piątek, 4 stycznia 2013

Galaktyka Pani Krysi - Ciasteczko

Pani Krysia była nieugięta:
- nie jesteś  przebiegły. Inteligencją też nie zabłysnąłeś. Ślamazaro ty jedna.
Pastwiła się nad Studentem ile mogła. Była górą. To ona tu rządziła, a w nim Moc wyraźnie osłabła. Wyczuła to i pozwalała sobie na perorowanie, na ględzenie. Działała bez pardonu.
- Źle to robisz w dodatku guzdrzesz się, a tu trzeba żwawo. Słyszysz?
- Słyszę, pani Krysiu.
Zmarszczki na doświadczonej przez życie twarzy pani Krysi wydawały się z każdą minutą pogłębiać. Student nie miał już siły użerać się z Krysi do niego negatywnym podejściem. Wszystko co robił, robił w jej mniemaniu źle. Ona wszystko robi lepiej. Zapisuje czytelników, wydaje książki nawet przecinki stawia lepiej niż on. Biblioteczny Imperator zatopiony w Galaktyce Książek, przeświadczony o swojej racji tak mocno, że różnorakie frakcje, zwalczające się wzajemnie, wyznające różne polityczne poglądy, poddawały się i uginały pod stalowym wzrokiem pani Krysi - bibliotekarki. Zaszurała podhalańskim kapciem - szuru-buru - wieściła zwycięstwo starości i doświadczenia nad młodości naiwnością i głupotą. Student sondując jej dalsze oracje nieśmiało zapytał:
- pani Krysiu?
- Czego chcesz, mało masz roboty? Ciężki dzień przed nami, a tobie jeszcze na pogaduszki się zbiera.
Gdyby mogła poraziłaby go niebieską błyskawicą Mocy.
- Zje pani ciasteczko?
Wyciągnął do niej paczkę kruchych ciasteczek z orzechami. Wiedział, że bibliotekarka za młodu lubiła te ciastka i to bardzo. Teraz kiedy nosi protezę musi sobie ich odmawiać. Uśmiechnął się szyderczo, spoglądając na umykającą za regały z książkami panią Krysię.
- No to pani Krysiu mamy remis, 1:1.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz