Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Galaktyka pani Krysi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Galaktyka pani Krysi. Pokaż wszystkie posty

piątek, 18 marca 2011

Galaktyka Pani Krysi Sezon II, Odcinek II

Mroki ludzkiej głupoty, blaski (nie)wzruszonego intelektu, a wiatr hula po bibliotece jak hulał. Kto otworzył okno? Te ciągłe krzyki i gwałtowna bieganina pani Krysi połączona z manipulowaniem umysłami słabych czytelników przy pomocy Mocy przyprawiały go o ból głowy. Ona swej nieprzeciętnej perseweracyjności używała zbyt często, jemu zaś coraz częściej nie chciało się używać czegokolwiek. "Błąka się jak bezwolny żywy trup, rozkładające się ciało ze spróchniałym mózgiem, mógłby coś zjeść, kości mu w stawach strzelają gorzej niż mnie, jej świat się chyba kończy, nic się nie odzywa, nie werbalizuje swojego sprzeciwu, jego myśli są nieprzeniknione." Potok myśli mknął przez neutronowe autostrady. Impulsów elektrycznych w głowie pani Krysi nie brakowało. W jego głowie natomiast nastąpiła awaria. Nagłe tąpnięcie, wzrost temperatury (zapewne na skutek przypomnienia sobie pewnych niesmacznych niespodzianek i konfrontacji z nimi, które dniami poprzednimi zwaliły się na niego jak lawina). Musiał się schłodzić, dotlenić. "Powietrza!". Luzowanie krawata, rozpinane koszuli, cichutki stukot uderzającego o podłogę oderwanego guzika. Komiksowy wręcz wygląd sceny, krzyżujące się spojrzenia studenta i pani Krysi, błysk jej oczu przeciwstawiony jego matowym źrenicom. "Ale co masz na myśli?". Niewysłowiony...

poniedziałek, 14 lutego 2011

Galaktyka Pani Krysi Sezon II, Odcinek I

Kroniki niezwykłych przypadków i zmagań z nimi ciąg dalszy... Przypadki, wypadki, wpadki i niesmaczne niespodzianki, przy których problemy z katalogowaniem książek w Sowie, Molu czy innym gawiedniku są dziecinną igraszką.  Bohaterowie Ci sami. Zajęci, zabiegani, poszukujący albo spokoju albo swojego miejsca we wszechświecie. Pani Krysia zasłużona i wysłużona jak niejedna czytelniana encyklopedia, kobieta wszechstronna zmierzy się z awansem zawodowym, z plusami i minusami większej odpowiedzialności. Mistrzyni władania Ciemną Stroną Mocy. Student, człowiek z planem na życie i zegarkiem na ręce pozna co to odpowiedzialność za nie swoje przewiny. Zmierzy się z wieloma wyzwaniami godnym mistrza Jedi Obi-Wana Kenobiego. Dwójki tak różnej losy splecione w jednym miejscu, pod jednym bibliotecznym dachem. Pod jednym gwiezdnym firmamentem...

czwartek, 18 listopada 2010

Galaktyka Pani Krysi, Sezon I, Odcinek X

Pani Krysia zajadała się zacnym kawałkiem tortu sachera przeglądając Encyklopedie Wiedzy O Książce powszechnie znaną jako EWOK. Nic w tym dziwnego, że bibliotekarka wertuje EWOK pamiętać jednak należy o innych rzeczach noszących tę nazwę. Przecież te małe, złośliwe misie z Endoru to także Ewoki! Przeglądać przeglądała ale o tej smutnej prawdzie nie zapomniała, gdyby nie te misie(ot głupota, pluszaki!) to Imperium Galaktyczne nie zaliczyłoby ogromnej porażki jakim było zniszczenie drugiej Gwiazdy Śmierci. "Ech, ech" wzdychała ciężko niby na wspomnienie tejże klęski. Poszukiwania poczynione przez studenta a mające na celu znalezienie książki o wyjątkowo zawiłym tytule spaliły na panewce. "Co robić, trzeba porzucić dumę i poprosić panią Krysię o pomoc" wzruszył ramionami i udał się do skrytej za wysoką ladą bibliotekarki. Ta zaczytana, pochłonięta swoimi echami, ochami i innymi tego typu werbalizmami nawet nie zwróciła uwagi na energicznie zmierzającego do niej chłopaka. Wychylił się stając na jednej nodze, drugą obutą w czerwony trampek uniósł, ręce oparł o czytelnianą ladę i zanurkował nosem wprost w EWOK pani Krysi. Jakież było wielkie jego zdziwienie na to co zobaczył!
"Ależ pani Krysiu! Przecież to nie przystoi, to oburzające!", wykrzykiwał. To nad kolejnym numerem "Play Bibliotekarza" tak wzdychała nasza bohaterka. Wyjątkowo pruderyjny okrzyk przykuł uwagę użytkowników czytelni zanurzonych dotychczas w infosferze (Hanka też tam była, znacie Hankę?). Rumieniec zaś na jego twarzy wraz z okrzykiem i zmieszaniem wywołał tylko uśmiech bibliotekarki. W lot pojął podstęp, wyczuł ogromnie zakłócenia Mocy. Miała go, od tej chwili był w jej władaniu. Właśnie wtedy kiedy zapomniał o swojej zasadzie by nie robić problemów(o sensacji jaką wywołał jego okrzyk nie wspominając) tam gdzie ich nie ma przekroczył tę cienką linię między Jasną a Ciemną Stroną Mocy. Kobieta wstała, uśmiech rozpromieniał jej twarz. Odmłodniała w mgnieniu oka o jakieś dwadzieścia lat. Zaszurała radośnie podhalańskim kapciem. Triumfowała. Ot głupota, małe zdjęcie z "niewinnej" gazetki okazało się wisienką na torciku wcześniejszych prób przeciągnięcia chłopaka na Ciemną Stronę Mocy...

czwartek, 11 listopada 2010

Galaktyka Pani Krysi Sezon I, Odcinek IX

Spokojna jego rozczochrana... była. Pani Krysia w zupełnie nie ambiwalentnie złym humorze wpadła do magazynu książek, gdzie student pieczołowicie czyścił (aj czyścił, aż się kurzyło) każdą pozycje z osobna i ten spokój zburzyła. Tumany kurzu wznieciła. Zadania, które miały złamać ducha i przeciągnąć go na Ciemną Stronę Mocy powodowały zupełnie odwrotny skutek- hartowały go jak hartuje się klingę samurajskiego miecza. Twarz pani Krysi niegdyś piękna teraz zdawała się być ruiną jej dawnego ja. Nie dość było gromów i błyskawic Mocy jakie mogłaby cisnąć w studenta z wystarczającą siłą by go pokonać. Zbliżał się punkt przełomu, oboje to czuli. Każdy gest, spojrzenie i wypowiedziane od niechcenia słowo miały istotne znaczenie. Tylko te dylematy dręczące ją, a objawiające się nerwowym szuraniem podhalańskim kapciem. Chciała powiedzieć "gdyby nie dręczące mnie...", właśnie dylematy. Słowo uwięzło jej w gardle powodując werbalną literówkę "dylemayty". Urwała, nie dokończywszy tego zdania. Chłopak w niepohamowanym wybuchu śmiechu upadł na linoleum wprost pod podhalańskie kapcie pani Krysi. Dojrzał w tedy bibliotekarkę w całym jej majestacie. Pozycja, z której teraz na nią spoglądał, typowa dla egipskiego niewolnika sprawiła, że poczuł respekt i szacunek. "Wstawaj wartko! Do roboty! Będzie się po podłodze walał zimnej i chory będzie potem, i co będzie!". Wstał, a ona wyszła, tak po protu, bez żadnego więcej słowa. Czyżby cisza przed prawdziwą nawałnicą?

środa, 3 listopada 2010

Galaktyka Pani Krysi Sezon I, Odcinek VIII

Z wolna przesuwająca się po grzbiecie książki dłoń pani Krysi przykuła rozproszoną tego dnia uwagę studenta. Serdeczny palec prawej dłoni przyozdobiony był złotym pierścionkiem z czerwonym oczkiem. "Ot głupota, zwykłe szkiełko na tombakowym drucie" pomyślał. Przyglądał się nadal, jakby z niedowierzaniem. Fioletowa mgła wspomnień rozwiała się nieznacznie na krótką chwilę, która jednak wystarczyła by przypomniał sobie... Pierścionek jego matki, złoty z czerwonym oczkiem "ot głupota...", który zastawiła w lombardzie "żeby tylko ten jeden przedmiot" westchnął. Z tego fioletowego odrętwienia wyrwał go krzyk pani Krysi "do roboty! filozof chłopski się znalazł, patrzcie jak się zamyślił". Nie bez kozery stała przy regale z książkami przesuwając dłonią po grzbietach. Pokazywała mu ogrom tego co miał wyczyścić. "Najpierw delikatnie na mokro, potem na sucho, zrozumiano?". Głowa go rozbolała kiedy w końcu zrozumiał co tym razem kazała mu zrobić ta mroczna kobieta (wiedźma z Dathomiry). Ukłucie pod czaszką i jedna myśl "polopiryna, aspiryna wszystko jedno, na bezrybiu i rak ryba".

wtorek, 26 października 2010

Galaktyka Pani Krysi Sezon I, Odcinek VII

"To samo, codziennie to samo" pomyślał spełniając kolejną jakże wysmakowaną prośbę młodej emerytki o klasycznego kanadyjskiego harlequina. Wszystko to samo, ta sama Manitoba, ta sama farma, to samo poszukiwanie samej siebie. Romans tak sztampowy, że aż kalka, na której był powielany podarła się na strzępy. "Niewolnica Eskimosa" rozradowała młodą emerytkę, tego jeszcze nie czytała. Odetchnął z ulgą kiedy w końcu odeszła od bibliotecznej lady, przynajmniej pani Krysi nie było w pobliżu. Zrobiłby sobie chwilkę przerwy, może i on napije się kawy. Nie, niestety nie. Oto zakurzony przestwór biblioteki zaczyna kurczyć się niemiłosiernie. Pierwszy w kolejce stoi chłopaczek, ot poczciwina, entuzjasta kaktusów. "Co teraz sobie wymyślił? Kaktusaria, gwiazdokolczaki czy inne badylaria ech". Student wzdycha, wywraca oczami i czeka, czeka na słowa, tak oczywiste, że wołają o litość, o trochę zaskoczenia. Zonk! Wielki tak, że nawet Chajzer rozdziawił by gębę. "Dzieńdobry", powiedział zupełnie jakby było to jednym słowem. "Artemis Fowl jest?". Pomyślał chwilkę czy ktoś taki pracuje w bibliotece zanim zorientował się, że to tytuł książki, tak zaćmiło go to zaskoczenie, że nie kaktus, że nie leksykon badylariów. "Jest!" Studenta entuzjastyczny krzyk budzi zdziwienie w kolejce. Biegnie za regał, szelest tylko słychać, wraca z nosem ubrudzonym kurzem, wygląda jak kret, ale co tam. Uśmiechem poczciwina podziękował i odszedł zadowolony ze swoim "Artemisem Fowlem", który przez chwilkę stał się pracownikiem biblioteki. Kolejny zadowolony czytelnik, jeszcze tylko 100, a co tam! Da radę!

poniedziałek, 18 października 2010

Galaktyka pani Krysi, Sezon I, Odcinek VI

"Czy mogłabym prolongować "Królową Margot" Aleksandra Dumasa?". Wypowiedziane przez okularnice mimochodem, zupełnie od niechcenia zdanie sprawiło, że student się zawstydził i spiekł raka. Poczerwieniała także pani Krysia lecz ze złości. Szurnęła podhalańskim, aż jej się podeszwa podwinęła, otworzyła usta i nim wypowiedziała pierwsze słowa już w kąciku pojawiła się piana. "Miesiąc już trzyma! Jeszcze prolongować się jej zachciewa!" Dziewczyna najpierw pobladła tylko po to by za chwilę odzyskać zdrowy rumiany koloryt perfekcyjnej cery. Student pomyślał, że wypróbował już wszystkie żele, maseczki i pilingi a nadal robią się mu pryszcze. Na zgłębienie jej sekretu przyjdzie czas później, teraz musi ją ratować z rąk Imperatorki Krystyny. "Droga Pani" spokojnie zwraca się do bibliotekarki. "Już prolongowałem, przed sekundą". Okularnica uśmiechnęła się życzliwie puszczając do niego oko, znowu się zaczerwienił, podziękowała, dygnęła grzecznie Pani Krysi po czym wyszła. Podważanie autorytetu człowieka, który stanowi prawo nie jest najlepszym pomysłem szczególnie przed drugim śniadaniem. Poczuł jak na jego szyi zaciskają się niewidzialne palce, jak unosi się 10 cm nad linoleum. Pchnął Mocą z całej siły tak, że Krysia przeleciała na drugi koniec biblioteki, w miejsce gdzie nie wiadomo dla czego pewna kobieta zajada się sernikiem i kawusie popija. Lodowate spojrzenie Krysi było jak klimatyzacja. Wstała, otrzepała z bibliologicznego kurzu skotłaszoną kamizelkę po czym zniknęła za regałem z książkami. Student mógł dokończyć swoją trójkątną kanapkę.

niedziela, 10 października 2010

Galaktyka pani Krysi Sezon I, Odcinek V

Krysia podśpiewując pod nosem piosenkę Nancy Sinatry "These boots are made for walking" szurała w kierunku wypożyczalni książek swoimi podhalańskimi kapciami. Jej twarz promieniała ozdobiona wilczym uśmiechem. Cieszyła się na samo wyobrażenie tego co tam zobaczy. Student biegał od regału do regału wyszukując zamówione przez czytelników książki i jednocześnie je wydając i odbierając te już przeczytane. Uwijał się jak w ukropie, to był wyjątkowo pracowity poranek. Sam już nie wiedział czy ktoś na prawdę nuci piosenkę Nancy Sinatry czy to ze zmęczenia miesza mu się w głowie. Nadeszła upragniona przerwa śniadaniowa i w tedy zobaczył zadowoloną Krysię w tej jej ulubionej skotłaszonej kamizelce. Ich spojrzenia skrzyżowały się niczym miecze świetlne i niemal było widać błysk i sypiące się w około iskry co oczywiscie było niedopuszczalne z uwagi na książki i przepisy przeciwpożarowe. Rzuci jej wyzwanie. Wyjmuje z niebieskiej torby, która tyle z nim przeszła swoją perfekcyjną, trójkątną kanapkę z sałatą, pomidorem, ogórkiem i majonezem. Krysia wybałusza oczy, a on z niekłamana rozkoszą w oczach zatapia zęby w kanapce, odrywa kawałek i zaczyna ostentacyjne przeżuwać. "Co robi!" krzyczy bibliotekarka, "je" odpowiada student". Już miała pchnąć go Mocą na regał kiedy do biblioteki weszła ona. Spokojna okularnica, stała bywalczyni biblioteki i miłośniczka powieści spod znaku płaszcza i szpady. Krysia poczuła zakłócenia Mocy, dziewczyna emanowała silną energią, student też to czuł.

niedziela, 3 października 2010

Galaktyka pani Krysi Sezon I, Odcinek IV

Ósma piętnaście na chronometrze pani Krysi zbliżała się nieubłaganie. Była wyczuwalna w powietrzu niemal tak jak nadchodząca zima. Studenta nadal nie było, spóźniał się. Nagle Krysia została wybita z rytmu szurania podhalańskimi kapciami. "Która godzina?" pyta rzeczowo Krysia. "8:15 pani Krysiu, przepraszam za spóźnienie". Już miał powiedzieć, że na rondzie Ojcowskim był straszny korek, kiedy Krysia powiedziała to czego się nie spodziewał, a co bibliotekarka obmyśliła w cichości po ostatniej zniewadze. "Udasz się do wypożyczalni książek, teraz tam będzie Twoje miejsce pracy". Nogi stały się jak z waty, a skwaszona mina studenta mówiła wszystko. Wysłanie do wypożyczalni było porównywalne do zesłania niemieckiego żołnierza na front wschodni. Bynajmniej nie można było tego porównać do podróży Luka Skywalkera do układu Dagobah, gdzie zgłębiał tajniki Mocy pod okiem mistrza Yody. Pani Krysia triumfowała. Tę bitwę wygrała. Jasne jest, że nadal będzie chciał wyrwać się spod jej podhalańskiego pantofla, ale teraz to on walczyć będzie z hordami czytelników. Tego kwadransa akademickiego student nie zapomni przez długi czas. Piętnaście minut, które przyczyniły się do spełnienia jego największego koszmaru. Minuty te spędzone w korku pośród śmierdzących potem dziadów dały pani Krysi pretekst do zemsty. Niema tego złego coby na dobre nie wyszło. Czas na wygnaniu wykorzysta do zgłębienia tajników Mocy.

środa, 29 września 2010

Galaktyka pani Krysi Sezon I, Odcinek III

Wzuwając podhalański kapeć na swoją filigranową stopę, Krysia poczuła jak jej ciało przeszywa prąd. Zobaczyła coś, czego nigdy nie powinna zobaczyć. "Historia Powszechna Polski" (UKD 94+943.8](075.3)) znajdowała się na regale przeznaczonym dla działu 3 – NAUKI SPOŁECZNE. PRAWO. ADMINISTRACJA. Gniew niesłychany wzmocnił jej i tak już nieugiętą wolę. Wyczuła w Mocy, że student, ten ślepy głupiec, jak o nim lubiła myśleć znajduje się za regałem działu 9 – ARCHEOLOGIA. PREHISTORIA. GEOGRAFIA. BIOGRAFIE. HISTORIA, udała się tam niezwłocznie. Tylko niezwykły refleks studenta uchronił go przed oberwaniem w głowę nadlatującą "Historia Powszechną Polski". "O co pani chodzi!" wykrzyczał do rozjuszonej bibliotekarki. "Postawiłeś książkę na złym regale!". Student uśmiechnął się szelmowsko pod nosem, podniósł książkę po czym rzekł "Pani Krysiu czas zmienić okulary i zacząć uważniej czytać tytuły książek". Podał jej do ręki książkę, którą uprzednio rzuciła w niego. "Historia Polityczna Polski" książka, którą kilka dni temu Krysia wyjątkowo zakwalifikowała do działu trzeciego z jej tylko wiadomych powodów. Gniewnym spojrzeniem obdarzony przez panią Krysię student wrócił do ręcznego katalogowania nowych książek. Pani Krysia dojrzewała do podjęcia decyzji mającej uprzykrzyć studentowi życie. Nieświadomy niczego chłopak katalogował dalej pilnując usilnie, aby każda strefa opisu książki, która tego wymaga, zakończona była znakiem kropki i kreski. "Czeka Cię zesłanie mój mały zielony przyjacielu", demoniczny uśmiech Krysi zamknął sprawę książki, odeszła obracając się na pięcie i "kropka kreska" pomyślała. Na razie...

czwartek, 23 września 2010

Galaktyka pani Krysi Sezon I, Odcinek II

Dla pani Krysi było jasne, że "Wesele" nie może iść na półkę jako pierwsze ze sterty jeszcze nie posegregowanych książek. Tak samo jasne jak podział zbiorów na beletrystykę i nie beletrystykę, wpisywanych na karty biblioteczne odpowiednio czarnym i czerwonym długopisem. Jak podział na Jasną i Ciemną stronę Mocy. Popełniony przez studenta błąd nie został nie zauważonym. Bezszelestnie prześlizgując się pomiędzy regałami, Krysia sunęła w podhalańskich kapciach na przeciw studentowi. Byli na kursie kolizyjnym, mentalnie i fizycznie. "Tak nie wolno! Najpierw trzeba posegregować". Słowa te jakby niezauważone nie zrobiły na studencie wrażenia. "No nie! Trzymajcie mnie, i robi swoje!". Student ogląda się za siebie, rzecze tako "przecie obiekt ten definiowany jako książka znajdzie się na swoim miejscu, bez obaw". Zbyt wiele już tego było dla Krysi. Nie dość, że dnia poprzedniego ominął jedna rubrykę w karcie bibliotecznej to jeszcze zamiar zgubienia "Wesela" wyczuła. "Jak zgubi to będzie szukał", Krysia pomyślawszy to znikła za regałem. Pani Krysia raz zaatakowana zawsze kontratakuje. Student korzystając z tego iż bibliotekarka znikła w przepastnych czeluściach placówki, zaczął się po niej rozglądać, aby rozeznania nabrać. Mina jego zdziwiona mogłaby stać się reklamą najnowszego koreańskiego horroru, kiedy pomiędzy regałami dostrzegł dziwo wielkie. Oto kobieta w białej koszuli, przy stoliku pałaszuje sernik popijając kawę. W bibliotece? Krysia na to pozwoliła, niesłychane! Nie kontestując dłużej zjawiska niezrozumiałego, udał się na drugie śniadanie. Zje w bibliotece. Wyjmuje swoją idealna trójkątną kanapkę z sałatą, serem, szynką, majonezem i pomidorem. Pierwszy gryz i krztusić się zaczyna bo Krysia z diablikami w oczach krzyczy "gdzie z tą kanapką!". "Tam siedzi kobieta" odpowiada student, Krysia na to "co z tego", "a to z tego, że ona sernik zjada i kawusią popija!". Gdyby wzrok mógł zabijać już by nie żył...

piątek, 17 września 2010

Galaktyka pani Krysi Sezon I, Odcinek I

Pani Krysia to kobieta wszechstronna, nie podlega to dyskusji. Z resztą, dyskusja nie wchodzi w rachubę kiedy do gry wchodzi pani Krysia. Kobieta mała i zwinna o włosie przyprószonym siwizną(a może to siwizna jest przyprószona, jej dawnym kolorem włosów w księgach zapisanym jako "czarny"?). Sam Melvil Dewey ze swoją Uniwersalną Klasyfikacją Dziesiętną musiał polec na polu bitwy jakim dla naszej bohaterki stały się regały mieszczące cenne zasoby jej zacnej placówki bibliotecznej. Pani Krysia rządziła niepodzielnie przez wiele lat swoją biblioteką. Stała się ona dla niej tym czym Imperium Galaktyczne było dla Imperatora Palpatinea- bohatera Gwiezdnych Wojen. Dzień w którym zjawił się on, niepozorny student miał stać się dla niej punktem zwrotnym w skali porównywanym do zniszczenia Gwiazdy Śmierci. To w tedy Imperium zachwiało się w posadach, a pani Krysia w swoich miękkich podhalańskich kapciach. Świat już nigdy nie będzie taki sam. Nad jej głową zabłysła żarówka, zupełnie jak w tych japońskich kreskówkach z włoskim dubbingiem. Wyczuła wielkie zakłócenia Mocy, postanowiła działać i przeciągnąć oponenta na Ciemną Stronę. "Uczynię z niego swojego sługę" pomyślała, a w myślach hiperpoprawnie wypowiedziała "ę" twardo akcentując "g". Krysia musiała działać, wiedziała, że rząd dusz, a właściwie ksiąg(będących w jej szponach) może wyślizgnąć się niespostrzeżenie spod jej podhalańskiego pantofla. Księżniczka Leia rzekła z pogardą w stronę Moffa Tarkina "im silniej zaciśniesz szpony, tym więcej układów stracisz". Pani Krysia też oglądała ten film...

Niebezpieczne sny

Jedną z funkcji literatury, także tej młodzieżowej (a może przede wszystkim?), jest przekazywanie treści, które w jakiś sposób wpłyną na nas...