poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Valis

Po wejściu do księgarni uderza mnie feeria barw, istna orgia kolorów książkowych okładek mniej lub bardziej równo poukładanych obok siebie na regałach. Okładka jest tym, co rzuca się jako pierwsze w oczy nabywcy książki. Jest dla niej tym czym fasada dla budynku. Nie łatwo jest, na pierwszy rzut oka, dostrzec w tej przepastnej kolorów masie książki wydane pięknie i starannie. Wprawne oko wytrawnego "książkoszperacza" potrafi jednak spośród oferowanej przez wydawców tęczy różnorodnych pozycji wyłuskać prawdziwe perły. O takiej perle, odnalezionej w gruzełkowatej muszli małży, dziś słów kilka napiszę.
Jakiś już czas temu w oko wpadło mi wydanie powieści Valis Philipa K. Dicka, które na rynek wydawniczy trafiło za sprawą poznańskiego Rebisu. Nic w tym dziwnego wszakże, że coś mi się w księgarni spodobało, jednak w tym konkretnym wydaniu Valisa uderzyło mnie, jak obuchem w głowę, przygotowanie szaty graficznej, które jest zwyczajnie i niezaprzeczalnie piękne. Rebis w 2011 roku wydał całą serię książek Dicka w opracowaniu graficznym polskiego artysty, na stałe mieszkającego w Paryżu, Wojciecha Siudmaka. O samym Siudmaku po raz pierwszy usłyszałem podczas jego wystawy w Muzeum Miejskim Wrocławia w 2003 roku. Wielkim szczęściem jest fakt, iż retrospektywne wystawy tego przedstawiciela realizmu fantastycznego goszczą w Polsce dość często. Ot dla przykładu jeszcze do pierwszego września 2013 można oglądać wystawę "Diuna i światy fantastyczne" w Muzeum im. ks. dr. Władysława Łęgi w Grudziądzu. 
O samym wydaniu jeszcze kilka słów i zdjęć dla zilustrowania całej sprawy. Na obwolucie widnieje niesamowity obraz Siudmaka, którego tytuł to "Poursuite de sons" (zdaje się, że w tłumaczeniu z francuskiego brzmiałby jako "pogoń za dźwiękiem") oraz wytłoczone srebrnymi literami imię, nazwisko autora wraz z tytułem dzieła. Pod obwolutom miłośnik piękniej książki zobaczy twardą, srebrną okładkę z wytłoczonym emblematem, który to znajdziemy na każdej książce w tej serii. Wklejka, czyli strona łącząca okładkę ze zrębem głównym książki, także jest w barwach srebra, uwieszono na niej fragment rysunku "Laocoon", który w całości znajduje się przed stroną tytułową. Przed wstępem Jerzego Jęczmyka, tłumacza powieści, umieszczono kolejną pracę Siudmaka "Belvedere". Natomiast przed tekstem właściwym mamy następne dwa szkice. Pierwszy to "Papers épars" (zniszczone, potargane dokumenty?), tytułu drugiego nie udało mi się wyszperać. Teraz kilka zdjęć, aby tradycji stało się zadość. 







1 komentarz: