czwartek, 2 września 2010

Upiory

Człowiek czasami budzi się w środku nocy, przepełniony irracjonalnym lękiem. Drzewa szumią poruszane nagłymi porywami wiatru, podłoga skrzypi, a cienie na ścianie przybierają najróżniejsze, demoniczne kształty. Strach ma wielkie oczy, szczególnie po zmroku. Szklanka wody jednemu wystarcza, inny zaś wstaje z łóżka i zasiada do pisania lub rysowania. Nie dowiemy się nigdy ile książek zrodziło się pod wpływem upiornych sennych wizji. Strach i chęć jego przezwyciężenia lub raczej cyklicznego przezwyciężania, każdej nocy dla wielu autorów książek jest kołem zamachowym ich twórczości. Mówi się, że najlepszym sposobem na uporanie się z prześladującymi nas wizjami, upiorami jest przelanie wszystkiego na papier. Spisanie wszystkiego i zamknięcie całej dręczącej nas bezsennością wizji w jednej opowieści. Miałoby to niejako na celu nabranie dystansu do całej historii. Bo czy jest lepszy sposób na uporanie się z dżinem od zamknięcia go w lampie? Upiory zapieczętowane w kolejnej kasowej powieści. Czytelnik zadowolony świetną publikacją zasiada do czytania, otwiera książkę i uwalnia dżina. Zaczytany, pochłonięty lekturą zaraża się odautorskimi upiorami, które będą mu towarzyszyć, aż do ukończenia lektury. Oczywiście jeśli książka jest naprawdę dobra to jeszcze kilka tygodni później będzie rozpamiętywał jej fabułę. Teraz to on będzie budził się zlany potem, a autor? Autor jest wolny, aż do kolejnej nocy, kiedy obudzi się spocony i przerażony. Wolny do momentu, aż  mroczne wizje nie każą mu zacząć pisać nowej książki. Jego podświadomość będzie mu uporczywie podsyłać makabryczne wizje, podsycane nocnym przebudzeniem, bijącym o szybę deszczem w księżycową noc. Uwolni się od koszmarów zaraz po tym jak postawi ostatnią kropkę, wieńczącą jego dzieło. Może zapali w tedy papierosa i wypije kieliszek szampana jak miał to w zwyczaju Paul Sheldon, bohater "Misery" Stephena Kinga? Kto czytał ten wie, że dla niego koszmar dopiero się zacznie, kiedy los zetknie go z fanką jego powieści. Zupełnie jak w życiu. To co dla mnie jest koszmarem dla Ciebie może być największą przyjemnością. Nawet takie straszydła książkowe jak duchy mniej lub bardziej dosadnie ujawniające swoją obecność, niepokojącym odbiciem w lustrze czy zwykłym skrobaniem o ścianę, są przedmiotem dwubiegunowych reakcji. Od panicznego lęku do perwersyjnej przyjemności. Podobno człowiek lubi się bać. Powieściopisarze z tego korzystają, czytelnicy także. Czerpanie różnorakich korzyści z własnego lęku jest prawdopodobnie najbardziej przewrotną rzeczą z jaką może spotkać się artysta. Nic nie daje takiej przyjemności i satysfakcji jak zadanie porządnego kopniaka lub prztyczka w nos swoim demonom. Złap nocne koszmary za kłaki, potrząśnij nimi, wyduś z nich cały ten lęk, a potem to opisz. Polecam każdemu, a nuż może jeszcze na tym zarobisz.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz