piątek, 18 marca 2011

Galaktyka Pani Krysi Sezon II, Odcinek II

Mroki ludzkiej głupoty, blaski (nie)wzruszonego intelektu, a wiatr hula po bibliotece jak hulał. Kto otworzył okno? Te ciągłe krzyki i gwałtowna bieganina pani Krysi połączona z manipulowaniem umysłami słabych czytelników przy pomocy Mocy przyprawiały go o ból głowy. Ona swej nieprzeciętnej perseweracyjności używała zbyt często, jemu zaś coraz częściej nie chciało się używać czegokolwiek. "Błąka się jak bezwolny żywy trup, rozkładające się ciało ze spróchniałym mózgiem, mógłby coś zjeść, kości mu w stawach strzelają gorzej niż mnie, jej świat się chyba kończy, nic się nie odzywa, nie werbalizuje swojego sprzeciwu, jego myśli są nieprzeniknione." Potok myśli mknął przez neutronowe autostrady. Impulsów elektrycznych w głowie pani Krysi nie brakowało. W jego głowie natomiast nastąpiła awaria. Nagłe tąpnięcie, wzrost temperatury (zapewne na skutek przypomnienia sobie pewnych niesmacznych niespodzianek i konfrontacji z nimi, które dniami poprzednimi zwaliły się na niego jak lawina). Musiał się schłodzić, dotlenić. "Powietrza!". Luzowanie krawata, rozpinane koszuli, cichutki stukot uderzającego o podłogę oderwanego guzika. Komiksowy wręcz wygląd sceny, krzyżujące się spojrzenia studenta i pani Krysi, błysk jej oczu przeciwstawiony jego matowym źrenicom. "Ale co masz na myśli?". Niewysłowiony...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz