piątek, 17 września 2010

Galaktyka pani Krysi Sezon I, Odcinek I

Pani Krysia to kobieta wszechstronna, nie podlega to dyskusji. Z resztą, dyskusja nie wchodzi w rachubę kiedy do gry wchodzi pani Krysia. Kobieta mała i zwinna o włosie przyprószonym siwizną(a może to siwizna jest przyprószona, jej dawnym kolorem włosów w księgach zapisanym jako "czarny"?). Sam Melvil Dewey ze swoją Uniwersalną Klasyfikacją Dziesiętną musiał polec na polu bitwy jakim dla naszej bohaterki stały się regały mieszczące cenne zasoby jej zacnej placówki bibliotecznej. Pani Krysia rządziła niepodzielnie przez wiele lat swoją biblioteką. Stała się ona dla niej tym czym Imperium Galaktyczne było dla Imperatora Palpatinea- bohatera Gwiezdnych Wojen. Dzień w którym zjawił się on, niepozorny student miał stać się dla niej punktem zwrotnym w skali porównywanym do zniszczenia Gwiazdy Śmierci. To w tedy Imperium zachwiało się w posadach, a pani Krysia w swoich miękkich podhalańskich kapciach. Świat już nigdy nie będzie taki sam. Nad jej głową zabłysła żarówka, zupełnie jak w tych japońskich kreskówkach z włoskim dubbingiem. Wyczuła wielkie zakłócenia Mocy, postanowiła działać i przeciągnąć oponenta na Ciemną Stronę. "Uczynię z niego swojego sługę" pomyślała, a w myślach hiperpoprawnie wypowiedziała "ę" twardo akcentując "g". Krysia musiała działać, wiedziała, że rząd dusz, a właściwie ksiąg(będących w jej szponach) może wyślizgnąć się niespostrzeżenie spod jej podhalańskiego pantofla. Księżniczka Leia rzekła z pogardą w stronę Moffa Tarkina "im silniej zaciśniesz szpony, tym więcej układów stracisz". Pani Krysia też oglądała ten film...

1 komentarz: