niedziela, 26 września 2010

Oka kuszenie

Któż z nas nie poddał się choć raz przemożnej ochocie zakupienia książki, której oprawa przemawiała wprost  "kup mnie, kup mnie"? Kusicielka wabiąca potencjalnego nabywce kolorami, obrazami, przemyślnymi okuciami czy innymi elementami cieszącymi oko. Niby nie powinno się oceniać książki po okładce... ale na to niby właśnie należy postawić nacisk. Książka to produkt jak każdy inny, żeby się dobrze sprzedawała to poza przymiotami treści musi wyróżniać się ładną okładką (o reszcie szaty graficznej nie wspominam, to temat na inny wpis). Zupełnie jak w przypadku ilustracji książkowej i okładka w jakiś sposób musi korespondować z jej treścią. Przynajmniej powinna się starać. Wyjątkowy przepych książkowej okładki nie zawsze jest źródłem sukcesu. Okładka oszczędna w środkach artystycznego wyrazu też może być i jest piękna. Teraz zaprezentuje kilka okładek, które według mnie są bardzo dobre. Dlaczego tak uważam wyjaśnione będzie pod każdą z nich.
Biografia "Che" Guevary pióra Jeana Cormiera. Okładka bardzo oszczędna, wykorzystująca tylko dwie barwy. W oczy od razu rzucają się wielkie litery układające się w słowo "CHE"- przydomek słynnego rewolucjonisty. Przemawia do mnie prostota formy. Na duży plus składa się także to, że wydawca nie zdecydował się na kolejną okładkę biografii Guevary przyozdobioną jego kultowym zdjęciem autorstwa Alberto Kordy.
"Andy Warhol. Życie i śmierć" biografia mojego idola autorstwa Victora Bockrisa. Przyjemna kolorystka i świetnie wkomponowana fotografia Warhola, który wydaje się spoglądać na czytelnika. W sumie taki biograficzny standardzik, ale i tak wyszło niesztampowo. Szkoda tylko, że to obwoluta. Pod obwolutą znajdziemy coś jeszcze bardziej oszczędnego niż przy biografii Guevary, a mianowicie białe litery na szarym tle.
Mistrz Yoda dzierżący miecz świetlny oraz wielki mieniący się napis STAR WARS zdobią okładkę rzeczy wspaniałej, niestety na polskim rynku niedostępnej. "Star Wars: The Complete Visual Dictionary", kompendium wiedzy o 6 częściach Gwiezdnych Wojen. Niesamowite jest to, że na okładkę tej pokaźnej publikacji trafił właśnie Yoda, a nie jak można by się spodziewać Darth Vader lub jakiś gwiezdnowojenny miszmasz.

Tak robi się to dziś, dawniej nie byłe wcale gorzej. Jako ciekawostkę zamieszczam fotografię rokokowej oprawy z superekslibrisem Stanisława A. Poniatowskiego, Ridolfino Venuti, Giovanni Cristofano Amaduzzi Monumenta Mattheiana, Rzym 1776-1779. Piękna, prawda?
 A to z kolei oprawa modlitewnika z połowy XVIII wieku, należącego do biskupa Andrzeja S. Załuskiego.
Dla każdego coś miłego. Dzisiejsza książka może i nie jest tak kosztownie zdobiona jak kiedyś, ale spowodowane jest to ich ogólną dostępnością. Książka już nie jest luksusem bogatych i wykształconych. Do tematu opraw i zdobnictwa książki będę jeszcze zapewne wracał nie raz.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz