czwartek, 6 lutego 2014

Seks w wielkim mieście

Wszyscy znamy filmy, zarówno seriale jak i pełnometrażowe produkcje, które przywołane z zakamarków naszej pamięci sprawiają, że się uśmiechamy. Poprawiają nam humor powodując, że raz jeszcze chcemy do tych historii raz oglądniętych powrócić. Często też filmowe opowieści chcemy pogłębić czytając książkowe pierwowzory lub adaptacje. Jedną z takich pozycji dla mnie jest serial "Seks w wielkim mieście" i właśnie z sentymentu dla opowieści o Carrie Bradshaw przeczytałem książkę o tym samym tytule autorstwa Candace Bushnell.
O samej fabule nie ma co nawet opowiadać. Sprowadza się ona do tego, że musimy brnąć przez plotkarski, wulgarny bełkot pseudoelit Nowego Jorku. Bohaterami są ludzie wykształceni, którzy osiągnęli życiowy sukces pod względem finansowym (przeważnie), którzy jednak błąkają się od jednego romansu do drugiego w poszukiwaniu miłości. W jej odnalezieniu przeszkadzają im ograniczenia narzucone przez własne "widzimisię" oraz konwenanse panujące towarzystwie sławnych i bogatych. Poziom zepsucia tych ludzi sprawia, że zacząłem się zastanawiać czy rzeczywiście ludzie tacy są - po namyślę doszedłem do wniosku, że i ja znam takie osoby. Przykre to bo bohaterowie Seksu w wielkim mieście seksu maja co nie miara, jednak żaden z nich nie potrafi odnaleźć tego czego tak naprawdę potrzebuje - szczerej bliskości drugiego człowieka. Namiastkę bliskości bohaterki znajdują w kobiecej przyjaźni - to im nie wystarcza.
Muszę szczerze przyznać, że albo książki nie zrozumiałem albo była naprawdę kiepska. Książka jest pozbawiona całego uroku jaki miał serial sprawiającego, że chciało się oglądać kolejne odcinki. Mnie nie chciało się przewracać kolejnych stron powieści bo doskonale zdawałem sobie sprawę co na nich znajdę. Przykre...

INFO
Autor: Candace Bushnell
Tytuł: "Seks w wielkim mieście"
Wyd.: Rebis, Poznań 2008
Il.str.: 300
Cena: ?

2 komentarze:

  1. Książki nie czytałem, zepsucie (może raczej zagubienie) o którym piszesz, w serialu i w filmie również dostrzegłem, nie zmienia to jednak faktu, że uwielbiam widok Carrie z niebieskim ptakiem na głowie w sukni ślubnej :) A w całym Sex and The City, najlepsze jest oczywiście THE CITY!!!!!! Cała reszta to tylko przypisy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Taaa, zepsucia tudzież zagubienia w serialu nie brakowało, jednak w serialu miało to swój urok (może dzięki aktorkom wcielającym się w role nowojorskich przyjaciółek?). Przy ogromie The City wszystko jest przypisem ;)

    OdpowiedzUsuń