niedziela, 3 października 2010

Galaktyka pani Krysi Sezon I, Odcinek IV

Ósma piętnaście na chronometrze pani Krysi zbliżała się nieubłaganie. Była wyczuwalna w powietrzu niemal tak jak nadchodząca zima. Studenta nadal nie było, spóźniał się. Nagle Krysia została wybita z rytmu szurania podhalańskimi kapciami. "Która godzina?" pyta rzeczowo Krysia. "8:15 pani Krysiu, przepraszam za spóźnienie". Już miał powiedzieć, że na rondzie Ojcowskim był straszny korek, kiedy Krysia powiedziała to czego się nie spodziewał, a co bibliotekarka obmyśliła w cichości po ostatniej zniewadze. "Udasz się do wypożyczalni książek, teraz tam będzie Twoje miejsce pracy". Nogi stały się jak z waty, a skwaszona mina studenta mówiła wszystko. Wysłanie do wypożyczalni było porównywalne do zesłania niemieckiego żołnierza na front wschodni. Bynajmniej nie można było tego porównać do podróży Luka Skywalkera do układu Dagobah, gdzie zgłębiał tajniki Mocy pod okiem mistrza Yody. Pani Krysia triumfowała. Tę bitwę wygrała. Jasne jest, że nadal będzie chciał wyrwać się spod jej podhalańskiego pantofla, ale teraz to on walczyć będzie z hordami czytelników. Tego kwadransa akademickiego student nie zapomni przez długi czas. Piętnaście minut, które przyczyniły się do spełnienia jego największego koszmaru. Minuty te spędzone w korku pośród śmierdzących potem dziadów dały pani Krysi pretekst do zemsty. Niema tego złego coby na dobre nie wyszło. Czas na wygnaniu wykorzysta do zgłębienia tajników Mocy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz