Pamiętam jakby to było wczoraj, kiedy dziecięciem (nie, nie ciemności) będąc po raz pierwszy zobaczyłem film Romana Polańskiego na podstawie książki Iry Levina. Długi był to film, przepojony specyficznym klimatem (ziele tojadu, upiorne książki i równie upiorni sąsiedzi). Kilka (może i więcej) lat później do moich rąk trafił książkowy pierwowzór filmu. Znak to naszych czasów niewątpliwie, że książki przemieniają się w filmowe adaptacje. Naturalna droga popularyzacji jednego i drugiego. Bywa tak, że film uwypukla pewne aspekty swojego papierowego pierwowzoru, trochę inaczej rozkłada akcenty itp. Moja osobista refleksja na temat "Dziecka..." jest jednoznaczna. Film i książka doskonale ze sobą współgrają. Oglądnąłeś film? Koniecznie przeczytaj książkę! I na odwrót. Świetna rzecz, klimatyczna jak mało, która książka. O ten klimat się przecież rozchodzi. Pomyśleć, że obyło się bez obscenicznego epatowania ohydom, obrazami gore rodem z rzeźniczych klasyków gatunku horroru. Ani pół flaka nie przelatuje przez stronice "Dziecka Rosemary"! Mamy za to przytłoczoną, brzemienną (w diabła) kobietę otoczoną przez niepokojąco opiekuńczych sąsiadów. Sama sceneria przyprawia o gęsią skórkę. Stara nowojorska kamienica, upiorny dom naszych czasów. Ciągle w nich coś stuka, coś puka i szura. Zakończenie, aż prosiło się o drugą część, która nie nastąpiła. I dobrze...
Książki i/lub Czasopisma! Książka żyje! Książka jest pop! O książkach fajnych, ale czasem i też tych mniej fajnych, i zupełnych gniotach!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Niebezpieczne sny
Jedną z funkcji literatury, także tej młodzieżowej (a może przede wszystkim?), jest przekazywanie treści, które w jakiś sposób wpłyną na nas...

-
Narodził się bóg - Bóg Imperator. Chwalcie Go! Siajnok! Witajcie na Złotej Ścieżce, gdzie każdy Wasz krok rozpatrywany będzie w szeroki...
-
Jedną z funkcji literatury, także tej młodzieżowej (a może przede wszystkim?), jest przekazywanie treści, które w jakiś sposób wpłyną na nas...
-
Kim byli? Skąd przybyli? Dokąd odeszli? Te trzy podstawowe pytania zaprzątają pokręcone umysły badaczy utrzymujących, że pochodzenie czł...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz