czwartek, 21 sierpnia 2014

O tych co polują na nietoperze

Wstępniak.

Nie często na blogu piszę o komiksach bo i nie często po nie sięgam, jednak tej okazji  nie mogłem przegapić - Batman to przecież legenda! Mało kto jednak wie, że jego historia zaczęła się już w latach '40 XX wieku. Nowe życie tej kultowej postaci dał w końcówce lat '80 Tim Burton będący niekwestionowanym mistrzem tworzenia klimatu grozy i zagrożenia połączonego ze specyficznym, mrocznym poczuciem humoru. Filmy o pogromcy złoczyńców przyodzianym w czarną zbroję i przepastną pelerynę, układającą się w locie na kształt skrzydeł nietoperza bardzo głęboko zakorzenione są w masowej świadomości czego nie można powiedzieć o komiksach (odnoszę się do naszego rodzimego rynku).  Album, o którym dziś słów kilka napiszę, utrzymany jest właśnie w stylu Burtona. Doskonały to pretekst, aby w swojej świadomości, dzięki historii o Trybunale Sów, zbudować obraz Batmana na nowo.

O czym rzecz jest?

Duże skupiska ludzi mają to do siebie, że obrastają mitami. Miejskie legendy ma każda duża metropolia. Makabryczne, a czasem śmieszne zwykle nie zaprzątają nam głowy. Bruce Wayne, przedsiębiorca, milioner i filantrop, także nie przejmuje się legendą o Trybunale Sów, który ma potajemnie sprawować rzeczywistą władzę w Gotham City. Niewinny wierszyk powodujący, że włos na karku się jeży nie jest w stanie przekonać Batmana. Wedle legendy możni i bogaci zawiązali tajne stowarzyszenie kontrolujące wszystko w Gotham. Każdy kto ośmieliłby się im sprzeciwić miał paść ofiarą ich zabójcy - Sowy. Tak się przypadkowo składa, że na celowniku Trybunału znalazł się Wayne. Batman, krok po kroku stara się dotrzeć do osób stojących za zamachem na jego życie. Okazuje się, że jak każda legenda także i ta ma ziarenko prawdy. Patyna, która pokryła dawne sekrety powoli zaczyna znikać, a Batman przekonuje się, że to co dotychczas było mu znane i oczywiste musi zgłębić na nowo.

Sięgnij jeżeli...

Prace Grega Capullo, znanego chociażby z rysunków do komiksu Spawn (dla mnie ciężko strawnego), doskonale oddają klimat Gotham, postać Batmana w jego wykonaniu to bohater naprawdę dużego kalibru. Także pod względem fabularnym komiks trzyma poziom. Postacie nie są tylko płaskimi modelami wypowiadającymi tandetne dialogi. Wertując komiks strona za stroną naprawdę miałem gęsią skórkę! Album prezentuje naprawdę wysoki poziom edytorski. Wydanie pierwsza klasa dlatego każdy kto komiksy zbiera powinien po Trybunał Sów sięgnąć.

Daruj sobie jeśli...

Jak to z takimi pozycjami bywa są przeznaczone raczej dla fanów, ktoś kto Batmana nie lubi nie doceni pracy włożonej w powstanie albumu. Ostrożnie bym podchodził z serwowaniem Trybunału Sów dzieciom. Nie jest to może najbrutalniejszy komiks jaki miałem w ręku, ale jednak poziom przemocy jest dość duży. 

INFO
Autor: Scott Snyder (scenariusz), Greg Capullo (rysunki), Jonathan Glapion (tusz)
Tytuł: "Batman tom 1: Trybunał Sów"
Wyd.: Egmont, Warszawa 2013
Il.str.: 176
Cena: 75 zł

środa, 30 lipca 2014

Człowiek pielgrzym

Góra w Tybecie.
Wstępniak. 


Na ziemi istnieje nieprzebrane bogactwo religijnych wierzeń. Właściwie każda cywilizacja, każdy pierwotny lud wytworzył jakąś formę wierzeń, a wraz z nią miejsca, w których co jakiś czas pobożni wyznawcy spotykają się, aby dotknąć boskości. Sama podróż do miejsc świętych okupiona znojem, potem i odciskami (a czasami ciążą jeśli wierzyć relacjom z pielgrzymek do Częstochowy) zwieńczona religijnymi uniesieniami podczas odprawiania mniej lub bardziej ekstrawaganckich rytuałów ma przynieść ukojenie duszy, a często też wybłagać łaskę na nadchodzące lata. Na naszym rodzimym gruncie najważniejszą pielgrzymką jest właśnie ta wspomniana na Jasną Górę. Na świecie równie znaną jest pielgrzymka wyznawców Islamu do Mekki - hadż. Czymś porównywalnym pod względem ważności dla hindusów i buddystów jest pielgrzymka na górę Kajlas, gdzie medytował Milarepa, a którą to do ziemi "przygwoździł" sam Budda. Kajlas jest też siedzibą boga Śiwy.

O czym rzecz jest? 


Góra w Tybecie... to nie tylko zapis podróży do świętego miejsca, ale także swoista opowieść o umieraniu, godzeniu się z samotnością po śmierci bliskich osób. Colin Thubron opowiada nie tylko o obyczajach napotykanych przez siebie i swojego przewodnika ludzi, ale także wspomina własnych bliskich, którzy zmarli pozostawiając go samego. Cały tekst przesycony jest wspomnieniami o zmarłych osobach, o ojcu i matce, a także siostrze. Wszystko to przemieszane w tej gawędzie o życiu i śmierci doprawionej dużą dawką wiedzy na temat buddyjskiej mitologii tworzy niesamowity obraz - nostalgiczny i poruszający. Nawiązań do mitologii i historii nie mogło w książce zabraknąć. Nic tak na świecie nie kojarzy się z duchowością jak Tybet. Jest to także miejsce będące symbolem walki z religią i kulturą toczoną przez okupanta w postaci Chińskiej Republiki Ludowej. 

Przeczytaj koniecznie jeżeli. 


Pozycja warta uwagi dla osób zainteresowanych duchowością wschodu. Miłośnicy dobrze napisanych reportażach też będą zadowoleni. Autor stroni od stylistycznych wygibasów przez co emocje, które chciał przekazać są bardziej czytelne. Dawno nie czytałem tak refleksyjnej i poruszającej opowieści poruszającej temat godzenia się z nieuchronnością końca życia. Poznałem też z zupełnie innej strony kawałek świata, o którym zwykle się nie wspomina. Wspinaczka na Everest, na Kilimandżaro - to sztampa, a czy ktoś słyszał o górze Kajlas? 

Nie czytaj jeżeli. 

Poszukiwacz dynamicznej opowieści podróżniczej będzie zawiedziony. Stonowany nastrój książki i nieukrywany sentymentalizm, ale nie tani jak z tandetnych wierszyków tylko na poziomie, nie każdemu odpowiada.


INFO
Autor: Colin Thubron
Tytuł: "Góra w Tybecie. Pielgrzymka na święty szczyt"
Wyd.: Wołowiec, Czarne 2014
Il.str.: 212
Cena: 34,90 zł

niedziela, 13 lipca 2014

Narodziny zła – "Hannibal. Początek"

Słowem wstępu.

Postanowiłem coś na blogu zmienić i dzisiejsza notka będzie pierwszą "notą eksperymentalną". O dzisiejszej książce postanowiłem napisać w formie swoistej pigułki przedstawiając to co uznałem za stosowne. 
Poza zwyczajowymi podstawowymi informacjami na końcu wpisu umieściłem także wiadomości o innych książkach autora oraz ekranizacjach tychże (w nawiasach podałem daty publikacji pierwszego wydania lub ekranizacji).

O czym rzecz jest?

Hannibal. Początek to czwarta książka opowiadająca o seryjnym mordercy, doktorze psychiatrii Hannibalu Lecterze. Chronologicznie jednak nie jest to kontynuacja jego historii poznanej w książkach Czerwony smok, Milczenie owiecHannibal lecz wstęp do niej mający czytelnika wprowadzić w świat bohatera. Thomas Harris przedstawił wątpliwego sortu historię budzenia się zła w młodym człowieku za sprawą traumatycznych przeżyć z dzieciństwa. W przypadku Hannibala Lectera miałaby to być powojenna trauma związana ze śmiercią ukochanej siostry – Miszy. Potworności II wojny światowej odciskają mocne piętno na chłopaku z arystokratycznej rodziny. Chłopak traci wszystko, niegdyś wychowujący się w zamku, pośród pięknych przedmiotów i kochającej rodziny musi walczyć o przetrwanie. Lecter dorasta w przeświadczeniu, że nie można krzywdzić słabszego, a winni zagłady jego rodziny muszą odpokutować. Przygarnięty przez swojego wuja Robera Lectera – będącego wziętym paryskim artystą – poznaje piękną i tajemniczą Murasaki, która staje się jego muzą. Relacja między Lecterem a panią Murasaki to perwersyjna gra na granicy obłędu. Oczywiście Harris nie byłby sobą gdyby nie dodał do książki jeszcze jednego wątku - policjanta, który od początku wie, że Hannibal to morderca. Dramatyzmu postaci głównego bohatera ma nadawać jego studencka praktyka odbywana w prosektorium przy preparowaniu zwłok - zagrywka dobra jak mydliny w zupie. 

Argumenty za:
Hannibal. Początek rzuca leciutkie światło na postać głównego bohatera, pozwala zrozumieć motywy jakimi się kierował. Jest dowodem, że zło ma ludzką twarz i nie jest tak oczywiste jakby się wydawało. Czyż nie postrzegamy jako szlachetnego tego, który broni słabszych przed rosłymi brutalami? Zdecydowanie pozycja dla fanów postaci dra Hannibala Lectera.

Nie czytaj jeżeli:

Poszukiwacz mocnych wrażeń może o nich zapomnieć – książka Harrisa jest letnia jak cienka zupka. Zabrakło mi pogłębionego studium psychologicznego, to co zaoferował autor urąga inteligencji nawet średnio rozgarniętego czytelnika.

Inne pozycje tego autora:
Czarna niedziela (1975)
Czerwony Smok (1981)
Milczenie owiec (1988)
Hannibal (1999)

Ekranizacje:
"Czarna niedziela" (1977)
"Łowca" (1986)
"Milczenie owiec" (1991)
"Hannibal" (2001)
"Czerwony smok" (2002)
"Hannibal. Po drugiej stronie maski" (2007)
"Hannibal" (2013-2014) – serial telewizyjny NBC
INFO:
Autor: Thomas Harris
Tytuł: "Hannibal. Początek"
Wyd.: Albatros, Ożarów Mazowiecki 2014
Il.str.: 368
Cena: 32 zł

wtorek, 8 lipca 2014

Amerykański sen według Wrony

Osobiście nie znam żadnej osoby, która nie marzyłaby o spełnieniu swojego własnego "amerykańskiego snu". Rozumianego, co rzecz jasna, bardzo subiektywnie. Dla jednych jest to wyjazd do Stanów Zjednoczonych i realizowanie swoich pragnień w dziedzinie rozwoju zarówno osobistego, jak i zawodowego. Szeroko pojęty sukces pozwalający od rana do wieczora uśmiechać się idealnymi zębami każdemu się marzy, ale czy mamy odwagę wskoczyć na głęboką wodę i zabrać się do jego realizacji? Większość jednak stara się jak może swój "amerykański sen" urzeczywistnić tu, nad Wisłą. 
O kraju, w których na każdym kroku widać gwieździsty sztandar, gdzie ludzie rozbijają się wielkimi samochodami, kraju pełnym kontrastów, a wreszcie o swoim "american dream" postanowił napisać korespondent "Faktów" TVN Marcin Wrona.
Autora Wron w Ameryce przedstawiać nie trzeba, widzowie "Faktów" doskonale znają go z relacji zza oceanu. Dzięki książce korespondenta Wrony, którą przygotował podczas pobytu w Stanach Zjednoczonych, możemy poznać jego spostrzeżenia na temat kraju, obyczajów, ludzi, a także skonfrontować własne postrzeganie USA właśnie z poglądami autora ewidentnie Stanami zauroczonego. Wrona pisze o początkach pracy w Stanach, o licznych kłopotach, biurokratycznych absurdach dla rozsądnie myślącego człowieka nie do pojęcia. Dużo uwagi poświęca ludziom Stany zamieszkującym, każda strona mnoży kolejne ciekawostki. Jest o polityce, gospodarce, obyczajach, kulturze, kuchni - Wrona starał się "swoje Stany", które są przecież wielkie i nie do ogarnięcia opisać w jednej króciutkiej publikacji. Wyszło, czy nie wyszło?
Rzecz czyta się świetnie, jest to wielki atut tej publikacji. Wrony w Ameryce jednak dużo tracą na swojej powierzchowności, tematów jest wiele, a wszystkie zostały "polizane" - szkoda. Materiał świetny, autor potrafi czytelnika zainteresować, książka nie nudzi choć ogólnym zachwytem można się zmęczyć. Bardzo podoba mi się podejście Marcina Wrony do różnic między Polską a Stanami, często pisze, że coś jest po prostu inne. Nie ocenia na zasadzie gorsze/lepsze, stwierdza tylko fakt, że to co dla Amerykanów jest naturalne dla nas Europejczyków jest inne (chociażby system edukacji). Marcin Wrona nadal jest korespondentem "Faktów" w USA i życzę mu, aby tak jak najdłużej postało. Mam nadzieję, że Wrony wrócą w kolejnej publikacji napisanej mniej gorączkowo, a dobór materiału będzie lepszy, że będzie to coś "głębszego". 

INFO
Autor: Marcin Wrona
Tytuł: "Wrony w Ameryce"
Wyd.: Warszawa, The Facto 2012
Il.str.: 238
Cena: 34,50 zł

czwartek, 3 lipca 2014

Zbrodnia bez precendensu

Rewolucja bolszewicka, w założeniu mająca nieść równość i dobrobyt uciskanym przez carską władzę robotnikom i chłopom, nie przyniosła ze sobą nic poza potokiem krwi i bezmiarem terroru. Pośród wielu ofiar zbrodniczego systemu znaleźli się także jaśnie panujący władcy Imperium Rosyjskiego z carem Mikołajem II Romanowem na czele. Ta zbrodnia, która do dziś elektryzuje historyków i pasjonatów teorii spiskowych stała się pożywką dla licznych uzurpatorów, pieniaczy i sensatów. Naczelną zagadką związaną z zabójstwem carskiej rodziny jest pytanie czy komuś z uwięzionych w domu Ipatiewa błękitnokrwistych udało się ocaleć. Robert K. Massie przybliża czytelnikowi historię zabójstwa Romanowów oraz późniejszego odnalezienia i identyfikacji ich ciał - nie wszystkich ciał co stało się przyczynkiem do powstania legendy jakoby córka cara Anastazja ocalała. 
Książka Romanowowie: ostatni rozdział skupia się na przedstawieniu historii odnalezienia carskiej rodziny oraz próbie wyjaśnienia tajemnic związanych z ich ostatnimi dniami. Autor nie zamęcza czytelnika opowieściami o polityce caratu - najważniejsze jest w książce przekazanie czytelnikowi jak żmudnym i skomplikowanym procesem było nie tylko odnalezienie ciał, ale także ich identyfikacja. Przybliża relację między ludźmi poszukującymi prawdy, a także rywalizującymi między sobą zespołami naukowców mających ustalić czyje szczątki odnaleziono. Ważnym rozdziałem publikacji jest historia Anny Anderson podającej się za córkę cara Anastazję. Kobieta ta przez wiele lat zwodziła opinię publiczną, a także podzieliła krewnych zamordowanych Romanowów, którzy podzielili się na dwa obozy - jeden Annie Anderson wierzył, drugi robił wszystko, aby obnażyć kłamstwa pozorantki. Nikt nie był pewny czy postępuje dobrze. Sama historia Anastazji stała się pokarmem dla popkultury, która wyprodukowała na jej temat książki, filmy, a nawet kreskówki. 
Książka to zwięzła i treściwa, autor nie popada w manię gloryfikacji Romanowów, skupia się na faktach. Na trochę ponad 200 stronach, właściwe w telegraficznym skrócie przedstawił to co najważniejsze dla tej historii. W książce nie znajdziemy dramatycznych pytań, ani bezsensownego grania na emocjach czytelnika wielokropkami i niedopowiedzeniami - bardzo to cenię. Romanowowie: ostatni rozdział to także zapis ludzkiej małości i podłości. Począwszy od bezsensownego morderstwa poprzez spory podczas identyfikacji ciał aż do walki o urojoną spuściznę między dalekimi krewnymi Mikołaja II Romanowa. Przepychanki przebywających na emigracji we Francji czy Stanach Zjednoczonych potomków wielkich książąt i księżnych o to komu należy się tron w Rosji uznać można tylko za idiotyczne. Dzisiejsza Rosja ma tylko jednego władcę i nie jest nim nikt o arystokratycznych korzeniach:)

INFO
Autor: Robert K. Massie
Tytuł: "Romanowowie: ostatni rozdział"
Wyd.: Warszawa, Amber 2007
Il.str.: 232
Cena: ok 20zł

poniedziałek, 23 czerwca 2014

Manifest ateisty

"Bóg Starego Testamentu jest prawdopodobnie najmniej przyjazną postacią całej literatury pięknej: zazdrosny i dumny z tej zazdrości; małostkowy, niesprawiedliwy, nie znający przebaczenia pedant; roszczeniowy, krwiopijczy zwolennik czystek etnicznych; mizoginiczny, homofobiczny, rasistowski, mordujący dzieci, ludzi w ogóle, czy też synów w szczególności, zsyłający plagi, megalomański, sadomasochistyczny, kapryśnie manifestujący brak zrozumienia despota.(...) Atakowanie tak łatwego celu nie byłoby fair."
Richard Dawkins "Bóg urojony"

Człowiek to jedyna istota w znanym nam wszechświecie, która za wszelką cenę i wszelkimi możliwymi środkami chce nadać sens swojemu istnieniu jako gatunku wywodzącego się wprost od wyższego bytu jakim ma być dla nas Bóg. Ten nieodgadniony, przedwieczny byt mieszkający gdzieś w niebiosach w pałacu utkanym z chmur ma rządzić naszym życiem, kierować naszymi poczynaniami, a dzięki jego boskim prawom na świecie ma panować ład i porządek - oczywiście tylko z założenia bo wiemy jak jest. Biolog ewolucyjny Richard Dawkins w swojej publikacji udowadnia, że boski pałac w niebie i sama idea osobowego, miłosiernego Boga usnuta została z nadziei, złudzeń oraz lęku przed końcem ziemskiej egzystencji. 
Bóg urojony to książka mająca wielu zwolenników, a sam autor obok Christophera Hitchensa stał się ikonom współczesnych ateistów niosących na sztandarach nie słowo boże, ale ideały zdroworozsądkowego humanizmu. Książka jest wykładem myśli Dawkinsa na temat idei Boga osobowego, którą to idee bezlitośnie miażdży podając przykłady wywodzące się zarówno z gruntu nauk biologicznych, filozoficznych, ale i z samych Świętych Ksiąg. Jako naukowiec podaje dowody mające zakwestionować nie tylko istnienie Boga, ale także pokazać, że religia w jakiejkolwiek formie nie jest człowiekowi do niczego potrzebna. Przykłady wprost ze Starego Testamentu wykorzystał Dawkins do uwodnienia, że religia wcale nie jest źródłem ludzkiej moralności jak wielu sądzi. Mało tego, naukowiec daje prztyczka w nos wszystkich domorosłym znawcom Biblii obnażając ich powierzchowną wiedzę opartą na zasłyszanych fragmentach, a nie na solidnych studiach nad Świętą Księgą. Znalazło się także miejsce, aby w przystępny sposób przekazać czytelnikowi, że wszelka nietolerancja rasowa, brak poszanowania dla odmiennych poglądów, uprzedmiotowienie kobiety, z którym do końca jeszcze nie wygrano swoje początki ma w Piśmie. Rozważania rottweilera Darwina, jak nazywany bywa Dawkins, mają na celu - przekonać wątpiących do porzucenia religii, a w wierzących wiarę tę zachwiać. Ten kto w Boga nie wierzy, kto ponad biblijne opowiastki ceni sobie udowodnione naukowo fakty tylko w swoich przekonaniach się umocni. 
Osoby głęboko wierzące pewnie nawet do Boga urojonego się nie zbliżą, a nawet jeśli sięgną po książkę i przeczytają od deski do deski nie dadzą się przekonać - taki już ich urok. Nie zmienia to jednak faktu, że zarówno wojujący ateiści jak i pobożni katolicy powinni zapoznać się z książką. Pierwsi, by ugruntować swoje przekonania, drudzy, by przemyśleć jak swoją wiarę bronić lecz nie machnięciem ręki, wygrażaniem adwersarzom o mękach w ogniu piekielnym, ale rzetelnymi argumentami.

INFO
Autor: Richard Dawkins
Tytuł: "Bóg urojony"
Wyd.: Stare Groszki, CIS 2013
Il.str.: 520
Cena: 49,90 zł

sobota, 21 czerwca 2014

Nieustępliwa przeszłość

Jest 22 listopada 1963 roku. Prezydencki samolot Air Force One gładko ląduje na lotnisku Love Field w Dallas. John Fitzgerald Kennedy 35. prezydent Stanów Zjednoczonych wraz z małżonką Jacqueline opuszczają samolot, Jackie otrzymuje bukiet czerwonych róż. Kolumna limuzyn rusza w stronę centrum miasta, tłumy ciepło witają Parę Prezydencką. Około 12:30, kiedy prezydencki korowód zbliża się do Teksańskiej Składnicy Podręczników, padają strzały...
Cała historia świata obfituje w przełomowe punkty, które na zawsze zmieniły obraz otaczającej nas rzeczywistości. Zamachy na możnych tego świata, a w szczególności prezydentów, królów oraz różnej maści działaczy wcale nie są rzadkością. Zdarzenia te często są brzemienne w skutkach. Po zastrzeleniu Martina Luthera Kinga w Stanach wybuchły społeczne zamieszki, zabójstwo arcyksięcia Franciszka Ferdynanda Habsburga stało się pretekstem do rozpoczęcia pierwszej wojny światowej.  Nie tylko historycy, ale i zwykli obywatele zastanawiają się jak potoczyłby się wydarzenia gdyby do zamachów nie doszło. Stephen King postanowił zmierzyć się z tematem zamachu na JFK w swojej powieści Dallas '63.
Nauczyciel angielskiego Jake Epping za sprawą ulubionego właściciela knajpy z hamburgerami Ala Templetona przenosi się do 1958 roku, wszystko co zrobi ma wpływ na czasy, z których przybył. Działania bohatera podporządkowane są przede wszystkim misji ocalenia JFK co w założeniu ma naprawić wszelkie zło. Przeszłość jest nieustępliwa i rzuca Georgeowi Ambersonowi (z taką tożsamością trafia do przeszłości bohater) wiele kłód pod nogi. Na samym początku spotyka Człowieka z Żółtą Kartką, nędznego pijaka, którego sens i znaczenie czytelnik poznaje na końcu opowieści. W najśmielszych wizjach Amberson nie przewiduje tego co go spotka, a jest tego wiele. Przede wszystkim musi przeżyć te bez mała pięć lat od pojawienia się w przeszłości do chwili wizyty pary prezydenckiej w Dallas. Wielką pomocą są dla niego notatki sporządzone przez Templetona dotyczące zamachowca czyli Lee Harveya Oswalda i jego rodziny. 
Tak obszerna powieść (choć u Kinga to drobnostka) musi zawierać wiele zwrotów akcji i wątków komponujących się w spójną całość i muszę przyznać, że po raz kolejny się udało. Nie dostrzegłem wątków wrzuconych do utworu tylko po to by zapchać miejsce, wszystko jest świetną mozaiką emocji, zdarzeń, a także smaków i barw. Nie jest to powieść z dreszczykiem z jakich King słynie. Na ponad 800 stronach mistrz opowieści grozy snuje subtelną opowieść o chęci zmiany wyrządzonego zła, o miłości i trosce o drugiego człowieka. Dallas '63 to przede wszystkim obraz amerykańskiego społeczeństwa na przełomie lat '50 i '60.

INFO
Autor: Stephen King
Tytuł: "Dallas '63"
Wyd.: Prószyński i S-ka, Warszawa 2011
Il.str.: 856
Cena: 49 zł

niedziela, 8 czerwca 2014

Okiem dyplomaty

Każdy wytrawny historyk wie, i docenią tę wiedzę, że listy  i pamiętniki możnych tego świata, członków ich rodzin, towarzyszy i wrogów oraz zwykłych postronnych osób żyjących w epoce będącej przedmiotem jego badań są jednym z najcenniejszych źródeł po jakie można sięgnąć. Są obarczone subiektywizmem, w ich przypadku jest to jednak zaleta pozwalająca dostrzec drobne niuanse postrzegania tych samych wydarzeń przez różne osoby. Właśnie na wycinkach z listów i pamiętników amerykańskiego ambasadora w Berlinie Williama Dodd'a, jego córki Marthy, a także ludzi z bliskiego i dalszego otoczenia oparł swoją książkę Erik Larson tworząc tym samym dzieło niezwykłe. 
Zwieńczeniem życia profesora historii Williama Dodd'a jest objęcie placówki dyplomatycznej w Berlinie w roku 1933. Dodd wcześniej studiował w Lipsku co pozwoliło mu poznać naród niemiecki i zakochać się w tym kraju, który podczas swojej dyplomatycznej misji zastał całkowicie odmieniony przez nazistowskie rządy. Z relacji samego ambasadora zmagającego się zarówno z opozycją w samej ambasadzie jak i departamencie stanu USA w Waszyngtonie, wyłania się obraz niesamowitego przepychu życia towarzyskiego nazistowskich elit, intryg i spisków oraz narastającego terroru. Sam Dodd nie dopuszcza do siebie myśli, że ktoś taki jak Hitler czy Goring może utrzymać się długo u władzy. Jego ocena sytuacji panującej w Niemczech jest dużo łagodniejsza niż ta opisywana przez konsula generalnego George'a S. Messershmit'a. Wielce istotne dla całości książki mają wspomnienia córki ambasadora Marthy, która początkowo oczarowana nazistowską rewolucją odmieniającą Niemcy rzuca się w wir życia towarzyskiego, aby krok po kroku przekonać się co do natury partyjnych dygnitarzy i samego zbrodniczego ustroju. Jej liczne romanse, także z członami nazistowskiej partii, są powodem do zmartwień dla samego Dodd'a jak i innych amerykańskich oficjeli. 
W ogrodzie bestii w bardzo plastyczny sposób obrazuje życie tętniącego spiskami Berlina lat 1933-1937. Blichtr oficjalnych spotkań brutalnie zderza się z potwornościami jakie gotuje Żydom Hitler. Osoby z bliskiego otoczenia dyktatora także nie są do końca bezpieczne o czym przekonał się dowódca oddziałów szturmowych SA Ernst Rohm. Powolne przejmowanie pełni władzy przez Adolfa Hitlera i jego popleczników, jego zwodzenie frazesami o pokoju i dobrobycie w połączeniu z chęcią odzyskania pieniędzy pożyczonych niegdyś przez amerykańskich obywateli usypia waszyngtońską administrację. Sygnały wysyłane najpierw przez konsula generalnego, a później także i przez ambasadora nie znajdują spodziewanego oddźwięku właśnie z powodu niespłaconej przez Niemcy pożyczki. Po raz kolejny okazuje się, że pieniądze maja ogromny niszczycielski wpływ na politykę i rządzące nią szczytne ideały. Okazuje się także, że polityka ustępstw i przymykania oczu, dawanie cichego przyzwolenia na łamanie praw międzynarodowych w dłuższej perspektywie zawsze kończy się tragicznie.

INFO
Autor: Erik Larson
Tytuł: "W ogrodzie bestii. Miłość, terror i amerykańska rodzina w Berlinie czasów Hitlera"
Wyd.: Katowice, Sonia Draga 2013
Il.str.: 548
Cena: 44,10 zł

sobota, 31 maja 2014

Świńskie rządy

To jak wielki wpływ na treść książki i zawarty w niej przekaz mają czasy, w których żyje autor wprawiony czytelnik, taki, który nie jedną publikację w ręku już miał, widzi na pierwszy rzut oka. Pisanie społecznie i politycznie zaangażowane jest bardzo popularne niesie jednak ze sobą pewne niebezpieczeństwo, że tekst taki długo nie przebije się na rynek blokowany przez różne grupy nacisku. Podobne było z pozoru niewinnym tekstem George'a Orwella o dziś wszystko mówiącym tytule Folwark zwierzęcy.
Satyra Orwella obnażająca absurdy i bezwzględność ustroju totalitarnego, wzorowana na Związku Radzieckim przez lata zakazana była w Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, a także w Stanach Zjednoczonych. Dziś z różnych powodów na czarnej liście ksiąg zakazanych znajduje się w Kenii czy Zjednoczonych Emiratach Arabskich. 
Orwell przedstawił w Folwarku... walkę zwierząt przeciwko uciskowi ze strony ludzi utożsamionych w postaci gospodarza Jonesa. Początkowo rewolta przebiega sprawnie, zwierzęta kierują się szczytnymi ideami równości i solidarności oddając się pod opiekę najmądrzejszych w gospodarstwie świń - zresztą to za sprawą najstarszego knura Majora w mieszkańcach folwarku rodzi się myśl o obaleniu ludzkiego pana. Wkrótce wszystko się zmienia. Za sprawą politycznych ambicji dwóch knurów Napoleona i Snowballa oraz chęci postawienia świń w uprzywilejowanej pozycji wyznawanej przez obu przywódców rewolucja powoli traci na smaku. Polaryzacja postaw obu "mężów stanu" jest bardzo wyraźna co doprowadza do otwartego konfliktu zakończonego wygnaniem Snowballa i objęciem rządów przez Napoleona. Z każdym dniem coraz bardziej wypaczane są szczytne ideały rewolucji, zwierzętom zaczyna żyć się coraz gorzej choć propaganda Napoleona wspomagana rozwiązaniami siłowymi i sianiem lęku przed powrotem pana Jonesa zupełnie zwierzęta zniewala. 
Folwark zwierzęcy dzięki swojemu przesłaniu i formie wywołał niemały ferment. Do dziś jest świetnym obrazem bolszewickiej rewolucji oraz wszystkich mechanizmów rządzących państwami totalitarnymi. Wypaczanie szczytnych idei, pozorna równość, zakłamanie historycznych faktów i przeinaczanie ich na swoją korzyść, terror, propaganda i śmierć - to wszystko przypadło w udziale ludziom chcącym budować nowy, lepszy świat.

INFO
Autor: George Orwell
Tytuł: "Folwark zwierzęcy"
Wyd.: MUZA, Warszawa 2013
Il.str.: 176
Cena: 29,90 zł

wtorek, 27 maja 2014

Pogoń za nazistą

II wojna światowa, ze swoimi wszystkimi okrucieństwami, dramatycznymi bitwami oraz plejadą zarówno pozytywnych jak i negatywnych bohaterów, dostarczyła paliwa nie tylko na wiele naukowych rozpraw, ale i zwyczajnych powieści sensacyjnych. Rzeczywistość tamtych lat, a także ich konsekwencje, które do dziś mają na nas wpływ często wykraczają poza to co mógłby wymyślić autor powieści. Wielu z prominentnych działaczy nazistowskiej partii Niemiec nie odpowiedziało za popieranie zbrodniczego reżimu Hitlera oraz branie udziału w zbrodniach przez niego przygotowanych. Wytropić Eichmanna... to opowieść o jednym z rozdziałów pogoni za zbrodniarzem, o walce na rzecz sprawiedliwości i zadośćuczynienia wyrządzonym krzywdom. 
Nazwisko Adolfa Eichmann wymieniane jest jednym tchem obok innych osób odpowiedzialnych za ludobójstwo takich jak doktor Mengele, Heinrich Himmler czy Rudolf Hoess. Neal Bascomb, w bardzo przejrzysty i wciągający sposób, przedstawia krucjatę żydowskich bojowników, agentów Mosadu zmierzającą do ujęcia tego nazistowskiego działacza. Przedstawia fakty z życia Eichmanna, jego drogę w górę drabiny nazistowskiego systemu zagłady. Ukoronowaniem kariery Eichmanna była rola koordynatora i wykonawcy planu Ostatecznego Rozwiązania Kwestii Żydowskiej. Zniszczenie narodu żydowskiego w Europie stało się celem życia Eichmanna. Wykonywał swoje zadanie gorliwie i z prawdziwym przekonaniem aż do samego końca zwieńczonego pobytem w obozach dla jeńców wojennych i ucieczką do Argentyny umożliwioną m.in przez biskupa Aloisa Hudala. Późniejsze lata spędzone w Argentynie upływały Eichmannowi na wykonywaniu nędznych prac tak dalekich od blichtru dawnego życia. Ciągle towarzyszył mu lęk, że działacze tacy jak chociażby Szymon Wiesenthal w końcu go wytropią. O tym jak do ujęcia nazisty doszło pisał nie będę bo jest to najważniejsza cześć książki obfitująca w wątki sensacyjne, pełna zwrotów akcji. Muszę nadmienić, że Eichmanna nie spotkała by sprawiedliwość przed Izraelskim sądem gdyby nie determinacja takich osób jak wspominany Wiesenthal czy szef Mosadu Isser Harel.
Dziś coraz częściej pojawiają się głosy, że Hitler nie wiedział o zagładzie Żydów, że Holocaustu w ogóle nie było, a liczba ofiar jest zawyżona - książki takie jak ta dzięki swojej przystępnej formie uświadamiają, że ludzie mieniący się rasą panów w gruncie rzeczy byli prymitywnymi brutalami. Ta pasjonująca opowieść o dzielnych ludziach chcących wymierzyć sprawiedliwość jest zarazem przestrogą dla wszystkich tych, którzy uważają, ze ludzkie życie jest nic nie warte, że można je uprzedmiotowić i sprowadzić do kiepsko brzmiących propagandowych haseł.

INFO
Autor: Neal Bascomb
Tytuł: "Wytropić Eichmanna. Pościg za największym zbrodniarzem w historii"
Wyd.: Znak, Kraków 2009
Il.str.: 400
Cena: 44,90 zł

niedziela, 11 maja 2014

Józefa K. niezwykłe przypadki

Niektóre tytuły klasyki literatury światowej przez lata obrosły wieloma legendami nie tylko stając się wdzięcznym obiektem coraz to nowych naukowych rozpraw literaturoznawców, ale i samych czytelników, którzy równie chętnie o tych dziełach rozmawiają co stawiają je na piedestale. Podobnie jest z Procesem Franza Kafki. Sam spotkałem się z tym, że osoby zainteresowane na sam dźwięk tytułu czy nazwiska twórcy dzieła dostają wypieków na twarzy, stając się żywym przykładem tego, jaki wpływ na człowieka ma literatura. 
Nie widzę specjalnie sensu w opisywaniu fabuły utworu bo właściwie wszyscy wiedzą o czym Proces Kafki jest. Nie będę tego robił także dlatego, że książka niespecjalnie mi się podobała nadmienię tylko o tym co ja w tym utworze zobaczyłem. Ta fantasmagoryczna, groteskowa wizja wyobcowania człowieka wobec systemu i społeczeństwa, w którym z góry skazany jest na niepowodzenie i ostateczną zagładę - bo tego sprawdza się idea Procesu - może być zarówno metaforą czasów, w których żył Kafka jak i nam współczesnych. Powiało pesymizmem? Może, ale coś w tym jest. 
Wyżej wspomniałem, że Proces nie specjalnie przypadł mi do gustu. Może rzeczywistość przerosła oczekiwania, ale wiem jedno - ciężko było mi strawić bohatera Kafki, który w moim odczuciu był wyjątkowo mało sympatyczną i arogancką postacią. Sam klimat utworu sprawia, że nie jest to najlepsza lektura, by się przy niej zrelaksować i odprężyć. Nie mam nic przeciwko absurdowi i grotesce, a nawet powiem więcej - lubię je, ale w wydaniu Kafki do mnie nie trafiły. 
Na koniec dwa słowa o samym autorze. Nie, nie będę streszczał jego życiorysu nadmienię tylko, że Andy Warhol namalował jego portret w cyklu zatytułowanym "Dziesięć portretów Żydów XX wieku". Miałem okazję widzieć ten obraz w ramach wystawy "Andy Warhol. Konteksty", która gościła w krakowskim  Międzynarodowym Centrum Kultury od 11 grudnia 2012 do 10 lutego 2013. "Na żywo" obraz zrobił na mnie ogromne wrażenie. Dzieło powstało w 1980 roku, a prezentuje się o tak:



INFO
Autor: Franz Kafka
Tytuł: "Proces"
Wyd.: Warszawa, Państwowy Instytut Wydawniczy 1974
Il.str.: 230
Cena: ???

wtorek, 29 kwietnia 2014

Koniec trylogii Dartha Bane'a

Odległa Galaktyka rok rocznie rozrasta się o nowe publikacje książkowe oraz komiksowe. Będzie rozrastała się nadal. Niebawem ujrzymy nie tylko nowe filmy, ale także gry komputerowe, książki i komiksy. Dzięki takiemu podejściu do tematu możemy zgłębiać perypetie bohaterów na różnych płaszczyznach. Od kilku dni wszystko to co powstało tworząc Expanded Universe można uznać za historię alternatywną. Dziś napiszę o trzeciej odsłonie historii Dartha Bane'a, która w zasadzie nie jest już uznawana za kanoniczną, ale o tym na końcu notki.
Drew Karpyshyn w Dynastii zła kontynuuje swoją wizję początku Zakonu Sithów pod rządami Dartha Bane'a prowadzonego wedle Zasady Dwóch. Mroczny Lord nieustannie poszukuje magicznych artefaktów, które mógłby pomóc mu osiągnąć nieograniczoną potęgę oraz wieczne życie. Bane czeka na chwilę, w której jego uczennica Zannah wypowie mu posłuszeństwo, obali go sama zostając Mroczą Lady Sithów. Ma jednak wątpliwości co do postawy Zannah, obawia się, że to nad czym pracował od tylu lat może zostać zniszczone przez jej niewłaściwe podejście do spraw najważniejszych. Sama Zannah rozpoczyna poszukiwania własnego ucznia szykując się tym samym do ostatecznego starcia z własnym mistrzem. Na horyzoncie pojawiają się inne władające Mocą istoty mogące zniszczyć Sithów i zniweczyć zarówno plany Bane'a jak i Zannah.
Ledwo skończyłem czytać ostatnią odsłonę trylogii Dartha Bane'a, a dowiedziałem się, że to wszystko co tworzone było od ponad trzydziestu lat, to co składało się na Expanded Universe (w tym wspominana trylogia Mrocznego Lorda Sithów) idzie do kosza, zostaje wrzucone do jednego worka pod nazwą "Legends" robiąc miejsce nowym wydarzeniom i bohaterom tworzonym już przez popleczników Myszki Miki. Śmierć starego Expanded Universe jest zarazem początkiem nowego spojrzenia na świat "Star Wars". Tworzenie nowego kanonu rozpoczęło się już w chwili powstania serialu "The Clone Wars", a ważną cezurą dla świata publikacji książkowych będzie wrzesień 2014 roku, na który zaplanowano nowe książki będące już w zgodzie z jedynie słuszną wizją Odległej Galaktyki.

INFO
Autor: Drew Karpyshyn
Tytuł: "Darth Bane. Dynastia zła"
Wyd.: Amber, Warszawa 2012
Il.str.: 252
Cena: 13,99 zł

niedziela, 27 kwietnia 2014

Rzut oka na kulturę japonii

Są takie rejony świata, które bez względu na panujące mody nieustannie rozpalają ludzką wyobraźnię stając się punktem świeckich pielgrzymek, obiektem marzeń i westchnień. Jednym z takich miejsc jest Japonia przez wielu romantycznie nazywana Krajem Kwitnącej Wiśni. Fascynują nas piękne i tajemnicze gejsze, charakterystyczna architektura, etos samurajski, ale czy staramy się wejrzeć głębiej pod to co skrywają kolorowe fałdy kimona japońskiej kultury tak doskonale łączącej nowoczesność z tradycją?
Kultura japońska, autorstwa Paula Varleya, stanowi telegraficzny skrót historii ewolucji myśli japońskiej na gruncie sztuk plastycznych, literatury, architektury, teatru, a także kinematografii. Autor osadza wszystkie ważne wątki w kontekście historycznym, a w swoich rozważaniach nie pomija kwestii tradycyjnej duchowości tak ważnej dla Japończyków. Zostały także omówione zarówno wczesne wpływy kultury chińskiej jak i te późniejsze związane z przybyciem do Japonii Portugalczyków i Holendrów. 
Varley pisząc o duchowości Japończyków starał się wyjaśnić także kwestię łączenia przez nich tradycji z nowoczesnością co jest nierozerwalnie związane właśnie z ich wierzeniami, a w prostej linii wywodzi się z pierwotnego kultu kami reprezentowanego przez sintoizm.
Książka zawiera bardzo wiele informacji, jak już wspomniałem w telegraficznym skrócie, stanowiąc dobry początek dla miłośników Japonii chcących zacząć poznawanie jej kultury na poważnie. "Znawcy" i pasjonaci pewnie będą niepocieszeni bo najpopularniejszym i najbardziej medialnym kwestiom nie poświęcono zbyt wiele miejsca (dla przykładu o gejszach znalazłem jeden mały akapit). Mam jeden poważny zarzut do wydania, którym jest rezygnacja z kolorowych ilustracji i umieszczenie tylko i wyłącznie czaro białych fotografii. W znakomitej większości są kiepskiej jakości, zwyczajnie nieczytelne przez co tracą w ogóle sens. Niby mamy przykład architektury albo ważnego obrazu, ale co z tego skoro nie można się temu dokładnie przyjrzeć? 

INFO
Autor: Paul Varley
Tytuł: "Kultura japońska"
Wyd.: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2006
Il.str.: 375
Cena: 39,90 zł

sobota, 12 kwietnia 2014

W głąb ludzkiego umysłu

Przez wieki uznawano, że emocje, wszelakiego rodzaju uczucia i popędy swoje źródło mają w sercu, jednak współczesna nauka ostatecznie obaliła te poglądy ustawiając mózg na piedestale ludzkiej anatomii. Dziś wiadomo, że mózg jest najważniejszym organem, dzięki któremu nie tylko myślimy, ale i w ogóle funkcjonujemy. Naukowcy nieustanie badają mózg poszukując odpowiedzi na najważniejsze pytania, ciągle chcą poznać jego wszystkie funkcje, zarówno te namacalne jak i jeszcze nie ujawnione. Powiada się, że wykorzystujemy tylko 10% możliwości mózgu - nie jest to prawdą, jednak istotnym faktem jest, że wiele z mechanizmów i procesów zachodzących w tym organie pozostaje zagadką. Część wiedzy na temat mózgu oraz zasadniczych różnic między ludźmi a zwierzętami przedstawił profesor psychologii Michael S. Gazzaniga w swojej książce Istota człowieczeństwa.
Jakakolwiek próba streszczenia treści książki naukowej byłaby nie tylko nie na miejscu, ale też bezcelowa. W zasadzie publikacja stanowi przekrój przez badania prowadzone na mózgach naczelnych  - przedstawia ich wyniki w sposób ciekawy i zajmujący. Dzięki badaniom na chociażby szympansach naukowcy mogą prześledzić ewolucje ludzkiego mózgu oraz stwierdzić jakie zachowania typowe dla naszych prymitywnych przodków są nadal obecne w ludzkich zachowaniach i sposobie myślenia. Gazzaniga zestawia różne sposoby myślenia typowe np dla psa czy kota z pojmowaniem świata przez człowieka, aby uwypuklić fundamentalne różnice, a tym samym pokazać naszą wyjątkowość na tle innych żywych organizmów. Oczywiście nie obyło się bez mnóstwa informacji z gruntu anatomii mózgu - budowa i funkcje zostały na tyle omówione, by czytelnika nie zanudzić, a treść wywodu osadzić w potrzebnym kontekście. Należy wspomnieć także, że Gazzaniga zwraca naszą uwagę także na rozwój neuronauki i psychologii a wraz z tym konsekwencje dla naszego gatunku. Poznanie funkcji mózgu w połączeniu z bioinżynierią już pozwala na przeprowadzanie zabiegów przywracających słuch, a dalszy jej rozwój jest kluczem do wyleczenia wielu ludzkich przypadłości.
Przyznam szczerze, że po przeczytani Istotny człowieczeństwa miałem spory mętlik w głowie. Chwilę zajęło mi poukładanie wszystkich informacji w niej zawartych oraz dotarcie do tego co tak naprawdę autor chciał udowodnić. Czasem potrzebna jest taka podróż w głąb ludzkiego umysłu, aby lepiej poznać samego siebie, ale także otaczających nas współbraci homo sapiens.

INFO
Autor: Michael S. Gazzaniga
Tytuł: "Istota człowieczeństwa. Co czyni nas wyjątkowymi"
Wyd.: Szeherezada, Sopot 2011
Il.str.: 424
Cena: 59,90 zł

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Poszukiwanie prawdy o Bogu

Pośmiertnego zespolenia z Wszechmogącym Bogiem - tego pragną miliony wyznawców różnych religii na całym świecie. Nie każdemu jednak śpieszno na tamten świat, dlatego też wielu odnalazło sens życia w poszukiwaniu drogi do Boga. Niestety to wyjątkowo nieprzyjemna podróż bo droga ta nie dość, że kamienista to jeszcze poprzecinana ciernistymi krzewami. Śmierć stała się podświadomym celem całkowicie świadomego poszukiwania Boga dla bohatera powieści Philipa K. Dicka, o której dziś kilka zdań napiszę.
Tytułowego Timothy'ego Archera - episkopalnego biskupa Kalifornii - poznajemy z pośmiertnego wspomnienia jego synowej. To ona prowadzi nas poprzez zagmatwane postrzeganie świata jakie czytelnikowi zafundował Dick. Intelektualna pogoń myśli - tak można streścić powieść. Angel wspomina lata spędzone w rodzinie duchownego. Przybliża nam istotę postrzegania świata przez biskupa Archera niejednokrotnie konfrontując ją z przyjętymi przez ogół dogmatami i własnymi spostrzeżeniami. Bardzo chciałaby uchronić biskupa przed ośmieszeniem i utratą reputacji, ale on uparcie podąża za ideą odkrycia prawdy o Zbawicielu Jezusie Chrystusie i pierwszych chrześcijanach. Studia, nad tajemniczymi manuskryptami odnalezionymi w Izraelu, wiodą Timothy'ego Archera do spotkania ze śmiercią. Śmierć towarzyszy Angel przez całą powieść. Wielu uważa, że to właśnie śmierć stała się istotą Transmigracji... dla mnie od śmierci, która jest wszechobecna ważniejsze jest poszukiwanie Boga oraz pytanie nie wprost, ale jednak zadane przez autora czytelnikowi - czy wiara w utarte, ogólnie przyjęte prawdy jest niepodważalna nawet po dokonaniu odkrycia, które całkowicie może zmienić ich postrzeganie?
W ostatnim czasie mało książek zrobiło na mnie aż takie wrażenie jak Transmigracja Timothy'ego Archera. Zapewne wyśmienite połączenie filozofii różnych kręgów kulturowych oraz ezoteryki - istny konglomerat myśli na temat śmierci i Boga - dotarło tam gdzie treść każdej książki dotrzeć powinna, do samego sedna. Z poszukiwaniem Boga jest jak z pogonią za przysłowiowym króliczkiem - nie chodzi o to by go złapać, ale by gonić go...

INFO
Autor: Philip K. Dick
Tytuł: "Transmigracja Timothy'ego Archera"
Wyd.: Rebis, Poznań 2012
Il.str.: 312
Cena: 47,90 zł

Niebezpieczne sny

Jedną z funkcji literatury, także tej młodzieżowej (a może przede wszystkim?), jest przekazywanie treści, które w jakiś sposób wpłyną na nas...