wtorek, 27 grudnia 2011

Filmoksiążka-książkofilm

Książka to nie tylko materiał na film. W wielu filmach stanowi ona artefakt wokół, którego toczy się akcja dzieła. Bohaterowie po książki sięgają, piszą je, czytają, poszukują ze względu na ich nadprzyrodzone właściwości. Ekranizacja powieści Iry Levina pt. „Dziecko Rosemary” w reżyserii Romana Polańskiego i sama powieść wprowadzają nas w świat ciężarnej mieszkanki Nowego Jork udręczonej przez dziwne wizje oraz niepokojących sąsiadów. Kobieta za namową przyjaciela sięga do książki o czarnej magii poświęconej współczesnym czarnoksiężnikom i magom. Dowiaduje się z niej, że jej sąsiad Roman Castevet to Steven Marcato, jakoby syn szatana. Kolejny film Polańskiego także o tematyce satanicznej oparty na kanwie powieści „Klub Dumas” autorstwa Arturo Perez-Reverte’a noszący tytuł „Dziewiąte Wrota” to historia bibliofila, speca od poszukiwania rzadkich książek. Dean Corso zostaje poproszony o odnalezienie dwóch egzemplarzy „Księgi Dziewięciorga Wrót Do Królestwa Cieni”, której to autor spłonął na stosie za kontakty z samym Szatanem. I co ciekawe, książka będąca przedmiotem poszukiwań zawiera ilustracje z innej napisanej przez samego Szatana publikacji o złowrogim tytule „Delamelanikon”. Kolejny nie mniej upiorny przykład, że scenarzyści i reżyserzy lubią motyw książki niezwykłej, to film „Mumia”. Film przygodowy opowiada o pani bibliotekarce i jej kompanach oraz ich diabolicznych przeciwnikach chcących zapanować nad światem. Mamy więc upadłego kapłana i jego kochankę pragnących władzy i wiecznego życia oraz magiczne księgi. Dzieła jakie pojawiają się w filmie to „Księga Umarłych” oraz „Złota księga Amon-Ra”. Mniej przerażająca, a bardziej nastawiona na rodziną rozrywkę jest pozycja „Bibliotekarz”. Film, którego główny bohater, mól książkowy otrzymuje pracę w bibliotece przechowującej niezwykłe dzieła. „Imię Róży” powieść Umberto Eco z 1980 roku zekranizowana w sześć lat później przez Jeana-Jacques’a Annauda porusza wiele wątków, od teologicznych poprzez historyczne do miłosnych. I tutaj pojawia się motyw zakazanych, zaginionych dzieł starożytnych filozofów jak Arystoteles, przetrzymywanych w przepastnej bibliotece anonimowego opactwa.
Carrie Bradshaw bohaterka wykreowana przez Candace Bushnell w swojej książce „Sex w wielkim mieście”, na której podstawie powstał film kinowy oraz serial o tym samym tytule, najpierw zajmuje się pisaniem felietonów by później wydać książkę.

czwartek, 15 grudnia 2011

Niebezpieczne łakocie

Każdy z nas chciałby żartować w ten inteligentny typowy dla niej sposób. Któżby nie chciał być tak sprytnym i uzdolnionym w jakiejkolwiek dziedzinie (nie koniecznie chemii) jak ona.  Flawia de Luce, rezolutna dziewczynka na tropie sprawcy mordu. Grządki ogórków (to takie angielskie), Czarna Wiktoria, słowo „vale” i chemia to słowa klucze książki pt: „Zatrute Ciasteczko” Alana Bradley’a. To tendencyjne ale nie sposób tego nie napisać. Tak! Tę książkę czyta się jednym tchem i nie chce się kończyć, żałuje się, że to już koniec kiedy wszystko staje się jasne. Przepyszny fałszywy trop w postaci wyklętej kremówki (nie papieskiej) bawi i daje do myślenia. Ileż to ohydztw osoby nam bliskie gotują, które potem przełykamy ze łzą w oku.  Rodzeństwa przekomarzania, smaczne i niesmaczne żarciki znane każdemu kto rodzeństwo posiada.  „Zatrute Ciasteczko” to także dobry pomysł na świąteczny prezent dla małego i dużego.

niedziela, 30 października 2011

Prognoza (nie)pogody

Prognozowanie przyszłości, różnego rodzaju techniki wróżebne zakorzenione są w kulturze ludowej bardzo głęboko. Popkulturę, która niejako zastąpiła kulturę ludową w nowoczesnym społeczeństwie przepełniają odniesienia do wróżbiarstwa i czarostwa. Człowiek pragnie poznać swoją przyszłość, chce ustrzec samego siebie przed złymi zdarzeniami. Pragnienia te podsycane są dodatkowo przez media masowego przekazu, gdzie aż roi się od programów, w których można do wróżki zadzwonić i dowiedzieć się co nas czeka. Wielu ludziom to nie wystarcza i zaczynają oni poszukiwać literatury by zgłębić temat, by samemu nauczyć się prognozować przyszłość, odkryć w sobie dar prekognicji. Wydawcy im w tym pomagają publikując tanie podręczniki do nauki stawiania kart Tarota. Przystępny, nieskomplikowany język, kolorowe ilustracje (najczęściej fotografie ludzi, symboli i samych kart Tarota), mówią ludziom, że i oni mogą wróżyć. „Co dzisiaj mówi Tarot”, Joanny Watters, „Tarot kompletny kurs wróżenia z wielkich i małych arkanów”, Jimeny Fernandez Pinto, „Tarot bez tajemnic”, Beaty Matuszewskiej czy „Zaproszenie do Tarota”, Agnieszki Świrskiej to tylko cztery z około setki tytułów poświęconych Tarotowi dostępnych na polskim rynku. Książki te obiecują nam zgłębienie tajemnic, poznanie jutra i zapraszają nas w świat niezwykłych kart Tarota.

wtorek, 20 września 2011

Na ścieżce

Ze ścieżką (jakąkolwiek tu czytaj jednak jako bardziej abstrakcyjną ideą) bywa różnie. Raz sami na nią świadomie wstępujemy, innym razem jesteśmy zmuszeni by nią podążać lub idziemy nią zupełnie nieświadomi. Podążając ścieżką, zakładającą, że wszelka własna twórczość, poszerzanie własnych horyzontów jest nie istotne, odrzucającą samorozwój pozbawiasz sam siebie tej szczypty pieprzu pozwalającej konsumować życie ze smakiem. Widocznie coś innego jest dla Ciebie tą niezbędną przyprawą bo tego wykluczyć niemożna. Wiele odbytych rozmów i tak wiele podziwu oraz trwogi spowodowanej jakby się wydawało brakiem zrozumienia dla ścieżki obranej przez innych. To takie relewantne by właściwie rozumieć to co jest przecież ambiwalentne. Idź i daj iść innym taką ścieżką, jaką sami sobie wybrali. Miej odwagę akceptować wybory innych i sam odważnie wybieraj to co dla Ciebie jest istotne.

niedziela, 14 sierpnia 2011

Opakowanie pop

Na pewne przewartościowanie dokonujące się w popkulturze, a wiążące się z szatą graficzną książki, zwraca uwagę Zygmunt Bauman. Związane jest ono właśnie z przywiązywaniem większej wagi do estetyki produktów, w tym także książek, niż niegdyś. Konsument nastawiony na przeżywanie coraz to nowych wrażeń podąża za przedmiotami, które dostarczają mu wrażeń estetycznych. Bauman mówi, że etyka pracy została zastąpiona estetyką konsumpcji. Człowiek w epoce konsumpcjonizmu poszukuje nowych wrażeń estetycznych, a wydawcy i autorzy książek doskonale to wykorzystują. W tym momencie trzeba także wspomnieć, że szata graficzna stworzona przez artystów plastyków i edytorów z pomocą pracowników drukarni jest przejawem i elementem tworzącym kulturę książki. Dążenie do tego, by książka była przedmiotem pięknym kształtuje stosunek czytelników do niej oraz przekonanie o należnym książce szacunku. Kreując książkę na modny dodatek w formie gadżetu elektronicznego, bardzo ładny przedmiot w formie kodeksu, a spychając trochę na margines jej treść (choć nie jest to regułą, raczej wyjątkiem) zapewniają dalszy żywot książce w ludzkiej świadomości.

poniedziałek, 13 czerwca 2011

Koncepcja, wizja, kolor

Wszystkiemu co powstaje towarzyszy jakiś zamysł. Przebiegła myśl stworzenia czegoś nowego, czegoś opartego na mocnym fundamencie, czegoś co przetrwa nas samych. Przedmiot, odzwierciedlenie idei, w którym pożyjemy w ludzkiej świadomości kiedy toczyć będą nas robaki w mahoniowej trumnie. Odwołanie się do charakterystycznego motywu, koloru ma spowodować, że już na samą myśl o tym czymś inne osoby będą kojarzyły to z Tobą, a nie z nikim innym. W zasadzie powinno Ci być wszystko jedno co będzie po Tobie jednak brak tego frasunku nie powinien  przeszkadzać w realizacji zamierzonego celu, nie powinien powstrzymywać przed podjęciem wyzwania. Przeciw zapomnieniu, przeciw złemu słowu, w opozycji do "wrzasku wściekłych bachorów", nieprzychylnych ludzi co nic nie robią, ale humor psuć potrafią.

piątek, 13 maja 2011

Halo! Ale kto mówi!

"Hello, hello, baby. You called, I can't hear a thing." Codziennie to samo "halo, halo" kąsa po uszach jak wściekła pluskwa. "Halo, kto mówi", o co chodzi". O jajco rzec by się chciało, ale nie można poddać się pokusie werbalizacji tego uczucia irytacją zwanego.W głowie tylko niepostrzeżenie przemyka piosenka Lady Gagi. Wywracasz oczy do góry białkami i nic dalej ta sama lady ze swoim "ga ga".
"Stop callin', stop callin'. I don't wanna think anymore!" Że nie chcą, że nie potrzebują piskliwie w słuchawkę wykrzykują. Jazgotu nieustannego potok drażni, ale cóż począć. "Halo, nic nie słyszę", "a tak, firma Judasze! oszuści!". Lady pojawia się jak z zaczarowanej fioletowej mgły "I'm just a holy fool, oh baby he's so cruel. But I'm still in love with Judas, baby." Brak czasu - dżuma XXI wieku dziesiątkuje ich, jak najgorsza zaraza.
"Sorry, I cannot hear you, I'm kinda busy." Klik, klik tylko jeden klik i nastaje cisza, jazgotu w pół urwany dźwięk towarzyszy zupelnie innej melodii "Oops!...I did it again. I played with your heart, got lost in the game. Oh baby, baby Oops!"

Słowa kluczowe: książka telefoniczna, Lady Gaga...

poniedziałek, 25 kwietnia 2011

Zamknij to w teczce

Im częściej o czymś myślisz tym pewniejsze jest, że Ci się spełni. Nie ważne czy myślisz o dobrych rzeczach czy o nieustających problemach dostaniesz to na czym najmocniej skupisz swoją uwagę. Proponuję zatem poczytać dobrą książkę z nurtu tych pozytywnie nastrajających zawierających pozytywny przekaz albo porysować! Narysują co cię trapi, przeleje demona na papier, zamknij go jak złośliwego dżina w butelce i zapomnij o nim. Niech siedzi zamknięty w szafie zapomniany i zakurzony, Ty zaś skup się na pozytywnym myśleniu i przekazie nie zawierającym negacji i wątpienia we własną obrana wcześniej drogę życia. Nie marudź bo od marudzenia tylko tłuszcz na siedzeniu się zbiera. Państwo Borsukowie oraz nieznośny Grzyb Grzmiący nie powinni stać na Twojej drodze do szczęścia prawiąc co jest właściwe, a co nie. Wierz w to co robisz, czuj się jak zwycięzca i bądź nim każdego dnia. Złego snu rozlatująca się kawałek po kawałku straszna czaszka spocznie tam, gdzie jest miejsce każdego demona ... w szufladzie! Miejsca i przestrzeni trzeba nam wszystkim na nowy świat pełen księżycowego blasku i promieni słońca odbijających się od kropli rosy na polnym kwiecie.

niedziela, 17 kwietnia 2011

Rak i Księżyc

Powiada się, że raki wychodzą z wody na brzeg kiedy księżyc mocno świeci, a jego promienie odbijają się od lustra wody. Tajemniczość tego zjawiska jest niemal mistyczna z racji symbolicznych znaczeń księżyca, raka oraz lustrzanej tafli wody. Sama woda napędza ludzką wyobraźnię stwarzając zjawy takie jak wodniki, utopce, syreny i jeszcze inne tego typu stwory powodujące, że przeglądanie się swojemu odbiciu w wodzie przyprawić może o dreszcz. Szczególnie jeśli woda czarna jest jak smoła i to nie z racji zanieczyszczenia tylko właściwości zbiornika, w którym się znajduje. Motywy związane z rakiem, księżycem i wodą pojawiają się jako inspiracje do napisania książek bazujących na tajemniczości, której sprzyja przecież księżycowe światło. Ludzi ciągnie do tego nastroju potęgowanego jeszcze przez gamę dźwięków i barw towarzyszących opisom przyrody oświetlonych księżycowym blaskiem.

środa, 6 kwietnia 2011

Pomidor

Taki czerwony, "uśmiechnięty", pyszny, choć nie koniecznie. Może przecież być i żółty albo zielony (smażony). Przez wszystkich wyczekiwany świeży ze słońca zrodzony nie w szklarni pędzony, a na świeżym powietrzu posadzony. Zupełnie jak bestseller. Książki bestsellerami zwane niejako cieszą się ogromną popularnością, maja duże nakłady, zbierają różne nagrody. Wiele z takich bestsellerów zupełnie jak nasz pomidor tytuł ten otrzymują zanim pojawią się na rynku (tak zwane bestsellery mianowane). Ledwo trafi taka publikacja do księgarń, a już na okładce wydrukowane jest "bestseller 'jakieś tam gazety'". I w sumie nic w tym złego jeśli taka książka jest dobra, a ten napis dodatkowo zachęci do sięgnięcia po nią to dlaczego by nie. To zupełnie tak samo jak ze wspaniałą, czerwoną skórką pomidora obiecującą pyszny smak miąższu.

poniedziałek, 21 marca 2011

Przemiana (druga) formy

Bo nie tylko duch ulega przemianom, ale także i forma. Od gąsienicy poprzez poczwarkę do przepięknego motyla. Od książki w formie kodeksu do e-booka. Przemiany tego typu następujące na drodze ewolucji rzeczonej formy, są obecne w naszym życiu, niektóre jak starzenie dokonują się niezależnie od nas. Na inne przemiany formy mamy wpływ i to aktywny. Ćwicząc swoja powłokę cielesną, wynosimy swoją fizyczność na wyższy poziom estetycznego samozadowolenia oraz zadowolenia innych z możliwości obcowania z pięknem. Obcinając włosy czy farbując je, zmieniając przyodziewek nadajemy nowej jakości starej zawartości. Zupełnie jak w przypadku ponownego oprawiania książki. Nowa ładna okładka przyciąga oko tak samo jak atrakcyjnie wyglądający człowiek. Jeśli raz poznamy zawartość i na przykład będziemy rozczarowani, zrazimy się to nawet najpiękniejsza przemiana formy nas nie przekona do obcowania z taką książką lub człowiekiem. Przemianie formy musi towarzyszyć przemiana ducha. No ale nie będziemy się przecież przy tym upierać, prawda?

piątek, 18 marca 2011

Galaktyka Pani Krysi Sezon II, Odcinek II

Mroki ludzkiej głupoty, blaski (nie)wzruszonego intelektu, a wiatr hula po bibliotece jak hulał. Kto otworzył okno? Te ciągłe krzyki i gwałtowna bieganina pani Krysi połączona z manipulowaniem umysłami słabych czytelników przy pomocy Mocy przyprawiały go o ból głowy. Ona swej nieprzeciętnej perseweracyjności używała zbyt często, jemu zaś coraz częściej nie chciało się używać czegokolwiek. "Błąka się jak bezwolny żywy trup, rozkładające się ciało ze spróchniałym mózgiem, mógłby coś zjeść, kości mu w stawach strzelają gorzej niż mnie, jej świat się chyba kończy, nic się nie odzywa, nie werbalizuje swojego sprzeciwu, jego myśli są nieprzeniknione." Potok myśli mknął przez neutronowe autostrady. Impulsów elektrycznych w głowie pani Krysi nie brakowało. W jego głowie natomiast nastąpiła awaria. Nagłe tąpnięcie, wzrost temperatury (zapewne na skutek przypomnienia sobie pewnych niesmacznych niespodzianek i konfrontacji z nimi, które dniami poprzednimi zwaliły się na niego jak lawina). Musiał się schłodzić, dotlenić. "Powietrza!". Luzowanie krawata, rozpinane koszuli, cichutki stukot uderzającego o podłogę oderwanego guzika. Komiksowy wręcz wygląd sceny, krzyżujące się spojrzenia studenta i pani Krysi, błysk jej oczu przeciwstawiony jego matowym źrenicom. "Ale co masz na myśli?". Niewysłowiony...

wtorek, 15 marca 2011

Pożegnanie z książką

No tak. Książka przeczytana i co teraz? Już wiemy co nasi ulubieni bohaterowie poczynili by świat stworzyć na nowo lepszym. Kolejny naukowy problem został rozwiązany (może nie?). Bogatsi o zdobytą wiedzę, o przeżyte emocje odkładamy książkę na półkę. Często jest tak, że raz przeczytana książka obrasta frywolnie kurzem i toczona przez robactwo spoczywa spokojnie latami nie ruszana z miejsca. Są jednak ludzie, którzy ponad gromadzenie, magazynowanie przedkładają "uwalniane książek". Czytają je, a gdy skończą porzucają w specjalnym miejscu dla pożytku i przyjemności innego czytelnika. Bookcrossing, bo tak nazywa się ta forma obcowania z książką staje się coraz bardziej popularny. Idea ciekawa i godna uwagi. Książka krążąc w ten sposób wśród czytelników zużywa się w przyrodzony dla niej sposób. Nie zostaje zaś zjedzona przez robaki czy potargana przez niesfornego malucha. Może nadszedł już czas podzielenia się z innymi swoim księgozbiorem?

sobota, 26 lutego 2011

Człowiek okablowany

Człowiek i jego kable. Urządzenia bezprzewodowe z kablem i te całkiem bez kablowe. Wszyscy je lubimy, oplatają nas jak zmysłowe boa z delikatnych strusich piór. Falujemy w ekstatycznym tańcu rodem z Moulin Rouge wyowijani kablami, tarzamy się w nich na okablowanych orgiach. Kabloorgie i pornokable. Od iPoda do ucha kablem, (a jakże!) mkną dźwięki przeróżne. Głosu przekaźnik, autostrada dla słów z audiobooka. Sprytna rzecz ten kabel. Są jednak kable, kabelki, na które trzeba uważać. Takie kable co donoszą oraz miejsce pracy kabelkami zwane. Obie te rzeczy mało wspólnego mają z książkami w formie audio. Naukowcy za głowy się chwytają, swoje teorie - futurystyczne koszmary - na światło dzienne wywlekają. Że człowiekowi przez te kable całkiem nie po drodze będzie z ewolucją. Że przeróżne czipy, procesory i rzecz jasna kable zaraz po urodzeniu będą nam wszczepiane, aby żyło się lepiej. Dla dobra nauki, stanu wiedzy i człowieka. Tradycyjna tona przesady, wyolbrzymienie rozmiarów płetwala błękitnego. Zanikną mózgi , pozostanie kupa kabli, ale w tedy o człowieku nie będzie już mowy. Zasadniczo nie ma się czym kłopotać, należy się tylko cieszyć z wynalezienia kabla.

piątek, 25 lutego 2011

Przemiana pierwsza - Duch

Podczas całej ziemskiej egzystencji zmuszeni jesteśmy przechodzić różne "przemiany". Te zwykłe jak odgrywanie ról społecznych, nie nastręczają nam żadnych problemów, nie zastanawiamy się nad nimi. Ot głupota raz jestem matką za chwilę żoną, wieczorem zaś kochanką. Robotnik budowlany, ojciec rodziny, zadziorny macho i tyle. Przywołanie sztampowych "przemian" uświadamia nam jak wiele w naszym otoczeniu ma ich miejsce. Istnieją na tej samej płaszczyźnie, jedna nie wyklucza drugiej. Przemiana ducha zmienia wszystko. Następuje wtedy kiedy dotychczasowe życie płonie w pożodze niecodziennych zdarzeń, kiedy plany i zamierzenia obracają się w niwecz. Możemy nadal żyć w schemacie przemian ról społecznych jednak nasze wnętrze zmienia się i dostosowuje do nowego. Nie prosta to przemiana. Szybka też nie jest choć od jej tępa zależy nasz dalszy los. To na czym zbudujesz nowego ducha ma niebagatelne znaczenie. Mocnym fundamentem mogą być ludzie, którzy Nas otaczają, a także ważne z Naszego punktu widzenia książki. Elementów układanki jest sporo, odkrywamy je codziennie, często przechodząc obok nich obojętnie. Nie oznacza to, że nie mają owe "klocki" znaczenia. Podczas przemiany pamiętać należy o samodyscyplinie, aby w tym całym znoju i trudzie nie stracić celu z oczu. Na popiołach starych planów niczym grzyby po deszczu wyrosną nowe. Na ten deszcz czekaj cierpliwie.

poniedziałek, 14 lutego 2011

Galaktyka Pani Krysi Sezon II, Odcinek I

Kroniki niezwykłych przypadków i zmagań z nimi ciąg dalszy... Przypadki, wypadki, wpadki i niesmaczne niespodzianki, przy których problemy z katalogowaniem książek w Sowie, Molu czy innym gawiedniku są dziecinną igraszką.  Bohaterowie Ci sami. Zajęci, zabiegani, poszukujący albo spokoju albo swojego miejsca we wszechświecie. Pani Krysia zasłużona i wysłużona jak niejedna czytelniana encyklopedia, kobieta wszechstronna zmierzy się z awansem zawodowym, z plusami i minusami większej odpowiedzialności. Mistrzyni władania Ciemną Stroną Mocy. Student, człowiek z planem na życie i zegarkiem na ręce pozna co to odpowiedzialność za nie swoje przewiny. Zmierzy się z wieloma wyzwaniami godnym mistrza Jedi Obi-Wana Kenobiego. Dwójki tak różnej losy splecione w jednym miejscu, pod jednym bibliotecznym dachem. Pod jednym gwiezdnym firmamentem...

wtorek, 8 lutego 2011

Zatopiony kieł

Że w szyi zatopiony. Bynajmniej nie chodzi o piracki okręt ze skarbami, a o zęby wampira. Coraz częściej zdarza się, że ludzie otwierając szafę, zaglądając pod łóżko nie znajdują kochanka/kochanki/drobniaków (niepotrzebne skreślić), a właśnie krwiożerczego wampira uhm, wampira. Kły swoje zatapia w powabnej łabędziej szyi i cóż. Wyssie wszystko co do kropelki. Wampiry to bardzo wdzięczny temat. W książkach ich bez liku. Powstają nawet całe serie poświęcone tym arystokratom wśród umarlaków. Rozpalają wyobraźnię do krwiście czerwonego koloru. Na fali mody na kontynuacje tak typowej dla popkultury, która karmi się dalszymi ciągami powstała pozycja "Dracula. Nieumarły". Cóż książki nie czytałem i nie będę ukrywał rzecz wydaje się wyjątkowo naciągania. Z wypisu z tyłu okładki dowiadujemy się iż Dracula powrócił i musi zmierzyć się z okrutną hrabiną Batory... Poza hrabinom dręczyć ma go jeszcze miłość do kobiety i jego wampiryczna natura. Łaaaa. Całkiem jak z "Mody na sukces". Myślę, że do zakupu tegoż dzieła ma skłonić poza tematyką upiornowampiryczną także współautor Dacre Stoker, krewny Brama Stokera...

wtorek, 1 lutego 2011

Ultra Violet? Może nie?

Taka myśl, mała zwinna dziś po głowie mi hasała: "a jakby tak dopaść książkę Ultra Violet? Czy ona w ogóle jakąś napisała?". Tak! Napisała! Materiałów nazbierała podczas tego całego swojego fiku miku koło Andy'ego Warhola co niemiara. Pomysł jest przedni. Przecież Ultra Violet, a właściwie Isabelle Collin Dufresne była jedną z gwiazd fabryki Drelli. Jako naoczny świadek tego i owego na pewno sporo zawarła w swojej książce. "15 minut sławy - Moje lata z Andy Warholem" bo taki tytuł nosi owa publikacja już samym tytułem nawiązuje do słynnych słów artysty o 15 minutach sławy dla każdego. Ciekawe ile w książce prawdy, a ile ponarkotykowego fioletowego urojenia. Cóż kupiemy to powiemy!
Już zupełnie na marginesie to zastanawiam się czy ktoś podejmie refleksje dlaczego taki obrazek , a nie inny lustruje ten wpis...

niedziela, 16 stycznia 2011

Majaki chińskiego smoka

A bo to tylko jego majaki. Czytając swego czasu mitologię chińską miałem wrażenie, że pisana była pod wpływem niemajanego spirytusu z Ukrainy. To nic, że w czasach, w których była spisywana nikt nawet nie myślał o tym, że powstanie Ukraina z jej słynnym spirytusem. O ile zawiłość mitologicznych przekazów o bóstwach, dzielnych księżniczkach i książętach, strasznych smokach mogę zrozumieć szczególnie, że rzecz napisana została w zupełnie innym kręgu kulturowym, o tyle nie pojmę nigdy jak czytając dzieła współczesnych mi autorów nie jestem w stanie zrozumieć ich wysublimowanego przekazu. Widać pisząc swoje wiekopomne nowele sięgali nie tylko po niemajany, ukraiński spirytus ale i po rzeczy znacznie mocniejsze, jeśli to możliwe. Oczywiście w tej chwili generalizuję. Przecież pośród tych wszystkich rzygowin, przemielonych schematów, sztampowych fabułek znajdujemy niejednokrotnie prawdziwe skarby. Rzecz gustu, ot głupota!

poniedziałek, 10 stycznia 2011

Cała (goła) prawda

Gospodarz Anioł z kultowego już serialu Alternatywy 4, we właściwy sobie pełen uroku i czaru, sposób straszył pewną lokatorkę ujawnieniem "całej gołej prawdy". Cóż wychowany na dziełach Sofronowa, których był popularyzatorem zapewne czerpał z jego robotniczego doświadczenia i życiowej mądrości. Ale nie o Sofronowie ani Stanisławie Aniele ten tekst będzie choć poniekąd sprawa także i tych panów dotyczy (może raczej dotyczyła bo obaj przenieśli się do Krainy Wiecznych Łowów). Męska rzecz. Cała prawda o penisie, Adama Millera ujawnia właśnie taką "gołą" prawdę, nie pokuszę się jednak o napisanie, że całą prawdę. Całej prawdy w tym temacie wszakże nie da się zawrzeć na 250 stronach z okładem. Nie mniej jednak jest to pozycja godna polecenia zarówno panom, jak i paniom. W książce autor zawarł odwołania do badań naukowych, do kultury, sztuki i historii. Przybliża zatem w ciekawym ujęciu ludzkie pojęcie do męskiego organu owianego lekką mgiełką tabu. Z roku na rok wspomniana mgiełka jest coraz mniej widoczna, powoli także z  wizerunków męskich ciał znikają figowe listki. Ta książka jest jednym z przykładów demitologizacji penisa i wepchnięcia go (proszę bez skojarzeń) w główny nurt rozważań na temat ludzkiej, przede wszystkim męskiej cielesności. Rzecz została przyjemnie wydana, na dobrym papierze z dużą ilością ilustracji. Tekst napisany lekko, nie męczy, a wręcz przeciwnie momentami bawi do łez (przynajmniej mnie bawił). Wiadomo nie obyło się bez przemilczenia pewnych spraw, inne zostały potraktowane dość oględnie, co jednak nie ujmuje w niczym tej publikacji. Zdarzyły się także nie liczne błędy merytoryczne, ale cóż począć w czasach, w których rządzi pośpiech. Książkę warto przeczytać. Może nie jednemu pomoże w "męskich dolegliwościach" uhm. 


wtorek, 4 stycznia 2011

Dzień Narodzin Słońca

Od bez mała 24 lat czwarty dzień stycznia obchodzony jest jako Dzień Narodzin Słońca. Ludzie urodzeni tego dnia są zodiakalnymi Koziorożcami. Ot głupota, rogata koza ten Koziorożec! Można wierzyć lub nie w przymioty tego ziemskiego, kardynalnego znaku zodiaku ale zawsze trzeba się z nim liczyć. Trochę zmierzły, zawsze punktualny, lekko ironiczny Koziorożec jest dobrym kompanem każdego kogo obdaruje zaufaniem. Wytrwale, trochę pod górkę i na przekór innym dąży do realizacji celów. Miłośnik czarnych wypastowanych na błysk butów. Klasyczna elegancja z nutką pieprzu, który tak uwielbia. Celebrowanie Dnia Narodzin Słońca razem z nim wysoce wskazane. Zapraszam!

niedziela, 2 stycznia 2011

Uciekinier

W sumie to każdy z nas jest takim uciekinierem. Nie trzeba dosłownie uciekać w dal żeby nim być. Uciekamy od problemów dnia codziennego, od nieprzychylnych nam ludzi. Lubimy czytać książki przenoszące nas w alternatywne fantastyczne światy, w kraje egzotyczne, w czasy zamierzchłe lub te wybiegające w przyszłość. Uczestniczymy w życiu ulubionych bohaterów, utożsamiamy się z nimi co ma terapeutyczny podtekst. Zamykanie się w swoim własnym małym świecie nie jest wcale takie rzadkie. Nie jest także niczym złym. Zachować umiar to jedyna rzecz jaką musimy zrobić. Wszystko inne jest dozwolone. Ciągłe uciekanie, zamykanie się w tworzonych przez autorów książek światach, adaptowanych na nasze własne potrzeby nie może powodować, że zapomnimy o tym świecie. Świecie, który ma nam tyle do zaoferowania, wobec, którego mamy pewne obowiązki. Za siedem mórz, za siedem gór... ech.