środa, 18 kwietnia 2012

Mogę być czarną owcą, ale kopytka mam ze złota.

Tytuł dzisiejszej notki jest cytatem z książki Trumana Capote "Wysłuchane modlitwy. Powieści nieukończona". 
Prześmiewcza powieść Trumana Capote dostarcza wielu powodów do śmiechu. Cyniczny i wyrachowany główny bohater P.B Jones - narrator powieści zapewnia nam całe naręcza ordynarnego języka. Pewnie z tego powodu osobą o wyjątkowo purytańskich manierach książka nie przypadnie do gustu. A szkoda bo każda wulgarność i ordynarny opis poczynań Jonesa, dostarcza nam (przynajmniej  mi dostarczał) powodów do śmiechu, czasem do zdziwienia. Capote w powieści wyśmiewa samego siebie, swoich majętnych przyjaciół i ich zwyczaje. Pokazuje, że wyższe sfery taplają się nieraz w gorszym moralnym bajorze niż tak zwany margines społeczny. Fasada ślicznych markowych ubrań, manier niczym z królewskiego dworu, zostaje zburzona, staje się opakowaniem dla wyjątkowego prostactwa podszytego tylko grubym portfelem. Publikowane we fragmentach w Esquierze w latach 1975-76, "Wysłuchane Modlitwy" spowodowały, że Capote musiał pożegnać się ze swoimi drogocennymi znajomymi, którym tak bardzo nie spodobało się to co przeczytali o swoim świecie. Niejednokrotnie odnajdując w postaciach z książki własne odzwierciedlenie. Pokazało to nie tylko, że są takimi samymi ludźmi, jak osoby z "niższych sfer" ale także, są pozbawieni dystansu i poczucia humoru. Po raz kolejny potwierdza się fakt, że pieniądze czy arystokratyczne pochodzenie nie czynią nikogo lepszym człowiekiem. Na pewno lepiej ubranym i odżywionym, ale nic więcej. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz