środa, 13 czerwca 2012

Grawitacja książki

Bo jest tak, że książka nas przyciąga. Przecież nie zaprzeczysz, że nie raz sięgnąłeś Czytelniku po książkę i odnalazłeś w niej rozwiązanie problemu lub po prostu ukoiła Twoje nerwy. Osobiście muszę przyznać, że zdarza mi się odczuwać ową grawitację książki dość często. Może przeceniam ten fakt, może po prostu widzę w tych książkach, które mnie przyciągnęły, to co akurat jest mi potrzebne, ale zdecydowanie wierzę, że coś w tym jest. Nieraz książka leży nieopodal mnie i nic mnie w niej nie pociąga, nic nie sprawia, że chce ją przeczytać, innym razem znowuż książka zdaje się mnie "wołać", wręcz krzyczy "przeczytaj mnie! przeczytaj mnie!" - no to czytam! Albo w księgarni podchodzę do regału, zupełnie przypadkowego, sięgam po jakiś egzemplarz i bach już stoję przy kasie i płacę. Każdego przyciąga inny rodzaj książki, rzecz jasna przecież się tak pięknie od siebie różnimy (blee, ale frazes). Znam jedną zabawną historię z "kręgu wizualizacji" czyli niejako przyciągania do siebie tego czego sobie życzymy. Nie o książce, ale schemat jest jednakowy do wszystkiego. Była raz kobieta pragnąca ponad wszystko luksusu. Powtarzała codziennie "chcę luksusu, chcę luksusu". Pewnego dnia do jej drzwi ktoś zapukał. Podbiegła, otworzyła i jakież było jej zdziwienie, gdy ujrzała mężczyznę - akwizytora sprzedającego płyn do prania dywanów "Luksus". Tak! Dostała luksus choć nie do końca o taki luksus jej chodziło. Podobnie może być z książkami. Myślimy o czymś intensywnie i przyciągamy do siebie książkę. Ona też nas przyciąga. To treścią, to okładką lub ładnymi zdjęciami. Grawitacja książki zatem działa w dwie strony.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz