niedziela, 16 stycznia 2011

Majaki chińskiego smoka

A bo to tylko jego majaki. Czytając swego czasu mitologię chińską miałem wrażenie, że pisana była pod wpływem niemajanego spirytusu z Ukrainy. To nic, że w czasach, w których była spisywana nikt nawet nie myślał o tym, że powstanie Ukraina z jej słynnym spirytusem. O ile zawiłość mitologicznych przekazów o bóstwach, dzielnych księżniczkach i książętach, strasznych smokach mogę zrozumieć szczególnie, że rzecz napisana została w zupełnie innym kręgu kulturowym, o tyle nie pojmę nigdy jak czytając dzieła współczesnych mi autorów nie jestem w stanie zrozumieć ich wysublimowanego przekazu. Widać pisząc swoje wiekopomne nowele sięgali nie tylko po niemajany, ukraiński spirytus ale i po rzeczy znacznie mocniejsze, jeśli to możliwe. Oczywiście w tej chwili generalizuję. Przecież pośród tych wszystkich rzygowin, przemielonych schematów, sztampowych fabułek znajdujemy niejednokrotnie prawdziwe skarby. Rzecz gustu, ot głupota!

1 komentarz: