poniedziałek, 1 lipca 2013

Z ręki do ręki

Z ręki do ręki to najczęściej przechodzą pieniądze, już nie ważne czy brudne czy czyste, ale trzeba przyznać, że to powszechna rzecz. Dzieci na podwórkach wymieniają się różnymi duperelkami lub słodyczami. Pamiętam, że  i ja sam biegając z kolegami po osiedlu nie raz wymieniałem się  figurkami dinozaurów czy innych maszkar. W takim razie skoro ludzie wymieniają się wieloma przedmiotami, a różnych etapach życia, jak się mają książki w tym temacie?  Wymienianie się książkami, z ręki do ręki, jest tak samo rozpowszechnione wśród miłośników książek jak gołębie na krakowskim rynku. Nie chodzi mi tu o zwykłe pożyczanie sobie książek, a właśnie o ich wymianę na zasadzie książka za książkę. Nie każdy to robi, ale jest wiele osób, które to z powodzeniem praktykują. Albo zwyczajnie między sobą wymieniają się po przeczytaniu jakiejś książki, albo podrzucają na zasadzie bookcrossingu oczekując, że same coś porzuconego na mieście znajdą. Osobiście praktykuję to bardzo rzadko, a książki, które wytypowałem do wymiany najczęściej nie wzbudziły we mnie wystarczającego sentymentu, by pozostały na mojej półce. Między placówkami bibliotecznymi także dochodzi do wymian książek. Sporządza się listę dubletów do wymiany i rozsyła się ją po różnych bibliotekach. Jeśli placówka jest zainteresowana i oczywiście ma pozycje, które mogą zainteresować bibliotekę proponującą wymianę to dochodzi do transferu publikacji. I tak książki latają z ręki do ręki, z jednego końca Polski na drugi. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz