niedziela, 16 stycznia 2011

Majaki chińskiego smoka

A bo to tylko jego majaki. Czytając swego czasu mitologię chińską miałem wrażenie, że pisana była pod wpływem niemajanego spirytusu z Ukrainy. To nic, że w czasach, w których była spisywana nikt nawet nie myślał o tym, że powstanie Ukraina z jej słynnym spirytusem. O ile zawiłość mitologicznych przekazów o bóstwach, dzielnych księżniczkach i książętach, strasznych smokach mogę zrozumieć szczególnie, że rzecz napisana została w zupełnie innym kręgu kulturowym, o tyle nie pojmę nigdy jak czytając dzieła współczesnych mi autorów nie jestem w stanie zrozumieć ich wysublimowanego przekazu. Widać pisząc swoje wiekopomne nowele sięgali nie tylko po niemajany, ukraiński spirytus ale i po rzeczy znacznie mocniejsze, jeśli to możliwe. Oczywiście w tej chwili generalizuję. Przecież pośród tych wszystkich rzygowin, przemielonych schematów, sztampowych fabułek znajdujemy niejednokrotnie prawdziwe skarby. Rzecz gustu, ot głupota!

poniedziałek, 10 stycznia 2011

Cała (goła) prawda

Gospodarz Anioł z kultowego już serialu Alternatywy 4, we właściwy sobie pełen uroku i czaru, sposób straszył pewną lokatorkę ujawnieniem "całej gołej prawdy". Cóż wychowany na dziełach Sofronowa, których był popularyzatorem zapewne czerpał z jego robotniczego doświadczenia i życiowej mądrości. Ale nie o Sofronowie ani Stanisławie Aniele ten tekst będzie choć poniekąd sprawa także i tych panów dotyczy (może raczej dotyczyła bo obaj przenieśli się do Krainy Wiecznych Łowów). Męska rzecz. Cała prawda o penisie, Adama Millera ujawnia właśnie taką "gołą" prawdę, nie pokuszę się jednak o napisanie, że całą prawdę. Całej prawdy w tym temacie wszakże nie da się zawrzeć na 250 stronach z okładem. Nie mniej jednak jest to pozycja godna polecenia zarówno panom, jak i paniom. W książce autor zawarł odwołania do badań naukowych, do kultury, sztuki i historii. Przybliża zatem w ciekawym ujęciu ludzkie pojęcie do męskiego organu owianego lekką mgiełką tabu. Z roku na rok wspomniana mgiełka jest coraz mniej widoczna, powoli także z  wizerunków męskich ciał znikają figowe listki. Ta książka jest jednym z przykładów demitologizacji penisa i wepchnięcia go (proszę bez skojarzeń) w główny nurt rozważań na temat ludzkiej, przede wszystkim męskiej cielesności. Rzecz została przyjemnie wydana, na dobrym papierze z dużą ilością ilustracji. Tekst napisany lekko, nie męczy, a wręcz przeciwnie momentami bawi do łez (przynajmniej mnie bawił). Wiadomo nie obyło się bez przemilczenia pewnych spraw, inne zostały potraktowane dość oględnie, co jednak nie ujmuje w niczym tej publikacji. Zdarzyły się także nie liczne błędy merytoryczne, ale cóż począć w czasach, w których rządzi pośpiech. Książkę warto przeczytać. Może nie jednemu pomoże w "męskich dolegliwościach" uhm. 


wtorek, 4 stycznia 2011

Dzień Narodzin Słońca

Od bez mała 24 lat czwarty dzień stycznia obchodzony jest jako Dzień Narodzin Słońca. Ludzie urodzeni tego dnia są zodiakalnymi Koziorożcami. Ot głupota, rogata koza ten Koziorożec! Można wierzyć lub nie w przymioty tego ziemskiego, kardynalnego znaku zodiaku ale zawsze trzeba się z nim liczyć. Trochę zmierzły, zawsze punktualny, lekko ironiczny Koziorożec jest dobrym kompanem każdego kogo obdaruje zaufaniem. Wytrwale, trochę pod górkę i na przekór innym dąży do realizacji celów. Miłośnik czarnych wypastowanych na błysk butów. Klasyczna elegancja z nutką pieprzu, który tak uwielbia. Celebrowanie Dnia Narodzin Słońca razem z nim wysoce wskazane. Zapraszam!

niedziela, 2 stycznia 2011

Uciekinier

W sumie to każdy z nas jest takim uciekinierem. Nie trzeba dosłownie uciekać w dal żeby nim być. Uciekamy od problemów dnia codziennego, od nieprzychylnych nam ludzi. Lubimy czytać książki przenoszące nas w alternatywne fantastyczne światy, w kraje egzotyczne, w czasy zamierzchłe lub te wybiegające w przyszłość. Uczestniczymy w życiu ulubionych bohaterów, utożsamiamy się z nimi co ma terapeutyczny podtekst. Zamykanie się w swoim własnym małym świecie nie jest wcale takie rzadkie. Nie jest także niczym złym. Zachować umiar to jedyna rzecz jaką musimy zrobić. Wszystko inne jest dozwolone. Ciągłe uciekanie, zamykanie się w tworzonych przez autorów książek światach, adaptowanych na nasze własne potrzeby nie może powodować, że zapomnimy o tym świecie. Świecie, który ma nam tyle do zaoferowania, wobec, którego mamy pewne obowiązki. Za siedem mórz, za siedem gór... ech.