poniedziałek, 10 kwietnia 2017

Zamek w suchym lesie

W zasuszonym lesie stał kasztel stary, podobno od lat niezamieszkały... Tylko nieliczni śmiałkowie donosili czasem, że przytłumione światło tli się w opuszczonych komnatach, że podmuchy niepokojącego wiatru pomiatają ptakami na wietrze. Nikt nie śmie wejść do kasztelu, stał się bowiem domeną zła, przeklętym pałacem udręczonych dusz. Nocami słychać stłumione jęki, a może tylko wiatr przeciskający się przez rozliczne szpary?
Postanowiłem zmierzyć się z tematem pejzażu. Nie jest to moja ulubiona tematyka, ale próbować trzeba różnych rzeczy. Podjąłem to wyzwanie, a oto i efekt. Cóż temat ciekawy i do dalszego szlifowania, koniecznie! 

poniedziałek, 20 marca 2017

Obywatel San Escobar

Czasem tło robi całą robotę, sprawia że obraz nabiera głębi. A co gdy zostawimy pustą przestrzeń? Będziemy mieć taki efekt, jak przy dzisiejszym "pastelowym popisie", bo w obliczu dyplomatycznych wzlotów i upadków warto oderwać się i myślami być gdzieś indziej, na San Escobar na ten przykład. Skoro San Escobar nie istnieje to pustka może być znacząca... Trzy etapy, a finalną wersję obywatela San Escobar i tak jeszcze poprawiałem, tylko zdjęcia robić mi się nie chciało. San Escobar Citizen, pastel. Dziękuję i pozdrawiam :*









Korony brak

Korona, a właściwie jej brak, jest tu najważniejszym elementem. Miała być, ale jej nie ma. Sułtanka, czy inna arystokratyczna dama, bez korony? Tak, bo w przededniu zaszczycenia naszego Godła Narodowego zmianą korony na ładniejszą, krzyżem przyozdobioną (bardziej pasującą po przystąpieniu Polski do Królestwa Niebieskiego) nasuwa się pytanie, czy aby na pewno nadmierne eksploatowanie różnorakich symboli (zaprzeczających lub potwierdzających przywiązanie do tradycji) jest potrzebne? Hümaşah Sultan, pastel. Pozdrawiam i dziękuję :*

czwartek, 19 stycznia 2017

Kwestia wyboru

W ostatnim czasie przeczytałem kolejnych kilka książek, ale za nic w świecie, nie jestem w stanie zmusić się do napisania choć kilku zdań na ich temat. Właściwie cały wolny czas przeznaczam na rysowanie. Próbuje narzędzi wcześniej nie wykorzystywanych, podejmuje nowe wyzwania i szlifuję technikę, której wcześniej szlifować mi się nie chciało - uważałem ją za nieistotną, ważnym był finalny efekt. Jak się okazało dla osiągnięcia zadowalającego finalnego efektu przydatna też jest właściwa technika, oczywiście nadal sądzę, że nie o technikę chodzi - przecież można być technicznie doskonałym i tworzyć rzeczy zupełnie nieciekawe - ale o ten rezultat, który zapada w pamięć. 
Jeszcze w grudniu obejrzałem w kinie film "Łotr 1. Gwiezdne wojny - historie" i będąc zupełnie nim oczarowanym narysowałem białą kredką na zwykłym, czarnym papierze imperialnego żołnierza. "Hovertank Commander, Jedha City occupation forces" bo tak nazwałem rzeczony obrazek jest moją pierwszą próbą białej kredki, wcześniej zupełnie niewykorzystywanej. Całkiem ciekawy efekt końcowy, nie obyło się bez błędów i pomyłek, jednak praca ta stanowi dobrą lekcję. Korzystałem wcześniej z białej pasteli na czarnym papierze, ale zastosowanie kredki to zupełnie co innego. Kto by pomyślał, że omyłkowy zakup (miałem zakupić białą kredkę pastelową, a z rozpędu, nie patrząc co biorę kupiłem kredkę) otworzy przede mną nowe możliwości. Jak wam się podoba?