sobota, 21 marca 2015

Potęga złego człowieka

Rewolucja
Kiedyś, w sumie nie tak dawno temu, były takie czasy, w których rewolucje i przewroty na szczytach władzy nie były czymś niezwykłym.  Zbuntowane masy pod wodzą charyzmatycznego przywódcy ścierały z powierzchni ziemi dotychczasową, zwykle arystokratyczną, władzę. Krew, terror, eksplozja przemocy, a z drugiej strony nadzieja buntujących się mas na przyszłość w dostatku, na przyszłość bez ucisku, na wolność, równość i braterstwo tworzyły nowy porządek świata, komunistyczny porządek świata. I wszystko byłoby świetnie gdyby nie rewolucyjni przywódcy tacy jak Lenin, Stalin czy przewodniczący Mao. Nikt tak jak oni nie potrafił wycierać sobie gęby pięknymi hasłami niwecząc przy tym marzenia na życie w dostatku, topiąc swoje własne narody we krwi. Postać przewodniczącego Mao Zedonga, którego zbrodnie są nieporównanie większe niż innych totalitarnych tyranów, została dokładnie opisana w biografii autorstwa Jung Chang i Jon'a Halliday'a.

Bardzo zły wujaszek Mao
Każda, nawet najwznioślejsza, idea staje się niczym wobec ludzkiej woli. Człowiek to taka istota, która zawsze chce naginać rzeczywistość zgodnie ze swoją wolą. Komunizm, zasadniczo i pobieżnie, miał przynieść całemu światu wspomniana już wolność, równość i braterstwo - świat bez ucisku grupki arystokratów rządzących motłochem. Jak wyszło, wszyscy wiemy. Przewodniczący Mao Zedong wykorzystał bunt mas do przejęcia władzy w Chinach.
Biografia towarzysza Mao odsłania kulisy zawiłej walki przewodniczącego z ówczesnym przywódcą Chin Czang Kaj-szekiem. Ukazuje Mao jako bezwzględnego i brutalnego satrapę godnego bez mrugnięcia okiem posłać swoich ludzi na pewną śmierć dla osiągnięcia czysto egoistycznych celów. Mao, już od dziecka, był inteligentnym manipulantem. Uwielbiał czytać i uczyć się, stronił od pracy fizycznej, robił wszystko, aby podporządkować sobie otoczenie, kiedy nadarzyła się okazja szybko wstąpił do będącej w powijakach Komunistycznej Partii Chin rozpoczynając tym samym drogę do władzy w jej strukturach. Przez całą lekturę biografii przewodniczącego zastanawiałem się jak to możliwe, że nikt zawczasu go nie odstrzelił. Było tyle okazji, tyle niepowodzeń zawinionych przez pychę i egoizm Mao, a wszystko uszło mu na sucho. Częściowo dzięki poparciu Stalina, w którego to grze Mao był jednym z pionków. Chińska karta była często zagrywana przez Stalina zabezpieczająco swoje "tyły" przed ewentualną inwazją armii japońskiej podczas II wojny światowej. To jednak nie czas, aby roztrząsać te kwestie szczegółowo. Mao doskonale manewrował między różnymi siłami wpływów wyciskając z nich tyle ile mógł. W efekcie pokonał wszystkich oponentów. Zamienił Chiny w obóz pracy, w umieralnie bez jedzenie, kultury, wolnych mediów i edukacji. Jego kolejne rojenia o światowej potędze, wielki skok, rewolucja kulturalna, program atomowy doprowadziły Chiny do wyniszczenia. Mao nie liczył się z ludźmi, nie miał dla nich skrupułów. Zadziwiające, że człowiek oczytany, miłośnik książek i muzyki, dobrego jedzenia był w stanie pozbawić cały naród dostępów do tego co sam kochał. 
Książka jest bardzo ciekawa, autorzy nie nudzą, przedstawiają fakty oparte na różnorakich źródłach. Wiele relacji pochodzi od ludzi, którzy przeżyli kolejne czystki Mao, którzy się z nim spotykali na różnych etapach jego politycznej drogi (była ona zwiła uwierzcie mi!). Całości dopełniają czarno-białe fotografie, nie jest ich zbyt wiele, ale pochodzą z różnych okresów Mao także jest okazja przyjrzeć się jak ze słodkiego dzieciaka wyrósł opasły sybaryta bez skrupułów i sumienia. 

Dla kogo?
Oczywiście dla każdego miłośnika historii! Informacje przekazane w książce głęboko osadzone są w kontekście zarówno społecznym, ekonomicznym jak i politycznym, dlatego też łatwo zrozumieć poszczególne posunięcia Mao Zedonga. Odwołania do światowej polityki są wyjątkowo istotne, powiedziałbym nawet, że stanowią istotę takich publikacji jak biografia Mao.   

INFO
Autor: Jung Chang, Jon Halliday
Tytuł: "Mao"
Wyd.: Albatros Andrzej Kuryłowicz, Warszawa 2007
Il.str.: 775
Cena: średnio 20 zł na portalach aukcyjnych

środa, 11 marca 2015

Zmarnowany potencjał

Ból zmarnowanych potencjałów
Czytając książkę bądź oglądając film pewnie i Wy doświadczacie bólu zmarnowanego potencjału, który aż do samego końca obcowania z dziełem uwiera, dotkliwie razi, jak drzazga wbita pod paznokieć. Osobiście nie jestem zanadto krytyczny, nie jestem marudą, któremu wszystko się nie podoba, który wszystko by zmienił czy zrobił lepiej, jednak są takie chwile, że chce się krzyczeć "dlaczego! dlaczego właśnie tak to napisałeś/nakręciłeś! Przeczytałem, a właściwie zmordowałem Przebudzenie Stephena Kinga, które miało być elektryzującą powieścią, a w 3/4 było nudą nad nudami i naprawdę chciało mi się krzyczeć "dlaczegóż mi to uczyniłeś Stephenu Kingu, dlaczegóż".

Przebudzenie?
O tym, że za elektrycznością stoi wielka potęga, że bez niej nie byłoby tego wszystkiego co nas dziś otacza, a co wydaje nam się do życia niezbędne, jak lodówki, pralki czy komputery i telefony komórkowe, mówić nikomu nie muszę. Czy w tym codziennym elektryczności konsumowani zastawaniami się nad tym co za nią stoi, do czego jeszcze możemy ją wykorzystać? Wydaje mi się, że nie bo zwyczajnie elektryczność z całą swoją potęgą nam spowszedniała. Stephen King w Przebudzeniu zastanawia się nad możliwościami leczniczymi elektryczności, nad możliwością dokonywania za jej pomocą cudów. Cudów, które mogą mieć swoje daleko idące konsekwencje. Towarzyszymy bohaterom w ich wędrówce przez życie zakłócane przez tragiczne wypadki odmieniające postrzeganie świata. Autor mocno akcentuje to, że nie żyjemy sami dla siebie, że ludzie, których kiedyś spotkaliśmy mogą istotnie wpływać na nasze dalsze losy. Śmierć członków rodziny oraz idąca za tym utrata wiary w boga, także jego poszukiwanie na innych niż religia płaszczyznach, uzależnienie od alkoholu i narkotyków to główne tematy powieści. Pojawia się także nieodzowna miłość opisana w sposób ciepły i nostalgiczny. 
Przebudzenie wpisuje się w nastrój nostalgii za latami '60 jaki przepełniał świetną historię opisaną w Dallas '63, nie zabrakło także typowych dla Kinga mrugnięć do czytelnika w postaci nawiązań do innych jego utworów, a także literackich trików, które tym razem już nie cieszyły, ale sprawiały, że zgrzytałem zębami. Historia niespecjalnie to zajmująca. Napisałem we stępie, że w 3/4 wieje nudą i to straszną. Owszem to prawda. Mały plus za to, że ta nuda przygotowuje nas na świetny koniec, kulminację wartą tej mordęgi, ale pytam się ileż można przynudzać? Przecież ta książka to istny szczyt niewykorzystanego potencjału. Są w Przebudzeniu takie smaczki, takie zdania, które zasługiwały na coś więcej, szkoda.

Komu, komu bo idę do domu!
Niestety tylko fanom i to zatwardziałym. No, może jeszcze osobą cierpiącym na bezsenność.

INFO
Autor: Stephen King
Tytuł: "Przebudzenie"
Wyd.: Prószyński i S-ka, Warszawa 2014
Il.str.: 535
Cena: 42 zł

wtorek, 3 marca 2015

Wszedłem w świat Wiedźmina

Słowo usprawiedliwienia po długiej nieobecności
Powiadają, że najgorszą rzeczą jaką można zrobić to tłumaczyć się nie poczuwając się do winy. Zasadniczo zgadzam się z tym stwierdzeniem, jednak po ponad miesięcznej nieobecności na blogu zwyczajnie w świecie należy się choć zdanie wyjaśnienia. Nikt nie jest alfą i omegą, nie ma człowieka, który od czasu do czasu nie odczuwałbym znużenia tym co robi, a mnie właśnie takie znużenie dopadło. Może lektury, które wybrałem w tym czasie nie były nazbyt zajmujące, a może to zwyczajne zmęczenie materiału i chęć odmiany - sam nie wiem. Jedno jest pewno wróciłem i mam nadzieję że już zostanę. 

Na pierwszy ogień postanowiłem napisać o pierwszej części sagi o pogromcy potworów, wiedźminie Geralcie z Rivii, do której przeczytania skłoniła mnie gra komputerowa "Wiedźmin 2". Pamiętam bardzo dobrze film kinowy oraz serial telewizyjny z roku 2002, jednak dopiero sięgnięcie po grę skłoniło mnie do przeczytania powieści naszego rodzimego autora Andrzeja Sapkowskiego. To kolejny doskonały przykład tego jak produkty satelickie tj, gry komputerowe, komiksy, filmy kinowe i seriale telewizyjne  wpływają na rozpowszechnianie literatury;)

O czym rzecz jest
Historia przedstawiona w Ostatnim życzeniu do specjalnie skomplikowanych nie należy. Mamy odmieńca ani człowieka, ani elfa czy krasnoluda, który dzięki mutacjom stał się doskonałym pogromcą potworów wszelkiej maści - to właśnie Geralt z Rivii - oraz jego przygody. W pierwszej części sagi towarzyszymy Geraltowi w zasadzie trzech bardzo podobnych przygodach. Jest zatem jakaś mniej lub bardziej zapomniana przez Stworzyciela osada, w której to wiedźmin ma wykonać swoje zadanie - a jest ono niebanalne. Ma odczarować zaklętą w strzygę córkę króla Temerii Foltesta. Oczywiście to tylko przystawka, później mamy jeszcze zaklętego w monstrum mieszkańca domu w głębi lasu oraz tajemniczego absztyfikanta Jeża z Erlenwaldu zjawiającego się niespodziewanie na uczcie u królowej Calanthe z Cintry. Jest jeszcze oczywiście coś co powieść spaja - niespodziewana miłość, którą pogromca potworów znajduje w osobie czarodziejki Yennefer. Wszystko wydaje się błahe, jednak to tylko pozory. Sama kompozycja utworu jest interesująca. Zdarzenia z przeszłości płynnie mieszają się z teraźniejszością. Geralt oparcie znajduje w kapłance Melitele matce Nenneke, to u niej dochodzi do siebie po swoich przygodach oraz próbuje osiągnąć spokój. Nie jest mu to jednak pisane bo zdarzenia z przeszłości mają wielki wpływ na przyszłość, a sam czytelnik zostaje osamotniony z wizją nadciągającej burzy.

Komu polecam, a komu nie ;)
Oczywiście wszystkim fanom fantastyki. Świat stworzony przez Sapkowskiego jest iście pełnokrwisty. Autor porzucił idealistyczny podział świata, w którym ścierają się armie światła z hordami ciemności. Nie ma prostego podziału na dobro i zło, na czarne i białe. Tu bohaterowie w zależności od okoliczności i motywacji mogą być różnie postrzegani. Dziwne jest szukanie w wyimaginowanym świecie realizmu, ale właśnie świat taki jest - szary, szary i jeszcze raz szary. Próżno w nim szukać aniołów czy demonów z krwi i kości ponieważ to okoliczności i kontekst tworzą bohaterów. Nikt się łotrem bądź herosem nie rodzi o czym Sapkowski dobitnie w Wiedźminie przypomina.

INFO
Autor: Andrzej Sapkowski
Tytuł: "Wiedźmin. Ostatnie życzenie"
Wyd.: SuperNowa, Warszawa 2011
Il.str.: 286
Cena: 38 zł