środa, 26 czerwca 2013

Przeprowadzka to nie schadzka

Nikomu nie muszę tłumaczyć, że przeprowadzka, tak jak napisałem w tytule notki, to nie schadzka. Cóż miałoby być przyjemnego w spotykaniu się z kimś pośród bezliku pudełek i popakowanych w paczki zgrabnych tobołków? Według mnie nic w tym przyjemnego. Sama przeprowadzka to udręka bez ekstazy. Pełno rzeczy popakowanych, pougniatanych, a wśród nich nasze biedne książeczki, które aż piszczą, aby je wydostać na światło dzienne. 
Znane mi są historie przeprowadzek różnych bibliotek jak chociażby książnicy braci Józefa Andrzeja i Andrzeja Stanisława Załuskich. Prężnie działający ośrodek polskiej kultury i życia intelektualnego za sprawą carycy Katarzyny II obrócił się w niwecz. W roku 1794, po zdobyciu Warszawy, z rozkazu wyżej wymienionej damy, rozpoczęto tragiczna w skutkach przeprowadzkę biblioteki Załuskich. Książki były niszczone, rozkradane, bez ładu i składu wpychane do wielkich kufrów, egzemplarze, które się nie mieściły były przecinane lub rozrywane. Z około 400 tysięcy dokumentów do Petersburga dotarło niespełna 262 tysiące książek i innych druków...
Niestety i mi się przytrafiła przeprowadzka dlatego też będąc na etapie pakowania zadbałem o to by wszystkie książki dotarły do miejsca przeznaczenia w nienaruszonym stanie. Najbezpieczniejsze są te, które w formie elektronicznej schowały się na moim Kindlu. Liczę jednak na to, że i te tradycyjne papierowe nie pogniotą się, nie zagubią i nie zniszczą, że ich podstępne myszy nie zgryzą, że deszcz ich nie zmoczy. Sporo z tą przeprowadzką bałaganu, problemów i biegania dlatego też samo książek czytanie na tym w ostatnim czasie ucierpiało. Niedługo powinienem się uporać z kolejną pozycją, którą oczywiście opiszę na blogu. Zapraszam do odwiedzin i komentowania. Trzymajcie kciuki żeby mi ta przeprowadzka bokiem nie wyszła. 

piątek, 21 czerwca 2013

Kolekcja, ach kolekcja książek Star Wars!

24 stycznia tego roku ukazał się ostatni, 26 tom "Kolekcji książek Star Wars", wydawnictwa Amber. Samo pojawienie się na rynku tej kolekcji jest sporym ewenementem bo pomimo tego, iż książki z uniwersum Gwiezdnych Wojen wydawane są regularnie, dzięki czemu rok rocznie możemy cieszyć się nowymi odsłonami przygód naszych ulubionych bohaterów, to właściwie nie są mi znane pozycje, które doczekały się drugiego wydania. Szkoda. Wiele książek poszukiwanych jest przez fanów, jednak  ich nakład  dawno się wyczerpał i dostępne są  one tylko w obiegu wtórnym. 

W moje ręce, kilka dni temu, trafił pakiet pierwszych dziesięciu tomów kolekcji wydawnictwa Amber (Olu, serdecznie dziękuję!). Książki, ładnie zapakowane w kartonowe pudełko, na którym umieszczono okładki wszystkich tomów, zaproponowano czytelnikom w doskonałej cenie (patrz INFO pod notką). Napisałem w doskonałej nie bez kozery. Pojedynczy utwór z tej serii to koszt 13,99 zł (co i tak jest ceną okazyjną przy zwyczajowych 37 złotych, które płacimy za pozycje spoza serii). Zanim kolekcja wpadła w moje ręce, widziałem wcześniej w kioskach pojedyncze egzemplarze, przechodziłem, jednak obojętnie obok nich. Odstraszał mnie mniejszy format, powtórnie wydanych przez Amber utworów, (zmniejszenie formatu z 120x190 mm na 107x175 mm), a co za tym idzie zmniejszenie czcionki. Obawiałem się, że wykonane będzie skandaliczne, przez co książki będą zwyczajnie brzydkie i męczące w swojej powierzchowności. Teraz, po przeglądnięciu tych książeczek, stwierdzam, że nie słusznie się ich wystrzegałem. Mały format może być zaletą ponieważ taka książeczka zajmuje bardzo mało miejsca w torbie, dlatego też zawsze można ją ze sobą zabrać do torby i w wolnych chwilach zaczytywać się ulubionymi opowieściami. Wykonanie też nie jest najgorsze, ale z ręką na sercu przyznam, że nie są to egzemplarze bibliofilskie. Opowieści w "Kolekcji książek Star Wars" jest wiele, dzięki czemu otrzymujemy zróżnicowane pod względem treści historie sięgające swoją chronologią daleko wstecz przed wydarzeniami ukazanymi w Klasycznej Trylogii Georga Lucasa. Pozwala to miłośnikom poznać ciekawe zdarzenia z uniwersum Gwiezdnych Wojen, poszerzyć wiedzę w temacie oraz spojrzeć na wydarzenia znane z filmów z innego punktu widzenia (kolekcja zawiera dwie fabularyzowane wersje filmów kinowych).

Ukazanie się takiej kolekcji na naszym rynku wydawniczym to dobry znak. Oby był to także zwiastun ponownych wydań ważnych dla fanów książek ze świata Star Wars, jak chociażby Cieni Imperium Steve'a Perry'ego. Oby...
W czasie bliżej nie określonym można spodziewać się notek poświęconych pojedynczym tomom kolekcji. Na razie jednak książeczki te muszą poczekać na swoją czytelniczą kolejkę.

Odwiedź mnie na Lubimy Czytać i Facebooku ;)

INFO
Tytuł / Autor::
Tom I "Darth Bane. Droga zagłady", Drew Karpyshyn
Tom II "Darth Bane. Zasada dwóch", j.w.
Tom III "Darth Bane. Dynastia zła", j.w.
Tom IV "Maska kłamstw", James Luceno
Tom V "Darth Maul: Łowca z mroku", Michael Reaves
Tom VI "Część I Mroczne Widmo", Terry Brooks
Tom VII "Planeta życia", Greg Bear
Tom VIII "Poza galaktykę", Timothy Zahn
Tom IX "Nadchodząca burza", Alan Dean Foster
Tom X "Część II Atak klonów", R. A. Salvatore
Wyd.: Warszawa, Amber 2012/2013
Il.str.: sporo :D
Cena: 49.90

poniedziałek, 17 czerwca 2013

Echa 4 czerwca

Niespełna dwa tygodnie temu, 4 czerwca, przypadła 24. rocznica  krwawego zdławienia protestów studenckich na Placu Tian'anmen. Brutalne rozprawienie się chińskich władz ze studentami domagającymi się reform, na stałe zapisało się w historii Chin, a także całego ruchu na rzecz przemian idących w  kierunku demokratyzacji, jako karta niechlubna i godna pożałowania. Skrzętnie wymazywana, przez chińskie władze, pamięć o masakrze pod Bramą Niebiańskiego Spokoju trwa w osobach, które brały udział w manifestacjach, które ruch studencki wspierały, pamięć ta jest jednak systematycznie niszczona. Dzięki zagranicznym dziennikarzom obecnym na placu, a także chińskim dysydentom takim jak Ma Jian możemy dziś czytać o chińskim czerwcu 1989 roku, tak różnym od tego znanego Polakom. 
Pekińska koma jest książką bez mała niezwykłą. Wydarzenia opisane w powieści obserwujemy z punktu widzenia pogrążonego w śpiączce Dai Weia, studenta biorącego czynny udział w protestach na Palcu Tian'anmen. Chłopak przykuty do łóżka wspomina dzieciństwo, ojca szykanowanego przez władzę, krok po kroku śledzimy rozwój studenckich protestów, dowiadujemy się także co dzieje się z nim w danej chwili. Dai Wei, pomimo tego, iż nie może się ruszyć ani otworzyć oczu, słyszy wszystko co się wokół niego dzieje. Rozmowy matki, odwiedziny dawnych przyjaciół, wiadomości podawane w radio. To wszystko dociera do Dai Weia, który bardzo mocno chce wydostać się z ciała, które stało się dla niego nad wyraz okrutnym więzieniem. Ukojeniem dla chłopaka jest wspominanie czasów studenckich, a także ulubionej książki - Księgi Gór i Mórz. Czytelnik, bardzo głęboko, zagłębia się w ruch studencki, w targające nim konflikty o przywództwo i kierunek postępowania, w uczucia utrapionej i umęczonej życiem matki, która najpierw doświadczyła prześladowania męża uznanego za prawicowca, a później musi zmagać się z opieką nad zatopionym w komie synem. Raz jesteśmy w centrum protestów bacznie obserwowanych z bramy Tien'an przez portret Przewodniczącego Mao, by zaraz wsłuchiwać się w codzienne zmagania matki Dai Weia z policjantami, z lekarzami i sąsiadami. Przykra to książka, ale warta przeczytania pomimo smutku z niej ziejącego. W książce bardzo silne są reminiscencje trudnych momentów w chińskiej historii jak chociażby rewolucji kulturalnej.
Kiedy rozpocząłem czytanie Pekińskiej komy myślałem, że będzie to książka podobna do Wesołego miesiąca maja Jamesa Jonesa. Pozycja Jonesa także traktuje o studenckich protestach jakże jednak są one odmienne od tych, które zostały z taką pieczołowitością opisane przez Ma Jiana. W wielu krajach studenckie protesty miały miejsce i mieć jeszcze będą, jednak te z 4 czerwca 1989 roku stanowią przestrogę i przykry obraz zwycięstwa siłowego rozwiązania problemów nad dialogiem, są porażką ludzkiego sumienia.

INFO
Autor: Ma Jian
Tytuł: "Pekińska koma"
Wyd.: Poznań, Zysk i S-ka Wydawnictwo 2010
Il.str.: 705
Cena: 35,90

sobota, 15 czerwca 2013

magisterka

Obrazek ten na niniejszym blogu się pewnego razu pojawił, ale postanowiłem użyć go, aby zilustrować zachętę i zaproszenie do odwiedzenia  mojego nowego "dziecka". Chodzi mianowicie o nowy blog poświęcony moim perypetiom związanym z pisaniem pracy magisterskiej. Pomysł na bloga zrodził się od tak, dlatego też jeszcze wielu notek tam drogi Czytelniku nie znajdziesz, liczę jednak, że odwiedzając go co jakiś czas będziesz mógł przeczytać coś ciekawego. Warto zaglądać bo i śmiesznie i straszno na blogu "magisterka" będzie, obiecuję! Blog założyłem na onecie i w sumie nie mogę się przekonać do blogowego interfejsu tej witryny. Walka jednak trwa i mam nadzieję, że będzie dla mnie zakończona pomyślnie, że wygram i ogarnę to co tam zastałem. Tym czasem zapraszam pod adres:

http://magisterka.piszecomysle.pl/

piątek, 14 czerwca 2013

"Pamiętaj, że grzechem jest zabić drozda"

Chodziła za mną tak książka i chodziła. Tytuł był mi znany od lat, ale jakoś nigdy życie nie potoczyło się tak, by ta pozycja wpadła mi w ręce, kiedy w końcu to nastąpiło poczułem, że zbyt długo zwlekałem z jej przeczytaniem. Zabić drozda Harper Lee jest kolejną powieścią, po Serce to samotny myśliwy Carson McCullers, z nurtu prozy amerykańskiego Południa jaką miałem okazję przeczytać. Z racji tego, iż powieść zawiera wątki autobiograficzne, postać Dilla wzorowana była na osobie Trumana Capote, a samo miasteczko Maycomb na Monroeville, w którym Capote i Lee się poznali, postanowiłem dłużej nie zwlekać i przeczytać ten ważny utwór.
Zabić drozda to historia małego miasteczka Maycomb w stanie Alabama, zamieszkanego przez rodzinę Finchów Jema, Atticusa i Jean Louis. Wydarzenia obserwujemy z punktu widzenia małej dziewczynki Jean Louise Finch nazywanej przez rodzinę i mieszkańców Smykiem. Smyk w wyjątkowo barwny i uroczy, a typowy dla kilkuletniego dziecka sposób przybliża nam najważniejsze wydarzenia rozgrywające się w Maycomb. Od zabaw z bratem Jemem poprzez pierwsze kroki w lokalnej szkole po rozmowy z ojcem Atticusem na frapujące rodzeństwo tematy. W czasie wakacji Jem i Smyk poznają nowego kolegę Dilla. Zabawy wesołej dzieciarni związane z tajemniczym Dzikim Radleyem zamieszkującym jeden z domów w miasteczku krok po kroku, dzięki czułemu i mądremu Atticusowi, uwrażliwiają dzieci na odmienność. Sam Atticus będący adwokatem zostaje przydzielony do obrony Toma Robinsona, czarnoskórego pracownika plantacji bawełny oskarżonego o zgwałcenie białej dziewczyny. Oczami Smyka obserwujemy nierówną walkę Atticusa o życie Toma z uprzedzeniami na tle rasowym. 
Narracja, na pierwszy rzut oka, powoduje u czytelnika wrażenie jakby czytał kolejną błahą książkę dla dzieci. Nic bardziej mylnego, choć i odpowiednio przygotowane dzieci po książkę mogłyby sięgnąć. Zabić drozda porusza bardzo ważne tematy, a podanie ich przez autorkę właśnie w takiej formie jak to uczyniła sprawia, że dopiero pod koniec, dociera do nas głębia zawartego w treści utworu przekazu. Powszechne w miasteczku uprzedzenia, z jednej strony ogromna pobożność, a z drugiej umniejszanie wartości życia osób innych niż białe, nierówna walka o sprawiedliwość z góry skazana przez te uprzedzenia na porażkę, a ponadto kryzys moralności lokalnej społeczności, która zaślepiona traci prawdę z oczu sprawiają, że Zabić drozda jest książką nadal aktualną, wartą przeczytania i przemyślenia.

INFO
Autor: Harper Lee
Tytuł: "Zabić drozda"
Wyd.: Poznań, Rebis 2006
Il.str.: 422
Cena: -

niedziela, 9 czerwca 2013

Powieść gotycka

Ciemna uliczka skąpana w świetle gazowej latarni. Mokry bruk skrzy się od blasku sączącego się nieśpiesznie przez lekką mgiełkę, która wszystko otula pachnącą pleśnią wilgocią. Dwie osoby, jedna rozmowa. Słyszysz? Nie, nic nie słyszę, przecież jest cicho. Słuchaj, coś tam szeleści, o patrz! Przeleciało nad nami, co to? To tylko nietoperz, uspokój się, wije sobie gniazdo. To nietoperze wiją gniazda? Tak, wiją je na głowach dziewic, moszcząc się w ich włosach. 
Tak mógłby wyglądać początek powieści gotyckiej, gdybym to ja ją napisał. Jednakowoż dziś już nikt nie nazywa w ten sposób książek, których akcja rozgrywa się w posępnych lokalizacjach, mrocznych zamkach, lasach, dworkach czy miejskich kamienicach. Nikt nie nazwie przecież powieścią gotycką historii nastolatki ze szkoły średniej uganiającej się za braćmi wampirami. Dziś taka tematyka to domena "romansu paranormalnego", o którym jakiś czas temu pisałem. Próżno szukać nam nowych powieści gotyckich na półkach księgarń, a i sama klasyka tego gatunku, powstała na przełomie XVIII i XIX, spychana jest brutalnie przez opowieści, co prawda wyrosłe z tego nurtu, które jednak przekształciły cechy typowe dla gatunku w popszmirę dla nastolatek. Czepialscy mogą zarzucić mi, że przecież w czasach, kiedy ten gatunek się rodził, książki spod jego znaku nie były niczym więcej jak zwykłymi czytadłami dla szerokiego grona odbiorców. Prawda, jednakowoż dziś bohaterowie tworzeni przez powieściopisarzy, czerpiących całymi garściami z powieści gotyckich, mogą co najwyżej buty czyścić tym stworzonym przez Brama Stockera, Gregory'ego Lewisa czy Mary Shelley. Warto pamiętać o tych książkach trącących dziś już myszką, w których możemy znaleźć prawdziwy klimat grozy, niesamowite opisy posępnych cmentarzy i zamków, ludzkiego obłędu, niesamowitych stworzeń wodzących człowieka na pokuszenie. 

środa, 5 czerwca 2013

Tajemnica wraku "Orfeusza"

Przeczytałem tę książeczkę szybciutko, bo nie było się nad czym roznamiętniać, liczy sobie niespełna 200 stron, a mimo to, aby napisać o niej kilka słów, musiałem to wszystko jeszcze raz przemyśleć. To pierwsza książka Carlosa Ruiza Zafóna z jaką miałem okazję się zapoznać i niestety niespecjalnie się zachwyciłem, o oczarowaniu nie ma nawet mowy. 
Utwór opowiada o rodzinie Carverów, która przeprowadza się do rybackiego miasteczka nad Atlantykiem. Zajmują oni dom zamieszkany niegdyś przez małżeństwo Fleishmanów. Fleishmanowie opuścili swój wymarzony dom po tym jak ich jedyny syn utoną w morskiej kipieli. Max i Alicja poznają miejscowego chłopaka Rolanda, który zaznajamia ich z miasteczkiem, a także pokazuje im miejsce, gdzie przed laty zatonął statek "Orfeusz". Związana z tym zdarzeniem upiorna historia łączy się z losami rodziny Fleishmanów, a także samego Rolanda wychowywanego przez jedyną osobę, która katastrofę "Orfeusza" przeżyła - latarnika Victora Kraya. Domowa tragedia Carverów sprawia, że Max i Alicja samotnie muszą zmierzyć się z upiorami przeszłości, które zbudzone ze snu dążą do wyrównania rachunków sprzed lat. Tytułowy Książę Mgły nie zapomina o raz danym mu słowu, zrobi wszystko, by nieszczęśnik, który zgodził się wejść w konszachty z nim dotrzymał warunków zawartej umowy. Nie przeszkodzi mu nawet śmierć w morskich odmętach. 
Nie z piany morskich fal, ani też spośród setek pochlebstw na temat Księcia Mgły, jakie znaleźć można w Internecie, wyłoniła się moja opinia na temat tego utworu. Opisy są ciekawe, nawet bardzo plastyczne i namacalne, przedstawiona historia maga Kaina aka Księcia Mgły oraz rodzin Fleishmanów i Carverów też jest interesująca i godna uwagi, jednak to wszystko jakoś ze sobą mi się nie zgrało. Przesłanie zawarte w losach bohaterów, a przede wszystkim w historii umowy  zawartej między Kainem a doktorem Fleishmanem, zagnieżdża się, gdzieś głęboko w głowie - to fakt, jednak w ogóle mnie nie porusza. Mimo niewątpliwych walorów Księcia Mgły nie polubiłem tej książki, nie zachęciła mnie ona do sięgnięcia po inne utwory Zafóna. 

INFO
Autor: Carlos Ruiz Zafón
Tytuł: "Książę Mgły"
Wyd.: Warszawa, Muza SA 2010
Il.str.: 198
Cena: 26,99 zł

sobota, 1 czerwca 2013

Przeznaczenie Jedi - Odwet

Historie wielowątkowe, o rozbudowanej fabule, ułożone w dłuższe serie szczególnie narażone są na zarówno czytelnicze jak i pisarskie "zmęczenie materiału". Wymagają, by przedstawiona historia, przede wszystkim jej główny nurt, nie zginęła gdzieś za horyzontem pomniejszych wątków i wąteczków. Oto mamy czwartą część serii Przeznaczenie Jedi - Odwet, która wydaje się być mniej porywająca niż poprzednie fragmenty tego cyklu. 
Luke Skywalker wraz z synem Benem, w pogodni za sithańską uczennicą Vestarą trafiają na Dathomirę - planetę znaną z dużej liczby mieszkańców obdarzonych Mocą, a także kultu Ciemnej Strony Mocy wyznawanego przez Siostry Nocy. Dołączają do nich także Han i Leia Solo. Atakowani przez tubylcze plemiona i rancory zamieszkujące planetę, w końcu odnajdują uczennice Sithów, trafiając tym samym na spotkanie dwóch klanów, które dążą do połączenia się. Jeden klan składa się z mężczyzn, którzy na Dathomirze traktowani są jak niewolnicy, drugi klan, co oczywiste, jest domeną kobiet władających Sztuką, jak zwana jest na planecie Moc. Połączeniu obu plemion chcą przeszkodzić Siostry Nocy. Tym czasem w galaktycznej stolicy Coruscant kolejny Rycerz Jedi pada ofiarą tajemniczej choroby, co skutkuje rządowymi sankcjami i próbą pacyfikacji Świątyni Jedi. Następuje impas, któremu mają zaradzić Han i Leia, którzy pomiędzy jednym atakiem Sióstr Nocy, a drugim wracają do stolicy, by tam też zaznaczyć swoje niebagatelne znaczenie dla akcji książki. Polityczne rozgrywki admirał Daali komplikują się kiedy plan postawienia przed sądem admirał Niathal spala na panewce. Przywódczyni sojuszu chce poprawić swoje notowania pertraktując z Zakonem Jedi. Przeszkadzają jej jednak w tym spiskowcy.
Cały wątek dathomirian walczących z Siostrami Nocy był dla mnie mało przekonujący i w zasadzie nie wniósł nic nowego, ani też ciekawego do książki  Taki zapychacz, który co prawda fajnie się kończy, ale mogłoby się bez niego obyć. Dużo bardziej cieszyłbym się gdyby watek politycznych rozgrywek między Natasi Daalą, Zakonem Jedi, a spiskowcami został rozbudowany. Mam nadzieję, że stanie się to w kolejnych częściach, bo ta mnie cóż trochę zawiodła. 

INFO
Autor: Aaron Allston
Tytuł: "Przeznaczenie Jedi IV - Odwet"
Wyd.: Warszawa, Amber 2011
Il.str.: 368
Cena: 35,80 zł

poniedziałek, 27 maja 2013

Serce to samotny myśliwy

Czytałem już wiele książek o samotności, przyjaźni i poszukiwaniu miłości, ale żadna nie była podobna do utworu Serce to samotny myśliwy Carson McCullers. Ha! I tu pojawia się pytanie dlaczego, czyż nie? 
Książka jest historią głuchoniemego Johna Singera, który osamotniony po wyjeździe swojego przyjaciela Spirosa Antonpoulosa staje się swoistym spowiednikiem lokalnej społeczności. Różne osoby do Singera przychodzą i opowiadają mu o wszystkim co ich trapi, korzystając z jego świętej cierpliwości do wysłuchiwania, a właściwie do czytania z ruchu warg, historii ich życia. Wszyscy tylko mówią i mówią nie oczekując nic w zamian, a John Singer ich słucha dziwiąc się przy tym ich niespożytej energii. Tęskni za jedyną osobą bliską jego sercu, za Antonapoulosem, z którym dzielił swój pozbawiony dźwięków świat. Pomimo tego, iż bohater rozmawia z dziewczynką Mick Kelly, czarnoskórym doktorem Copelandem, właścicielem taniej speluny Brannonem, i jej częstym klientem Jakem Blount'em, czuje się samotny bo tylko obecność przyjaciela była dla niego znacząca. Nikogo nie interesują uczucia Singera, liczy się tylko to że słucha bez sprzeciwu. Raz na jakiś czas Singer znika z miasta pozostawiając swoich przyjaciół w niepewności czy wróci. Podczas swoich wyjazdów odwiedza Spirosa, spędza z im czas po czym wraca do miasteczka, by zarabiać na utrzymanie pracując jako jubiler. Na pracy i wysłuchiwaniu swoich towarzyszy mija mu dzień za dniem. Spokój i cisza małego miasteczka na Południu Stanów tylko z rzadka przerywana jest większymi i mniejszymi dramatami, aż następuje ten moment, którego ani Singer, ani jego "przyjaciele" się nie spodziewali.
Carson McCullers sportretowała mieszkańców Stanów Zjednoczonych ukazując ich walkę z niełatwą codziennością. Czarnoskórzy zmagają się z powszechnym rasizmem, biali walczą o każdego dolara. Bohaterowie dążą do realizacji własnych celów, które zaprzątają im głowy do tego stopnia, że nie widzą jakimi są egoistami.

INFO
Autor: Carson McCullers
Tytuł: "Serce to samotny myśliwy"
Wyd.: Warszawa, Czytelnik 1964
Il.str.: 503
Cena: hmm?

czwartek, 23 maja 2013

Szalona utopia

Odkąd człowiek zaczął tworzyć różnorodne społeczeństwa i cywilizacje zawsze ambitnym jednostkom, a nawet całym ich grupom, towarzyszyły marzenia o tworzeniu przeróżnych utopii. Walczono o dominacje nad słabszymi i mniej przebiegłymi, o władzę, nie tylko na własnym podwórku, ale i na całym świecie.  Dobro społeczeństwa często przedkładano nad dobro nic nieznaczącej jednostki, a wszystko to tylko dlatego, że komuś zamarzył się świat idealny. Co dla jednych było walką z wiatrakami dla drugich było sensem życia. Podobnie rzecz się ma z pomysłem stworzenia "rasy panów", która to jako doskonała rządziłaby niepodzielnie światem. Myśląc o dążeniach do stworzenia "nowego człowieka" o blond włosach i błękitnych oczach zaraz na myśli mamy III Rzeszę pod rządami Adolfa Hitlera. Okazuje się jednak, że Hitler i jego pseudolekarze dokonujący zbrodniczych eksperymentów w obozach koncentracyjnych mieli znamienitych nauczycieli z USA. 
Wojna przeciw słabym stanowi zapis eugenicznego szaleństwa, którego początki przypadły na koniec XIX wieku. Edwin Black, wraz z podległym mu zespołem, podjął się niełatwego dzieła opisania problemu, który po prostu zniknął z publicznego dyskursu. Wszystkie zawarte w pracy informacje zostały oparte na dokumentach z bibliotek, archiwów i prywatnych zbiorów rozproszonych po całych Stanach Zjednoczonych i Europie. Black przedstawia ewolucję myśli eugenicznej na gruncie europejskim i amerykańskim. Od jej pierwszych kroków w Anglii, gdzie naukowiec Francis Galton położył kamień węgielny pod ideę stworzenia "rasy panów" po późniejsze szaleństwa tej pseudonauki, które stały się udziałem amerykańskich elit, a finalnie osiągnęły tragiczne apogeum w III Rzeszy Adolfa Hitlera. Związki amerykańskich eugeników z wielkimi pieniędzmi Carnegie Institution, linii kolejowych Harrimana i Fundacji Rockefellera, kładą się cieniem na opinii tych szacownych instytucji. Autor zaznacza jednak, że niegdysiejsze działania i fundowanie kolejnych eugenicznych pomysłów nie może rzutować na dzisiejszą działalność tychże instytucji. Szczególną laurkę stara się wystawić Margaret Sanger fundatorce Planned Parenthood Federation. Zupełnie nie wiem po co, ale cóż widać organizacja jest na tyle silna, by wszelkie kontrowersje na temat założycielki były niwelowane do minimum. Mnóstwo strasznych przykładów z gruntu amerykańskiego, gdzie przymusowo sterylizowane były osoby uznane za ludzkie odpady, za śmieci ze złą "plazmą komórkową" czyli ubodzy, upośledzeni, niepełnosprawni itp robią dziś szczególnie upiorne wrażenie.  Eugenicy zaprzeczyli podstawom człowieczeństwa starając się rozwiązać społeczne problemy niszczeniem ludzi "niedostosowanych". Chojnie dotowane stacje badawcze na Cold Spring Harbor prowadziły bezużyteczne badania mające na celu tylko jedną rzecz - udowodnienie chorych wizji swoich pomysłodawców. Gdyby nie bogaty materiał źródłowy można by pomyśleć, że sama idea eugeniki jest kolejną dziwną teorią spiskową jakich dziś wiele. A jednak nie. Związki badaczy ze Stanów Zjednoczonych z niemieckimi kolegami po fachu są faktem. Wielki był zachwyt amerykańskich eugeników po dojściu do władzy w Niemczech Hitlera i wprowadzeniu stosownych eugenicznych ustaw. Eugenika w III Rzeszy rozpostarła swoje błoniaste skrzydła nad całym  niemieckim narodem, by później pogrążyć w mroku niemal całą Europę. Buchenwald, Auschwitz, doktor Mengele ze swoimi potwornymi eksperymentami no i jeszcze jedna szacowna korporacja, która rączki umoczyła w nazistowskich pieniądzach - IBM.
W książce jest także rzut okna na czasy współczesne. Na badania genetyczne, na klonowanie i bardzo prawdopodobną groźbę nowego rasizmu polegającego na dyskryminacji ludzi nie z powodu koloru skóry, pochodzenia, a genetycznych predyspozycji. Długo można by o książce Edwina Blacka pisać, jednak tylko samodzielna lektura pozwoli wyciągnąć właściwe wnioski. Zachęcam bo temat jest wart zgłębienia.

INFO
Autor: Edwin Black
Tytuł: "Wojna przeciw słabym. Eugenika i amerykańska kampania na rzecz stworzenia rasy panów"
Wyd.: Warszawa, Muza 2004
Il.str.: 688
Cena: na portalach aukcyjnych nawet 100 zł (sic!)

poniedziałek, 20 maja 2013

Brudne książki

Jedna z firm produkujących obuwie na ten sezon przygotowała nową kolekcję, w której to trampki stylizowane są na znoszone i brudne. Wygląda to nie powiem nawet ciekawie, ale po cóż kupować znoszone buty skoro po jakimś czasie będą wyglądały właśnie jak te stylizowane? Nie wiem, ot kolejne modowe szaleństwo. A jak to jest z książkami?
Powiadają, że to pieniądze są brudne, wcale nie chodzi mi o  źródło ich pochodzenia, ale o to, że przechodząc z ręki do ręki doładowywane są kolejną porcją zarazków. Książki przecież także trafiają z ręki do ręki. Stoją na półkach księgarń czy bibliotek i obmacywane są przez lepkie paluszki przeróżnych istot. A potem my, bracia w książce siedzimy z obiektem naszych westchnień w łóżku, na ulubionym fotelu i nacieramy wszystko wokół bakteriami. No dobrze, może aż tak źle nie jest, ale zawsze jest jakieś "ale". Nawet jak wyszperamy najmniej obmacaną książkę, przeczytamy ją i odłożymy na półkę to pokryje się ona kurzem i znowu rączki mogą nam się pobrudzić w kontakcie z naszą lubą, ech. Cóż takie nasze życie, że tylko e-booki nie brudzą. W sumie to zabawne, że ludzie dotykając np. kamienia podczas spaceru chcą szybciutko umyć rączki, a jak nadotykają się książek to jakoś nie lecą z krzykiem do kranu. Oczywiście nie ma reguły, wiadomo, że przewalając stos wyjątkowo brudnych książek, każdy nawet największa fleja, w końcu wsunie ręce pod kran, namaści je mydłem, napieni i kurz, znój książek z rąk zmyje. Książki, nie wszystkie, ale ostatnim czasem coraz więcej, bywają brudne w swojej treści. Aż ociekają lubieżnością tak pożądaną i wyszydzaną. Ale o tym napiszę innym razem ;)

wtorek, 14 maja 2013

Pożegnanie z Siedmioma Królestwami

Każda historia ma swój początek i koniec. Czasami koniec jest zaskakujący, innym razem zaś początek, ale żeby obie te rzezy naraz? Wydarzenia opisane w Karmazynowej Koronie, jak i zresztą te znane z całej serii autorstwa Williams Chimy, są przykładem właśnie opowieści o zaskakującym początku i końcu. Książka tak trzyma w napięciu, że nie mogłem się oderwać, a autorka nawet z tym napięciem przesadziła, bo zwyczajnie nosiło mnie podczas lektury. W sumie to dobrze, że nie pozostawiła czytelnika obojętnym, że potrafiła wzbudzić w nim  emocje.
Opowieść o Hanie Alisterze, młodej królowej Raisie ana'Marianna, kapitanie Amonie Byrnie, Tancerzu Ognia, złych i podstępnych Bayarach, górskich klanach i czarownikach po wielu zawirowaniach i nieprzewidywanych zwrotach akcji dobiega końca. Zanim jednak czytelnik do tego końca dotrze przyjdzie mu przejść przez wyboistą ścieżkę pełną intryg. Wszystko się plącze i gmatwa. Młoda królowa rozdarta jest między walczącymi ze sobą stronnictwami. Ktoś zabija czarowników, a oskarżenie pada na nie kogo innego, jak na Hana Alistera. Han dąży do realizacji swoich planów. Pragnie zostać Wielkim Magiem, ale ponad wszystko chce zostać Królewskim Małżonkiem. Bayarowie chcą sami rządzić królestwem Fells i tak dalej, i tak dalej. Knowania i sieć spisków jest tak gęsta, że można oszaleć. Królowa próbuje zjednoczyć zwaśnione strony odwiecznego konfliktu co wykorzystuje, wraz z pomocą zdradzieckiego generała królewskiej armii, przebiegły król Ardenu pragnący zemsty na Raisie. Opisywanie tego co się w książce dzieje zupełnie mijałoby się z celem, bo ta bańka dmuchana tak umiejętnie przez Williams Chimę nie urosłaby czytelnikowi do takich rozmiarów, jak powinna. Myślę, że książka obyłaby się bez pierwszy dwustu stron, które w moim przypadku zbudowały tak wielkie napięcie, że nie wiedziałem czy książkę odłożyć na półkę, czy siedzieć do rana i czytać. Choć w sumie, dlaczego nie? Skoro już usnuła te intrygi szkoda było ich nie opisać. Ciągłe niedopowiedzenia, kłamstwa, takie trochę rodem z telenoweli, sprawiały nieprzyjemne wrażenie, jednak pasowały do świata przez autorkę stworzonego. Książka jest niezwykła i warta przeczytania. Nie żałuje ani jednej minuty spędzonej na jej lekturze choć mnie wymęczyła do cna. 

INFO
Autor: Cinda Williams Chima
Tytuł: "Karmazynowa Korona. Siedem Królestw - księga czwarta"
Wyd.: Kraków, Galeria Książki 2013
Il.str.: 670
Cena: 39,90 zł

środa, 8 maja 2013

Ale był skandal!

Wydawnictwa książki publikują, ludzie je kupują, krytycy o nich piszą i tak się to swoim rytmem toczy już od lat wielu. Spokój? Cisza? A gdzie tam! Przez, na pozór spokojny, rynek wydawniczy od czasu do czasu, przewala się burza w postaci jakiegoś niebywałego skandalu. I na polskim rynku księgarskim skandali nie brakuje. Oto wzmianki o kilku z nich ;) Zacznę od trzęsienia ziemi, a potem to już samo poleci.
Moja walka czyli niesławna Mein kampf Adolfa Hitlera w Polsce ukazała się o dziwo kilkukrotnie. Ta pozycja musi wzbudzać kontrowersje, gdyż osoba autora i sama treść jest niezaprzeczalnie godna potępienia. Z jednej strony książka może stać się pożywką dla różnego pokroju neonazistów, a z drugiej strony stanowi źródło historyczne, nie gorsze niż cudne wywody Włodzimierza Lenina. W 2005 roku książkę opublikowało Wydawnictwo XXL - Wydawnictwo Książki Niezwykłej. I znowu zgrzyt, ale nie taki jakiego można by się spodziewać. Kraj Związkowy Bawaria wytoczył polskiemu wydawcy proces o naruszenie praw autorskich. Sprawą zainteresowała się prokuratura i tak skończyło się grzywną i "zawiasami" dla wydawcy.
Inną książką, która spowodowała niemały ferment jest pozycja Sąsiedzi Tomasza Grossa opowiadająca o mordzie dokonanym na Żydach przez ich sąsiadów Polaków. Taka niespodziewana demitologizacja Polaka co to Żydom pomagał i często za nich życie oddawał bardzo nie spodobała się wielu kręgom. Książka opublikowana w 2000 roku nadal rozpala historyczne dyskusje. A jeśli jeszcze w temacie historii i kontrowersji pogrzebać to trzeba wspomnieć o książce Pawła Zyzaka Lech Wałęsa - idea i historia. Biografia polityczna legendarnego przywódcy "Solidarności" do 1988 roku z dobrego dla skandali na rynku wydawniczym roku 2009. I płacz Wałęsy i tłumaczenia Zyzaka wielu zapadły w pamięci, czego nie można powiedzieć o koszmarnie długim tytule utworu. Ciekawa sprawa bo kolejne procesy wydają się mnożyć, jak bakterie na brudnym kuchennym blacie. W tym roku autor wykorzystanych w opracowaniu zdjęć wytoczył proces wydawcy o bezprawne ich wykorzystanie w rzeczonej publikacji.
W tym samym 2009 roku wydawnictwo Santorski i Ska planowało wydać kontrowersyjną książkę, znaną na Zachodzie już od lat. Radość seksu gejowskiego Charlesa Silversteina i Felicea Picano, bo o tej książce mowa, wzbudziła takie kontrowersje, że pan Jacek Santorski, były właściciel wydawnictwa z jego nazwiskiem w nazwie chciał zablokować publikację. I się zaczęło. Przepychanki, walka na argumenty z jednej i drugiej strony. Skończyło się dość zabawnie bo zmianą nazwy wydawnictwa na Czarna Owca. Takim oto sposobem "gejowski seks" stał się ojcem założycielem nowego/starego przedsiębiorstwa nakładczego w Polsce. Czarna Owca ma się dobrze, gejowski seks zapewne także, a i książka dzięki rozgłosowi stała się niemal kultową pozycją.
Długo można by jeszcze pisać na temat kontrowersji wzbudzanych przez publikowane książki, ale zostawmy już to. Mam nadzieję, że choć trochę przybliżyłem temat.

poniedziałek, 6 maja 2013

Akcja w Otchłanii

Zostałem już na poważnie wciągnięty do wydarzeń rozgrywających się w serii Przeznaczenie Jedi. Trzecia część autorstwa Troya Denninga pozwoliła mi nie tylko zapoznać się ze sposobem opisywania świata Gwiezdnych wojen przez wspomnianego pana, ale także pokazała mi, że w temacie odległej galaktyki jest jeszcze wiele rzeczy, które potrafią zaskoczyć.
Trzy płaszczyzny fabularne zgrabnie się przeplatają z tym jednym zastrzeżeniem, że autor, jak sądzę celowo, kawałki najpikantniejszych wątków wydzielał niczym kompletny sknera. Na szczęście i temu sknerusowi rozwiązała się w końcu sakiewka.
Na Curuscant Han, Leia, Jaina i Jag zmagają się z chorobą dręczącą młodych Jedi. Odkrywają, że wszyscy ogarnięci szaleństwem za młodu przebywali w kryjówce usytuowanej w Otchłani, do której to zmierza Mistrz Skywalker. Media szukają sensacji, a przywódczyni Sojuszu Galaktycznego Daala kolejnego haka na Zakon. Całkiem przypadkiem wydaje się, że Daala chce do stolicy ściągnąć osławionych Mandalorian, prawdopodobnie w celu rozprawienia się z krnąbrnym Zakonem Jedi. Sami Jedi przejmują na chwilę inicjatywę wykorzystując te same kruczki prawne, którymi tak skrzętnie posługuje się Daala.
Ben i Luke trafiają do tajemniczej stacji kosmicznej, w której odmętach poszukują odpowiedzi na nurtujące ich pytania. Spotykają niesławnych Spijaczy Umysłów i rozpoczynają  niebezpieczną wędrówkę Poza Cienie, gdzie nie ma ani życia, ani śmierci, gdzie jest tylko Moc. Generalnie ten wątek książki był najbardziej interesujący, a momentami na prawdę upiorny! Nie zapominajmy o naszych tajemniczych Sithach z planety Kesh. Oni wodzeni za nos przez Sferę Medytacyjną Sithów, zmagają się z krwiożerczymi roślinami, kaprysami wszechmocnej Abeloth, by w końcu ich losy i miecze świetlne skrzyżowały się ze znienawidzonymi Jedi. Generalnie wszystko się gmatwa, plącze i zaczyna krzyżować. Nic nie jest do końca jasne, a napisane jest to wszystko w sposób zachęcający do sięgnięcie po kolejną i kolejną część. Jednak muszę napisać, że sama książka, jak i seria Przeznaczenie Jedi, skierowana jest głownie do fanów. Mnogość odwołań do filmów i innych książek jest spora i osoba po raz pierwszy stykająca się z tematem będzie miała problem z połapaniem się o co chodzi. 

INFO
Autor: Troy Denning
Tytuł: "Przeznaczenie Jedi III - Otchłań"
Wyd.: Warszawa, Amber 2011
Il.str.: 368
Cena: 35,80 zł

środa, 1 maja 2013

W kronikach nierówności kolejne zapisy

Tak sobie te Bierki Marcina Szczygielskiego leżały u mnie na stoliku chyba miesiąc z okładem i czekały na swoją kolej, kiedy w końcu się za czytanie zabrałem to dosłownie nie mogłem się oderwać! W zamyśle druga część Kronik nierówności właściwie nie jest kontynuacją Berka. Utwory łączy temat, podjęty przez autora problem. Imiona bohaterów też są te same, jednak to zupełnie inne postacie, inna historia (choć tak podobna do tej znanej z Berka). Pomimo podtytułu Kroniki nierówności vol. II książka jest jak najbardziej autonomiczną pozycją i można po nią sięgnąć bez znajomości Berka. Czytanie tych książek może odbywać się w dowolnej kolejności. 
Szczygielski, wręcz brawurowo opisuje życie dorastającego nastolatka Pawła, który będąc gejem odkrywa wszystkiego tego blaski i cienie oraz nauczycielki historii Anny, zwanej przez uczniów Wekierą. Narracja, podobnie jak w Berku porywa czytelnika (przynajmniej mnie porwała). Wchodzimy w głowę raz Pawła, raz Wekiery stając się świadkami zdarzeń, w których biorą udział z ich punktu widzenia. Postacie łączy osoba wuefisty Marka w relacje, z którym są uwikłani Paweł i Anna. Niefortunny zbieg okoliczności doprowadza do tego, że zwykle stojący po dwóch stronach barykady uczeń i nauczycielka muszą zacząć działać razem. Postać nauczycielki Wekiery w całej książce spodobała mi się najbardziej. W sumie to chwilami miałem wrażenie, że historia Pawła jest tylko pretekstem do opowiedzenia o życiu Anny, które bardzo ją doświadczyło. W książce tej, jak i w Berku zresztą, w momencie krytycznym dochodzi do manifestacji sił nadprzyrodzonych. Jednemu takie rozwiązanie fabularne się spodoba, drugiego zdziwi. Mnie zdziwiło, bo myślę, że autor doskonale w inny sposób rozwiązał by palące kwestie. 
Znowu humor wykorzystany został do poruszenia ważnych tematów. Akceptacja samego siebie, coming out, dylematy okresu dojrzewania, przyjaźń, a także samotność, strata i lęk przed zmianą status quo, to wszystko znajdzie czytelnik w Bierkach. Warto przeczytać!

INFO
Autor: Marcin Szczygielski
Tytuł: "Bierki. Kroniki nierówności vol. II"
Wyd.: Warszawa, Instytut Wydawniczy Latarnik 2011
Il.str.: 364
Cena: 42 zł

Niebezpieczne sny

Jedną z funkcji literatury, także tej młodzieżowej (a może przede wszystkim?), jest przekazywanie treści, które w jakiś sposób wpłyną na nas...