piątek, 4 maja 2012

Zachęta do czytania...

... bywa różna. Targi, kiermasze, a w ich ramach spotkania autorskie, ponadto popularne kampanie społeczne uwrażliwiające na znaczenie książki w rozwoju człowieka. Sławni ludzie, sportowcy, aktorzy, artyści różnej maści, zachęcają młodego i starego by po książkę sięgnął, by coś poczytał, by się zainteresował czymś więcej niż tępą telenowelą w telewizorze. Do pracy u podstaw zaprzęgnięto także postacie z filmów, jak chociażby Mistrza Yodę z sagi "Gwiezdne Wojny". W 1983 roku American Library Association (stowarzyszenie bibliotek amerykańskich) rozpoczęło kampanię połączoną z obchodami National Library Week. Plakat z bohaterem gwiezdnej sagi pojawił się w bibliotekach, szkołach także szpitalach oraz instytucjach związanych z szeroko pojętą książką. Proste hasło i wizerunek kultowego już w tedy ledwo po premierze filmu bohatera dzierżącego książkę. Nic więcej. Prosty, czytelny przekaz. Z dzisiejszej perspektywy ta oszczędność może trącić myszką, wszakże lud domaga się krwi, bebechów z lewa i z prawa. Plakat z Yodą przez wszystkie lata funkcjonowania "Gwiezdnych Wojen" w popkulturze doczekał się wielu nowelizacji. Oszczędność w środkach pozostała jednak jego szczególną cechą. Przecież nie od dziś wiadomo, że mądrej głowie dość dwie słowie, a głupiemu i referatu mało. Cóż takie kampanie jak ta z Yodą inspirują internautów do wytężonej umysłowej pracy. Efekty są różne. Przypadł mi  do  gustu szczególnie jeden obrazek. Zamieszczam go bez zbędnego komentarza poniżej. 


1 komentarz: