wtorek, 24 sierpnia 2010

Raczkiem nieboraczkiem przestać być

Idzie rak nieborak, idzie tyłem czyli wspak... Do nieszczęsnego skorupiaka przyrównał się zapewne niejeden czytelnik mający ochotę obkupić się w nowości wydawnicze. Owe światowe i krajowe bestsellery, spoczywające na pólkach jak drogocenne skarby cenami często im dorównują. Cena potrafi skutecznie odstraszyć od książki. Żadnemu bywalcowi Empiku nie obcy jest widok młodszych i nieco starszych czytelników przesiadujących w kątach z różnymi książkami. W niewygodnych pozycjach zaczytują się korzystając z możliwości darmowej lektury. W moim przypadku proceder taki doprowadził już nie raz do efektu raka nieboraka. Jeśli już mam zamiar wydać pieniądze na książkę to chce, by była w idealnym stanie. Ogólna dostępność i swoiście popkulturowy obyczaj czytania książki w księgarni osobie, która poza przymiotami treści ceni sobie także wygląd książki, często odbiera ochotę do jej zakupu. Ratunkiem są centra taniej książki. Nie tylko przyciągają rozsądnymi cenami. Sprawiają, że nie czujemy się jak rak nieborak. Asortyment może i nie jest najnowszy, ale jest coś w każdym z nas, co sprawia, że lubimy poszperać, poszukać. Nie zapominajmy jednak o domach książki jakimi są biblioteki. Doskonałe miejsce dla każdego kto lubi poczytać, a nie odczuwa potrzeby gromadzenia własnego księgozbioru. Chciałem pominąć sprawę książek elektronicznych, niestety nie mogę tego zrobić. Nie dość, że są niedrogie, często darmowe to właściwie nie zajmują miejsca. Nie powodują u mnie efektu raka nieboraka, ale nie jestem ich fanem. Możliwe, że to przez przywiązanie do bardziej namacalnych przedmiotów. Niepodważalnym faktem jest myśl, że każdy z nas czytelników ma swoje sposoby jak pokonać wewnętrznego raka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz