środa, 26 czerwca 2013

Przeprowadzka to nie schadzka

Nikomu nie muszę tłumaczyć, że przeprowadzka, tak jak napisałem w tytule notki, to nie schadzka. Cóż miałoby być przyjemnego w spotykaniu się z kimś pośród bezliku pudełek i popakowanych w paczki zgrabnych tobołków? Według mnie nic w tym przyjemnego. Sama przeprowadzka to udręka bez ekstazy. Pełno rzeczy popakowanych, pougniatanych, a wśród nich nasze biedne książeczki, które aż piszczą, aby je wydostać na światło dzienne. 
Znane mi są historie przeprowadzek różnych bibliotek jak chociażby książnicy braci Józefa Andrzeja i Andrzeja Stanisława Załuskich. Prężnie działający ośrodek polskiej kultury i życia intelektualnego za sprawą carycy Katarzyny II obrócił się w niwecz. W roku 1794, po zdobyciu Warszawy, z rozkazu wyżej wymienionej damy, rozpoczęto tragiczna w skutkach przeprowadzkę biblioteki Załuskich. Książki były niszczone, rozkradane, bez ładu i składu wpychane do wielkich kufrów, egzemplarze, które się nie mieściły były przecinane lub rozrywane. Z około 400 tysięcy dokumentów do Petersburga dotarło niespełna 262 tysiące książek i innych druków...
Niestety i mi się przytrafiła przeprowadzka dlatego też będąc na etapie pakowania zadbałem o to by wszystkie książki dotarły do miejsca przeznaczenia w nienaruszonym stanie. Najbezpieczniejsze są te, które w formie elektronicznej schowały się na moim Kindlu. Liczę jednak na to, że i te tradycyjne papierowe nie pogniotą się, nie zagubią i nie zniszczą, że ich podstępne myszy nie zgryzą, że deszcz ich nie zmoczy. Sporo z tą przeprowadzką bałaganu, problemów i biegania dlatego też samo książek czytanie na tym w ostatnim czasie ucierpiało. Niedługo powinienem się uporać z kolejną pozycją, którą oczywiście opiszę na blogu. Zapraszam do odwiedzin i komentowania. Trzymajcie kciuki żeby mi ta przeprowadzka bokiem nie wyszła. 

piątek, 21 czerwca 2013

Kolekcja, ach kolekcja książek Star Wars!


24 stycznia tego roku ukazał się ostatni, 26 tom "Kolekcji książek Star Wars", wydawnictwa Amber. Samo pojawienie się na rynku tej kolekcji jest sporym ewenementem bo pomimo tego, iż książki z uniwersum Gwiezdnych Wojen wydawane są regularnie, dzięki czemu rok rocznie możemy cieszyć się nowymi odsłonami przygód naszych ulubionych bohaterów, to właściwie nie są mi znane pozycje, które doczekały się drugiego wydania. Szkoda. Wiele książek poszukiwanych jest przez fanów, jednak  ich nakład  dawno się wyczerpał i dostępne są  one tylko w obiegu wtórnym. 
W moje ręce, kilka dni temu, trafił pakiet pierwszych dziesięciu tomów kolekcji wydawnictwa Amber (Olu, serdecznie dziękuję!). Książki, ładnie zapakowane w kartonowe pudełko, na którym umieszczono okładki wszystkich tomów, zaproponowano czytelnikom w doskonałej cenie (patrz INFO pod notką). Napisałem w doskonałej nie bez kozery. Pojedynczy utwór z tej serii to koszt 13,99 zł (co i tak jest ceną okazyjną przy zwyczajowych 37 złotych, które płacimy za pozycje spoza serii). Zanim kolekcja wpadła w moje ręce, widziałem wcześniej w kioskach pojedyncze egzemplarze, przechodziłem, jednak obojętnie obok nich. Odstraszał mnie mniejszy format, powtórnie wydanych przez Amber utworów, (zmniejszenie formatu z 120x190 mm na 107x175 mm), a co za tym idzie zmniejszenie czcionki. Obawiałem się, że wykonane będzie skandaliczne, przez co książki będą zwyczajnie brzydkie i męczące w swojej powierzchowności. Teraz, po przeglądnięciu tych książeczek, stwierdzam, że nie słusznie się ich wystrzegałem. Mały format może być zaletą ponieważ taka książeczka zajmuje bardzo mało miejsca w torbie, dlatego też zawsze można ją ze sobą zabrać do torby i w wolnych chwilach zaczytywać się ulubionymi opowieściami. Wykonanie też nie jest najgorsze, ale z ręką na sercu przyznam, że nie są to egzemplarze bibliofilskie. Opowieści w "Kolekcji książek Star Wars" jest wiele, dzięki czemu otrzymujemy zróżnicowane pod względem treści historie sięgające swoją chronologią daleko wstecz przed wydarzeniami ukazanymi w Klasycznej Trylogii Georga Lucasa. Pozwala to miłośnikom poznać ciekawe zdarzenia z uniwersum Gwiezdnych Wojen, poszerzyć wiedzę w temacie oraz spojrzeć na wydarzenia znane z filmów z innego punktu widzenia (kolekcja zawiera dwie fabularyzowane wersje filmów kinowych). 
Ukazanie się takiej kolekcji na naszym rynku wydawniczym to dobry znak. Oby był to także zwiastun ponownych wydań ważnych dla fanów książek ze świata Star Wars, jak chociażby Cieni Imperium Steve'a Perry'ego. Oby...
W czasie bliżej nie określonym można spodziewać się notek poświęconych pojedynczym tomom kolekcji. Na razie jednak książeczki te muszą poczekać na swoją czytelniczą kolejkę. 

INFO
Tytuł / Autor::
Tom I "Darth Bane. Droga zagłady", Drew Karpyshyn
Tom II "Darth Bane. Zasada dwóch", j.w.
Tom III "Darth Bane. Dynastia zła", j.w.
Tom IV "Maska kłamstw", James Luceno
Tom V "Darth Maul: Łowca z mroku", Michael Reaves
Tom VI "Część I Mroczne Widmo", Terry Brooks
Tom VII "Planeta życia", Greg Bear
Tom VIII "Poza galaktykę", Timothy Zahn
Tom IX "Nadchodząca burza", Alan Dean Foster
Tom X "Część II Atak klonów", R. A. Salvatore
Wyd.: Warszawa, Amber 2012/2013
Il.str.: sporo :D
Cena: 49.90

poniedziałek, 17 czerwca 2013

Echa 4 czerwca

Niespełna dwa tygodnie temu, 4 czerwca, przypadła 24. rocznica  krwawego zdławienia protestów studenckich na Placu Tian'anmen. Brutalne rozprawienie się chińskich władz ze studentami domagającymi się reform, na stałe zapisało się w historii Chin, a także całego ruchu na rzecz przemian idących w  kierunku demokratyzacji, jako karta niechlubna i godna pożałowania. Skrzętnie wymazywana, przez chińskie władze, pamięć o masakrze pod Bramą Niebiańskiego Spokoju trwa w osobach, które brały udział w manifestacjach, które ruch studencki wspierały, pamięć ta jest jednak systematycznie niszczona. Dzięki zagranicznym dziennikarzom obecnym na placu, a także chińskim dysydentom takim jak Ma Jian możemy dziś czytać o chińskim czerwcu 1989 roku, tak różnym od tego znanego Polakom. 
Pekińska koma jest książką bez mała niezwykłą. Wydarzenia opisane w powieści obserwujemy z punktu widzenia pogrążonego w śpiączce Dai Weia, studenta biorącego czynny udział w protestach na Palcu Tian'anmen. Chłopak przykuty do łóżka wspomina dzieciństwo, ojca szykanowanego przez władzę, krok po kroku śledzimy rozwój studenckich protestów, dowiadujemy się także co dzieje się z nim w danej chwili. Dai Wei, pomimo tego, iż nie może się ruszyć ani otworzyć oczu, słyszy wszystko co się wokół niego dzieje. Rozmowy matki, odwiedziny dawnych przyjaciół, wiadomości podawane w radio. To wszystko dociera do Dai Weia, który bardzo mocno chce wydostać się z ciała, które stało się dla niego nad wyraz okrutnym więzieniem. Ukojeniem dla chłopaka jest wspominanie czasów studenckich, a także ulubionej książki - Księgi Gór i Mórz. Czytelnik, bardzo głęboko, zagłębia się w ruch studencki, w targające nim konflikty o przywództwo i kierunek postępowania, w uczucia utrapionej i umęczonej życiem matki, która najpierw doświadczyła prześladowania męża uznanego za prawicowca, a później musi zmagać się z opieką nad zatopionym w komie synem. Raz jesteśmy w centrum protestów bacznie obserwowanych z bramy Tien'an przez portret Przewodniczącego Mao, by zaraz wsłuchiwać się w codzienne zmagania matki Dai Weia z policjantami, z lekarzami i sąsiadami. Przykra to książka, ale warta przeczytania pomimo smutku z niej ziejącego. W książce bardzo silne są reminiscencje trudnych momentów w chińskiej historii jak chociażby rewolucji kulturalnej.
Kiedy rozpocząłem czytanie Pekińskiej komy myślałem, że będzie to książka podobna do Wesołego miesiąca maja Jamesa Jonesa. Pozycja Jonesa także traktuje o studenckich protestach jakże jednak są one odmienne od tych, które zostały z taką pieczołowitością opisane przez Ma Jiana. W wielu krajach studenckie protesty miały miejsce i mieć jeszcze będą, jednak te z 4 czerwca 1989 roku stanowią przestrogę i przykry obraz zwycięstwa siłowego rozwiązania problemów nad dialogiem, są porażką ludzkiego sumienia.

INFO
Autor: Ma Jian
Tytuł: "Pekińska koma"
Wyd.: Poznań, Zysk i S-ka Wydawnictwo 2010
Il.str.: 705
Cena: 35,90

sobota, 15 czerwca 2013

magisterka

Obrazek ten na niniejszym blogu się pewnego razu pojawił, ale postanowiłem użyć go, aby zilustrować zachętę i zaproszenie do odwiedzenia  mojego nowego "dziecka". Chodzi mianowicie o nowy blog poświęcony moim perypetiom związanym z pisaniem pracy magisterskiej. Pomysł na bloga zrodził się od tak, dlatego też jeszcze wielu notek tam drogi Czytelniku nie znajdziesz, liczę jednak, że odwiedzając go co jakiś czas będziesz mógł przeczytać coś ciekawego. Warto zaglądać bo i śmiesznie i straszno na blogu "magisterka" będzie, obiecuję! Blog założyłem na onecie i w sumie nie mogę się przekonać do blogowego interfejsu tej witryny. Walka jednak trwa i mam nadzieję, że będzie dla mnie zakończona pomyślnie, że wygram i ogarnę to co tam zastałem. Tym czasem zapraszam pod adres:

http://magisterka.piszecomysle.pl/

piątek, 14 czerwca 2013

"Pamiętaj, że grzechem jest zabić drozda"

Chodziła za mną tak książka i chodziła. Tytuł był mi znany od lat, ale jakoś nigdy życie nie potoczyło się tak, by ta pozycja wpadła mi w ręce, kiedy w końcu to nastąpiło poczułem, że zbyt długo zwlekałem z jej przeczytaniem. Zabić drozda Harper Lee jest kolejną powieścią, po Serce to samotny myśliwy Carson McCullers, z nurtu prozy amerykańskiego Południa jaką miałem okazję przeczytać. Z racji tego, iż powieść zawiera wątki autobiograficzne, postać Dilla wzorowana była na osobie Trumana Capote, a samo miasteczko Maycomb na Monroeville, w którym Capote i Lee się poznali, postanowiłem dłużej nie zwlekać i przeczytać ten ważny utwór.
Zabić drozda to historia małego miasteczka Maycomb w stanie Alabama, zamieszkanego przez rodzinę Finchów Jema, Atticusa i Jean Louis. Wydarzenia obserwujemy z punktu widzenia małej dziewczynki Jean Louise Finch nazywanej przez rodzinę i mieszkańców Smykiem. Smyk w wyjątkowo barwny i uroczy, a typowy dla kilkuletniego dziecka sposób przybliża nam najważniejsze wydarzenia rozgrywające się w Maycomb. Od zabaw z bratem Jemem poprzez pierwsze kroki w lokalnej szkole po rozmowy z ojcem Atticusem na frapujące rodzeństwo tematy. W czasie wakacji Jem i Smyk poznają nowego kolegę Dilla. Zabawy wesołej dzieciarni związane z tajemniczym Dzikim Radleyem zamieszkującym jeden z domów w miasteczku krok po kroku, dzięki czułemu i mądremu Atticusowi, uwrażliwiają dzieci na odmienność. Sam Atticus będący adwokatem zostaje przydzielony do obrony Toma Robinsona, czarnoskórego pracownika plantacji bawełny oskarżonego o zgwałcenie białej dziewczyny. Oczami Smyka obserwujemy nierówną walkę Atticusa o życie Toma z uprzedzeniami na tle rasowym. 
Narracja, na pierwszy rzut oka, powoduje u czytelnika wrażenie jakby czytał kolejną błahą książkę dla dzieci. Nic bardziej mylnego, choć i odpowiednio przygotowane dzieci po książkę mogłyby sięgnąć. Zabić drozda porusza bardzo ważne tematy, a podanie ich przez autorkę właśnie w takiej formie jak to uczyniła sprawia, że dopiero pod koniec, dociera do nas głębia zawartego w treści utworu przekazu. Powszechne w miasteczku uprzedzenia, z jednej strony ogromna pobożność, a z drugiej umniejszanie wartości życia osób innych niż białe, nierówna walka o sprawiedliwość z góry skazana przez te uprzedzenia na porażkę, a ponadto kryzys moralności lokalnej społeczności, która zaślepiona traci prawdę z oczu sprawiają, że Zabić drozda jest książką nadal aktualną, wartą przeczytania i przemyślenia.

INFO
Autor: Harper Lee
Tytuł: "Zabić drozda"
Wyd.: Poznań, Rebis 2006
Il.str.: 422
Cena: -

niedziela, 9 czerwca 2013

Powieść gotycka

Ciemna uliczka skąpana w świetle gazowej latarni. Mokry bruk skrzy się od blasku sączącego się nieśpiesznie przez lekką mgiełkę, która wszystko otula pachnącą pleśnią wilgocią. Dwie osoby, jedna rozmowa. Słyszysz? Nie, nic nie słyszę, przecież jest cicho. Słuchaj, coś tam szeleści, o patrz! Przeleciało nad nami, co to? To tylko nietoperz, uspokój się, wije sobie gniazdo. To nietoperze wiją gniazda? Tak, wiją je na głowach dziewic, moszcząc się w ich włosach. 
Tak mógłby wyglądać początek powieści gotyckiej, gdybym to ja ją napisał. Jednakowoż dziś już nikt nie nazywa w ten sposób książek, których akcja rozgrywa się w posępnych lokalizacjach, mrocznych zamkach, lasach, dworkach czy miejskich kamienicach. Nikt nie nazwie przecież powieścią gotycką historii nastolatki ze szkoły średniej uganiającej się za braćmi wampirami. Dziś taka tematyka to domena "romansu paranormalnego", o którym jakiś czas temu pisałem. Próżno szukać nam nowych powieści gotyckich na półkach księgarń, a i sama klasyka tego gatunku, powstała na przełomie XVIII i XIX, spychana jest brutalnie przez opowieści, co prawda wyrosłe z tego nurtu, które jednak przekształciły cechy typowe dla gatunku w popszmirę dla nastolatek. Czepialscy mogą zarzucić mi, że przecież w czasach, kiedy ten gatunek się rodził, książki spod jego znaku nie były niczym więcej jak zwykłymi czytadłami dla szerokiego grona odbiorców. Prawda, jednakowoż dziś bohaterowie tworzeni przez powieściopisarzy, czerpiących całymi garściami z powieści gotyckich, mogą co najwyżej buty czyścić tym stworzonym przez Brama Stockera, Gregory'ego Lewisa czy Mary Shelley. Warto pamiętać o tych książkach trącących dziś już myszką, w których możemy znaleźć prawdziwy klimat grozy, niesamowite opisy posępnych cmentarzy i zamków, ludzkiego obłędu, niesamowitych stworzeń wodzących człowieka na pokuszenie. 

środa, 5 czerwca 2013

Tajemnica wraku "Orfeusza"

Przeczytałem tę książeczkę szybciutko, bo nie było się nad czym roznamiętniać, liczy sobie niespełna 200 stron, a mimo to, aby napisać o niej kilka słów, musiałem to wszystko jeszcze raz przemyśleć. To pierwsza książka Carlosa Ruiza Zafóna z jaką miałem okazję się zapoznać i niestety niespecjalnie się zachwyciłem, o oczarowaniu nie ma nawet mowy. 
Utwór opowiada o rodzinie Carverów, która przeprowadza się do rybackiego miasteczka nad Atlantykiem. Zajmują oni dom zamieszkany niegdyś przez małżeństwo Fleishmanów. Fleishmanowie opuścili swój wymarzony dom po tym jak ich jedyny syn utoną w morskiej kipieli. Max i Alicja poznają miejscowego chłopaka Rolanda, który zaznajamia ich z miasteczkiem, a także pokazuje im miejsce, gdzie przed laty zatonął statek "Orfeusz". Związana z tym zdarzeniem upiorna historia łączy się z losami rodziny Fleishmanów, a także samego Rolanda wychowywanego przez jedyną osobę, która katastrofę "Orfeusza" przeżyła - latarnika Victora Kraya. Domowa tragedia Carverów sprawia, że Max i Alicja samotnie muszą zmierzyć się z upiorami przeszłości, które zbudzone ze snu dążą do wyrównania rachunków sprzed lat. Tytułowy Książę Mgły nie zapomina o raz danym mu słowu, zrobi wszystko, by nieszczęśnik, który zgodził się wejść w konszachty z nim dotrzymał warunków zawartej umowy. Nie przeszkodzi mu nawet śmierć w morskich odmętach. 
Nie z piany morskich fal, ani też spośród setek pochlebstw na temat Księcia Mgły, jakie znaleźć można w Internecie, wyłoniła się moja opinia na temat tego utworu. Opisy są ciekawe, nawet bardzo plastyczne i namacalne, przedstawiona historia maga Kaina aka Księcia Mgły oraz rodzin Fleishmanów i Carverów też jest interesująca i godna uwagi, jednak to wszystko jakoś ze sobą mi się nie zgrało. Przesłanie zawarte w losach bohaterów, a przede wszystkim w historii umowy  zawartej między Kainem a doktorem Fleishmanem, zagnieżdża się, gdzieś głęboko w głowie - to fakt, jednak w ogóle mnie nie porusza. Mimo niewątpliwych walorów Księcia Mgły nie polubiłem tej książki, nie zachęciła mnie ona do sięgnięcia po inne utwory Zafóna. 

INFO
Autor: Carlos Ruiz Zafón
Tytuł: "Książę Mgły"
Wyd.: Warszawa, Muza SA 2010
Il.str.: 198
Cena: 26,99 zł

sobota, 1 czerwca 2013

Przeznaczenie Jedi - Odwet

Historie wielowątkowe, o rozbudowanej fabule, ułożone w dłuższe serie szczególnie narażone są na zarówno czytelnicze jak i pisarskie "zmęczenie materiału". Wymagają, by przedstawiona historia, przede wszystkim jej główny nurt, nie zginęła gdzieś za horyzontem pomniejszych wątków i wąteczków. Oto mamy czwartą część serii Przeznaczenie Jedi - Odwet, która wydaje się być mniej porywająca niż poprzednie fragmenty tego cyklu. 
Luke Skywalker wraz z synem Benem, w pogodni za sithańską uczennicą Vestarą trafiają na Dathomirę - planetę znaną z dużej liczby mieszkańców obdarzonych Mocą, a także kultu Ciemnej Strony Mocy wyznawanego przez Siostry Nocy. Dołączają do nich także Han i Leia Solo. Atakowani przez tubylcze plemiona i rancory zamieszkujące planetę, w końcu odnajdują uczennice Sithów, trafiając tym samym na spotkanie dwóch klanów, które dążą do połączenia się. Jeden klan składa się z mężczyzn, którzy na Dathomirze traktowani są jak niewolnicy, drugi klan, co oczywiste, jest domeną kobiet władających Sztuką, jak zwana jest na planecie Moc. Połączeniu obu plemion chcą przeszkodzić Siostry Nocy. Tym czasem w galaktycznej stolicy Coruscant kolejny Rycerz Jedi pada ofiarą tajemniczej choroby, co skutkuje rządowymi sankcjami i próbą pacyfikacji Świątyni Jedi. Następuje impas, któremu mają zaradzić Han i Leia, którzy pomiędzy jednym atakiem Sióstr Nocy, a drugim wracają do stolicy, by tam też zaznaczyć swoje niebagatelne znaczenie dla akcji książki. Polityczne rozgrywki admirał Daali komplikują się kiedy plan postawienia przed sądem admirał Niathal spala na panewce. Przywódczyni sojuszu chce poprawić swoje notowania pertraktując z Zakonem Jedi. Przeszkadzają jej jednak w tym spiskowcy.
Cały wątek dathomirian walczących z Siostrami Nocy był dla mnie mało przekonujący i w zasadzie nie wniósł nic nowego, ani też ciekawego do książki  Taki zapychacz, który co prawda fajnie się kończy, ale mogłoby się bez niego obyć. Dużo bardziej cieszyłbym się gdyby watek politycznych rozgrywek między Natasi Daalą, Zakonem Jedi, a spiskowcami został rozbudowany. Mam nadzieję, że stanie się to w kolejnych częściach, bo ta mnie cóż trochę zawiodła. 

INFO
Autor: Aaron Allston
Tytuł: "Przeznaczenie Jedi IV - Odwet"
Wyd.: Warszawa, Amber 2011
Il.str.: 368
Cena: 35,80 zł