niedziela, 24 lutego 2013

Niezwykłego tłumacza postać

Osoba tłumacza zwykle przez samych czytelników pomijana jest w ich zachwytach, "ochach i achach" nad przeczytaną książką. Przyznam, że i ja sam nieczęsto zwracam uwagę na osobę odpowiedzialną za tłumaczenie. Zwykle tłumacz jest zupełnie anonimowy dla odbiorcy książki i jego imię i nazwisko zupełnie nic nam nie mówi. Przemawia do nas tylko osoba autora oryginału. Jednak nie każdy tłumacz ukryty jest za gęstą chmurą anonimowości. Wielu z czytelników w zupełnie inny sposób spojrzy na polskie tłumaczenie książki jeśli pozna osobę, która tłumaczenia dokonała, a tym samym podzieliła się z nami kawałkiem literatury z innego kraju. Fanom J.R.R. Tolkiena znanych jest kilka przekładów Władcy Pierścieni, a do tej pory uznawane za wzorcowe jest tłumaczenie dokonane przez Marię Skibniewską i przez samych fanów polecane i wychwalane. Cenione są przekłady literatury francuskiej dokonane przez Tadeusza Boya-Żeleńskiego. Z gruntu bardziej współczesnego na pewno znana jest miłośnikom książek postać Michała Rusinka sekretarza Wisławy Szymborskiej, a także tłumacza. Przełożył na polski Piotrusia Pana i Wendy J.M. Barrie'go. Dzisiejszy wpis poświęcony jest pozycji przybliżającej osobę tłumacza literatury amerykańskiej.
Na wzgórzach Idaho autorstwa Bartosza Marca przybliża nam sylwetkę Bronisława Zielińskiego, jak zawarto w podtytule tłumacza i przyjaciela Ernesta Hemingwaya (przeze mnie autora nieco zaniedbanego). W książce zawarto dzienniki tego znakomitego tłumacza pisane podczas wizyty w Stanach Zjednoczonych najpierw w roku 1958 później 1965. Dwa osobne rozdziały poświęcono korespondencji Zielińskiego z Hemingwayem i Trumanem Capote, którego także miał okazję dwukrotnie spotkać. Ze wspomnień tłumacza możemy poznać samego Hemingwaya jako osobę bezpretensjonalną i szczerą, a Capotego jako gadułę i zawadiakę. Obaj, tak różni od siebie, pisarze polubili Zielińskiego z równą serdecznością. Choć sam Ernest Hemingway miał więcej czasu by polskiego tłumacza swoich dzieł poznać - Zieliński spędził z nim trzy dni w jego domku w Ketchum. Nie chcę tu zbyt wiele pisać na temat samych relacji między wspomnianymi osobami, warto samemu dzienniki Bronisława Zielińskiego poznać. Sam rozdział poświęcony życiu tłumacza przybliża nam jego sylwetkę, całość natomiast daje jako taki obraz pracy tłumacza nad przekładem - troskę o oddanie stylu autora, melodii języka czy wątpliwości przy tłumaczeniu słów i zwrotów nie mających w języku polskim odpowiedników. Kończąc książkę żałowałem, że jest taka krótka.
Oprawa graficzna publikacji także zasługuje na uwagę. Duży format książki i mnóstwo zdjęć dokumentujących życie Zielińskiego, kilka reprodukcji listów Trumana Capotego świetnie dopełniają całej opowieści. Szkoda, że spadkobiercy Hemingwaya nie wyrazili zgody na publikację jego listów (zostały one jedynie omówione).

INFO
Autor: Bartosz Marzec
Tytuł: "Na wzgórzach Idaho. Opowieść o Bronisławie Zielińskim, tłumaczu i przyjacielu Ernesta Hemingwaya"
Wyd.: Warszawa, MUZA SA, 2008
Il.str.: 322
Cena: 44,90 zł

piątek, 22 lutego 2013

Dzień, w którym zgłupiała Ziemia

Skoro książka jest "pop" i czytanie też jest "pop", a zakładając bloga szczególnie zależało mi na zobrazowaniu obecności książki w popkulturze, to nie mogłem pominąć odcinka jednej z popularnych amerykańskich kreskówek. 
Siódmy odcinek trzeciego sezonu kreskówki Futurama w bardzo zabawny sposób nawiązuje do książek. Dokładnie do jakich napiszę za chwilkę. Najpierw wypada osobom nie znającym Futuramy powiedzieć o czym rzecz jest. Serial animowany opowiada o przygodach Philipa J. Fry'a chłopaka, który przez przypadek zostaje zamrożony i budzi się (po tysiącleciu spędzonym w specjalnej komorze) w roku trzytysięcznym. Owocuje to wieloma zabawnymi sytuacjami szczególnie, że jego kompanami zostają jednooka Turanga Leela, robot alkoholik i kleptoman Bender, humanoidalny homar doktor Zoidberg, biurokrata rodem z Jamajki Hermes Conrad, dziedziczka fortuny rodziców Amy Wong oraz krewny Fry'a profesor Farnsworth. Wszystko unurzane jest po dziurki w nosie w absurdzie i specyficznym poczuciu humoru. Nawiązania do znanych osób jak gwiazdy i politycy jest nad wyraz częste. W fabule pojawiają się także nawiązania do takich filmów science fiction jak Star Trek, Star Wars czy Stargate.
W odcinku, który spodobał mi się szczególnie z racji książkowych odwołań, wykorzystany został tradycyjny motyw zagłady Ziemi. Wielkie mózgi lądują na Ziemi i ogłupiają i tak durnych obywateli planety. Tylko jedna osoba opiera się kosmicznym mocom obcych - jest nią oczywiście Fry. Leela, która wcześniej uciekła z planety, by powrócić na nią z wiadomością dla Fry'a, że to tylko on może uratować Ziemię przed zagładą, towarzyszy mu w walce z Wielkim Mózgiem. Walka odbywa się w bibliotece... 
Wielki Mózg jest nie lada przeciwnikiem i wygłasza bardzo znamienną kwestię: "Każda książka w tym pokoju to droga w krainę marzeń...". Jakież to prawdziwe. Złowrogi obcy ma zamiar uwięzić Fry'a i Leelę właśnie w tej krainie marzeń. 

Najpierw trafiają do "pełnej symboli opowieści" Hermana Melville'a Moby Dick. Jest zatem i kapitan Ahab i Queequeg, a w roli wieloryba Wielki Mózg.


Następnie bohaterowie przeniesieni zostają do świata Tomka Sawyera i słynnej sceny malowania płotu znanej czytelnikom z książki Marka Twaina Przygody Tomka Sawyera. Wielki Mózg skarży się, że Tomek go oszukał, że malowanie płotu wcale nie jest świetną zabawą :)



Kolejnym miejscem, do którego bohaterowie trafiają za sprawą Wielkiego Mózgu jest salon z powieści Jane Austen Duma i uprzedzenie.



Wreszcie okazuje się o co w tym wszystkim chodzi. Fry, by pokonać przeciwnika zaczyna pisać własną książkę, której treść ogłupia Wielki Mózg i zmusza go do odwrotu. Podsumowuje to zdaniem, że to dzięki książkom zgromadzonym w bibliotece świat został ocalony.
Jak na taką trywialną kreskówkę w duchu The Simpsons to całkiem ważne przesłanie zostało w jej treści zawarte. Mam nadzieję, że osobom chętnym to oglądnąć nie zepsułem tą notką przyjemności oglądania Futuramy. Zostawiłem sporo smaczków, o którym niepodobieństwem byłoby tu wspominać. I tak ten wpis rozrósł się strasznie.

wtorek, 19 lutego 2013

Ponownie w Krainie Siedmiu Królestw

Niebawem bo już 20 marca premierę będzie miał czwarty, ostatni tom serii fantasy osadzonej w Krainie Siedmiu Królestw zatytułowany Karmazynowa Korona, w związku z rychłą premierą czas na słów kilka o części trzeciej tej serii. 
Trzecia część historii Hana Alistera i Raisy ana'Marianny nosząca tytuł: Tron Szarych Wilków, mniej więcej do połowy galopuje, dając czytelnikowi mnóstwo radości z zagłębiania się w meandry opowieści stworzonej przez Williams Chimę. Porwanie, a potem dramatyczna ucieczka przyszłej królowej Fells przed złoczyńcami i towarzyszące temu zwroty akcji naprawdę mnie pochłaniały. Autorka nie oszczędza bohaterów, w sumie to jest dla nich wyjątkowo bezlitosna. Królowa Marianna dołączyła do duchów Szarych Wilków za sprawą tajemniczego zajścia (może napiszę od razu zejścia), tymczasem Rada Czarowników dąży do obsadzenia na tronie królestwa Fells jej młodszej córki Mellony, co oczywiście nie podoba się klanom, w szczególności Averillowi Lekkiej Stopie Demonai. Raisa rozdarta jest między dwóch mężczyzn. W dodatku  według obowiązującego prawa z żadnym z nich nie może się związać. Jeden jest szefem królewskiej gwardii, drugi czarownikiem. Han w końcu dowiaduje się, że Rebeka jest tak naprawdę Raisą ana'Marianną następczynią tronu i córką znienawidzonej przez niego królowej,  którą to obarcza winą za śmierć matki i siostry. Kolejne rozczarowanie dobitnie uświadamia mu, że właściwie nie ma na tym świecie nic do stracenia. Nawiązuje ponowny kontakt z tajemniczym Krukiem będącym w istocie jego przodkiem. W dodatku tym niesławnym przodkiem noszącym przydomek Król Demon. Taa...
Odkrywanie kolejnych cegiełek międzypaństwowych intryg oraz tych w samym łonie królestwa Fells jest  bardzo ciekawe. Same losy Hana Alistera - chłopaka obdarzonego mocą, z którą to związane są losy całego, znanego bohaterom świata są dla mnie najistotniejszą częścią składową fabuły. Najciekawszy jest fakt, iż pomimo tych wszystkich meandrów fabuły prawdziwy nieprzyjaciel jeszcze nie objawił swojego oblicza. Owszem klany rywalizują z czarownikami, w Siedmiu Królestwach panuje wojna, ale to wszystko jest po to by odciągnąć naszą uwagę od prawdziwego zagrożenia, które jeszcze się nie z wizualizowało. Wszystko wskazuje na to, iż w kolejnej, ostatniej części cyklu rozgrywka Hana między klanami, którym przysięgał pomagać i czarownikami, których szczerze nienawidzi będąc jednocześnie jednym z nich, znajdzie swój dramatyczny koniec. Han zagra va banque bo cóż ma do stracenia. I tego końca nie mogę się już doczekać. 
Tak jak wspomniałem mnie książka porwała i trzymała w napięciu mniej więcej do połowy. Później napięcie opadło, oczywiście nadal wiele się dzieje, jest to jednak pokłosie tego co miało zaczyn w poprzednich częściach. 

INFO
Autor: Cinda Williams Chima
Tytuł: "Tron Szarych Wilków"
Wyd.: Kraków, Galeria Książki, 2012
Il.str.: 672
Cena: 39,90 zł

Jeszcze chwilka małej prywaty. Zachęcam do polubienia bloga Książki i/lub Czasopisma na Fb :)

https://www.facebook.com/KsiazkiIlubCzasopisma

niedziela, 10 lutego 2013

Śmierć bogatego farmera i trojga członków jego rodziny

Zabierając się za lekturę Z zimną krwią, największego dzieła Trumana Capotego, bałem się, że będzie to książka napisana ciężkim, topornym językiem, przy której czytelnik usypia zamiast pogrążać się w przedstawionej historii. W zasadzie nie wiem skąd wzięło się to przekonanie. Znam inne utwory tego Autora i uważam, że są bardzo przyjemne w odbiorze. Możliwe, że to przez podjęty temat i rozmiar dzieła - jest to najdłuższy pojedynczy utwór Capotego.
Impulsem do napisania Z zimną krwią był artykuł zamieszczony w "The New York Timesie" z 16 listopada 1959 roku zatytułowany: Śmierć bogatego farmera i trojga członków jego rodziny. Truman Capote w towarzystwie Harper Lee - przyjaciółki z lat młodości i późniejszej autorki  uhonorowanej Nagrodą Pulitzera książki Zabić drozda, udaje się do miasteczka Holcomb, aby naocznie zapoznać się z ogromem tragedii, która rozegrała się na farmie Clutterów. Zbiera materiały, rozmawia z osobami prowadzącymi śledztwo, z ludźmi, którzy znali członków zamordowanej rodziny, by w końcu nawiązać kontakt z pochwyconymi przestępcami - Dickiem Hickockiem i Perrym Smithem. Na pisaniu książki Autor spędził pięć lat, przetrawił zebrane materiały, a owocem jego pracy jest niezwykła książka, już tytułem sugerująca z jakim nastawieniem popełniona została zbrodnia. Bez mrugnięcia okiem po prostu z zimną krwią. Autor bez emocji, z punktu widzenia narratora opisuje co wydążyło się na farmie otoczonej pszenicznymi polami Kansas. Wchodzi w głowy świadków i przestępców prowadząc czytelnika, krok po kroku, od odkrycia zbrodni następnie przez poszukiwanie jej sprawców, by na późniejszym ich schwytaniu, osądzeniu i ukaraniu skończyć. W ani jednym momencie książki nie zdradza własnego nastawienia do popełnionego przez Dicka i Perry'ego czynu, a pamiętać należy, że podczas wielu rozmów z tymi mężczyznami nawiązał z nimi coś na kształt przyjaźni. Pomagał im podczas procesu, spędzał długie godziny na rozmowach z każdym z nich. Pisanie Z zimną krwią doszczętnie wyczerpało Trumana Capotego, który nie mógł skończyć powieści bez wyraźnego zakończenia sprawy - śmierci przestępców na szubienicy. Jednak tego napięcia towarzyszącego powstawaniu książki nie czuje się podczas lektury - to dobrze bo mogłoby to być wyjątkowo nieznośne. Jest to jedna z nielicznych książek posiadających poza ciekawie przedstawionym tematem także bardzo interesującą genezę.
W Polsce doczekaliśmy się wydań Z zimną krwią w dwóch tłumaczeniach. Klasyczne tłumaczenie wyszło spod pióra Bronisława Zielińskiego, po raz pierwszy opublikowane zostało w 1968 roku przez Spółdzielnie Wydawniczą "Czytelnik". Drugie, nowe tłumaczenie jest dziełem Krzysztofa Filipa Rudolfa. Ukazało się nakładem Domu Wydawniczego "Rebis" w roku 2001.

INFO
Autor: Truman Capote
Tytuł: "Z zimną krwią"
Wyd.: Poznań, Dom Wydawniczy "Rebis", 2007
Il. str.: 426
Cena: 16,90 zł

środa, 6 lutego 2013

Prawo serii nr 3

Kolejna odsłona blogowego cyklu na temat serii książkowych ukazać się miała dużo, dużo wcześniej. Wyszło jednak inaczej. Zgodnie z zapowiedzią, z pierwszej notki z tego obszaru, trzecia część "Prawa serii" poświęcona będzie dziewięciotomowemu cyklowi Przeznaczenie Jedi. Seria tworzona była na zmianę przez trzech autorów w latach 2009 - 2012.  Wszystkie dziewięć tomów Przeznaczenia Jedi ukazało się w Polsce nakładem wydawnictwa Amber. Na serię składają się następujące pozycje: Wygnaniec, Omen, Otchłań, Odwet, Sojusznicy, Wir, Wyrok, Hegemonia, Apokalipsa. Co ciekawe, zagraniczne wydanie serii poprzedziło opublikowanie przez Del Rey na stronie StarWars.com bezpłatnego przewodnika po świecie Gwiezdnych Wojen, omawiającego jego bieżący stan. Fate of the Jedi: Dramatis Personae oprócz kontekstu przydatnego osobom nie znającym wcześniejszych książek (w szczególności serii Dziedzictwo Mocy) przybliżającego wcześniejsze dzieje bohaterów, zawiera także ich krótkie biografie. Sympatyczny ukłon w stronę fanów, stałych czytelników i wyciągnięcie ręki w kierunku nowych. Rzecz przydatna dla wszystkich miłośników Expanded Universe. 
Historia przedstawiona przez Aarona Allstona, Christie Golden i Troy'a Denninga rozgrywa się w dwa lata po zakończeniu wydarzeń znanych czytelnikom z serii Dziedzictwo Mocy. Kolejny raz stawką w rozgrywce jest przetrwanie Zakonu Jedi i panowanie nad Sojuszem Galaktycznym.  Bohaterowie, poza nowymi wyzwaniami, muszą także radzić sobie z następstwami wojny domowej rozpętanej przez Jacena Solo (który biorąc przykład ze swojego niesławnego dziadka Dartha Vadera stał się Darthem Cadeusem i zapragnął władzy nad całą Galaktyką). I tak oto znowu możemy przenieść się w świat gdzie bohaterowie zmagają się z przeciwnościami losu. Gdzie odkrywają siebie na nowo, a towarzysząca im Moc zamiast pomagać w zaprowadzeniu pokoju w Galaktyce przysparza im tylko wrogów. Luke Skywalker wyrusza w podróż wraz z synem Benem. Zmusza go do tego sytuacja polityczna. Zakon Rycerzy Jedi po raz kolejny jest w odwrocie. Han i Leia zmagają się z bałaganem, którego sprawcą jest ich opętany przez Ciemną Stronę Mocy syn - Jacen. Niebezpieczeństwo, które skrywa czarny bezkres kosmosu może zniszczyć całą Galaktykę. Czy tak się stanie musimy sprawdzić sami. Mamy aż dziewięć tomów, by spokojnie rozkoszować się znanymi bohaterami i zupełnie nowymi postaciami, by przyglądać się ich perypetiom i rozterką. 
Aha, tak abstrahując już od samej treści książek muszę przyznać, że okładki każdej z odsłon syklu Przeznaczenie Jedi są znakomite! 

piątek, 1 lutego 2013

Biografia to zaiste niezwykła

Jest jeden jedyny T. C.
Nie było nikogo takiego przede mną
i nie będzie po mnie
Truman Capote

Zacytowane słowa, wypowiedziane przez Truman Capote - niezwykłego amerykańskiego prozaika - w czerwcu 1984 roku (na dwa miesiące przed śmiercią) są esencją przekonania  o własnej wartości. Przekonanie o własnym geniuszu towarzyszyło mu od najwcześniejszych lat aż do samego smutnego końca w alkoholowo-narkotycznym zamroczeniu. Uważał się za geniusza. Dla przyjaciół i wielbicieli był geniuszem, dla wrogów był zaledwie "chłopkiem roztropkiem" z Amerykańskiego Południa. W swoich tekstach - głównie opowiadaniach - nieustannie dążył do osiągnięcia stylistycznej perfekcji, wielu twierdzi, że udało mu się to w 100%. Gerald Clarke przedstawia nam Trumana Capotego jako pełnowymiarową postać, której życie wypełnione było wzlotami i upadkami. Capote nie jest człowiekiem z brązu, daleko mu do ideału, jest pełnym wad, złośliwym, ale niepozbawionym wdzięku i uroku autorem świetnych opowiadań, sugestywnych opowieści o przedstawicielach jemu współczesnych elit towarzyskich.
Książka obrazuje kształtowanie się osobowości Capotego począwszy od smutnego dzieciństwa poprzez pierwsze kroki stawiane w literackim światku Nowego Jorku. Problemy z niepoważnym ojcem, którego właściwie nie znał i matką, która nie mogła zaakceptować homoseksualizmu syna, jej alkoholizm i liczne romanse tylko wzmagały w Capotem chęć zostania pisarzem - wielkim pisarzem na miarę Prusta i Faulknera. Wiele miejsca w biografii poświęconego zostało romansom i związkom Capotego chociażby z Newtonem Arvinem czy Jackiem Dunphym, z którym pomimo licznych perturbacji był do końca życia. Nie zabrakło informacji na temat odbioru dzieł Capotego przez krytyków i publiczność oraz reakcji autora na niepochlebne opinie, którymi wbrew pozorom bardzo się przejmował.
Z licznych podróży po niemalże całym świecie, ze spotkań towarzyskich oraz własnego dzieciństwa Capote czerpał inspiracje, niczym ze studni bez dna. Jego nieposkromione uwielbienie do wysłuchiwania i tworzenia plotek przysparzało mu wiele radości, co innego osobom, o których akurat plotkował. Ten niskiego wzrostu mężczyzna o urodzie chłopca, opatulony szalem od Bronziniego rozkochiwał w sobie zarówno kobiety jak i mężczyzn. I mógłbym tak długo pisać o osobie samego Trumana Capote, ale tu poprzestanę i zachęcę tym samym do sięgnięcia po tę książkę grubą i ciężką. 
Tomiszcze to opasłe wypełnione ciekawymi opowieściami, wspomnieniami i fotografiami. Gerald Clarke napisał to w świetny sposób, wręcz porywający. Mam tylko zastrzeżenie do samego podziału treści książki na rozdziały. Mamy tylko numeracje kolejnych rozdziałów, która właściwie nic nie daje poza mechanicznym poszatkowaniem tekstu. Liczyłem, że materiał pogrupowany zostanie w jakieś konkretne okresy, a rozdziały będą opatrzone tytułami. Cóż niema rzeczy idealnych. 


INFO
Autor: Gerald Clarke
Tytuł: "Truman Capote. Biografia"
Wyd.: Warszawa, Państwowy Instytut Wydawniczy, 2008
Il.str.: 734
Cena: 79,90 zł