środa, 25 lipca 2012

Porachunki z samym sobą

"Śmierć z wyboru w Japonii" to książka specyficzna, traktująca o czymś dla człowieka niepojętym i do pojęcia wręcz niemożliwym. Wiem, to straszny frazes pisać w ten sposób o śmierci, ale prawda jest taka, że czymkolwiek śmierć jest bez wyjątku wszyscy się jej boimy - choć trochę. Nikt nigdy nie wrócił z "zaświatów" i nie opowiedział czy historie, którymi nasze umysły wypełniane są przez przekonania religijne to prawda. I tak zatem dla jednych śmierć to tylko początek kolejnej drogi jaką przyjdzie nam przebyć, dla drugich to ostateczny koniec, ciemność nie do rozświetlenia. Skoro nie wiemy co nas czeka po śmierci traktujemy życie jako największe dobro. I tu kolejny frazes - boski dar. Samobójstwa zatem przerażają nas, dziwią i zmuszają do zastanowienia się nad tym co i tak jest nieuniknione. Oczywiście w naszej kulturze europejskiej. 
Autor Maurice Pinguet przedstawia czytelnikowi japońskie pojmowanie samobójstwa. Japończycy zupełnie inaczej podchodzą do śmierci - maja ją w pogardzie. Pinguet stara się zrozumieć - analizując historie tego kraju, jego kulturę - podłoże fenomenu śmierci z wyboru pod białym  sztandarem ze słonecznym dyskiem. Samobójstwo w Japonii stało się wręcz sztuką. Temat kontrowersyjny i bardzo ciekawy przez autora potraktowany został kompleksowo tak, by pokazać całe spektrum problemu samobójstwa i ludzi kończących w ten sposób swoje życie. Prześledzona zostaje zatem historia rytualnych samobójstw w Kraju Kwitnącej Wiśni. Od samobójstw popełnionych w utworach literackich po te znane z historii także tej najnowszej. Wszystko poparte fragmentami tekstów literackich i przykładami chociażby z historii najnowszej. Oto kilka ciekawych przykładów: 22 czerwca 1945 roku generałowie Mitsuru Ushijima i Isamu Chō w obliczu przegranej bitwy popełniają rytualne samobójstwo - seppuku. Generał Korechika Anami także wybrał seppuku popełniając je 14 sierpnia 1945 nie godząc się z kapitulacją Japonii. Ostatni przykład z roku 1970  to samobójstwo popełnione przez pisarza japońskiego Yukio Mishimę. Śmierć w Japonii to kwestia honoru. Tylko tchórz bez honoru boi się śmierci. Samobójstwo zatem jest formą ratowania swojego wizerunku, lepiej umrzeć niż stracić twarz. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz