czwartek, 9 sierpnia 2012

Z książką nad morzem 2 : czytanie nad Parsętą

Pobyt nad polskim morzem ma zwykle to do siebie, że stopień zadowolenia z wypoczynku nad nim zależy od pogody. Chmury niechętnie w ostatnich dniach odsłaniają słońce, którego wypoczywający tak wyczekują. Słońce - chmura - słońce. Schemat męczący, nie pozwalający wygrzać kości na plaży. Do tego ten wiatr sprawiający, że czuje się jak latawiec, szarpie mną na lewo i prawo. Poczytać w spokoju wiatr też nie daje. Ludzie mimo niezbyt sprzyjającej aury pluskają się wesoło w spienionej morskiej kipieli - patrząc na to z trwogą zastanawiam się nad odczuwalną temperaturą, brrrr. Czytających na horyzoncie brak. Nikt nawet nie przechadza się plażą trzymając w ręku książkę zabraną na spacer, by w spokoju poczytać wsłuchując się w szum morza. 
Skoro pogoda przegania ludzi z plaży do miasta udałem się do centrum w poszukiwaniu książkowych okazji. Począwszy od straganów z egzotycznymi muszelkami, nieodłącznymi pamiątkami z wczasów nad Bałtykiem, napotkałem trzy namioty z książkami. Asortyment mnie rozczarował bo w 80% były to książki kucharskie i poradniki. Z resztą książki pomimo w miarę dobrych cen (gorszych jednak niż w Krakowie) były ciut podniszczone. Po co kupować coś drożej w dodatku jeśli jest zniszczone - musiałem powstrzymać swój apetyt na nową książkę.
Kiedy już z całkiem potarganymi włosami dotarłem do centrum miasta rozpocząłem poszukiwanie księgarni. Żarcie - drogeria - drogeria - żarcie, taki przywitał mnie schemat. Drogerii ci tu dostatek zupełnie jakby jeden Rossmann nie wystarczył. Ludzie na każdym kroku mogą kupić krem na zmarszczki i podróby perfum, a za książkami to trzeba nie wiadomo gdzie latać. W końcu nalazłem dwie księgarnie w miarę dobrze zaopatrzone. Jedna nie oferowała zniżek, druga miała książki nowe w okazyjnych cenach - zatrzymałem się tam na dłużej w celu doboru odpowiedniej lektury. Wybrałem Jamesa Jonesa "Wesoły miesiąc maj" - brzmi zachęcająco. Liczę, że chociaż dwa albo trzy rozdziały przeczytam na plaży. Chciałem poczytać nad Parsętą myśląc naiwnie, że wiatr mi nie będzie przeszkadzał - przeliczyłem się po raz kolejny. Nie byłem jedyną osobą chcącą umilić sobie czas nad rzeką czytaniem. Starsza pani na ławce nie opodal czytała FAKT...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz