,90 zł

sobota, 18 sierpnia 2018

13 powodów żeby nie czytać tej książki...

Dorastanie, wraz ze wszystkimi typowymi dla tego wieku problemami, jest wyjątkowo wdzięcznym tematem zarówno dla autorów powieści jak i filmów. Jay Asher zmierzył się z problemem ostracyzmu, pomówień i plotek w środowisku dorastającej młodzieży, i jak dla mnie poległa na całej linii. Jej 13 powodów to dobry przykład w jaki sposób nie przedstawiać świata wchodzącej w dorosłość młodzieży.

Mając świadomość, że nie należy już, od kilu dobrych lat, do grupy docelowej powieści Jay Asher, sięgnąłem po jego dzieło z ciekawości. Zachęciły mnie pozytywne opinie jakie wcześniej słyszałem na temat 13 powodów, sama forma opowieści też wydała mi się czymś odświeżająco nowym. Przecież coś tak oldschoolowego jak kasety magnetofonowe, na których bohaterka powieści Hannah Baker, nagrała swoje przesłanie, swoje tytułowe trzynaście powodów, które pchnęły ją do samobójstwa, musiało mnie przyciągnąć. Wcześniej nie miałem z niczym podobnym do czynienia.

Wszystko zaczyna się od pudełka pełnego kaset magnetofonowych. Uczeń liceum Clay Jensen, znajduje je na progu swojego domu, tydzień po tym, jak jego klasowa koleżanka popełnia samobójstwo. Z kaset płynie głos, nie kogo innego, jak właśnie tragicznie zmarłej Hannah. Słowo po słowie Clay zagłębia się w świat przeżyć dziewczyny, dowiaduje się o wszystkim co popchnęło ją do odebrania sobie życia. Wszystkie pozornie błahe zdarzenia, niewinne zdawałoby się grzeszki, małe złośliwości składają się na tragedię licealistki, niepotrafiącej poradzić sobie z okrutną rzeczywistością szkolnych korytarzy. I przyznam, że cały koncept jest bardzo ciekawy, porusza bardzo ważne tematy. Tylko w Polsce na przestrzeni lat 2011-2017 liczba prób samobójczych wśród nastolatków wzrosła z 248 do 475. I ten ważny temat, książkę mającą być, w moim odczuciu, punktem odniesienia dla młodzieży zmagającej się z różnymi przeciwnościami losu, Asher sprowadził do infantylnej i okropnej opowieści, w której ciężko wzbudzić choć krztynę sympatii do Hannah Baker. Zwyczajnie czuć zmarnowany potencjał. Możliwe, że ktoś znacznie ode mnie młodszy zupełnie inaczej odczuje przesłanie Ashera, ale nie wiem czy akurat wiek będzie tu decydujący. 

13 powodów to zdecydowanie jedna z tych trzech ostatnio przeczytanych książek, które zupełnie nie przypadły mi do gustu. Miałem zupełnie nic na jej temat nie pisać, bo lektura dzieła Ashera niemożliwie mnie zmęczyła, a los Hannah wzbudził u mnie jedynie doskonałą obojętność, ale złamałem się, nie mogłem tego przemilczeć. Jest jeszcze jedna książka, osławiona ekranizacją, gorsza od 13 powodów, ale o niej w innym wpisie. 

Zerknij też na fb!

INFO
Autor: Jay Asher
Tytuł: "13 powodów"
Wyd.: Dom Wydawniczy Rebis, Poznań 2017
Il.str.: 272
Cena: 35,90 zł

środa, 15 sierpnia 2018

Widmowe więzienie

Darth Vader i Widmowe więzienie

Spośród tych wszystkich komiksowych propozycji, jakie dostępne są na naszym rynku, w moje ręce wpadła wprost niezwykła opowieść z uniwersum "Gwiezdnych wojen". I nie wiedząc zupełnie nic o opowieści "Darth Vader i Widmowe więzienie" trafiłem w 10!

Czasami czytając komiksy natrafiamy na dziwnej proweniencji dłużyzny. Bo niby akcja posuwa się do przodu, dymki z dialogami wysypują się z kadrów, a wszystko męczy, powodując znużenie. Wyprawa Dartha Vadera do najtajniejszego więzienia, stworzonego przez dawno nieistniejącą Radę Jedi, jest niezwykle wciągająca i ciekawa. Odsłania dotąd nieznane uczynki broniących porządku i dobra Jedi, uświadamiając czytelnikowi, że także oni mieli sekrety i mroczne karty w swojej historii. Jak to jednak się stało, że Mroczny Lord musi udać się do zapomnianej, supertajnej placówki Jedi?

Jak to bywa w świecie "Gwiezdnych wojen" żądza władzy nad galaktyką popycha bohaterów do działania. Tak jest i tym razem, próżno tu szukać rebeliantów znanych z filmów, mamy coś lepszego. Autorzy przedstawiając nam zamach imperialnych oficerów na Palpatine'a. Generał Gentis, wraz ze swoimi kadetami, z chirurgiczną precyzją przeprowadza zamach stanu, życie Imperatora jest zagrożone. Vader, moff Trachta i jeden z kadetów uciekają z rannym Sidiousem z Coruscant udając się do Widmowego więzienia.

Komiks jest absolutnie genialny! Jest mroczny i brutalny, tak inny od filmów, które teraz trafiają na ekrany kin. Opowieść nie traci przy tym nic z klimatu, rysunki autorstwa Hadena Blackmana doskonale obrazują grozę i brutalność, oddając magię uniwersum. Vader to przeżarty złem sługa ciemności bezwzględnie lojalny swojemu Mistrzowi, nieznoszący sprzeciwu i konkurencji. Moff Trachta to przebiegły organizator i sprawny manipulant, doskonale wpisuje się w kanon typów spod ciemnej gwiazdy niepozbawionych charyzmy i honoru. Narrator całej opowieści, kadet Laurita Tohm, to kolejne mocne ogniwo. Niezwykle zdolny i oddany Imperium oficer godny sięgnąć po najwyższe urzędy, pomimo swoich fizycznych ułomności. Ta właśnie triada postaci skupiona jest na ocaleniu życia Imperatora i zdławieniu powstania Gentisa.

"Darth Vader i Widmowe więzienie" to pozycja obowiązkowa dla każdego fana. Ta historia pochłonęła mnie bez reszty.

Odwiedź mnie też na FB!

INFO
Tytuł: "Star Wars Legendy. Darth Vader i Widmowe Więzienie"
Scenariusz: Agustin Alessio
Rysunki: Haden Blackman
Wyd.: Egmont, Warszawa 2015
Il.str.: 120
Cena: 49,99 zł

środa, 8 sierpnia 2018

Wojna superbohaterów. Marvel kontra DC

Wojna superbohaterów. Marvel kontra DC - recenzja

"Mordobicie. Wojna superbohaterów. Marvel kontra DC" to publikacja o tematyce na pierwszy rzut oka nudnej i mało pociągającej. Bo co nas obchodzi jakaś tam rywalizacja opasłych, leśnych dziadków, siedzących za sterami wydawnictw, ble, nuda! Nic bardziej mylnego!

Nigdy specjalnie nie zajmowało mojej uwagi, które z wydawnictw opublikowało daną komiksową historię, który superbohater należy do stajni Marvela czy DC Comics. Wybieram z obu to co mi odpowiada pod względem graficznym i fabularnym, tyle. Wielu jest jednak zapalonych miłośników komiksów trwających dzielnie przy publikacjach tylko jednego ze wskazanych gigantów tego niezwykłego przemysłu.

"Mordobicie..." Reeda Tuckera wpadło w moje ręce zupełnie przypadkiem. Rywalizacja między wydawnictwami nie zaprzątała mi głowy z wyżej wspomnianego powodu - lubię zarówno Ligę Sprawiedliwości, Batmana i Supermana jak i Iron-Mana, Kapitana Amerykę czy Fantastyczną Czwórkę. Podoba mi się i koniec, co z tego, że to Marvel lub DC, ważne żeby opowieść była wciągająca. Wydumane problemy nigdy nie były moją domeną. Skoro jest taki wysyp wszelkiej maści komiksowych kolekcji, czy też publikacji około filmowych, to czemu nie zgłębić tematu i nie poznać obu kultowych firm wydawniczych z perspektywy ich wieloletniej walki o czytelników? Nie widziałem przeciwwskazań i przyznam szczerze, że nie spodziewałem się po książce Tuckera, że pochłonie mnie bez reszty. 

Spodziewałem się raczej smętnego biadolenia poprzetykanego masą nazwisk, dat, imion supertrykociarzy czy tytułów komiksowych serii - nic z tego! Reed Tucker dostarcza wielu informacji, dat i nazwisk jest rzeczywiście sporo, ale czytając nie miałem wrażenia, że brnę przez błota Polesia, ale że mknę przez niezwykle ciekawą opowieść o wzlotach i upadkach firm bez, których nie wyobrażamy sobie dzisiejszego rynku wydawniczego. To właśnie DC Comics i Marvel nadały kształt współczesnej branży komiksowej wytyczając nowe ścieżki, eksplorując nowe tematy, podejmując rywalizację dążyły do maksymalizacji zysku i pokonania przeciwnika. Czytelnik raz na tym tracił dostając szmirowate opowieści raz zyskiwał dostając do rąk komiks najwyższych lotów.

Książka w doskonały sposób opisuje ewolucję komiksowego rynku wydawniczego, zmianę trendów  oraz podejścia publiczności do obrazkowych historii o superbohaterach. Tucker zaprezentował niezwykła plejadę osobowości, bez których dzisiejsza popkultura nie byłaby tym samym.

Książki i/lub Czasopisma także na FB!

INFO
Autor: Reed Tucker
Tytuł: "Mordobicie. Wojna superbohaterów. Marvel kontra DC"
Wyd.: Agora, Warszawa 2018
Il.str.: 448
Cena: 44,99 zł - jak dla mnie trochę przesadzili...

piątek, 3 sierpnia 2018

Okropny Modyfikowany węgiel

Altered Carbon

Czasem bywa tak, że zachęceni czyjąś pozytywną opinią, czy też wejściem do kin filmu na kanwie danej opowieści, sięgamy po książkę nie godną poświęcenia jej czasu, z przykrością muszę stwierdzić, że Modyfikowany węgiel jest taką właśnie publikacją. 

Miałem przemilczeć dzieło Richarda Morgana i nie pisać zupełnie nic, postanowiłem jednak, że poświęcę kilka chwil na napisanie krótkiej notki na temat tego wiekopomnego dzieła. Modyfikowany węgiel przenosi nas do odległej przyszłości, w której to śmierć właściwie nie istnieje. Właściwie bo do eksportu świadomości, skrzętnie przechowywanej w stosie korowym, ze zniszczonej powłoki do nowego ciała, potrzebne są niemałe pieniądze. Takeshi Kovacs, wyszkolony do zadań specjalnych żołnierz, jeden z owianych złą sławą Emisariuszy, otrzymuje zadanie odszukania zabójcy bardzo bogatego starszego pana, który wróciwszy z zaświatów w zupełnie nowym ciele, chce koniecznie rozwikłać zagadkę zamachu na swoje życie. I tu zaczyna się absolutnie kuriozalna akcja opisana tak beznamiętnie i pretensjonalnie, że żyć się odechciewa. Główny bohater notorycznie wpada w kolejne tarapaty zagrażające jego życiu, z których to wydostaje się zwykle przez przypadek, albo dzięki czyjejś łaskawej pomocy. Najgorsze jest chyba to, że miałem zupełnie, pisząc kolokwialnie, wywalone, na to co się z Takeshim stanie, nawet lepiej jakby go zabili, byłby spokój. 

Świat przedstawiony przez Morgana ma wiele ciekawych elementów (chociażby wątek Kościoła Katolickiego, komunikacji z wielorybami będącymi inteligentnymi i rozumnymi istotami, a było tego znacznie więcej) mnóstwo w Modyfikowanym węglu jest niewykorzystanych tropów, które mogły sprawić, że książka stałaby się czymś w rodzaju Diuny Herberta czy Władcy Pierścieni Tolkiena, zamiast tego czytelnik dostaje opowieść, z której możemy usunąć dowolne akapity, albo i całe rozdziały, a nie zmieniłoby to absolutnie niczego. Czytałem Modyfikowany węgiel i często zastanawiałem się, po co właściwie był ten rozdział, po co te akapity nic nie wnoszące do akcji czy opisu świata. Wszystko pisane z pretensją doścignięcia wielkości Philipa K. Dicka czy innych klasyków science fiction. Marne to. Powstały jeszcze dwie odsłony przygód Kovacsa, na pewno nie będę ich czytał.

Zapraszam na Facebook

INFO
Autor: Richard Morgan
Tytuł: "Modyfikowany węgiel" vel "Takeshi Kovacs. Tom 1. Modyfikowany węgiel"
Wyd.: Wydawnictwo Mag
Il.str.: 528
Cena: 39 zł

Cień przedwiecznej grozy

Literatura grozy nigdy nie była przeze mnie uznawana za ulubiony gatunek, ale jak sobie dłużej nad tym podumałem to wyszło, że jednak lu...