środa, 3 listopada 2010

Galaktyka Pani Krysi Sezon I, Odcinek VIII

Z wolna przesuwająca się po grzbiecie książki dłoń pani Krysi przykuła rozproszoną tego dnia uwagę studenta. Serdeczny palec prawej dłoni przyozdobiony był złotym pierścionkiem z czerwonym oczkiem. "Ot głupota, zwykłe szkiełko na tombakowym drucie" pomyślał. Przyglądał się nadal, jakby z niedowierzaniem. Fioletowa mgła wspomnień rozwiała się nieznacznie na krótką chwilę, która jednak wystarczyła by przypomniał sobie... Pierścionek jego matki, złoty z czerwonym oczkiem "ot głupota...", który zastawiła w lombardzie "żeby tylko ten jeden przedmiot" westchnął. Z tego fioletowego odrętwienia wyrwał go krzyk pani Krysi "do roboty! filozof chłopski się znalazł, patrzcie jak się zamyślił". Nie bez kozery stała przy regale z książkami przesuwając dłonią po grzbietach. Pokazywała mu ogrom tego co miał wyczyścić. "Najpierw delikatnie na mokro, potem na sucho, zrozumiano?". Głowa go rozbolała kiedy w końcu zrozumiał co tym razem kazała mu zrobić ta mroczna kobieta (wiedźma z Dathomiry). Ukłucie pod czaszką i jedna myśl "polopiryna, aspiryna wszystko jedno, na bezrybiu i rak ryba".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz