piątek, 22 lutego 2013

Dzień, w którym zgłupiała Ziemia

Skoro książka jest "pop" i czytanie też jest "pop", a zakładając bloga szczególnie zależało mi na zobrazowaniu obecności książki w popkulturze, to nie mogłem pominąć odcinka jednej z popularnych amerykańskich kreskówek. 
Siódmy odcinek trzeciego sezonu kreskówki Futurama w bardzo zabawny sposób nawiązuje do książek. Dokładnie do jakich napiszę za chwilkę. Najpierw wypada osobom nie znającym Futuramy powiedzieć o czym rzecz jest. Serial animowany opowiada o przygodach Philipa J. Fry'a chłopaka, który przez przypadek zostaje zamrożony i budzi się (po tysiącleciu spędzonym w specjalnej komorze) w roku trzytysięcznym. Owocuje to wieloma zabawnymi sytuacjami szczególnie, że jego kompanami zostają jednooka Turanga Leela, robot alkoholik i kleptoman Bender, humanoidalny homar doktor Zoidberg, biurokrata rodem z Jamajki Hermes Conrad, dziedziczka fortuny rodziców Amy Wong oraz krewny Fry'a profesor Farnsworth. Wszystko unurzane jest po dziurki w nosie w absurdzie i specyficznym poczuciu humoru. Nawiązania do znanych osób jak gwiazdy i politycy jest nad wyraz częste. W fabule pojawiają się także nawiązania do takich filmów science fiction jak Star Trek, Star Wars czy Stargate.
W odcinku, który spodobał mi się szczególnie z racji książkowych odwołań, wykorzystany został tradycyjny motyw zagłady Ziemi. Wielkie mózgi lądują na Ziemi i ogłupiają i tak durnych obywateli planety. Tylko jedna osoba opiera się kosmicznym mocom obcych - jest nią oczywiście Fry. Leela, która wcześniej uciekła z planety, by powrócić na nią z wiadomością dla Fry'a, że to tylko on może uratować Ziemię przed zagładą, towarzyszy mu w walce z Wielkim Mózgiem. Walka odbywa się w bibliotece... 
Wielki Mózg jest nie lada przeciwnikiem i wygłasza bardzo znamienną kwestię: "Każda książka w tym pokoju to droga w krainę marzeń...". Jakież to prawdziwe. Złowrogi obcy ma zamiar uwięzić Fry'a i Leelę właśnie w tej krainie marzeń. 

Najpierw trafiają do "pełnej symboli opowieści" Hermana Melville'a Moby Dick. Jest zatem i kapitan Ahab i Queequeg, a w roli wieloryba Wielki Mózg.


Następnie bohaterowie przeniesieni zostają do świata Tomka Sawyera i słynnej sceny malowania płotu znanej czytelnikom z książki Marka Twaina Przygody Tomka Sawyera. Wielki Mózg skarży się, że Tomek go oszukał, że malowanie płotu wcale nie jest świetną zabawą :)



Kolejnym miejscem, do którego bohaterowie trafiają za sprawą Wielkiego Mózgu jest salon z powieści Jane Austen Duma i uprzedzenie.



Wreszcie okazuje się o co w tym wszystkim chodzi. Fry, by pokonać przeciwnika zaczyna pisać własną książkę, której treść ogłupia Wielki Mózg i zmusza go do odwrotu. Podsumowuje to zdaniem, że to dzięki książkom zgromadzonym w bibliotece świat został ocalony.
Jak na taką trywialną kreskówkę w duchu The Simpsons to całkiem ważne przesłanie zostało w jej treści zawarte. Mam nadzieję, że osobom chętnym to oglądnąć nie zepsułem tą notką przyjemności oglądania Futuramy. Zostawiłem sporo smaczków, o którym niepodobieństwem byłoby tu wspominać. I tak ten wpis rozrósł się strasznie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz