czwartek, 28 czerwca 2012

Brudny Śląsk

Zupełnie przypadkiem sięgnąłem po utwór "Gnój" Wojciecha Kuczoka. Książka leżała u kolegi na stoliku, nie mógł jej zmordować - pewnie przez brutalny obraz rozkładu rodziny ukazany przez autora. Leżała, więc ją "machnąłem" z ciekawości bo swojego czasu głośno było o filmie "Pręgi" na podstawie tej książki nakręconego. Przeczytałem i niespecjalnie się zbulwersowałem myśląc tylko, że historia może zrobić wrażenie na kimś kto zupełnie stracił kontakt z rzeczywistością. Na kimś kto nie zna polskich realiów i nigdy nie spotkał się z rodzinnymi patologiami. Książka jest napisana świetnie, przemykamy przez kolejne strony gładko i bez przeszkód. Raz się śmiałem, raz denerwowałem - to dobrze. Jeśli zupełnie nie wzbudziłoby to we mnie emocji to byłoby źle. Obraz śląskiej rodziny przedstawionej przez Kuczoka w "Gnoju" postawił mi przed oczami własnych sąsiadów. Zwykłą rodzinę, młodego górnika, który górnikiem przestał być kiedy zabrał z kopalni popularną odprawę i zaczął żyć jak król, pić jak król i zadzierać nosa też jak król. Królewskie życie szybko się rozpłynęło i z królewskiego dworu na powrót wrócili do swojego normalnego życia. Bluzgania rodziców na dzieci, dzieci na rodziców całej rodziny na wszystkich w około. Picie i bicie, awantury i wrzaski. To wszystko sprawiło, że rzeczywistość tak przerysowana przez autora, ale ukazana bardzo celnie w ogóle mnie nie zdziwiła. Nie wiem czy kiedykolwiek bym sięgnął po ten utwór, gdyby nie plątał się po mieszkaniu. Zupełnie nie ciągnie mnie do takich swojskich obrazków.

Odyseja Hillary Clinton

Od wyborów w Stanach Zjednoczonych minęły już prawie dwa lata, Donald Trump rozgościł się w Białym Domu, zasiadając zapewne z buciorami n...