środa, 15 sierpnia 2012

Urlopowiczka

Szczególnie teraz w okresie wakacyjnym, wielu z nas wybierając się na urlop zabiera ze sobą książkę, aby poczytać w ciągnącej się w nieskończoność drodze do miejsca wysmażonego odpoczynku. Ale nie tylko. Wybieramy książkę jako towarzysza  wakacyjnego lenistwa. Taki towarzysz nie woła ciągle, by go karmić lub poić, nie marudzi, że jest mu niewygodnie, że pogoda zła, atrakcji w okolicy brak itp. itd. Jest także zabezpieczeniem na niepogodę. Pomimo deszczu - miejmy nadzieję, że chwilowego - który może nam się na urlopie przytrafić, książka zawsze zapewni nam miłe chwile. Osobiście sam zabieram różne książkowe pozycje jadąc na "wywczasy". Zawsze tak było. Zabierałem książki jadąc do rodziny gdzie wiedziałem, że poza górskimi wędrówkami w domu nie będzie za wiele do roboty albo wybierając się po prostu za miasto. Jeśli zdarzało się, że nie brałem książki ze sobą to zawsze z jakąś nową wracałem. A to kupioną w Warszawie, Kamiennej Górze czy Białogardzie. Gdziekolwiek byłem zawsze starałem kupić sobie ciekawą książkę w formie swoistej pamiątki. I tym razem było podobnie. Pogoda była kapryśna, deszcz i wiatr zasadniczo przeszkadzał w urlopowym odpoczynku. Książka była jednak w zanadrzu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz