piątek, 21 września 2012

Wspomnienie pewnego miesiąca

Książka, którą poczytywałem w miarę możliwości podczas wakacji w Kołobrzegu wreszcie doczekała się swojej kolejki i trafiła na bloga.
Kanwą, na której zbudowana jest powieść stały się protesty studenckie i późniejsze ich reperkusje mające początek w Paryżu, a które rozszerzyły swój zasięg na całą Francję w maju 1968 roku. Wydarzenia Maja 1968 doprowadziły do zmian w życiu społeczno-kulturalnym i politycznym Francji. Ale nie w tym rzecz. Kanwa kanwą, a sama książka opowiada o grupie amerykanów przyglądających się wydarzeniom z boku, by w końcu uwikłać się w studencką zawieruchę.
Główny bohater Jack Hartley ze swojej perspektywy przybliża nam życie paryskiej grupy amerykanów, skupionych wokół rodziny Gallagherów i oczywiście same studenckie rozruchy doprowadzające do strajku powszechnego w całej Francji. James Jones wykorzystuje rewolucje studencką do zobrazowania polaryzacji postrzegania świata widzianego oczami "młodych lewicujących" i "starych ze zgniłego establishmentu".  Jest więc młody idealista, student filmoznawstwa na Sorbonie Hill Gallagher i jego ojciec Harry producent filmowy. Obaj zamieszani w rewolucje. Hill od początku Harry na samym jej końcu i to bynajmniej nie z idealistycznych pobudek. Panowie ze swoimi odmiennymi podejściami do rewolucji ścierają się, a konflikt między nimi przybiera na sile przez niejaką Samanthe Everton - czarnoskórą dziewiętnastolatkę o bardzo dziwnych zwyczajach.  Mamy też plejadę innych ciekawych postaci zamieszanych w wydarzenia majowe. Weintraub podstarzały muzyk będący od początku po stronie studentów i Luisa żona Harrego popierająca syna, nie uczestnicząca jednak aktywnie w zajściach.
Tak pokrótce to wszystko zasadza się na chęci stworzenia nowej rzeczywistości, nowej moralności w idealnym nowym ładzie. Nowy ład społeczny ściera się z oporem starszego pokolenia, symbolem tegoż pokolenia staje się generał Charles de Gaulle - wytrawny polityk, któremu niestraszne studenckie rozróby.
Ciekawa to książka bo ukazuje bohaterów w trakcie przechodzenia próby. Wszyscy stają wobec nowej sytuacji i muszą udowodnić, że są w stanie jej podołać. Najciekawsze jest samo radzenie sobie z sytuacją kryzysową, a nie finał tych zmagań. Żmudna droga do zbudowania nowego obrazu siebie nieraz przedstawia się barwniej niż efekt końcowy. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz