sobota, 30 października 2010

Zapiaszczone...

...właściwie to zakurzone. Otulone wiekową pierzyną zapomnienia, niedotykane, nieczytane. Ile jest takich książek w bibliotekach wszystkich typów nie wie nikt. Wszystkie one czekają aż ktoś je odkryje na nowo. Wydobędzie na światło dzienne tak jak niegdyś wydobywało się spróchniałe, pozbawione wnętrzności nie tylko egipskie mumie. One opatulone kilometrami bandaży, wyprawione w ostatnią podróż ku bogom przeróżnym. Żegnane przez ludzi wznoszących ręce do demiurga, wszystko jedno, którego, wszystko jedno Jedynego. Książki zaś pochowane za życia, leżące na półkach jak zwłoki w kostnicy, czekające na pochówek, który w ich wypadku jednoznaczny jest z przemianą w papier toaletowy. Czekają aż ktoś je wypożyczy, aż będzie je zaczytywał, aż się rozlecą. Żadna nie chce być rolką papieru toaletowego. Niektórzy bibliotekarze spędzający długie wieczory w bibliotece robiąc skontrum lub uzupełniając dokumentacje podobno słyszą jak jęczą, płaczą i błagają, aby ktoś po nie sięgnął. A oto i zadanie dla Ciebie Czytelniku. Zamiast zastanawiać się nad tym jak to fajnie byłoby odkryć coś niezwykłego niczym Indiana Jones, wybierz się do miejskiej biblioteki i znajdź coś nie zwykłego. Autor zapomniany, tytuł także, doskonale! Znalazłeś, przeczytaj, zapamiętaj i podziel się z innymi. Nowości jest w bród, zdążysz do nich sięgnąć. Do wielu skarbów jednak nigdy nie dotrzesz jeśli się nie pośpieszysz.

wtorek, 26 października 2010

Galaktyka Pani Krysi Sezon I, Odcinek VII

"To samo, codziennie to samo" pomyślał spełniając kolejną jakże wysmakowaną prośbę młodej emerytki o klasycznego kanadyjskiego harlequina. Wszystko to samo, ta sama Manitoba, ta sama farma, to samo poszukiwanie samej siebie. Romans tak sztampowy, że aż kalka, na której był powielany podarła się na strzępy. "Niewolnica Eskimosa" rozradowała młodą emerytkę, tego jeszcze nie czytała. Odetchnął z ulgą kiedy w końcu odeszła od bibliotecznej lady, przynajmniej pani Krysi nie było w pobliżu. Zrobiłby sobie chwilkę przerwy, może i on napije się kawy. Nie, niestety nie. Oto zakurzony przestwór biblioteki zaczyna kurczyć się niemiłosiernie. Pierwszy w kolejce stoi chłopaczek, ot poczciwina, entuzjasta kaktusów. "Co teraz sobie wymyślił? Kaktusaria, gwiazdokolczaki czy inne badylaria ech". Student wzdycha, wywraca oczami i czeka, czeka na słowa, tak oczywiste, że wołają o litość, o trochę zaskoczenia. Zonk! Wielki tak, że nawet Chajzer rozdziawił by gębę. "Dzieńdobry", powiedział zupełnie jakby było to jednym słowem. "Artemis Fowl jest?". Pomyślał chwilkę czy ktoś taki pracuje w bibliotece zanim zorientował się, że to tytuł książki, tak zaćmiło go to zaskoczenie, że nie kaktus, że nie leksykon badylariów. "Jest!" Studenta entuzjastyczny krzyk budzi zdziwienie w kolejce. Biegnie za regał, szelest tylko słychać, wraca z nosem ubrudzonym kurzem, wygląda jak kret, ale co tam. Uśmiechem poczciwina podziękował i odszedł zadowolony ze swoim "Artemisem Fowlem", który przez chwilkę stał się pracownikiem biblioteki. Kolejny zadowolony czytelnik, jeszcze tylko 100, a co tam! Da radę!

piątek, 22 października 2010

Miazga myślisz?

Miotasz się bezładnie, myśli zebrać nie możesz. Siedzisz, siedzisz i nic. Stylu arkana zgłębić starasz się usilnie lecz z każdego kąta krzyczą "mistrzowie", "mentorzy", "geniusze" - wszystkowiedzące mądre głowy. Że się powtarzasz, że przecinek nie tam, gdzie trzeba stawiasz, że ubogi zasób słownictwa twego deprecjonuje każdą spędzoną na pisaniu minutę. Gdyby tak zaproponować tym, którzy ponad zalety cenią wady, aby spojrzeli na problem od pozytywów strony? Pochwalić rzecz zrobioną dobrze. Wskazówkę na przyszłość, by lepiej tworzyć, by codziennie stawać się lepszym, mieć na pierwszym miejscu. Robisz źle? Okej, rób, ale świadomie. Wiedza na temat tego jak i dlaczego robi się coś tak, a nie inaczej pozwala twórcy na wiele. Autor piszący książkę, stwarzający na nowo świat, układając słowa w zdania często słowa nowe, które sam wymyślił, ma prawo zrobić wszystko w obrębie swojego dzieła. Zrobi Ci na paskudę, da prztyczka w nos tylko po to byś podniósł wrzawę. Manipulując faktami, dopierając takie, a nie inne słowa, mnożąc nie domówienia sprawi, że uwierzysz w bardzo różne rzeczy. Umiejętnie kierując treścią wywoła skandal. Dobry skandal nie jest zły, darmowa reklama. Przekonało się o tym już wielu autorów, bigotów i krzykaczy nie nauczyło to niczego. Nadal krzyczą, a książki idą jak świeże bułeczki z awiteksu. Krzyczcie dalej! Oni pisać będą jak pisali!

poniedziałek, 18 października 2010

Galaktyka pani Krysi, Sezon I, Odcinek VI

"Czy mogłabym prolongować "Królową Margot" Aleksandra Dumasa?". Wypowiedziane przez okularnice mimochodem, zupełnie od niechcenia zdanie sprawiło, że student się zawstydził i spiekł raka. Poczerwieniała także pani Krysia lecz ze złości. Szurnęła podhalańskim, aż jej się podeszwa podwinęła, otworzyła usta i nim wypowiedziała pierwsze słowa już w kąciku pojawiła się piana. "Miesiąc już trzyma! Jeszcze prolongować się jej zachciewa!" Dziewczyna najpierw pobladła tylko po to by za chwilę odzyskać zdrowy rumiany koloryt perfekcyjnej cery. Student pomyślał, że wypróbował już wszystkie żele, maseczki i pilingi a nadal robią się mu pryszcze. Na zgłębienie jej sekretu przyjdzie czas później, teraz musi ją ratować z rąk Imperatorki Krystyny. "Droga Pani" spokojnie zwraca się do bibliotekarki. "Już prolongowałem, przed sekundą". Okularnica uśmiechnęła się życzliwie puszczając do niego oko, znowu się zaczerwienił, podziękowała, dygnęła grzecznie Pani Krysi po czym wyszła. Podważanie autorytetu człowieka, który stanowi prawo nie jest najlepszym pomysłem szczególnie przed drugim śniadaniem. Poczuł jak na jego szyi zaciskają się niewidzialne palce, jak unosi się 10 cm nad linoleum. Pchnął Mocą z całej siły tak, że Krysia przeleciała na drugi koniec biblioteki, w miejsce gdzie nie wiadomo dla czego pewna kobieta zajada się sernikiem i kawusie popija. Lodowate spojrzenie Krysi było jak klimatyzacja. Wstała, otrzepała z bibliologicznego kurzu skotłaszoną kamizelkę po czym zniknęła za regałem z książkami. Student mógł dokończyć swoją trójkątną kanapkę.

czwartek, 14 października 2010

Biznesmenka

Robiąc kolejny zgrabny unik przed złymi informacjami, łapiąc się na zrzędzeniu, negatywnym myśleniu przypominam sobie kilka prawideł, które rządzą życiem człowieka sukcesu. W pamięci mam cytaty, parafrazy z przeczytanych książek- biznesmenek. Uświadomienie sobie, że bez planu i swoistej mapy drogowej do celu nie dotrzemy, może i jest oczywiste, ale czy Ty czytelniku już spisałeś plan swoich dążeń? Czy poznałeś już potęgę pozytywnego myślenia i przekonania w słuszność własnych czynów? Zasada "mówisz masz" działa nie tylko w reklamie telefonii komórkowej. Działa przede wszystkim w życiu. Myślisz jest szaro, pomyśl za Jandą Krystyną "jest cudownie szaro!". Nie koncentruj się na tym co Ci nie wyszło, spoglądaj w cudownie świetlaną przyszłość. Przyszłość, w której każde Twoje marzenie się spełnia. Idź przez życie z podniesioną głową, krokiem modelki omijaj rzucane przez zawistników kłody. To Ty jesteś zwycięzcą nie oni. Jesteś świetlistą istotą, zasługujesz na wszystko to co najlepsze, nie bój się po to sięgać. Pamiętaj jednak, że w około masz wiele przyjaciółek. książek biznesmenek, które pomogą Ci okiełznać wewnętrzny bałagan i wygonią z Ciebie "gnuśnika" co to tylko zrzędzi i jest na nie. Zrewiduj poglądy na swoje dochody, rozejrzyj się za dochodem pasywnym z Robertem T. Kiyosakim ("Bogaty Ojciec, Biedny Ojciec"). Poszukaj swojej klamki do sukcesu z Johnem Kalenchem ("MLM Marketing wielopoziomowy- dołącz do najlepszych"). Połykaj żaby z Brianem Tracym ( "Zjedz tę żabę")! Tytułów jest wiele, tak samo jak dróg do sukcesu ("Akademia Sukcesu" Iwona Majewska-Opiełka), najważniejsze byś na którąś się zdecydował! I śpiąc można spełniać swoje marzenia ("Bogać się kiedy śpisz" Ben Sweetland). Trzymam kciuki i życzę powodzenia!

niedziela, 10 października 2010

Galaktyka pani Krysi Sezon I, Odcinek V

Krysia podśpiewując pod nosem piosenkę Nancy Sinatry "These boots are made for walking" szurała w kierunku wypożyczalni książek swoimi podhalańskimi kapciami. Jej twarz promieniała ozdobiona wilczym uśmiechem. Cieszyła się na samo wyobrażenie tego co tam zobaczy. Student biegał od regału do regału wyszukując zamówione przez czytelników książki i jednocześnie je wydając i odbierając te już przeczytane. Uwijał się jak w ukropie, to był wyjątkowo pracowity poranek. Sam już nie wiedział czy ktoś na prawdę nuci piosenkę Nancy Sinatry czy to ze zmęczenia miesza mu się w głowie. Nadeszła upragniona przerwa śniadaniowa i w tedy zobaczył zadowoloną Krysię w tej jej ulubionej skotłaszonej kamizelce. Ich spojrzenia skrzyżowały się niczym miecze świetlne i niemal było widać błysk i sypiące się w około iskry co oczywiscie było niedopuszczalne z uwagi na książki i przepisy przeciwpożarowe. Rzuci jej wyzwanie. Wyjmuje z niebieskiej torby, która tyle z nim przeszła swoją perfekcyjną, trójkątną kanapkę z sałatą, pomidorem, ogórkiem i majonezem. Krysia wybałusza oczy, a on z niekłamana rozkoszą w oczach zatapia zęby w kanapce, odrywa kawałek i zaczyna ostentacyjne przeżuwać. "Co robi!" krzyczy bibliotekarka, "je" odpowiada student". Już miała pchnąć go Mocą na regał kiedy do biblioteki weszła ona. Spokojna okularnica, stała bywalczyni biblioteki i miłośniczka powieści spod znaku płaszcza i szpady. Krysia poczuła zakłócenia Mocy, dziewczyna emanowała silną energią, student też to czuł.

czwartek, 7 października 2010

Dawno, dawno temu w książce...

Fenomen Gwiezdnych Wojen jest niepodważalny. Dowodzą tego rzesze fanów skupiających się w licznych fanklubach na całym świecie. Gwiezdne Wojny stały się jedną z ikon popkultury. Oprócz filmów kinowych, serialu animowanego, licznych gadżetów mamy także książki i komiksy, które przybliżają nam filmowa odległą galaktykę. Cóż to za fan, który nie przeczytał choć jednej publikacji rozszerzającej uniwersum Star Wars. Powieści, albumy, komiksy to bezlik informacji, smaczków i typowej dla świata Gwiezdnych Wojen akcji. Opowiadają nie tylko o znanych z filmów postaciach jak Han Solo czy Luke Skywalker, ale przede wszystkim wprowadzają cały ogrom nowych fantastycznych postaci, wymienić dla przykładu można admirała Thrawna, Mare Jade czy Księcia Xizora. Sama saga George'a Lucasa stała się przepyszną kandyzowana wiśnią na słodkim, ogromnym torcie uniwersum Star Wars. Ta praprzyczyna będąca natchnieniem i wzorcem pozwoliła wielu twórcom na stworzenie historii tak ogromniej i tak niesamowitej, że niepodobieństwem byłoby wszystko sfilmować. Efekty specjalne dają duże pole do popisu, ale właśnie w książkach dostajemy to co często gubi się pośród fantastycznych błysków i eksplozji. Z książek dowiadujemy się o rozterkach i zmaganiach bohaterów ze samymi sobą. Każda powieść uzupełnia filmowy obraz znanych bohaterów, ukazuje ich interakcje, motywy działania, stawia ich przed coraz to nowymi wyzwaniami nie tylko wobec galaktyki, ale także wobec siebie nawzajem, a są one niemałe. Sobie i wszystkim fanom życzę, aby odległa galaktyka żyła i rozrastała się wiecznie, aby autorzy powieści nie poprzestawali i co książkę wspinali się na coraz to wyższy poziom gwiezdnowojennego wtajemniczenia. Niech Moc będzie z Wami!

niedziela, 3 października 2010

Galaktyka pani Krysi Sezon I, Odcinek IV

Ósma piętnaście na chronometrze pani Krysi zbliżała się nieubłaganie. Była wyczuwalna w powietrzu niemal tak jak nadchodząca zima. Studenta nadal nie było, spóźniał się. Nagle Krysia została wybita z rytmu szurania podhalańskimi kapciami. "Która godzina?" pyta rzeczowo Krysia. "8:15 pani Krysiu, przepraszam za spóźnienie". Już miał powiedzieć, że na rondzie Ojcowskim był straszny korek, kiedy Krysia powiedziała to czego się nie spodziewał, a co bibliotekarka obmyśliła w cichości po ostatniej zniewadze. "Udasz się do wypożyczalni książek, teraz tam będzie Twoje miejsce pracy". Nogi stały się jak z waty, a skwaszona mina studenta mówiła wszystko. Wysłanie do wypożyczalni było porównywalne do zesłania niemieckiego żołnierza na front wschodni. Bynajmniej nie można było tego porównać do podróży Luka Skywalkera do układu Dagobah, gdzie zgłębiał tajniki Mocy pod okiem mistrza Yody. Pani Krysia triumfowała. Tę bitwę wygrała. Jasne jest, że nadal będzie chciał wyrwać się spod jej podhalańskiego pantofla, ale teraz to on walczyć będzie z hordami czytelników. Tego kwadransa akademickiego student nie zapomni przez długi czas. Piętnaście minut, które przyczyniły się do spełnienia jego największego koszmaru. Minuty te spędzone w korku pośród śmierdzących potem dziadów dały pani Krysi pretekst do zemsty. Niema tego złego coby na dobre nie wyszło. Czas na wygnaniu wykorzysta do zgłębienia tajników Mocy.

sobota, 2 października 2010

Doktorze!

Białe ściany pokoju bez klamek oszałamiają i tak otumaniony prozakiem mózg bohatera. Gdzie jest? Jak się tam znalazł? Natłok pytań nie pozwala zebrać mu się w sobie, ciche odgłosy obcasów na korytarzu i nagle otwierają się drzwi. Do pomieszczenie wlewa się fala kującego w przemęczone oczy światła, tylko ciemny zarys człowieka mówi mu, że ktoś zaraz wejdzie, aby zaaplikować mu kolejną porcję leku. W dłoni uśmiechniętej pani doktor dostrzega skalpel, ociekający świeża krwią.  Mniej więcej o to w tym chodzi, może jest bardziej zawoalowane, ale jednak. Thriller medyczny. Szpital, klinika, tajne eksperymenty i lekarze psychopaci owładnięci rządzą mordu w imię nauki (lub własnej chorej przyjemności). Poruszanie tematów takich jak eutanazja czy eksperymenty medyczne na ludziach oraz oczywiście innych tematów zahaczających o etykę lekarską to chleb powszedni autora książek spod znaku skalpela i maski chirurgicznej. Zapotrzebowanie na tego typu pozycje było i będzie tak samo jak na inne pozycje pograniczne gatunkowi thrillera medycznego. Ludzie ochłoną obsceniczne obrazy ohydy i zniszczenia jak nadmorskie powietrze. napawają się wizualizacjami bestialsko mordowanych na milion sposobów ofiar. Deprawują swoją wyobraźnie, podstawiają pod kolejne ofiary szalonego doktorka swoich znienawidzonych znajomych. (Nie, nie skądże, ani przez chwilkę. Akurat! Bo jeszcze uwiężę, że tak nie jest.) Odczuwają przyjemność z tego jak dostają gęsiej skórki, czytając makabryczne opisy i trzymające w napięciu pełne suspensu przerywniki między jedną, a drugą siekanką. Zaspokoiwszy swoje wysublimowane zachcianki czytelnik sięga po kolejną książkę oczekując jeszcze większej dawki krwi, wnętrzności i też tak upragnionego trzymającego w napięciu suspensu. Często to właśnie krwawe kawałki zatopione są w suspensie jak rodzynki w cieście. Tak po prawdzie to o to chodzi. Nie trzeba sugestywnego opisu wyrywania zęba żeby Czytelnik mając iść do dentysty odczuwał paniczny lęk. Fanki botoksu i silikonu tu i ówdzie zaaplikowanego powinny sobie poczytać, może by im przeszła ochota na igraszki na operacyjnym stole.