środa, 30 maja 2012

Przepraszam, przepraszam, przepraszam

Szał przepraszania serwuje nam Mark Basset - bohater książki "Przepraszam za wszystko" Jaya Raynera. Mark to krytyk kulinarny, tak ostry w swoich ocenach, że jeden z właścicieli obsmarowanej przez niego restauracji popełnia samobójstwo we własnym piecu chlebowym. Zdarzenie to wywołuje u głównego bohatera falę rozckliwiania się nad sobą oraz przemożną potrzebę przeproszenia wszystkich, których niegdyś skrzywdził. Niesamowity splot wydarzeń związanych z kojeniem własnego sumienia prowadzi Basseta do Organizacji Narodów Zjednoczonych, gdzie obejmuje stanowisko Najwyższego Przepraszacza. I zaczyna się maraton przepraszania przeplatany wspomnieniami bohatera  dzieciństwa, gdzie ważną rolę odgrywa ojciec i... gotowanie. Ledwo zabrałem się za tę książkę a już kończyłem, tak szybko minął mi czas podczas czytania tej niewiarygodnej momentami absurdalnej historii, dającej jednak do myślenia. Nie dużo, bo głownie to śmieszna historia i śmieszne teksty, ale jednak.  Autor ciekawie przedstawił proces przepraszania i związane z tym dyplomatyczne podchody. Sam cel przeproszenia danego narodu czy osoby tradycyjnie związany jest z pieniędzmi. Nie wiem czy dobrze celuję, ale jak dla mnie to chciał także zobrazować absurd istnienia pewnych organizacji, komitetów i fundacji zajmujących się przedziwnymi sprawami za pieniądze podatników. Nie żebym przepraszanie uznawał za bezsensowne czy absurdalne, ale coś jest na rzeczy.  Lekka i pyszna powieść mnie osobiście zainspirowała, by ugotować coś pysznego. Nie wzbudziła (na szczęście) przemożnej potrzeby odnowienia starych kontaktów i przeproszenia za to co mogło być uznane za zachowanie niegodne. 

niedziela, 27 maja 2012

Galaktyki szmat w kronice zaklęty

"Star Wars. Świat Gwiezdnych Wojen. Kronika ilustrowana." to mój najnowszy nabytek poszerzający kolekcje publikacji albumowych opisujących świat "Gwiezdnych Wojen" i fenomen popularności z nim związany. Publikacja jest absolutnie niezwykła. Rok po roku opisuje rozwój świata stworzonego przez Georga Lucasa. Motywy i inspiracje, pierwsze pomysły, przebieg pracy nad filmem, ludzie związani z produkcją, a także gadżety i fanowskie konwenty, i jeszcze więcej! Wszystko to zawarto na ponad 300 strona książki. Mnóstwo zdjęć i ciekawostek oraz dwie fotografie wysokiej jakości, które spokojnie możemy powiesić na ścianie w ramce. Kronika zaspokoi fanów kina, jak i komiksów i książek.  Sympatyczny aspekt publikacji to także dolny pasek, wymieniający najważniejsze wydarzenia, jakie miały miejsce w danym roku.  Ukazane są one jednak z perspektywy czytelnika amerykańskiego i dla przeciętnego fana z Polski czy chociażby Francji mogą nie mieć większego znaczenia. Mimo wszystko umiejscawia to  "Gwiezdne Wojny" w szerszym kontekście przez to sam fakt ich istnienia nie jest oderwany od rzeczywistości.  Co może jednak nużyć w kronice to multum nazwisk, których nie sposób ogarnąć. Autorzy mogli pokusić się także o rozbudowane informacji na temat chociażby aktorów odtwarzających główne role w filmie. Ostatni 2010 rok jaki obejmuje kronika w moim odczuciu został potraktowany po macoszemu i sprawia wrażenie dorzuconego niemal na siłę. Forma w jakiej nam zaserwowano kronikę jest bez zarzutu. Twarda oprawa dodatkowo chroniona przez pudełko z grubego kartonu szczelnie chroni jakże cenną zawartość. To kartonowe pudełko mogło zostać zastąpione chociażby obwolutą, cena publikacji byłaby w tedy ciut niższa. Cóż wydawcy postanowili zadać szyku i wydać tę pozycję "na bogato" w odpowiedniej cenie przez co wielu fanów zapewne odpuści sobie zakup. Na szczęście istnieją miejsca, gdzie kronikę ilustrowaną można dostać w całkiem rozsądnej cenie. Na dokładkę załączam dwie fotki wnętrza publikacji.


czwartek, 24 maja 2012

Emocje

Emocje grają niebagatelną rolę podczas czytania książki. To oczywiste, przecież właśnie ze względu na emocje wywoływane przez czytany tekst sięgamy po lekturę. Bez względu na to co czytamy, tekst zawsze powoduje u nas odczuwanie emocji. Lęk, smutek, radość, gniew, euforia tego wszystkiego możemy doświadczyć pochłaniając kolejne słowa zgrabnie w zdania poukładane. Historii niezwykłej czar doświadczyć na własnej skórze to jest to, czego każdy czytelnik oczekuje od wybranej przez siebie pozycji książkowej. Czy jest to antyczna tragedia jak "Oresteja" Ajchylosa, czy książka młodzieżowa jak "Przygody Tomka Sawyera" Marka Twaina, każda bez wyjątku historia zapisana na kartach książki spotyka się z naszą reakcją. Nabyte przez czytelników w przeszłości doświadczenia również wpływają na odczuwanie emocji. Mogą je potęgować lub łagodzić, prowadzić do tego, że jakąś książkę kochamy ponad wszystko  co wcześniej przeczytaliśmy lub wręcz przeciwnie nienawidzimy jej dokumentnie. Oba wyżej wymienione przykłady utworów zapisały mi się w pamięci. Oba utwory lubię. Każdy za coś innego. "Przygody Tomka Sawyera" spowodowały, że na samą myśl o wyczynach tego łobuza zaczynam się śmiać. "Oresteja" natomiast pozwoliła mi odkryć i zgłębić postrzeganie świata typowe dla greka z V wieku p.n.e. Jakiegoś specjalnego katharsis nie przeżyłem, emocji mimo to nie zabrakło. Każdej czytanej przeze mnie książce emocje towarzyszą to jasne, gdyby tak nie było to nie popełniłbym tego tekstu. Niekiedy nawet złoszczę się i głośno pomstuje na jakiegoś bohatera, drażniącego mnie, albo na sploty okoliczności niepomyślne w moim odczuciu dla fabuły. Śmieje się też często czasem nie w tych momentach co trzeba, ot taka drobnostka.

niedziela, 20 maja 2012

...i inne opowiadania


     Opowiadania Truman Capote, twórcy powieści takich jak "Z zimną krwią", "Śniadanie u Tiffany'ego" czy "Wysłuchane modlitwy. Powieść nieukończona" zapewniają czytelnikowi mnóstwo satysfakcji ze spędzonego na ich czytaniu czasu. W moje ręce niedawno wpadł zbiór "Te ściany są zimne i inne opowiadania", poszerzona   o jedno opowiadanie wersja pozycji "Pośród ścieżek do raju i inne opowiadania". Poszerzona zresztą o znakomite, jak informuje wydawca jeszcze w Polsce nie publikowane opowiadanie Majove. Opowiadaniami, które szczególnie przypadły mi do gustu są Dzieci w dniu swoich urodzin, opowieść, której koniec od początku jest nam znany (niesamowita panna Bobbit!),  Majove, o niezwykłej miłości małżeńskiej, Dom kwiatów, w którym miłość, poświęcenie i złośliwości starszej pani zgrabnie się przeplatają, Bezgłowy Jastrząb, o tym jak fascynacja nieznajomą artystką i jej dziełem może wpłynąć na człowieka. Wszystkie opowiadania, jak dla mnie bomba, ale te wymienione jakoś wyjątkowo zapadały mi w pamięci. Pewne motywy w opowiadaniach autora się powtarzają, chwilami miałem nawet wrażenie, że Capote przedstawia zupełnie inną wizję swojego poprzedniego pomysłu. Zresztą było to jego święte prawo. W niektórych opowiadaniach autor zawarł interesujące wątki autobiograficzne związane z jego młodością spędzoną w Alabamie. Przybliża nam to jego postać, sprawia, że staje nam się bliższy. Przynajmniej ja to tak odebrałem. Truman Capote niewątpliwie próbował rozliczyć się jakoś z tamtym okresem, niełatwym w jego pełnym zawirowań życiu. Zachęcam do lektury, utwory nie nużą wręcz przeciwnie. Powodów do śmiechu w nich sporo, do zamyślenia się i podumania także. 

wtorek, 15 maja 2012

Fantasmagoria

...sentymentalna. Debiutancki tomik poezji Daniela Korczykowskiego. Owy tomik, który otrzymałem od samego autora spowodował, że zacząłem zastanawiać się nad istotą poezji i jej miejscem w współczesnej kulturze. Nie jest to czas ani miejsce aby teraz się nad tym rozwodzić. Zostawię sobie ten temat na potem. 
Ale do rzeczy. Poezja jest bez wątpienia przejawem twórczości literackiej, gdzie emocje i uczucia grają pierwsze skrzypce. Nie specjalnie potrafię się rozsmakować w poezji w ogóle. Za młodu na lekcjach polskiego okrutne męki przeżywałem podczas analizy kolejnego wiersza Baczyńskiego, Miłosza czy Szymborskiej. Te pierwsze wrażenia związane z obcowaniem z wierszami zbudowały we mnie jakąś wewnętrzną blokadę. Tomik jednak przeczytałem odnajdując w nim mnóstwo sentymentalizmu typowego dla autora. Umiłowania ojczyzny małej jak i dużej, a także przyrody czy przywiązania do wiary przodków oraz rodziny. To wszystko wpisuje się w osobisty krajobraz przeżyć autora. Sprawia, że poznajemy go lepiej. Pomimo to autor nie odsłania wszystkich kart, wiersze nie są popisem emocjonalnego ekshibicjonizmu. Są raczej zapisem poetyckich poszukiwań autora, poszukiwań złotego środka i odpowiedniej formy wyrazu przeżyć związanych z przeszłością a także teraźniejszością. Nie jestem koneserem poezji i nie bardzo się na niej znam hmm. Zabrakło mi w tych wszystkich wierszach zabawy zapisem, tajemniczych i głębokich kontekstów sprawiających, że spędziłbym godzinę lub dwie nad jednym wersem rozmyślając o co w tym wszystkim chodzi. Jednakowoż każdy artysta ma prawo wyrażać siebie w jemu typowy sposób, zważywszy także na to, że tomik jest debiutem możemy w przyszłości spodziewać się istnej atomowej bomby. Zachęcam do poczytania.

środa, 9 maja 2012

Moda na modę

Wzrost zainteresowania ogółu społeczeństwa modą, niewątpliwie napędzany przez popularne programy telewizyjne, filmy dokumentalne o projektantach i sławnych domach mody, czy migawki z pokazów najnowszych kolekcji dał impuls także wydawcą. Od kilku lat na półkach księgarń pojawia się coraz więcej pozycji traktujących o modzie i  jej historii, projektowaniu czy poradników w stylu, jak się nie ubierać itp. I ja  także zacząłem zgłębiać ten temat. Pierwszą pozycją po jaką sięgnąłem była książka Sue Jenkins Jones "Moda projektowanie", ciekawa pozycja dla każdego kto dopiero zaczyna modą się interesować lub siedzi w temacie głęboko, ale potrzebuje usystematyzować swoją dotychczasową wiedzę. Krótki look na historię, trendy, modowy kalendarz czy materiały. Sporo fajnych i przydatnych informacji. Jednak nie jest to jedyna pozycja godna polecenia. Mamy jeszcze "Historię Mody" Francoisa Bouchera, ogromną księgę dającą nam mnóstwo inspiracji. Wszystko osadzone w historycznym kontekście. "Od zmierzchu do świtu. Historia mody balowej", Małgorzaty Możdżyńskiej-Nawotki to wszystko czego chcecie wiedzieć na temat strojów wieczorowych. Kolejna interesująca pozycja tej samej autorki to  "O modach i strojach. Ilustrowana historia mody". Moda to także wielkie osobowości ją tworzące. Choćby taka Coco Chanel. Jej imię znane jest na całym świecie, a osiągnięcia w dziedzinie mody są nieocenione. Poznać kultową projektantkę możemy dzięki pozycją takim jak "Coco Chanel. Życie intymne" Lisy Chaney czy "Coco Chanel. Legenda i życie" Justine Picardie. Osobiście wyczekuję publikacji traktującej o chyba największym ówczesnym kreatorze mody - Karlu Lagerfeldzie. Moda elektryzuje, ubiory dodają nam pewności siebie, sprawia, że ulica zwykle szara i brudna olśniewa przemykającymi z znienacka "barwnymi ptakami". Warto się nią interesować bo to nie tylko kreacje z wielkich celebryckich imprez ale także nieodłączna część naszej codzienności.

piątek, 4 maja 2012

Zachęta do czytania...

... bywa różna. Targi, kiermasze, a w ich ramach spotkania autorskie, ponadto popularne kampanie społeczne uwrażliwiające na znaczenie książki w rozwoju człowieka. Sławni ludzie, sportowcy, aktorzy, artyści różnej maści, zachęcają młodego i starego by po książkę sięgnął, by coś poczytał, by się zainteresował czymś więcej niż tępą telenowelą w telewizorze. Do pracy u podstaw zaprzęgnięto także postacie z filmów, jak chociażby Mistrza Yodę z sagi "Gwiezdne Wojny". W 1983 roku American Library Association (stowarzyszenie bibliotek amerykańskich) rozpoczęło kampanię połączoną z obchodami National Library Week. Plakat z bohaterem gwiezdnej sagi pojawił się w bibliotekach, szkołach także szpitalach oraz instytucjach związanych z szeroko pojętą książką. Proste hasło i wizerunek kultowego już w tedy ledwo po premierze filmu bohatera dzierżącego książkę. Nic więcej. Prosty, czytelny przekaz. Z dzisiejszej perspektywy ta oszczędność może trącić myszką, wszakże lud domaga się krwi, bebechów z lewa i z prawa. Plakat z Yodą przez wszystkie lata funkcjonowania "Gwiezdnych Wojen" w popkulturze doczekał się wielu nowelizacji. Oszczędność w środkach pozostała jednak jego szczególną cechą. Przecież nie od dziś wiadomo, że mądrej głowie dość dwie słowie, a głupiemu i referatu mało. Cóż takie kampanie jak ta z Yodą inspirują internautów do wytężonej umysłowej pracy. Efekty są różne. Przypadł mi  do  gustu szczególnie jeden obrazek. Zamieszczam go bez zbędnego komentarza poniżej. 


środa, 2 maja 2012

Denuncjacja macho

Taki tytuł posta nasunął mi się jeszcze podczas czytania powieści Maria Vargasa Llosy "Miasto i Psy". Powieści, która spowodowała nie mały ferment wśród opinii publicznej i wojskowych w Peru, a w szczególności w Limie. Vargas Llosa na kartach swojej książki przybliża brutalny, męski świat szkoły wojskowej im. Leoncia Prado w Limie. Opisuje relacje panujące między kadetami, hierarchię, emocje kierujące ich poczynaniami. Nieraz to drażni bo prymitywizm pewnych zachowań każe się zastanowić czy mężczyzna zamknięty w otoczeniu innych mężczyzn jest nadal człowiekiem czy już tylko tępym zwierzem. Wymuszona przez otoczenie poza twardego, pozbawionego skrupułów samca - macho, nie każdemu się podoba. Nie do każdego trafia retoryka siły i podporządkowania. Przykra prawda, że otoczenie często wymusza na nas to jakimi mamy być. Jak mamy mówić, jak mamy myśleć i zapewniać sobie posłuch i szacunek. Biada niedostosowanym. Jednak nie tylko to znajdziemy w książce. Mamy też ciepłe wspomnienia bohaterów z lat dziecięcych, opis pierwszych miłości i niepowtarzalny klimat. Zdecydowanie klimatu książce Vargasa Llosy nie brakuje. Cały niewymuszony dramatyzm powieści sprawia, że czyta się ją przyjemnie. Autor opisuje sugestywnie wszystkie zdarzenia jednak nie jest w tych opisach ordynarny, dlatego też nie przesadzałbym z opisywaniem książki jako jakiegoś hiper brutalnego i wulgarnego zapisu poczynań bohaterów. Jak zwykle zachęcam do wyrobienia sobie własnej opinii i przeczytania "Miasta i Psów". Wszakże, każdy ma inne życiowe doświadczenia co sprawia, że inaczej odbiera to co czyta. Z tego też powodu chwilami odbierałem powieść Vargasa Llosy dość osobiście. Intymne zbliżenie z książką, które każdemu polecam.