wtorek, 5 marca 2013

Z życia stadionowego chuligana

Notkę tę dedykuję zagorzałej kibicce albo może kibolce (?) biało czerwonych pasów czyli Cracovii Kraków, Katarzynie.

Jakoś niespecjalnie przychodzi mi do głowy górnolotny początek dzisiejszego wpisu. Ale spróbuję coś z siebie wykrzesać. Jak świat długi i szeroki mężczyźni manifestują swoją męskość, dowodzą jej niezwykłych wręcz pokładów, zmagazynowanych w potężnych karkach i bicepsach (często także "ciążowych brzuchach") uprawiając różne sporty, wykonując różne "męskie" zawody itepe, itede. Od samego początku ludzkości (a uwierzcie mi było to bardzo dawno temu) w społecznościach większych i największych, ale także i tych małych i maleńkich, znajdowały się osoby chętne dać po mordzie, i dostać po mordzie. I właśnie o takich osobach jest książka Krzysztofa Korsaka, nosząca znamienny tytuł: Jestem kibolem.
Myślałem, że po przeczytaniu Pamiętników wampirów, a także innych bzdetliwych pozycji, ta książka niczym mnie nie zdziwi,  że będzie, ot błahostką przeczytaną szybko i bezboleśnie. Pomyliłem się i moje wrażenia po lekturze są bardzo, ale to bardzo ambiwalentne. Wiem jedno. Dopiero teraz jestem przekonany, że mogę przeczytać każdą, nawet najgłupszą książkę - a to zaliczam na plus. Skłamałbym, i to strasznie, pisząc, że ta niezwykła pozycja w ogóle mi się nie podobała, że w ogóle całość była drogą przebytą przez różane pole nago i boso. Postaram się wyjaśnić przyczynę moich mieszanych uczuć do książki Jestem Kibolem. W samą fabułę nie będę się zanadto zagłębiał.
Autor podzielił swoją książkę na trzy części. W momencie czytania pierwszej, naprawdę zwątpiłem we wszystko - dawno nie spotkałem się z takim stekiem przekleństw i im podobnych rzeczy. Początek książki, podczas którego poznajemy bohaterów powieści czyli naszych kochanych kiboli gorzowskiego klubu piłkarskiego Stilon, jest arcywulgarny, ordynarny i ohydny. Już po dwóch stronach miałem tego dość. Opisywanie bijatyki jeszcze jakoś zniosłem, ale żeby z takim pietyzmem opisywać obrzydliwe bekanie wujka Bogdana albo wydalanie (na szczęście już nie wujka Bogdana) to ja dziękuję. Ze stron książki zaatakował mnie brutalny biologizm, na który nie miałem ochoty, którego się nie spodziewałem.
Druga część rozbawiła mnie zawartymi w niej przemyśleniami głównego bohatera - nauczyciela historii i kibola zarazem - nad życiem chuligańskim. Oczywiście z ust bohatera-narratora płyną słowa pochwały i obrony życia chuligańskiego, dowiadujemy się więcej niż byśmy chcieli o kibolach, ultrasach i "piknikach". Bohater waha się, nie wie czy chce tak dalej żyć, ale pociąga go ten męski świat, ta adrenalina, której dostarczają mu ustawki, kibicowanie na "młynie" i dreszczyk emocji towarzyszący meczom wyjazdowym. Na kolana powalił mnie opis "zwykłych zjadaczy chleba" czyli stadionowych "pikników", którzy dzielą się jeszcze na m.in. "januszów i andrzejów" i "dziadków" w czapkach z daszkiem, dokonany przez poszukującego nowej drogi Belfra (taki nosi pseudonim nasz bohater). Chwila, w której Belfer zastanawia się czy pozostać kibolem czy znaleźć sobie nowe hobby jest brzemienna w skutkach dla całej opowieści. Nie dość, że od początku do końca książka zakrawa na nie lada absurd, to jeszcze ma durne zakończenie, które mnie wyprowadziło z równowagi. Dawno nie czytałem takiej piramidalnej bzdury.
Portret bardzo specyficznego środowiska, odmalowany przez Krzysztofa Korsaka, w moim odczuciu skierowany jest typowo do uczestników "ruchu kibicowskiego". Pełna ironii i sarkazmu "opowieść" o polskich kibolach doprawiona została wręcz niestrawną ilością wulgaryzmów, prostactwa i cwaniactwa. Tylko czy to jest wada, czy zaleta? Osobiście nie wyobrażam sobie innego opisu tego środowiska. Jakieś bardziej górnolotne opisy i egzaltowany język zupełnie nie przystają do kibolskiego świata, gdzie mężczyzna ma być twardy, umięśniony, zawsze gotowy do bijatyki, ma mieć przekleństwa na języku, a nie słodkie, rokokowe epitety. 
Czytać na własne ryzyko. :)

INFO
Autor: Krzysztof Korsak
Tytuł: "Jestem kibolem"
Wyd.: Brzezia Łąka, Poligraf, 2012
Il.str.: 303
Cena: 39 zł

1 komentarz:

  1. Grzegorz łezka w oku za dedykację!
    Ponadto gratuluję przebrnięcia i doszukania się mimo wszystko pozytywnych aspektów "Jestem Kibolem" ;)

    OdpowiedzUsuń