niedziela, 22 sierpnia 2010

Czasu zżeraczka

Każde stuknięcie palca w klawiaturę, odgłos tykającego nakręcanego na starą modłę zegara, kolejna zmieniająca się w odtwarzaczu mp3 piosenka sprawia, że upływ czasu staje się bardziej namacalny. Może nie tak jak przybywające z roku na rok zmarszczki sprawiające, że twarz coraz bardziej upodobnia się do suszonej śliwki, ale jednak. Czas jest dobrem jak każde inne, warto z niego korzystać w przemyślany sposób. Podjęcie refleksji nad tym co robimy, tym samym na co poświęcamy czas nie każdemu przychodzi z łatwością. Warto jednak taką refleksję podjąć. I książka bierze czynny udział w skradaniu nam cennego czasu. Jednak czas poświęcony na lekturę dobrej literatury, książki, z której wyniesiemy coś więcej niż tylko zbiór miałkich frazesów, nie jest czasem straconym. Niestety nie każdy czytelnik potrafi odpowiednio wybrać (chwała mu, że w ogóle czyta!). "Wykształcenie dało ludziom umiejętność czytania, ale nie nauczyło ich umiejętności wyboru literatury. To właśnie jest źródłem sukcesu brukowej literatury" te słowa wypowiedziane niegdyś przez George'a Macaulaya Trevelyana, powodują, że zastanawiam się na kim spoczywa obowiązek nauczenia ludzi co czytać. Ilu ludzi na świecie, tyle powodów, dla których sięgają po książkę. Proces dojrzewania czytelniczego rządzi się swoimi prawami. Czy jednak można zgeneralizować wszystko do kilku faz i uznać, że sprawa jest zamknięta? Od rodzicielskiego czytania dziecku na dobranoc do samodzielnego wyboru literatury poprzez fascynacje baśnią, powieścią przygodową, obyczajową itp? Rodzic, nauczyciel, bibliotekarz kto zmusi nas byśmy nie "marnowali" czasu na to co sprawia nam przyjemność, na specyficzną używkę jaką może i pewnie jest książka. Nieustający karnawał XXI wieku, ogólna dostępność treści drukowanych w przeróżnych formach i odmianach sprawiły, że książki z "wysokich półek" niebezpiecznie zbliżyły się do poziomu bruku. Myślę, że najważniejsze jest być świadomym. Wiedzieć co czytamy i dlaczego akurat to czytamy, nawet jeśli jest to przysłowiowa "literatura brukowa". Trywialne zabijanie czasu to jednak nie najlepsza motywacja do czytania. Człowiek wymyślił niezliczoną ilość tych "zabijaczy czasu", możliwe, że zapomniał o takim małym kłopotliwym szczególe. Zabitego czasu już nie wskrzesi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz