niedziela, 20 września 2015

Gray

Dola pięknego i niedola szpetnego
Powszechnie utarty osąd, a także doświadczenie zebrane przez lata obcowania z ludźmi (choć najchętniej nie obcowałbym z nikim) podpowiadają, że ludzie ładni, o przyjemnej powierzchowności mają w życiu łatwiej. Szybciej osiągają swoje cele, są bardziej pewni siebie, zjednanie sobie grupy przyjaciół zwykle to dla nich pestka. Zupełnie inaczej sprawa ma się z tymi parchatymi i powszechnie uznawanymi za szkaradne kreatury osobami. Codzienna walka o szacunek i udowadnianie, że potrafi się więcej, że jest się w czymś naprawdę dobrym zupełnie w ich przypadku nie dziwi. To co napisałem jest oczywiście wielkim uogólnieniem, a te zwykle bywają dalekie od rzeczywistości, jednak musimy przyznać, że coś w tym jest. Oscar Wilde, w swojej już kultowej powieści Portret Doriana Graya, stawia ważne pytanie czy pod powabną powierzchownością kryje się równie powabna i sympatyczna dusza czy wręcz przeciwnie jest ona kurtyną dla przeżartego złem demona.

Postać z portretu
Namalowany przez Bazylego Hallwarda portret powabnego młodzieńca Doriana Graya zapiera dech w piersiach nie tylko samemu artyście, ale każdemu kto go ujrzy, nie wyłączając samego modela. Pod niezwykłym urokiem portretu oraz czaru i powabu Graya znajduje się także znany londyński sybaryta lord Henryk Wotton - przyjaciel Bazylego. Możliwe, że całej historii by nie było gdyby nie spotkanie Henryka i Doriana w pracowni artysty. Lord Henryk jest tak zafascynowany niewinnym i dobrodusznym Dorianem, że postanawia zostać jego przyjacielem, ale i mentorem wyznaczającym mu sposób myślenia, kierujący go na bardziej otwarte wody, na których zasady i świętości nie istnieją, Sam lord nie ma pojęcia, że niewinne słowa sączone do uszu dobrotliwego chłopca, ciągłe pochwały jego urody, nie tylko ze strony przyjaciół, ale całej londyńskiej elity, doprowadzą do niezwykłej przemiany. Wkrótce Dorian zakochuje się w młodej aktorce z podrzędnego londyńskiego teatru. Sybila Vane całkowicie ulega pięknu chłopaka, który koniecznie chce podzielić się swoim szczęściem z cynicznym Henrykiem i naiwnym Bazylim.

Ile twarzy tego Graya?
Nieszczęsna Sybila ze szczęścia, iż spotkała takiego wspaniałego mężczyznę jak Gray, traci talent aktorski, świadkami jej koszmarnej gry są przyjaciele Doriana zniesmaczeni zarówno samym miejscem, w którym za sprawą przyjaciela się znaleźli jak i młodą aktorką. Rozczarowanie chłopaka jest ogromne, doprowadza do tragedii będącej początkiem końca pięknego i niewinnego młodego człowieka. Dorian, pomimo upływu lat, nie starzeje się, wydaje się to być sprawą wypowiedzianego niegdyś zdania, aby to portret stworzony przez Bazylego przyjmował na siebie ciężar upływających lat. Wkrótce Gray otrzymuje od lorda Wottona powieść otwierającą przed chłopakiem wrota do całkowitej przemiany. Każdy kolejny występek Doriana odciska się piętnem na jego portrecie.

Portret Doriana Graya w moim odczuciu jest przykrym przykładem przemiany dobrego, młodego człowieka w wyrafinowanego degenerata. Przemiana ta nie jest mimowolna, nie jest zainicjowana przez samego Graya, ale przez otoczenie. Wpływ charyzmatycznego lorda Henryka wydaje się tu być decydującym. Same pochwały nie mogą człowieka zniszczyć, trafiając jednak na podatny grunt sprawiają, że traci się kontakt z rzeczywistością. Iluż to takich Grayów biega po ulicach święcie przeświadczonych, że ich przyrodzone przymioty zapewnią im poklask i sukces? Iluż jest przegnanych, że za swoje występki nie poniosą odpowiedzialności? Sami wiecie, że wielu. 

INFO
Autor: Oscar Wilde
Tytuł: "Portret Doriana Graya"
Wyd.: Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1976
Il.str.: 230
Cena: ...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz