sobota, 26 lutego 2011

Człowiek okablowany

Człowiek i jego kable. Urządzenia bezprzewodowe z kablem i te całkiem bez kablowe. Wszyscy je lubimy, oplatają nas jak zmysłowe boa z delikatnych strusich piór. Falujemy w ekstatycznym tańcu rodem z Moulin Rouge wyowijani kablami, tarzamy się w nich na okablowanych orgiach. Kabloorgie i pornokable. Od iPoda do ucha kablem, (a jakże!) mkną dźwięki przeróżne. Głosu przekaźnik, autostrada dla słów z audiobooka. Sprytna rzecz ten kabel. Są jednak kable, kabelki, na które trzeba uważać. Takie kable co donoszą oraz miejsce pracy kabelkami zwane. Obie te rzeczy mało wspólnego mają z książkami w formie audio. Naukowcy za głowy się chwytają, swoje teorie - futurystyczne koszmary - na światło dzienne wywlekają. Że człowiekowi przez te kable całkiem nie po drodze będzie z ewolucją. Że przeróżne czipy, procesory i rzecz jasna kable zaraz po urodzeniu będą nam wszczepiane, aby żyło się lepiej. Dla dobra nauki, stanu wiedzy i człowieka. Tradycyjna tona przesady, wyolbrzymienie rozmiarów płetwala błękitnego. Zanikną mózgi , pozostanie kupa kabli, ale w tedy o człowieku nie będzie już mowy. Zasadniczo nie ma się czym kłopotać, należy się tylko cieszyć z wynalezienia kabla.

1 komentarz: